24.12.2016

Rozdział 28 "Jestem sławna!"

Witam Was ponownie moje miśki kochane!
Tak, to jest rozdział. I tak wiem, że ostatni rozdział pojawił się w marcu tego roku, ale jak to się mówi "lepiej późno niż wcale". Musiałam chwile odpocząć i ponownie przeczytać całą historie, aby sprawdzić czy nie pominęłam jakiś wątków czy coś w tym rodzaju. Tak czy siak rozdział jest!
A teraz uwaga!
Nie wiem czy po tak długim czasie ktoś nadal chce to czytać, więc liczba komentarzy pod tym postem i pod postem na wtt pokaże czy będę pisać dalej. Nie powiem Wam ile dokładnie potrzebuje komentarzy, aby mieć pewność czy historia będzie tworzona dalej, ale tak czy siak to Wasze komentarze zdecydują co będzie dalej z tym opowiadaniem. Także za tydzień zliczę wszystkie komentarze i dam Wam znać czy warto czekać na kolejny rozdział czy też nie.
Ps. Spamy się nie liczą oszukiści jedni xD

A teraz miłego (mam nadzieje) czytania i WESOŁYCH ŚWIĄT!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~Angel~

Dobrze. Powtórzmy sobie kilka faktów. Po pierwsze: jesteśmy w Amsterdamie. Po drugie: siedziałam z Perrie w łazience, a dokładniej w wannie. Po trzecie: przyniosłam dwie butelki czystej wódki. Po czwarte: Perrie zapomniała o swojej wizji śmierci, więc jest dobrze.
Niby to normalna sprawa, normalna rozmowa między dwiema zdołowanymi dziewczynami. Jednak jest jedno "ale".
-Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna!
Tak, to "ale" ma na imię Michał. Właśnie stoję po środku pokoju i wysłuchuje kazania. Mój tymczasowy 'chłopak' wyciągnął mnie siłą z łazienki i robi mi wykład na temat mojej głupoty. Po tylu wiekach chyba nadal nie zrozumiał, że demony już takie są, i nic tego nie zmieni.
Mały Max, czy jak on tam miał na imię, siedzi lekko przestraszony na łóżku i przygląda się naszej małej kłótni.
-Zluzuj pióra, straszysz dziecko- mruknęłam.
-Zluzuj co?! Kpisz sobie ze mnie?!- wrzasnął wściekły- Za dwie godziny macie się zjawić u Rady! Max kompletnie nie wie co ma robić, Perrie jest zalana w trupa, a ty...! Ty jesteś sobą! Ogarnij się dziewczyno, bo w ten sposób skarzecie się na porażkę!
-Czyli jak zwykle wszystko przeze mnie?!- podniosłam głos. Może to właśnie teraz? Może teraz spełnię prośbę Gabriela?
-A nie?! Ostatnio jesteś taka nieznośna! Wszystko robisz nie tak!
-Wiesz co zrobiłam nie tak?!- wrzasnęłam wściekła. Tym krzykiem wywabiłam nawet Per z łazienki. Chyba powoli wracała do rzeczywistości.
Dziewczyna doskonale wiedziała co chciałam zrobić. Powiedziałam jej o rozkazie Gabriela.
Spojrzałam na nią kątem oka, po czym wzięłam głęboki wdech.
-Z naszym pierwszym pocałunkiem było coś nie tak! Odwzajemniłam go i to było nie tak!
-Teraz będziesz wplątywać w to nasz związek?- warknął zdenerwowany- Nie zmieniaj tematu!
-Jaki "związek"? Między nami jest jakiś związek?- zakpiłam.
-O czym ty teraz mówisz?- zdezorientował się.
-No właśnie nie ma o czym mówić! Chyba źle zinterpretowałeś to co się między nami dzieje, aniołku- prychnęłam. Podparłam się rękami o biodra i czekałam na jego reakcje.
Proszę... Nie utrudniaj mi tego! Wręcz błagałam w myślach. Nie karz mi mówić czegoś co cie zniszczy. Nie rób tego.
-O czym ty mówisz, Angel?- zapytał cicho- Według ciebie nic między nami nie było? Te wszystkie pocałunki były nic nie warte?
-Myślałeś, że coś z tego będzie? Michał, spójrz prawdzie w oczy i połącz kilka wątków.
-Jakich wątków? An...
Podszedł do mnie i chciał przytulić, jednak odepchnęłam go od siebie.
Miałeś mi tego nie robić. Nie możesz po prostu odejść? Dlaczego mnie do tego zmuszasz?
-Byłeś dla mnie tylko pocieszeniem. Zabawką, która już mi się znudziła- powiedziałam obojętnie- Liam ze mną zerwał, a że akurat napatoczyłeś się ty...
-Tylko się mną bawiłaś?- zapytał ze łzami w oczach- Nie mów tak... Proszę.
-Michale, czego się po mnie spodziewałeś?- prychnęłam- Jestem demonem. Lubie wykorzystywać ludzi do swoich celów.
-Rafał miał racje- stwierdził smutno- Ty nigdy się nie zmienisz.
Nastąpił błysk światła. Michała już nie było. Zniknął. Już nigdy go nie zobaczę.
Jak zwykle wszystko zepsułam.
-Angel- wyszeptała Per. Upadłam bezradnie na podłogę. Co miałam robić? Miałam się cieszyć? Uratowałam go, łamiąc nam obojgu serca. Czy dobrze zrobiłam?
-Nie płacz.
Otarła mi łzy i przytuliła. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam płakać.
-Ja nie płacze, to przez to szkło- pociągnęłam nosem- Uwiera mnie.
-Usiądź na łóżku. Za chwile przyjdę.
Usłyszałam jak zamyka drzwi, więc zrobiłam tak jak kazała. Po chwili dosiadł się do mnie Max.
-Co się stało?- zapytał nieśmiało, podając mi chusteczkę. Przetarłam twarz i zerknęłam na kawałek papieru. Były na nim kropelki krwi. Łzy musiały zmieszać się z krwią, co zapewne dawało mi upiorny wygląd.
-Kochałaś go?
-Nie- odparłam- Był źle dobranym pocieszeniem.
-Więc dlaczego płaczesz?
-Bo był moim przyjacielem- wyszeptałam- Nie wiem czy przeżyjesz do jutra, ale zapamiętaj sobie moja rade - nigdy, przenigdy się nie zakochuj. To najgorsza rzecz jaką możesz zrobić, chłopcze.

~*~

Mówiłam już kiedyś, że nienawidzę szkoły? Nie? To teraz mówię.
Naprawdę tego nie lubię.
Niby nadal siedzimy w pokoju hotelowym i niby nic nie robimy, ale naprawdę czuje się jak w szkole. Albo jakbym udzielała komuś korków z matmy. Rozmawiam właśnie z Max'em i muszę przyznać, że opowiadanie mu o zasadach, których ma przestrzegać w trakcie wizyty u Rady, jest naprawdę męczące. Jakbym próbowała wyjaśnić mu jak obliczyć pierwiastki, to rozumiem, ale to tylko parę głupich zasad! To wręcz przerażające, jaka ta młodzież jest nie kumata!
-Wiesz co? Po prostu rób to co my i się nie odzywaj- westchnęłam. Poddałam się. Oficjalnie stwierdzam, że ten mały pasożyt mnie wykańcza.
-I jak?
Odwróciłam się i zobaczyłam Perrie. Zrobiła sobie prysznic i przebrała się, więc nie czuć już od niej alkoholu. Chyba w ogóle już wytrzeźwiała, więc są postępy. Spojrzałam na zegarek i z przerażeniem stwierdziłam, że zostało nam tylko pół godziny do spotkania.
-Musimy już iść.
Ubrałam moją ukochaną skórzaną kurteczkę i wyszłam z pokoju. Poczekałam aż pozostała dwójka opuści mieszkanie i zamknęłam drzwi. Wyszliśmy tylnym wejściem i ruszyliśmy w stronę De Wallen. Pytanie brzmi; jak przeprowadzić Max'a przez tą dzielnice? Przecież nie przejdę z nim tak po prostu obok prostytutek, alkoholików, ćpunów i  cholera wie co jeszcze!
-Jak my go tamtędy przeprowadzimy?- zapytała cicho Perrie.
-Nie wiem- wzruszyłam ramionami- Może weźmiesz go ze sobą i przejdziecie po dachach budynków?
-Nie możesz z nim tamtędy przelecieć?
-Niby jak?- zapytałam zirytowana- Mam złamane skrzydło, zapomniałaś?!
Spojrzałam na Maxa. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest zdenerwowany. Rozglądał się w okół siebie i co chwile wycierał ręce o swoją kurtkę.
-Daj mu okulary i niech założy kaptur- poinstruowałam ją- Powiedz mu, że ma iść za nami i nie rozglądać się. Nastrasz go, że niby cały czas nas obserwują czy coś... Grunt żeby nie gapił się na te wszystkie witryny.
Perrie pokiwała głową i podeszła do chłopaka. Chwile z nim pogadała, po czym podała mu swoje okulary przeciwsłoneczne. Poczekałam na nich, aby mnie dogonili i ruszyliśmy w głąb Dzielnicy Czerwonych Latarni. Założyłam młodemu jeszcze kaptur, tak na wszelki wypadek. Chwyciłam go za jedną rękę, a Perrie za drugą. Szliśmy wężykiem między ludźmi, aby przypadkowo nie zgubić Max'a. Ja i Perrie jakoś się znajdziemy, ale z tym kurduplem może być kłopot.
Po kilkunastu minutach przepychanki, i kilku łokciach wbitych w żebra, w końcu dotarliśmy do Oude Kerk. Kościół był kompletnie pusty, co było dla nas plusem. Uchyliłam potężne drzwi i wepchnęłam ich do środka. Rozglądnęłam się dookoła, czy przypadkiem nikt nas nie obserwuje, i sama weszłam do budynku. Przeszłam między rzędami ławek i podeszłam do ołtarza. Kucnęłam i znalazłam odpowiednią kafelkę. Podważyłam ją i wyciągnęłam, co pozwoliło mi dostać się do klamki. Pociągnęłam za klamkę i kilkanaście kafelek uniosło się, ukazując nam wejście.
-Panie przodem?- powiedziałam do Per i wskazałam na drabinkę w środku- Nie? No dobra...
Powoli zeszłam do podziemi, a chwile później łapałam gnoma, który poślizgnął się na jednym ze szczebli. Gdy Perrie zamknęła wejście i stanęła obok nas, w końcu mogliśmy ruszyć. Chodziliśmy przeróżnymi korytarzami, parę razy się gubiąc, aż w końcu dotarliśmy przed ogromne, mosiężne drzwi. Zapukałam i czekałam na odpowiedź. Po chwili ktoś uchylił lekko drzwi.
-Cel przybycia?
-Spotkanie z Radą w sprawie życia i śmierci- odparłam.
-Kim są twoi towarzysze?
-Perrie Edwards, Łowca z Devil's Town oraz Max, przyszły kandydat- wyjaśniłam. Drzwi otwarły się, pozwalając nam wejść, a ja zobaczyłam czarnoskórego mężczyznę w zbroi.
Obok natychmiast pojawiło się jeszcze dwoje w podobnych zbrojach.
-Kiepska macie tu ochronę, skoro nie wypytałeś mnie o moje dane osobowe- prychnęłam, gdy dwójka nowo przybyłych zaczęła przeszukiwać Perrie i Maxa.
-Wystarczająco dobrze cie znam, Fallen, aby poznać cię po glosie- stwierdził zirytowany- Tyle razy próbowałaś się tu włamać, że trudno cie zapomnieć. Zresztą po twojej ostatniej wizycie, jest o tobie głośno. Demon Łowcą, też mi coś...
Uśmiechnęłam się drwiąco i puściłam mu oczko. Jestem sławna!
Przeszukali jeszcze mnie, odbierając mi dwa sztylety, i w końcu mogliśmy odejść.
Tutaj korytarze wyglądały już inaczej. Były w barwach krwistej czerwieni z dodatkami złota. Co kilka metrów wisiały przeróżne obrazy, oczywiście w złotych ozdobnych ramach. Doszliśmy do windy i zjechaliśmy kilka pięter niżej.
-Jak głęboko jesteśmy?- zapytał cicho Max.
-Nie mam bladego pojęcia- wzruszyłam ramionami- Tyle razy się tu włamywałam, ale nigdy nie odkryłam wszystkich przejść i korytarzy.
-To jest aż takie wielkie?- zszokował się.
-Pięter jest chyba piętnaście i oczywiście wszystko jest pod ziemią- wyjaśniłam- Znajduje się tu główna baza Rady oraz Łowców. Szkoli się tu początkujących, takich jak ty, a po szkoleniach mieszkają tu dopóki Rada nie znajdzie im stałego miejsca pracy. To wszystko ciągnie się pod Amsterdamem i chronione jest wszelkimi zaklęciami. Nie ma prawa się zapaść.
-Jak dużo jest tu ludzi?
-Tysiące- odezwała się w końcu Perrie- Łowcy szkoleni są od małego. Znajdziesz tu dzieciaki w twoim wieku, a nawet ludzi po trzydziestce. Potem przechodzą na emeryturę i, albo szkolą nowych, albo prowadzą normalne życie.
-To miejsce jest jak podziemne miasto. Jest tu woda, elektryczność, sklepy, a nawet sztuczne parki- powiedziałam- To społeczeństwo i ludzie nigdy się o tym nie dowiedzą. To miasto jest gotowe na wszystko.
-Czyli... Armia?
-Nie- zaśmiała się Perrie- To po prostu miasto. Chociaż przyznaje, że podczas drugiej wojny światowej podobno Łowcy wyszli z ukrycia.
-Po co?
-Walczyli z nami- powiedziałam podekscytowana- Pamiętam to jak dziś! Genialnie się wtedy bawiłam! Chociaż jak zwykle musieli nas wykurzyć... Ale zajęło im to dobre kilka lat, więc trochę się pobawiliśmy!
-Kto się pobawił?- zdziwił się, a Perrie spojrzała na mnie karcąco. No co? Nie mogę powspominać?
-Em... Demony- wzruszyłam ramionami.
-To wy wywołaliście wojnę?
-Ee... Jesteśmy na miejscu!- szybko zmieniłam temat i wyszłam z windy, gdy ta w końcu stanęła. Tutaj korytarze były czarne ze złotymi szlaczkami. Przynajmniej dla mnie to były szlaczki. Niestety, ale nigdy nie miałam przyjemności poznać język elfów.
-Angel Fallen, Łowca z Devil's Town- przedstawiłam się dwóm strażnikom, którzy stali przy wielkich, dębowych drzwiach. Były na nich wyrzeźbione sceny z życia Jezusa.
-Przybyłam na spotkanie z Radą- mówiłam dalej- Towarzyszą mi Perrie oraz Max.
Strażnicy zmierzyli naszą trójkę spojrzeniem po czym otworzyli drzwi. Moim oczom ukazała się wielka sala, w której ostatnio miałam stracić życie. Jak zwykle cała Rada siedziała przy ogromnym, masywnym stole. Trzy krzesła były większe od innych. Były pięknie ozdobione srebrem.
Przeleciałam po wszystkich wzrokiem i chwile zatrzymałam się na Michale. Jednak nie na długo.
Dobra. Trzeba zabawić się w adwokata.

11 komentarzy:

  1. To ja będę pierwszym komentarzem! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy będzie następny?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to!!!!!myślałam że nas zostawisz.....nie zostawiaj mnie:(:(:(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie dodałaś ❤ rozdział świetny !💕💕💕 kocham twoje opowiadanie !🌺 prosze bie rezygnuj z niego!😀😀😢😢😢😢

    OdpowiedzUsuń
  5. O proszę tego to ja się nie spodziewałam;) Nowy rozdział proszę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę czytać! I wciąż bardzo liczę na związek Angel i Liama ahh

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaa tak się cieszę jest rozdział
    Nie mam konta więc anonimowo Ale jestem od początku chyba nawet samego początku
    Czekam i Będę czekać i licze na więcej
    Powiem ze teskilam za Angel :)
    Pozdrawiam i czekam na cd

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaa w końcu znalazłam czas żeby dodać tutaj komentarz :`) Rozdział jak zawsze świetny i w końcu przyszli do rady :D
    No nic my czekamy na dalsze rozdziały i weny życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham to z całego serca....mam nadzieje że to nie koniec..:(:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział, czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH