18.10.2015

Rozdział 19 "Czy pani lodówka chodzi?"

~Liam~

Trudno określić co tak właściwie sie stało po ich wyjeździe. Zaczęło sie od głupiego zakładu, a potem... Potem już samo poszło.

-Nudzi mi sie...- jęknęła po raz kolejny Perrie.
-To idź kogoś zjeść- wymamrotał Louis. Perrie nie musiała odpłacać sie jakąś ripostą. Od razu dostał po głowie od Eleanor.
-Co robimy?- zapytałem.
-Dzieciarnia pojechała, więc można gdzieś wyjść- oznajmił Zayn.
-Trudno zaliczyć Michała i Angel do dzieciarni, ale niech będzie- zaśmiał sie Niall.
-Chodźmy do jakiegoś klubu, na miasto- zaproponowałem.
-Ja zostaje- powiedziała twardo El.
-Chodź z nami kicia- Louis zrobił dzióbek i maślane oczka.
-Będę ćwiczyć zaklęcia- oznajmiła- Nigdzie nie idę.
-To ja też zostaje- westchnął.
-Wiem, że chcesz iść- oznajmiła patrząc na niego.
-Nie, no... Zostanę.
-Idź marudo!- zaśmiała sie- Tylko macie nie przeginać z alkoholem. Wróć mi tylko pijany, a śpisz na podłodze!
-Skoro nalegasz...
Louis z ciężkim bólem serca, i ogromnym uśmiechem na twarzy, poszedł przebrać sie do pokoju, tak jak my. Po kilku minutach wszyscy byliśmy gotowi.
Prowadził Louis, który stwierdził, że nie ma ochoty spać na podłodze, i pobawi sie w naszą niańkę. Tak czy siak, w końcu pojechaliśmy. Klub był nawet spory. Była dopiero godzina 16, a parkiet już był wypełniony. Usiedliśmy w rogu klubu i zamówiliśmy pierwsze drinki.
Przez dobrą godzinę tańczyliśmy i piliśmy. W pewnej chwili Niall zaproponował konkurs; kto wypije najwięcej.
-Od razu odpadam- oznajmił Louis, podnosząc ręce w obronnym geście. Wszyscy spojrzeliśmy na niego zdziwieni.
-Ty, Louis Tomlinson, król imprez, nie chcesz wypić z kumplami?- zdziwił sie Zayn.
-Obiecałem El, że sie nie upije- wyjaśnił.
-Dobra idziemy po alkohol, a ty spróbuj go przekonać- zaśmiał sie Zayn i poszedł razem z Niall'em do baru.
-Uuu... Wyczuwam RH+ na parkiecie- wymruczała Perrie- Wracam za kilka minut...
-Tylko nie zrób mu krzywdy!- krzyknął za nią Lou. Ona tylko pomachała ręką, na znak że ma nie przeszkadzać.
Westchnął i upił troche drinka. To jego drugi od dobrej godziny.
-Od kiedy ty jesteś taki spokojny na imprezie?
-Odkąd chodzę z El.
-Ekhem... Pantoflarz!- zakaszlałem ze śmiechem.
-Nie jestem pantoflarzem. Po prostu nie chce żeby sie obraziła- wyjaśnił.
-Ta... Jasne, jasne...- zaśmiałem sie- Zmieniła cie. Nie pijesz, nie tańczysz z dziewczynami...
-Po prostu ustawiłem sobie jeden kanał. Eleanor dwadzieścia cztery na dobe- uśmiechnął sie.
-Ja takiego szczęścia nie mam- zaśmiałem sie.
-Oj, stary... Jesteś ślepy czy co?
-Nie...- odpowiedziałem zdziwiony. O co mu chodzi?
-Miałeś pełen pakiet usług na kanale Angel TV, ale to zjebałeś- wyjaśnił troche smutno.
-Dobrze wiesz, że to coś innego- wymamrotałem i upiłem troche drinka.
-Wiem, że mieliście problemy, ale źle to rozegrałeś- westchnął.
-Możemy o tym nie rozmawiać?- przerwałem mu, dopijając drinka do końca. Zauważyłem, że chłopaki odchodzą od baru.
-Dorośniesz, to zrozumiesz o co chodzi.
-Przecież jesteśmy w tym samym wieku!- zaśmiałem sie, gdy Zayn i Niall postawili kieliszki i usiedli obok nas.
-Dobra, wypije- wyszczerzył sie.
-Gdzie Per?- Niall rozglądnął sie za blondynką. Ja tylko wskazałem na parkiet. Dziewczyna obściskiwała sie z jakimś facetem, od czasu do czasu wgryzając sie w jego szyje. Po chwili nas zauważyła, więc powiedziała coś do partnera i wróciła do nas. Zayn tylko coś wymamrotał pod nosem.
-Szybcy jesteście- zaśmiała sie patrząc na stolik pełen kieliszków. Spojrzeliśmy na nią lekko zmieszani.
-No co?
-Masz tu resztki kolacji- oznajmiłem, drapiąc sie w prawy kącik ust. Per szybko starła krew i spojrzała na nas przepraszająco.
-No to co?- Niall zmienił temat- Ja sie raczej szybko nie poddam.
-Przez rok mieszkałam w Rosji- oznajmiła Per- Nie macie ze mną szans.
No i sie zaczęło. Każdy wziął kieliszek do ręki. Nie musieliśmy czekać długo.
Upiliśmy sie po jakiejś godzinie. Picie wódki na czas to nigdy nie jest dobry pomysł, a jeśli ścigasz sie z wilkołakiem i wampirem... Wtedy już w ogóle nie masz szans.
-Ale żeby było j-jasne- oznajmiła jąkając sie- Wygrałam.
-A jedź sobie do tej Rosji, wiesz?- wymamrotał Louis. Chłopaków natchnęło na taniec, więc pobiegli na parkiet. Zostałem razem z Perrie. Patrzyliśmy jak próbują tańczyć, od czasu do czasu wybuchając śmiechem, przez ich dziwne kroki.
-I zostaliśmy sami- westchnęła opierając głowę o moje ramie.
-Ktoś tam w górze musi sie świetnie bawić, widząc jak sie dobijamy tą głupią miłością- zadrwiłem opierając głowę o jej.
-Nie. Po prostu nie mamy szczęścia w tych rzeczach- wymamrotała.
-Tak myślisz?- zaśmiałem sie.
-No bo, patrz... Mieliśmy parę, a potem bum! I zostaliśmy sami- wyjaśniła żywo gestykulując rękami.
-Taa... Samo życie...- westchnąłem.
-Nie. Los czasem rozdziela ludzi, wiesz? Żeby pokazać, że muszą być razem- jąkała sie i przymknęła oczy- Ale w większości przypadkach to sie nie udaje i idą w inne strony...
-Masz racje. Wypijmy za naszego pecha- westchnąłem. Wypiliśmy jeszcze kilka kieliszków. To raczej nie był dobry pomysł. Nie pamiętam nic co miało potem miejsce.

~Angel~

W drodze do domu wstąpiliśmy do sklepu, aby od razu kupić rzeczy potrzebne im do szkoły. Słowo "wstąpić" jest zbyt łagodnym słowem. Chodziliśmy od sklepu do sklepu przez dobre dwie godziny. Okazuje sie, że kupienie odpowiednich podręczników wcale nie jest takie łatwe.
Te wszystkie zeszyty, piórniki, bloki, kredki... To nie dla mnie.
Jedno jest pewne. Jakbym była matką to nie wyrobiłabym sie z tym wszystkim.
Oparłam sie o najbliższy regał i westchnęłam. Dzieciaki wybierały torby, a Michał podszedł do mnie i przyglądał mi sie ze śmiechem.
-No co ty? Nie podobają ci sie zakupy?- zapytał zaplatając ręce w koszyczek.
-Nie bardzo...
-Przynajmniej im sie podoba- zaśmiał sie- Zauważyłaś, że Nicol pyta sie o wszystko Harr'ego? Nawet o okładkę zeszytu!
-Taa... Ja nigdy nie dałabym sobą tak pomiatać- wymamrotałam kręcąc głową.
-Nie o to tu chodzi. Ona chce po prostu znać jego zdanie. Nie chce zrobić czegoś co spowodowałoby nawet najmniejszą kłótnie- wyjaśnił- Dość dziwne jak na tak niedojrzały związek.
-Serio? To sie nazywa zauroczenie nastolatków- zadrwiłam.
-Nie. Widać, że ona bierze to na poważnie. Pytanie brzmi: czy on także tak to widzi?
-Już z nim o tym rozmawiałam. Spokojnie. Nie odważy sie zrobić nic głupiego- zapewniłam- Poza tym. Harry to dobry chłopak. Czasem mu odwala, ale jest dobry...
-Od kiedy ty jesteś taka sentymentalna?- zapytał zaciekawiony.
-Nie rozumiem- przyznałam sie po dłuższej ciszy.
-Wcześniej nie dbałaś o innych. Pilnowałaś swoich spraw, a teraz? Ktoś odmroził twoje serce?
-Po pięciuset latach pracy u Pana Piekieł, nabierasz pewności, że ludzie to chamy- wyjaśniłam- Gorzej jest jeśli na swojej drodze spotkasz ludzi, którzy to zmieniają. Nagle przechodzisz przemianę. Tylko jeszcze nie wiesz czy na dobre, czy na złe- Michał patrzył na mnie uważnie- Czasem sobie myślę, że to co dla mnie zrobili, było złe. No wiesz... Gdybym ich zabiła od razu, albo w ogóle nie spotkała, to nadal miałabym ciepłą posadkę tam na dole. Robiłabym to co umiem robić najlepiej. Zabijałabym i niszczyła...
-Cały czas tak myślisz?
-Jasne, że nie. Raczej przeważa u mnie ta dobra myśl. Wiesz... Zmienili mnie. Mam przyjaciół i rodzinę. Mam o kogo dbać. Ja martwię sie o nich, a oni o mnie. Wiem, że nie jestem sama. Pokazali mi, że mogę robić coś więcej niż uśmiercać- odpowiedziałam- Czasem sobie myślę "co by było gdyby?", ale zawsze wychodzi mi z tego jakaś zła myśl. Na przykład: gdybym pozbyła sie ich na samym początku, a potem moja rodzina by sie pojawiła, to pewnie by nie żyli. Nikt by wtedy nie przywrócił mojego sumienia, ani emocji. Miałabym wszystko gdzieś, i zabiłabym rodzeństwo, żeby nie przypominali mi tego kim byłam.
Ale czasem wychodzą mi też dobre. Gdybym ich zabiła to zostałabym człowiekiem. Liam by nie żył, a ja prowadziłabym normalne życie. Byłabym śmiertelna i spełniłabym swoje marzenie. Ale co to za marzenie bez niego... bez nich wszystkich?
-To nie byłoby to samo- przytaknął zamyślony. Zapanowała cisza. W sumie... Nawet nie chciało mi sie jej przerywać.
Patrzyliśmy dalej jak wybierają torby, gdy nagle zadzwonił telefon. Nawet lekko sie wystraszyłam. Tak byłam skupiona na dzieciakach, że nagły dzwonek mojego telefonu wyrwał mnie z transu.
-Kto znowu zawraca dupę...-wymamrotałam wyciągając telefon- Liam?
Spojrzałam zdziwiona na Michała. On tylko wzruszył ramionami i powiedział, żebym odebrała.
-Halo?
-Czy pani lodówka chodzi?- zapytał dziwnym głosem.
-Co?- zdziwiłam sie. Michał spojrzał na mnie wystraszony jakby coś sie stało, ale szybko go uspokoiłam.
-Czy pani lodówka chodzi?- zapytał ponownie.
-Co? W sensie... Co ty wyprawiasz?
-To prosze uważać żeby nie uciekła!- krzyknął ze śmiechem. W tle słyszałam damski głos, który cały czas powtarzał "rozłącz sie, rozłącz sie!".
Co tu sie, kurwa, dzieje?!
Połączenie zostało przerwane, a ja stałam jak słup soli.
-Okey...- przeciągnęłam litery i spojrzałam zdziwiona na telefon. To sie naprawdę stało?
-Co sie...?- Michał nie dokończył, gdyż telefon znowu zadzwonił. Spojrzałam na ekran.
-Liam?- zapytałam odbierając połączenie.
-Czy był u pani prąd?
W słuchawce usłyszałam Perrie, a nie Liama. Sama nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie... Znaczy tak... Znaczy...- nawijałam nadal zdziwiona.
-A co chciał?- zapytała wybuchając śmiechem. Tym razem w tle było słychać Liama. Chwile później sie rozłączyli, a ja zadzwoniłam do Eleanor.
-Hej, co tam? Jak szkoła?- zapytała uradowana.
-Jest fajnie, ale powiedz mi... Co oni odpierdalają w domu?!- zapytałam- Oni coś ćpają ale opróżniają mój barek? Tylko powiedz prawdę...
-Co? Nie rozumiem o co chodzi...- powiedziała zmieszana.
-Przed chwilą Perrie i Liam wydzwaniali do mnie ze staromodnymi żartami z chodzącą lodówką!
-Nie wiem o co chodzi- odpowiedziała zdziwiona- Wszyscy poszli na miasto, do jakiegoś klubu. Pewnie oboje sie upili...
-Jezu... A ty im na to pozwoliłaś?- załamałam sie.
-Nie jestem ich niańką. Są dorośli i wiedzą co robią- oznajmiła.
-Eh... Dobra. Widzimy sie w domu- powiedziałam i rozłączyłam sie. Przetarłam twarz rękami i westchnęłam. Ugh... Spuść ich na chwile z oka i już coś odwalają! Oni są gorsi niż dzieci!
Michał już chciał zapytać co sie stało, ale uciszyłam go kręcąc głową.
-Nie chce o tym gadać- oznajmiłam i podeszłam w stronę Harr'ego.
-Wybraliście już?- zapytałam.
-Tak właściwie to czekamy na ciebie- uśmiechnął sie- Z kim tak rozmawiałaś?
-Z twoimi kumplami...
-Moimi?- zaśmiał sie- Nie naszymi?
-Nie. Aktualnie nie przyznaje sie do ich głupoty.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Przepraszam, że tydzień temu nie było rozdziału, ale hej!
Jest dzisiaj, nie? xD
Mam nadzieje, że nie był jakiś strasznie zły... =/
Boje się, że rozdziały są coraz gorsze...
Może to właśnie przez to jest mniej komentarzy niż kiedyś?
Mam wrażenie, że kiedyś więcej osób czytało rozdziały, a teraz...
Eh... Szkoda gadać...
Może powinnam skończyć z pisaniem?
No nie wiem...
Do następnego?
(Mam nadzieje)

(Opowiadanie o Avengers jest od dzisiaj publikowane również na wattpadzie: Everyone Has A Damon)

14 komentarzy:

  1. pierwsza! nie ma to jak czytac rozdzial o 2 wnocy hahah
    te suchary perrie i liama wyje hahahaha
    ciekawe co zrobi el jak zobaczy wstawioneggo lou hahahaha
    nie bedzie seksow xddd
    ja chce zeby angel i liam sdsfgasffad no prosze cie
    blagam
    hahahaha
    dobra koncze
    papapap

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahhahhahahahah
    Te żarty xD hahahaha
    Ale rozdział boski
    Nie mogę się już doczekać kolejnego
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, nie kończ pisaniq!
    Opowiadanie jest cudowne, naprawdę :-)
    Ahh te suchary :P
    Najlepszy tekst Angel pod koniec
    Pozdrawiam xx;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jacy oni są zepsuci -,-
    Mam nadzieję, że Liam szybko zrozumie swój błąd... przynajmniej zanim Angel zwiąże się z Michałem xDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah genialny rozdział a zwłaszcza upity Liam i Perri

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy next?
    Uwielbiam to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  7. Padam na twarz, głównie przez te staromodne żarty. xd Już widzę jak wplatasz w rozmowy jeszcze staromodne teksty na podryw... Już to widzę! :D Rozdział całkiem spoko, bardzo zabawny, a takie wychodzą ci naprawdę świetnie. No nic, czekam na nexta! ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyno, nie, nie masz porzucać pisania. Może skończyła Ci się wena na to opowiadanie? Jeśli tak to masz parę wyjść; kontynuować dalej, ale ,,bez serca'', zakończyć je lub zawiesić. Jak dla mnie najlepiej by było, gdybyś je dalej pisała, jednak to nie ode mnie zależy. Opowiadanie jest bardzo fajne, oryginalne i wciągające. Zupełnie inna historia, niż dotychczas czytałam, a czytam bardzo dużo FF. Więc no. ;)
    Dasz radę napisać następne rozdziały, ja w Ciebie wierzę. Wierzę, że Angel będzie z Liam'em, Perrie sama, a Zayn znajdzie sobie kogoś. :D (to wcale nie tak, że nie lubię tej laski, hahha)
    No kochana, ja już lecę.
    Do następnego! ♥
    kiedy-gram-znika-caly-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju dlaczego ?! Czemu oni nie mogą porozmawiać jak cywilizowani ludzie ? Wgl wszędzie jest ten Michała :c nie lubię już go xD Ma zły wpływ na Angle i jest taki łeee :D Lel dobra nic tego nie było.... Weny życzę i czekam na kolejny Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Tekst Angel na końcu mnie rozwalił 😂
    Poprzedni rozdział niezbyt mi się podobał (może dlatego że nie lubię takich głupich sytuacji i nie bierz tego do siebie) ale ten jest cudny ;) życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne *-* ! Wcale nie piszesz gorzej ! Czytam od początku twoje ff i powiedziałabym wlasnie że jesteś coraz lepsza w tym co robisz :3 Proszę nawet nie myśl o kończenia z pisaniem bo to jest świetne ! ♥ Co do rozdziału to Liam i Perrie mnie rozwalili XDD Ciekawe co bd dalej .. ;) czekam na next !! :* ~Hazzowa ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha rozwalił mnie ten telefon od Liama i Perrir ;D Boski rozdział i nie przejmuj się bo taki przestój w komentowaniu to coś normalnego bo my lenie twoje kochane ;) czasami tylko czytamy i zapominamy że skoro ty się starałaś dla nas coś napisać to my też możemy dać od siebie chociaż komentarz :*

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH