28.01.2016

Rozdział 25 "O Angel"

(Rozdział nie do końca sprawdzony)

Hej!
Na samym początku chciałam Was strasznie przeprosić za swoją nieobecność.
Już prawie koniec pierwszego semestru, a ja mam cholerne zagrożenie z matmy :(
Nienawidzę matematyki. Nie wiem co za debil ją wymyślił, ale niech się smaży w piekle -_-

Tak czy siak... Stwierdziłam, że ciągłe obiecywanie Wam, że rozdział pojawi sie w niedziele, jest bezsensowne, więc od dzisiaj rozdziały będą się pojawiać spontanicznie. Zauważyłam, że gdy pisze pod presją, że rozdział ma się pojawić w wyznaczonym dniu, moja wena zdycha.
Mam nadzieje, że sie nie obraziliście na mnie :(

Zapraszam do czytania :)

Ps. Jeśli przeczytacie rozdział to zostawcie komentarz. Nawet głupia kropka będzie znakiem, że ktoś to czyta. Kiedyś było więcej komentarzy, a teraz... Mam wrażenie, że nie powinnam pisać dalej. Dajcie mi jakiś znak, że dobrze robię :(

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~Eleonor~

W domu panowała kompletna cisza, kiedy się obudziłam. To było naprawdę przyjemne uczucie, ale jeśli w tym domu jest cisza, to jest źle. Ewentualnie wszyscy odsypiają kaca po wcześniejszej imprezie, ale wczoraj nie było żadnej większej imprezy.
Wstałam szybko z kanapy i pobiegłam do kuchni. Wszyscy siedzieli spokojnie na krzesłach i zajadali się jedzeniem.
-El!- krzyknęła uśmiechnięta Nicol i podszedł do mnie, aby po chwili mnie przytulić.
-Czemu tu jest taka cisza?- zapytałam zdziwiona.
-Hm... Louis i Liam pojechali do szpitala, Angel z Perrie wyjechały do Amsterdamu, Dimitri próbuje uspokoić Gabriela, który wyżywa się na sali treningowej, a my...
-Czekaj, czekaj! Co Louis i Liam robią w szpitalu?!- przestraszyłam się.
-Spokojnie- odezwał się Niall- Liam złamał sobie rękę, wtedy na wieży zegarowej, a Louis go podwiózł.
-Twojemu księciu nic nie jest- zaśmiał się Zayn.
-A Per i Angel? Czemu wyjechały?- zdziwiłam się, siadając przy stole.
-Miały jechać do Rady- wzruszył ramionami Harry- Wyjechały wcześniej żeby się nie spóźnić, czy coś takiego...
-Czemu Gabriel jest wkurzony? I kiedy wrócił? Kto to jest ten cały Dimitri?
-Spokojnie, nie wszystko na raz!- zaśmiała się Nicol.
-Nie wiemy, ale chyba na Angel- odpowiedział Harry- Wrócił dzisiaj rano.
-A Dimitri to syn złośnicy- dodał Zayn. Napływ informacji mnie przytłoczył. Jezu... Spałam tylko kilka godzin, a tyle się wydarzyło.
-Może chcesz kawy?- zapytała Nicol- Nie wyglądasz najlepiej. Jak się czujesz? Słyszałam co się stało w nocy.
-Jest dobrze- odparłam- Grimm mi pomógł.
Nicol przytaknęła i usiadła obok Harry'ego. Nagle przede mną pojawił się Grimm.
-Wzywałaś?- uśmiechnął się jak zawsze.
-Nie. Wspominałam tylko, że mi wcześniej pomogłeś- uśmiechnęłam się- Chcesz coś na śniadanie?
-Śniadanie jest nieracjonalne o tej porze. Na twoim miejscu raczej wolałbym zjeść obiad- odpowiedział.
-To która godzina?- zdziwiłam się.
-Po szesnastej.
-Co?! Dlaczego mnie wcześniej nie obudziliście?!
-Bo nie spałaś całą noc i miałaś wypadek- wytłumaczyła Nicol.
-Ale... Przecież...- mamrotałam- To co robicie w kuchni?
-Nie chcieliśmy cie obudzić, więc siedzimy tu od rana- oznajmił Niall.
-Ja im kazałam tu zostać- powiedziała Nicol- Oni od razu by cie obudzili, a musiałaś się wyspać.
-Dzięki- uśmiechnęłam i spojrzałam na dzisiejszy obiad- Pizza?
-Nikomu się nie chciało robić obiadu- wzruszył ramionami Harry. Widać, że uzależniliśmy się od Angel. Odkąd tu zamieszkaliśmy to ona cały czas robiła śniadania, obiady i kolacje. No dobra. Zaczęła tak robić po pewnym czasie, ale to nie zmienia faktu, że kiedyś sami robiliśmy sobie obiady.
-Idę po Alex i się zbieramy- oznajmił Niall.
-Co? Gdzie?- zdziwiłam się- I czemu Alex znowu siedzi sama w pokoju?
-Alex stwierdziła, że trzyma dietę i nie będzie jadła pizzy- wytłumaczył Zayn- Wcisnąłem jej jeden kawałek, ale potem zrobiła sobie jakąś sałatkę i poszła do pokoju.
-Idziemy na łyżwy!- powiedziała  ucieszona Nicol.
-Przecież jeszcze nie ma zimy...
-Ale są sztuczne lodowiska- wyszczerzył się Harry. Niall poszedł na górę po Alex, a ja poszłam się przebrać. Reszta poszła się ogarnąć dopiero, gdy ja byłam już gotowa, więc postanowiłam zejść do piwnicy.
Zaskoczył mnie widok, który tam zobaczyłam. Nie codziennie widzi się złego anioła, który wyżywa się na worku treningowym. Jakiś chłopak, przypuszczam, że Dimitri, próbował go uspokoić.
-Gabriel- powiedziałam podchodząc do niego- Jak ja dawno cie nie widziałam!
-El!- uniósł lekko kąciki ust i przytulił mnie- Jak się czujesz? Słyszałem, że spadłaś ze schodów...
-Byłam trochę przemęczona- wzruszyłam ramionami i spojrzałam na chłopaka- A to zapewne ten słynny Dimitri.
-Witam- powiedział uprzejmie. Chciał podać mi dłoń, ale ja go przyciągnęłam do siebie i przytuliłam. Nie mogę sobie wyobrazić jak Angel musiała być szczęśliwa, że wrócił.
-Widzisz? Nie wszyscy tu są... dziwni- zadrwił Gabriel i ściągnął rękawice. Usiadł na macie i wypił całą butelkę wody.
-Co się stało? Słyszałam, że siedzisz tu od dłuższego czasu- powiedziałam, siadając obok niego. Po chwili Dimitri też się do nas dosiadł.
-Eh... Nie ważne- zbył mnie, ale ukradkowo spojrzał na chłopaka.
-Angel?- bardziej stwierdziłam, niż zapytałam. Przytaknął, a chłopak spojrzał na nas badawczo. Nie wiedział o co chodzi i chciał się dowiedzieć.
-Wiesz jaka ona jest- westchnęłam.
-Nie mów jej, bo wiesz, że kocham ją jak siostrę, ale jej charakter czasem naprawdę mnie denerwuje- przyznał się po chwili.
-Co zrobiła?
-Miała coś zrobić i kompletnie olała sprawę!- zdenerwował się.
-To nie pierwszy raz- zaśmiałam się.
-Ale to nie jest byle jaka sprawa!- zezłościł się- Od jej wyboru zależy czyjeś życie, a ona ma to gdzieś!
Dimitri słuchał nas uważnie. Postanowiłam odwrócić jego uwagę. Nie chciałam żeby myślał, że jego matka jest bezduszną suką.
-Jedziemy na łyżwy. Idziecie z nami?- zapytałam uśmiechnięta.
-Rano zemdlałaś, a teraz będziesz jeździć na łyżwach?- zdziwił się Gabriel.
-Nie będę jeździć- zaprzeczyłam- Posiedzę na ławce i pośmieje się z tych, którzy będą upadać na tyłek.
-Oryginalny plan- odezwał się Dimitri- Chętnie pośmieje się z tobą.
-To chyba nie wypada aniołom- zaśmiałam się.
-Nikt się nie dowie- oznajmił ściszonym głosem i uśmiechnął się. Gabriel pobiegł się przebrać, a my ruszyliśmy do auta. Na dworze czekali już Louis i Liam. Stali przy vanie i rozmawiali o czymś.
-Hej, kicia!- uśmiechnął się Lou.
-Koty to ty masz w schronisku- odpowiedziałam.
-Hej, kochanie!- poprawił się i rozłożył ręce, abym go przytuliła. Oczywiście skorzystałam z tej propozycji.
-Jak się czujesz?- zapytał Liam.
-To chyba ja powinnam o to zapytać- zaśmiałam się i spojrzałam na gips na jego ręce.
-Taa... Tak się kończą imprezy z kumplami- zaśmiał się- Chyba z cztery godziny siedzieliśmy w poczekalni! Nigdy więcej nie wrócę do szpitala.
Louis w tym czasie mierzył wzrokiem naszego gościa.
-Kto to?- zapytał podejrzliwie. W takich sytuacjach zamienia się w prawdziwego przywódce. W każdym nowo poznanym człowieku dostrzega zagrożenie. Dopiero później może go zaakceptować. Ten wiecznie roześmiany chłopak, kryje opiekuńczego, a zarazem twardego przywódce, ale nie lubi pokazywać się jako sztywny facet. Właśnie to w nim kocham. Umie dostosować się do sytuacji. A przynajmniej w większości przypadków.
Podeszłam do Dimitri'ego i oparłam się o jego ramie.
-To mój kochanek- powiedziałam poważnie i puściłam chłopakom oczko.
-Uważaj żebym ja nie znalazł sobie kochanki- odpowiedział tym samym tonem i splótł ręce w koszyczek- Pytam poważnie: kto to?
-To syn Angel- odparłam- Dimitri to Louis i Liam.
-Witam- przywitał się.
-Jaki syn? Ona ma syna?- zdziwił się Louis. Dimitri chciał im to wytłumaczyć, ale wszyscy nagle wybiegli z domu.
-Ja prowadzę!- krzyknął Zayn i wziął kluczyki Louis'owi. Wszyscy wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.

~*~

Może to wredne, że razem z Liam'em i Dimitrim siedzimy na ławce i śmiejemy się, gdy tylko ktoś z naszej ekipy upadnie na tyłek, ale po prostu nie możemy się powstrzymać! Poza tym osoba, która upadnie sama się śmieje, więc w sumie to nic złego.
Kolejny napad śmiechu przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz: Angel.
-Halo?
-Cześć! Alex mi mówiła, że już się obudziłaś- powiedziała, a ja zerknęłam w stronę wcześniej wymienionej blondynki.
-Skąd ty...?
-Rozmawiałyśmy przez telefon- przerwała mi- Jak się czujesz?
-Boże... Słysze to pytanie chyba po raz setny dzisiaj- zajęczałam.
-Okey... To co tam u was?- zmieniła temat.
-Jesteśmy na lodowisku- oznajmiłam- Razem z Liam'em i Dimitrim grzejemy ławki i śmiejemy się z innych.
-Dim został z wami?- zdziwiła się.
-Tak. Próbował uspokoić Gabriela. Jest na ciebie wściekły- powiedziałam. Chwile później, jak na zawołanie, koło barierki, oddzielającej nas od lodowiska, pojawił się blondyn.
-To Angel?- zapytał, a ja potwierdziłam skinięciem głowy- Mogę z nią pogadać?
-Jasne. Daje ci Gabriela- powiedziałam do słuchawki i podałam telefon aniołowi.
-Jak Amsterdam? Tak? No to super- powiedział poddenerwowany- Będę zły, bo miałaś z nim pogadać! Nie! Dorośnij w końcu! Nie uciekniesz od tego i dobrze o tym wiesz, a jednak próbujesz. Gdybym nie był aniołem to bym ci coś powiedział, ale nie mogę. Jak wrócisz to masz... Nie żartuj sobie ze mnie! Ugh... Mam cie dość, naprawdę! Jasne. Pa...
Gabriel oddał mi telefon i odjechał zły. Wróciłam na ławkę i przyłożyłam przedmiot do ucha.
-Hej...?- zapytałam niepewnie- Co znowu zrobiłaś? Tylko powiedz prawdę!
-To naprawdę zły temat na rozmowę przez telefon- oznajmiła. Odeszłam na kilka metrów od chłopaków i sprawdziłam czy na pewno żaden z nich nie podsłuchuje.
-Koniec żartów, Angel- powiedziałam poważnie- Co się stało na wieży? I kto to był?
-Skąd wiesz, że ktoś mi pomógł?- zdziwiła się.
-Jakiś wampir przyniósł cie ledwo żywą- wyjaśniłam ściszonym głosem- Był zakapturzony. Praktycznie nie widziałam nic oprócz czerwonych oczu.
-To był on- odpowiedziała równie cicho- To był William.
Stałam z otwartymi ustami i nie wiedziałam co powiedzieć. To przecież nie możliwe. Schwytali go i zawieźli przed Rade.
-Angel, to...
-Możesz mnie uznać za wariatkę, ale ty był on!- przerwała mi- Zawsze bym go rozpoznała. Znam jego oczy i jego cholerne perfumy! Nie pomyliłabym go z nikim innym!
-Może ci się przewidziało?- próbowałam to jakoś racjonalnie wytłumaczyć- Byłaś  pobita i prawie nieprzytomna. Może...
-Eleonor- przerwała mi- Spędziłam z nim kilkanaście długich lat. Wszędzie poznam jego styl zabijania.
-Ale... Ale to przecież nie możliwe- wyjąkałam.
-Wiem, że zawieźli go do Rady, ale przecież nie wiemy co się stało potem- oznajmiła- Dobra, El, muszę kończyć bo stewardessa mnie opieprza za telefon. Spróbuje się od nich czegoś dowiedzieć. Pa!
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo od razu się rozłączyła. Wzięłam głęboki wdech i wróciłam do chłopaków.
-Co się stało?- zapytali oboje.
-Nic- odpowiedziałam z uśmiechem- Rozmawiałam chwile z Angel.
-Z mamą? Co u niej?- zaciekawił się Dimitri.
-Aktualnie chyba kłóci się ze stewardessą o telefon- zaśmiałam się. Usłyszałam krzyk, więc szybko spojrzałam w stronę lodowiska. Nicol wjechała prosto w Harry'ego i oboje się przewrócili. Zdążyli się jeszcze pocałować, zanim reszta wskoczyła na nich robiąc tak zwaną 'kanapke'. Ta para jest naprawdę urocza. Boje się tylko co się stanie, gdy Nicol wyjedzie do szkoły.
W końcu zostało tylko kilka dni.
-Opowiesz mi coś o mamie?- zapytał nagle Dimitri.
-O Angel?- zdziwiłam się- Podobno Gabriel ci o niej opowiadał, prawda?
-Mówił mi o niej same dobre rzeczy, ale ja wiem, że to nie prawda- odezwał się, patrząc w stronę lodowiska- Wiem, że jest demonem i wiem, że to nie możliwe, żeby była całkowicie dobra. Chciałbym znać prawdę.
-Nie jestem pewna...- westchnęłam.
-Proszę. Jaka ona była? Jak się poznaliście?- spojrzał na mnie. No co? Miałam mu odmówić?
Postanowiłam skrócić naszą historie i powiedzieć to co najważniejsze
-Angel to specyficzna osoba. Drugiej takiej nie spotkasz- zaczęłam- Przyjechaliśmy tu przez Rade. Wysłali nas bo coś zabijało ludzi. Mieszkaliśmy u Perrie i chodziliśmy do szkoły. Angel też się zapisała. Nasz lowelas oczywiście od razu się nią zainteresował- zaśmiałam się, patrząc na Liama. Ten odwrócił głowę, ale i tak zauważyłam lekki uśmiech- Powoli orientowaliśmy się o co chodzi, i można powiedzieć, że bawiliśmy się w szpiegów. Pewnego razu zorientowała się, że za nią idziemy i zaatakowała nas.
-Dobre pierwsze wrażenie- zadrwił Dimitri, przerywając mi.
-Lepsze takie niż żadne- odezwał się Liam.
-No, nie ważne. Porwaliśmy ją i... no...
-Torturowaliśmy- usłyszałam Zayna. Stał oparty o barierkę i najwyraźniej przysłuchiwał się naszej rozmowie.
-Raczej ty- oznajmił Liam.
-No tak. Przepraszam!- uniósł ręce w obronnym geście i spojrzał na chłopaka z drwiącym uśmiechem- Taka praca, Dimitri. Rozkaz to rozkaz. Miałem zdobyć informacje i zdobyłem.
-Tak, czy siak... Raz nam uciekła, zabijając Liama, ale Zayn i tak ją złapał. Potem powoli do niej docieraliśmy... A raczej Liam. Przyjechał Gabriel i zabrał ją do Rady- kontynuowałam opowieść- Tam uratował ją od śmierci i została Łowcą. Oboje do nas dołączyli, a dalej jakoś poszło. Zaprzyjaźniliśmy się, co trwało trochę długo, ale udało się. Później Liam i Angel zaczęli ze sobą chodzić...
-Byli parą?- zdziwił się.
-Takie to dziwne?- zapytał Liam.
-Praktycznie ze sobą nie rozmawiacie, więc...
-Mam dość tej rozmowy- stwierdził cicho, odchodząc od nas.
-Nie przejmuj się nim. Odkąd zerwali jest... Oni oboje są...
-Dziwni- dokończył Zayn. Posłałam mu ostrzegawcze spojrzenie, a on szybko odjechał.
-Nie słuchaj go. Sam niedawno zerwał z Perrie. Tylko, że oni rozstali się w kłótni, a Angel i Liam podobno oboje tego chcieli.
-Podobno?- zdziwił się.
-Rozstali się w środku nocy. Rozmawiali ze sobą i podobno tak uzgodnili- wyjaśniłam- Ale ja w to nie wierze.
-Dlaczego?
-Nie znałeś ich osobiście, gdy byli razem, ale... Teraz jest inaczej.
-Jaką byli parą? Kochali się?- zapytał zaciekawiony. W pewnym sensie czuje się źle. Obgadujemy jego matkę, a moją przyjaciółkę. To trochę złe, ale przecież to jej syn. Powinien cokolwiek wiedzieć o swojej mamie.
-Pasowali do siebie idealnie- uśmiechnęłam się- Wiesz... Twoja matka była naprawdę irytująca, złośliwa, wredna, wścibska... No wiesz o co chodzi. A Liam był spokojnym i opiekuńczym chłopakiem. Chyba jako jedyny z nas wszystkich dostrzegał pozytywy w Angel. Dowiedzieli się, że Liam jest jej podopiecznym i chyba zbliżyło ich to do siebie jeszcze bardziej. Możesz mi nie uwierzyć, ale twoja matka naprawdę się dzięki niemu zmieniła. Stała się opiekuńcza, miła i o wiele częściej się uśmiechała. Miała zablokowane uczucia i sumienie, a Liam je odblokował. Nawet jej rodzeństwo stwierdziło, że dzięki niemu jest tą samą osobą co przed przemianą.
-Co się potem stało? Czemu zerwali?- zaciekawił się i spojrzał w stronę Liama.
-To trochę ciężki temat. Trudno to zrozumieć. Liam dowiedział się, że An opiekowała się nim jeszcze kiedy był małym niemowlakiem. Praktycznie go wychowała. Przeczytał kilka jej pamiętników, w których wszystko było dokładnie opisane. Zastąpiła jego prawdziwe życie kłamstwem, a ona sama została ukarana.
-Skąd to wszystko wiesz?
-Jestem ich przyjaciółką. Przyjaciele raczej mówią sobie co ich trapi- zaśmiałam się- Ale wróćmy do tematu! Po rozstaniu oboje są smutniejsi. To widać na pierwszy rzut oka. Według mnie nadal się kochają, ale nie chcą się do tego przyznać. Oboje udają, że wszystko jest okey, ale tak nie jest.
-Czyli zanim ją poznaliście była... typowym demonem?- zapytał smutno.
-Nie. Ona nie jest typowym demonem. Jeśli nie zauważyłeś, Bóg zawalczył o jej dusze. Po śmierci dał jej szanse- powiedziałam patrząc mu w oczy- Robiła złe rzeczy i zabijała, ale to dlatego, że zbłądziła. Była sama i nie wiedziała co robić. Z nikim nie mogła porozmawiać i kryła wszystkie swoje uczucia. Na początku słuchała innych demonów, bo nie wiedziała co robić. Potem robiła to mechanicznie, bo nie znała niczego innego- zakończyłam, a on patrzył na mnie z uśmiechem i dziwnym wzrokiem- Możesz się śmiać, że bawię się w psychologa, ale z mojej perspektywy tak to wygląda.

11 komentarzy:

  1. LODOWISKO! Czy to nawiązanie do twojego ostatniego pobytu w takowym miejscu? :D
    Poza tym zaczęłam lubić Dimitriego. Zawsze wie, co powiedzieć. :P
    Ogólnie taki fajny, lekki rozdział.
    Ja już czekam na nexta. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam!! A co do rozdialu, swietny!!! Mimo wszystkiego nadal midle sie o to zeby Angel byla z Gabrielem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. . <----- głupia kropka
    haha żartuję :) rozdział (jak zwykle) niesamowity. Ciekawie skróciłaś całe swoje ff, aww czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! Weny dużo ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku ^^ To jest takie smutne, że teraz Li i An są nieszczęśliwi na własne życzenie! Przecież oni się kochają i są dla siebie stworzeni, są idealni i powinni ze sobą być, mimo wszystko :) ♥
    Cudowny rozdział i nie mogę doczeka się kolejnego ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny <3 Bardzo mi sie podobał <3 pisz dalej!naprawde!masz talent! Nie marnuj go <3
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebista *,*
    Kocham normalnie i już się nie mogłam doczekać aż dodasz XP < 33.
    Boże brakuje mi Angel i Liama ; c
    Oni muszą być razem noooo :"c < 333 !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno mnie tu nie było, ale teraz na feriach szybko staram się nadrobić zaległości ♥Rozdział cudowny jak zawsze :D choć wolałam jak Liam skakał koło Angel i co chwilę się miziali 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze świetny rozdział. Czekam na następne.

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH