11.01.2016

Rozdział 24 "Zresetuj go"

~Angel~

Siedząc na lotnisku Perrie bombardowała mnie pytaniami. Najczęstsze z nich to "czemu przyjechałyśmy tu tak wcześnie?". Po jakimś czasie w końcu się poddałam. Opowiedziałam jej wszystko.
Jej pierwsza reakcja sprawiła, że połowa lotniska się na nas patrzyła. Dosłownie darła się na mnie, że nie powiedziałam jej o moim 'związku' z Michałem.
-Nie drzyj się tak! Wszyscy się na nas gapią!- warknęłam w jej stronę i pociągnęłam ją za rękę, aby usiadła obok mnie na ławce.
-Ale jak ty mogłaś?!- oburzyła się- Ukrywaliście to przed wszystkimi?!
-Nie... Nicol i Harry nas widzieli- oznajmiłam.
-Super! Oni wiedzieli, a ja nie!
-Zrozum, że oni nas zobaczyli przypadkowo. Od razu mnie opieprzyli, a jakbyś się ty dowiedziała to już w ogóle miałabym przesrane...
Nastała cisza i ruszyliśmy w stronę odprawy. Trwało to dość długo, ale w końcu weszłyśmy na pokład. Znalazłyśmy miejsca i czekałyśmy na odlot.
Siedziałam przy oknie, a Perrie obok mnie, więc od razu założyła okulary i kaptur. Słońce ją strasznie denerwowało, co według mnie było śmieszne, kiedy robiła miny jakby jadła cytrynę.
-Co zamierzasz z tym zrobić?- zapytała nagle, patrząc mi w oczy.
-Nie mam pojęcia- odpowiedziałam zgodnie z prawdą- Z tego co powiedział Gabriel, ten związek niszczy Michała. Jeśli z tym nie skończymy... On skończy jak ja.
-Zamieni się w upadłego?- zdziwiła się.
-Osądzą go i oskarżą o spoufalanie z demonami- wyjaśniłam.
-To takie złe?- zapytała zaciekawiona tym tematem.
-To upokorzenie, Perrie- powiedziałam smutno- Obnażają cie i odcinają skrzydła. Wyrzucają za bramy i wyrzekają się wszystkiego co z tobą związane. Jedyne pocieszenie znajdujesz u Pana Piekieł.
-Nie sądziłam, że to tak wygląda- wymamrotała zszokowana- Ale przecież Michał jest ważny. Nie mogliby...
-Nie liczy się jakie masz stanowisko. Liczy się to, że zdradziłeś- przerwałam jej- Jeśli z tym nie skończymy, Michał zostanie wyrzucony.
-Czyli musisz z nim zerwać- stwierdziła- Tylko tak raz, a porządnie, żeby nie robił sobie nadziei.
-Ale co ja mam mu powiedzieć?!- wkurzyłam się, i usiadłam prosto, przez co zabolały mnie plecy- Mam mu powiedzieć, że był tylko moją zabawką?! Nieudanym pocieszeniem po zerwaniu?!
-Tak- przytaknęła smutno- Musisz to zrobić, aby go uratować... Przykro mi.
Żadna z nas już się nie odezwała. Ja nie wiedziałam co powiedzieć, a ona nie chciała mnie dobijać.
Po starcie każda zajęła się sobą. Perrie słuchała muzyki, a ja wzięłam się za czytanie jakiejś książki, którą znalazłam. Co jakiś czas spoglądałam za okno i podziwiałam widoki.


~*~

Nie wiem ile czasu minęło, ale skończyłam książkę, a jakieś bachory za mną, kopały w mój fotel. Zresztą chyba nie tylko w mój, bo Perrie zaciskała pięści, jakby miała się na nich rzucić.
-Za chwile ich rozszarpie jak piniate!- warknęła cicho. uspokoiłam ją gestem i odwróciłam się. Przez ten szybki ruch moje schowane skrzydło, jak i plecy, przeszył okropny ból.
-Moglibyście nie kopać w fotele? Zajmijcie się czymś- poprosiłam naprawdę łagodnie. Dwaj chłopcy tylko wystawili język w moją stronę i zaczęli mnie przedrzeźniać. Spojrzałam na ich ojca, który wygodnie sobie spał, słuchając muzyki. Tak przynajmniej myślę, że to ich ojciec bo nikogo innego nie było. Zważając na to, że smacznie chrapie, to nic by nie wskórał, więc spojrzałam na nich raz jeszcze.
-Daje wam ostatnią szanse, jasne?- powiedziałam oschle. Chłopcy przytaknęli, więc usiadłam prosto i spojrzałam za okno. Od razu się spięłam, gdy znowu poczułam ból pleców. Nie zdążyłam zareagować, gdy Perrie w sekundę odwróciła się, pokazała kły i ugryzła jednego z chłopców w dłoń.
Oboje mieli już krzyknąć, ale zasłoniłam im usta.
-Tylko krzyknijcie, a moja koleżanka was zje, rozumiecie?- zapytałam cicho, ale twardo. Chłopcy przytaknęli przerażeni.
-Idź do łazienki się ogarnąć!- warknęłam na blondynkę- W bagażu podręcznym masz butelkę z grupą A.
Przytaknęła, odnalazła butelkę i poszła do toalety. W międzyczasie wytarła Brodę z krwi chłopca. Ja natomiast przesiadłam się na wolne siedzenie do tyłu, tuż obok rannego chłopca.
-Napij się- rozkazałam przecinając sobie nadgarstek.
-Z-zamienię się w w-wampira?- zapytał przerażony, na co się roześmiałam.
-To pomoże zagoić twoją ranę- wyjaśniłam spokojnie. Chłopak przytaknął i napił się. Chwile później oboje podziwiali jak jego rana się goi.
-Jak to zrobiłaś?- zapytał jeden.
-Siedź cicho, bo jeszcze nam coś zrobi!- zbeształ go brat.
-Spokojnie- zaśmiałam się na ich reakcje- Wymarzę wam pamięć i nic więcej.
-Najpierw on!- wskazał na brata, nadal trzymając rękę z zabliźnioną już raną.
-Obojętne mi to- stwierdziłam i spojrzałam w oczy chłopca- Przez ostatnie kilka minut kłóciłeś się z bratem na temat jakiegoś serialu. Nic konkretnego się nie stało, okey? O! I masz przestać kopać w fotel!
Chłopak przytaknął i zajął się swoim telefonem.
-Super!- podekscytował się, po czym posmutniał- Teraz ja?
-Musze to zrobić- wzruszyłam ramionami- Inaczej mógłbyś komuś o tym powiedzieć, a Rada by mnie zabiła...
-Rada?- zdziwił się.
-Tacy szefowie wszystkich dziwadeł tego świata- odpowiedziałam, na co się zaśmiał.
-Musisz mi usuwać pamięć? Nikomu nie powiem- obiecał.
-Musze to zrobić- odpowiedziałam, a obok mnie przeszła Perrie. Zatrzymała się zdziwiona i spojrzała na nas.
-Jeszcze go nie zresetowałaś?
Zaśmiałam się na jej wypowiedź i wzruszyłam ramionami.
-Dlaczego?
-No bo... No sama nie wiem!
-To się źle skończy- stwierdziła kręcąc głową.
-To trzeba było go nie gryźć?- powiedziałam sarkastycznie.
-Właśnie... Przepraszam za... No wiesz... Nie chciałam- Perrie 'przeprosiła' chłopca.
-Opowiecie mi o waszym świecie?- zapytał podekscytowany. Ten chłopak jest dziwny. Jeszcze niedawno chciał krzyczeć i uciec od nas jak najdalej, a teraz chce z nami rozmawiać o naszym życiu.
Co jest z nim nie tak?!
-Nie jestem pewna czy....
-Daj spokój! Przynajmniej nie będziemy się nudzić!- zaśmiała się Per- Potem się go zahipnotyzuje i po sprawie.
-Za dużo świadków- stwierdziłam i spojrzałam na drugiego chłopca oraz ich ojca.
-Niech usiądzie koło nas- wzruszyła ramionami- Oba miejsca w naszym rzędzie są przecież wolne.
-Bo je wykupiłam?- spojrzałam na nią jak na idiotkę- Właśnie po to żeby nie było takich sytuacji jak ta!
Spojrzała mi w oczy, po czym zerknęła na chłopaka i znowu wróciła do mnie wzrokiem. Trochę to trwało zanim się poddałam.
-Tobie też się nudzi, a tak to miałybyśmy z kim porozmawiać- ciągnęła dalej.
-Dobra! Ale siedzi koło nas- oznajmiłam wracając na swoje miejsce. Pierwsze co zrobiłam to zerknęłam za małe okienko. Nie widziałam nic oprócz chmur, ale i tak głupio się poczułam. Zrozumiałam, że na razie nie mogę latać, co było dla mnie ogromnym ciosem. Wątpię, aby ktoś zrozumiał o co mi chodzi.
To tak jakby mieć w posiadaniu kilkanaście tysięcy i nie móc ich wydać.
To okropne uczucie!
-... Ale ona nie wygląda na wampira- usłyszałam kawałek ich rozmowy. Zerknęłam na zegarek i zrozumiałam, że zamyśliłam się na dość długo.
-Bo nim nie jest- oznajmiła z uśmiechem Perrie. Odwróciłam się w ich stronę i przyjrzałam się blondynkę. Cieszyła się, że może z kimś porozmawiać. Niestety, ale ja w przeciwieństwie do niej, bardziej cenie sobie cisze. Wole w spokoju pomyśleć, niż cały czas nawijać o rzeczach niewartych mojego zainteresowania. Z tego co słyszałam ona też kiedyś taka była.
Mieszkała sama, więc z nikim nie rozmawiała, co sprowadzało się do ciągłych ćwiczeń, zadań i rozmyślania w ciszy. Potem poznała Łowców i  zmieniła swoje nastawienie do świata. Kiedyś cicha, ostra Łowczyni zmieniła się w pogodną i przyjacielską dziewczynę.
Chociaż sądzę, że jej przemiana trochę przypomniała jej, że warto czasem odizolować się od świata i pomyśleć w ciszy. Kiedy znika na pół nocy, wiem że idzie na polowanie, ale najpierw siada na spalonej łące i patrzy w gwiazdy. Wiem także, że po każdej kolejnej ofierze wyżywa się na drzewach, aby ukarać się za to co zrobiła. Czasem wraca z zakrwawionymi ubraniami, ale to nie jest krew jej ofiar. To jej własna, gdy dźga się czym popadnie, aby pozbyć się wyrzutów sumienia. Skąd to wiem? Na początku sama tak robiłam.
Karałam się za to czym jestem. Jednak wtedy nikogo nie miałam, a ona ma mnie. Pomogę jej wyjść z tej pieprzonej depresji, choćby nie wiem co.
-To kim jest?
-Jest...
-Demonem- przerwałam blondynce- Jestem demonem.
-Spokojnie. Przeszła na dobrą stronę mocy- zaśmiała się. Chłopak przez chwile mi się przyglądał, ale nie potrafiłam odczytać jego emocji. Strasznie mnie to wkurzało, ale co poradzić?
-Po co lecicie do Amsterdamu?- zapytał przerywając cisze.
-Tajne przez poufne- powiedziałam zanim Per zdążyła otworzyć usta.
-Sprawy prywatne- oznajmiła z uśmiechem.
-Opowiedz mi coś o sobie- poprosił- Urodziłaś się jako demon?
-Jak ty masz w ogóle na imię?- zmieniłam temat. Niech nie zagłębia się w tematy, które są niebezpieczne. Nie lubię kiedy ktoś wypytuje mnie o moje dzieciństwo lub przemianę. Ta osoba stąpa wtedy po cienkim lodzie, który w każdej chwili może pęknąć.
-Max- uśmiechnął się- To jak?
-To nie jest dobry pomysł- powiedziała cicho Perrie.
-Ale dlaczego?
-Są rzeczy, o których nie musisz wiedzieć. A nawet nie możesz. Dla własnego dobra skończ temat i popracuj nad ciekawością- warknęłam zła.
-Angel! Twoje oczy- szepnęła blondynka. Przetarłam ręką twarz i westchnęłam.
-To nie był dobry pomysł- stwierdziłam wstając z fotela- Zresetuj go.
Ominęłam ich i ruszyłam w stronę stewardessy. Jestem cholernie głodna, co widać także po oczach, więc muszę się pożywić. Niestety, ale nie da się schować ludzkiej energii do butelki po wodzie.
Trzeba znaleźć inne rozwiązanie.
-Przepraszam- powiedziałam, aby zwrócić na siebie jej uwagę- Źle się czuje. Chyba trochę mi słabo. Czy mogłaby pani zaprowadzić mnie do toalety?
Kobieta spojrzała na mnie zmartwiona i wzięła mnie pod rękę, jakbym za chwile miała upaść. Weszłam do małego pomieszczenia i przemyłam twarz wodą. Chwile później spojrzałam prosząco na kobietę.
-Czy mogłaby pani chwile ze mną posiedzieć?
-Oczywiście- uśmiechnęła się- Może przynieść pani jakieś tabletki albo...
-Wystarczy, że nie będziesz krzyczeć- powiedziałam patrząc jej w oczy. Ta przytaknęła i stała w bezruchu. Wyjęłam mały sztylet zza paska (nie chcecie wiedzieć jak go wniosłam) i rozcięłam jej nadgarstek. Od razu wzięłam się za jedzenie.
Po kilkunastu sekundach w końcu się od niej oderwałam. Dałam jej trochę swojej krwi, aby rana się zagoiła, i wmówiłam jej, że przez ten czas siedziała obok mnie i nic więcej.
-Dziękuje. Już mi lepiej- powiedziałam wychodząc z toalety. W drodze do mojego miejsca, zauważyłam że Max kłóci się o coś z bratem.
Od razu się uśmiechnęłam.
Perrie siedziała jak najdalej od okienka. Chciałam się odezwać, ale zauważyłam, że ma słuchawki w uszach. Dałam jej spokój i usiadłam obok okienka.
To będzie długi lot.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej.
Tak to ja! Jednak żyje!
Przepraszam, że nic nie dodawałam, ale miałam mały mętlik w głowie.
Wiecie, jestem w 3 gimnazjum i muszę wybrać szkołę do której dalej pójdę, co troche jest męczące...
Tyle tego, że nawet ostatnio mi sie śniło, że z rodzicami szukamy dla mnie szkoły :/
Poracha....
No, ale nic! Jestem, rozdział też jest, więc może mi wybaczycie? *-*
Do następnego!
  
Ps. Ostatnio mialam małe problemy z bloggerem i nie dodałam postaci Dimitria, ale dzisiaj już będzie. :)
Ps2. Zakładka 'Zapytaj Bohatera' powróciła do żywych i śmiało możecie pytać ;D

7 komentarzy:

  1. Aaaaaaa, dlaczego zresetowały Maxa??? Byłby fajny nowy bohater :(((
    A tak ogólnie to rozdział świetny, ale chyba o tym wiesz :D Czekam na nn <3

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    Ps. U mnie informacja odnośnie reaktywacji i krótki, jeszxze nie sprawdzony one-shot na rozgrzewkę ;) Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Extra rozdział :D
    Z wyborem szkoły też miałam problem, ale raczej pójdę na technika ekonomistę :D
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nawet nie chodzi o wybr. Przez 2,5 roku wszyscy mi marudzili gdzie chce iść. Ostatnio pojechaliśmy na takie jakby targi szkolne i gdy w końcu wybrałam architekture krajobrazu to teraz mnie męczą, że to musi być pewne, że jeszcze zmienie zdanie, że może szkoła mnie nie przyjmie, czy na pewno chce...
      Nie wiesz co chcesz- marudzą
      Wiesz co chcesz- też marudzą :/

      Usuń
  3. Bardzo mi się podobało czekam na cd :)
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu świetny. Szkoda, że zresetowały Maxa... Byłoby ciekawie. :)
    Damy radę! <3 Wystarczy tylko zdać to cholerne gimnazjum. :P

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH