25.03.2016

Rozdział 27 "Trochę się załamała"

Sto lat, sto lat... ;D
Mam nadzieje, że nie obrazicie sie za taką długość rozdziału :/
Ale za tą liczbę komentarzy pod ostatnim rozdziałem to powinnam sie obrazić, wiecie? :(   
Ale nie smućmy sie, bo dzisiaj ważny dzień!
TO JUŻ DWA LATA SPĘDZONE RAZEM, KOCHANI!  
Uwielbiam Was za to, wiecie?  
Powinnam Wam wszystkim z osobna podziękować, ale ja nie umiem nawet życzeń urodzinowych składać, więc przepraszam xD
Za jakąś godzinę pojawią sie imagify, a potem wpadki z planu :)
Do zobaczenia :*   

Ps. Nie wiem czy na wattpadzie będą świętować razem z nami dzisiaj czy jutro, ale im także dziękuje! :*
  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~Angel~

Po trzeciej w nocy wróciła Perrie, twierdząc, że sprawa załatwiona. Zapomniała, aby kupić bandaż, ale załatwiła mi opaskę na oko.
Wyglądałam jak jakiś cholerny pirat!
Musiałam jednak przyznać, że jak włożyłam kawałek papieru toaletowego pomiędzy oko, a przepaskę, to nie było tak źle. Opaska tamowała ciągle lecącą krew, więc do czegoś się przydała.
-Wyglądam idiotycznie!- warknęłam, przeglądając się w lustrze.
-Nie jest tak źle...- odezwał się Max. Aktualnie zajadał się śniadaniem, za które oczywiście to ja płace.
-Nie odzywaj się!- wysyczałam zła- Gdyby nie ty, to nic by się nie stało!
-Angel- ostrzegła mnie Perrie- Trochę optymizmu! Uśmiechnij się, a nie tylko zrzędzisz.
-Pieprz się- powiedziałam przesłodzonym głosikiem i z wielkim uśmiechem na ustach.
-Trochę lepiej- przyznał ze śmiechem chłopak. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, a on wrócił do jedzenia. Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na ekran telewizora. Ugh... Leciały jakieś bajki.
Położyłam się na brzuchu, wtuliłam się w poduszkę i udawałam, że śpię, aby uzyskać wymarzony spokój. Jednak nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Max wypytywał Perrie dosłownie o wszystko.
Oczywiście, bo po co zamknąć się chociaż na chwile?
-Co ze mną zrobią?- zapytał. Różowo włosa już chciała odpowiadać, gdy stwierdziłam, że wezmę na siebie to brzemię i tym razem to ja odpowiem.
-Zabiją cie- powiedziałam w poduszkę, przez co moje słowa były lekko zniekształcone.
-Co?!
-Nie opowiadaj głupot!- krzyknęła i rzuciła we mnie poduszką. Natychmiast się podniosłam i spojrzałam na nich.
-No co? Mówię prawdę- powiedziałam i spojrzałam na chłopaka- Jeśli Rada uzna, że jesteś niepotrzebny, a będziesz wiedział za dużo to cie zlikwidują. Radziłabym zaprzestać jakichkolwiek pytań i siedzieć cicho.
-Co?- odezwał się znowu.
-Nie przejmuj się nią- uśmiechnęła się- Gada głupoty, żeby cie przestraszyć.
-Udało jej się- przyznał, a ja uśmiechnęłam się zwycięsko.
-Nie musisz się bać. Nic ci nie zrobią- zapewniła z uśmiechem.
-Ty chcesz przekonać jego czy siebie?- zapytałam siadając na skraju łóżka.
-O co ci chodzi?- zapytała poddenerwowana.
-Nie obiecuj czegoś czego nie jesteś pewna.
-Czy to źle, że chce być cholerną optymistką?!
-Nie, ale nie mów mu, że będzie dobrze!
-A co mam powiedzieć?!- wściekła się- Że umrze?! Że zabiją nas oboje?!
-Per...
-Nie! Dobrze wiesz co się stanie ze mną, ale nie wiesz co zrobią z nim!- przerwała mi- Może jego postanowią oszczędzić!
-Nie o to mi chodziło...
-Obie dobrze wiemy o co ci chodziło!- powiedziała ze łzami w oczach- Zabiją mnie i jego...
-Nie...
-Powiedziałaś żeby nie robić mu nadziei, więc czemu chcesz ją robić mnie?- zapytała. Nie odpowiedziałam. Bo co miałam odpowiedzieć?
Dziewczyna uciekła do łazienki, a Max spojrzał na mnie.
-No co?!
-Mogłaś siedzieć cicho- stwierdził.
-Jakiś szczeniak będzie mnie pouczał!- parsknęłam śmiechem- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy, okey?!
-Po prostu twierdze, że mogłaś to inaczej rozegrać- oznajmił.
-Jak jesteś taki mądry to leć do niej!- warknęłam. Chłopak wstał od stołu i poszedł do łazienki.
Ugh... Mam ochotę coś rozwalić!
Podeszłam do szafki i rzuciłam dzbankiem o ścianę. Bo w sumie, czemu nie?
Kilka sekund później cały pokój rozjaśniło światło. Odruchowo zasłoniłam rękami oczy, aby nie stracić wzroku.
-Kto znowu przylazł?!- warknęłam mrugając powieką, aby przywrócić obrazowi ostrość.
-Bardzo miłe powitanie- usłyszałam śmiech. Za jakie grzechy tak bardzo starasz się utrudnić moje życie, Boże?! No dobra mam kilka... kilkaset żyć na sumieniu, ale żeby aż tak?
-Michał?- spojrzałam na niego zdziwiona- Co tu robisz?
-Często bywam na spotkaniach Rady, a skoro idziecie w tak ważnej sprawie, postanowiłem was wesprzeć- wyszczerzył się i podszedł do mnie- Na litość Boską, co ci się stało?!
-Zaatakował mnie wredny troll- warknęłam.
-Ale jak...?
-Wbił mi szkło w oko- westchnęłam- Słuchaj, mam do ciebie prośbę...
-Jaką?- wyszczerzył się.
-Perrie wypłakuje się wrednemu trollowi w łazience- oznajmiłam, a on spojrzał na mnie zdziwiony- Pogadaj z nią. Proszę.
-Co znowu zrobiłaś?- westchnął zrezygnowany. Dlaczego od razu wszystko zwala na mnie? Toż to zniewaga!
-Oj... Pokłóciłyśmy się- machnęłam ręką. Michał pokręcił głową z politowaniem, ale poszedł do łazienki. Chwile później wyszedł Max.
-Kto to jest?- zapytał cicho i usiadł na przeciwko mnie. Co jakiś czas zerkał w stronę łazienki.
-Facet, z którym mam romans. Jeśli z nim nie zerwę to nasz przyjaciel mnie zabije, a potem oboje spalimy się w piekle za nie przestrzeganie zasad- wymamrotałam patrząc się w telefon. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony, a ja westchnęłam- To Michał. Archanioł.
-Masz dziwne życie- zadrwił.
-Jakbym o tym nie wiedziała- westchnęłam i spojrzałam na niego- Co z nią?
-Trochę się załamała- stwierdził.
-Ma słabą psychikę odkąd chłopak ją rzucił- westchnęłam opadając na łóżko.
-Wampir?
-Co?
-Czy on też był wampirem?- sprostował przyglądając mi się.
-Nie. Wilkołakiem- wyjaśniłam- Czemu cie to interesuje?
-Sam nie wiem- wzruszył ramionami- Czemu ze sobą zerwali?
-On zerwał z nią- poprawiłam go- Dowiedział się, że jest wampirem i... koniec.
-Czemu?- zdziwił się.
-No wiesz. Odwieczna wojna między wampirami i wilkołakami- zadrwiłam- Takie tam sprawy...
-Nie ogarniam- przyznał się, kręcąc głową.
-Nasz świat trudno ogarnąć- przyznałam- Właśnie dlatego normalni ludzie nie mogą się o nas dowiedzieć.
-Czemu?
-Ludzie nie dopuszczają do siebie rzeczy nie wyjaśnionych- spojrzałam mu w oczy- Nie umieliby z nami współpracować. Po prostu nie chcą zadzierać z kimś, o kim nic nie wiedzą. Nie lubią żyć w niewiedzy, a zwłaszcza takiej której nie rozumieją. Nasz świat po prostu by ich zniszczył.
-Ale...
-Już i tak za dużo ci powiedziałam- przerwałam mu- Chcesz się dowiedzieć więcej? Okey. Ale dopiero po werdykcie Rady. W tej chwili im mniej wiesz, tym lepiej.
-Dobra- odburknął. Eh... Dzieciaki...
Wstałam i ruszyłam do łazienki. Zastałam tam Perrie płaczącą w ramie Michała. Niby nic, ale z każdą łzą jego koszula przybierała czerwony odcień. Kiwnęłam w jego stronę, dając mu znak, aby nas zostawił i podeszłam do blondynki.
-Co tam?
-Prawdopodobnie zostało mi tylko kilka godzin życia- wyszeptała- Trochę do dupy...
-Normalnie przyniosłabym jakiś alkohol, ale nie możesz się upić przed spotkaniem- wzruszyłam ramionami.
-Mamy przejebane- oznajmiła patrząc na mnie.
-E, tam! Bywało gorzej!- machnęłam ręką.
-Tak? Niby kiedy?- zadrwiła.
-No wiesz... Wtedy, gdy... No i...- zacięłam się na chwile. Kiedy było gorzej? Kiedy było gorzej? Kiedy było gorzej, do cholery?!
-Nie za dobrze ci idzie pocieszanie- stwierdziła.
-Trudno jest pocieszać, kiedy sama jesteś w dupie...- westchnęłam cicho.
-Co się stało?- zapytała szybko.  
-Eh... Nie przejmuj się. Kto by się przejmował mną- zaśmiałam się.
-Ja się przejmuje- przyznała i oparła się o moje ramie.  
-Nie, serio. Nie przejmuj się mną- machnęłam ręką- Przyszłam żebyś to ty mi się wypłakała, a nie na odwrót.
-A co tu mówić? Zostało mi kilka godzin życia.
-To ja przyniosę ten alkohol...   

8 komentarzy:

  1. O jejku, tyle emocji naraz... I to zakończenie. <3 Mega smutne, ale z drugiej story chyba właśnie o to chodziło. Mam nadzieję, że będzie teraz tylko lepiej.
    No i 100 lat! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo :D
    Wielki Piątek, urodziny i płyta Zayna 😱
    Zerrie pls 😂 Come back :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny <3
    Wesołych świąt czy coś :P :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne!!!
    Bardzo mi sie podoba
    Chcę powrotu Zayna i Perrie ale jak ten dupek uważa jak uważa to Perrie będzie lepiej bez niego
    Poza tym ten troll chyba polubił lubił xD ^^ Perrie także tego .... xD
    Angel pięknie przedstawiała Michała śmiałam się jak głupia xD
    Ale polubiłam trolla jest całkiem spoko
    Czekam na cd i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zayn i perrie :( proszę niech znowu będą razem

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy blog ever; ) na to opowiadanie trafiłam przypadkiem, ale mega się ciesze ze mogłam je przeczytać. Dziewczyno masz talent, musisz pisać bez wątpienia. Przez kilka ostatnich dni śledzilam losy bohaterów, jednym tchem pochlonelam wszystkie rozdziały i nie mogę się doczekać kolejnych części;) CUUUUDO;))))))))

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH