05.10.2015

Rozdział 18 "Zemsta będzie słodka! Za słodka..."

~Angel~

To co sie stało w kuchni, w ogóle nie powinno sie zdarzyć. To była tylko chwila zapomnienia, i tyle. Nic więcej sie nie stało. I nigdy więcej sie nie stanie.
Jedno jest pewne. Ktoś nas widział i będą z tego kłopoty.
Pytanie brzmi: kto nas zobaczył?
Czekając na wszystkich w korytarzu, zastanawiałam sie kto może być potencjalnym podglądaczem.
Opierałam sie o ścianę i z tego całego stresu tupałam nogą, co chyba denerwowało osobę stojącą na przeciwko mnie.
-Masz jakiś tik nerwowy?- zapytał ze śmiechem.
-Ty chyba nie ogarniasz co sie stało. Ktoś nas widział!- powiedziałam cicho. Michał podszedł do mnie i złapał za ręce.
-Weź głęboki oddech, bo zaraz spalisz dom- poinstruował mnie.
-Widzę, że we mnie wierzysz- zadrwiłam.
-Jak widać chyba za bardzo- uśmiechną sie tak słodko. Dlaczego on musi być taki doskonały?!
-Ugh... Mógłbyś chociaż zapiąć koszule!- westchnęłam odwracając wzrok od jego klatki piersiowej- Specjalnie to robisz!
-Na co dzień nie nosze koszuli. To, że w ogóle ją założyłem to cud.
-Cudem to jesteś ty, ale to nie znaczy, że musisz sie tym chwalić- oznajmiłam. Ja to powiedziałam na głos? Ale jestem głupia!
Zaśmiał sie i bardziej do mnie zbliżył. Miał satysfakcje z tego jak na mnie działa.
-Ty też nie jesteś najgorsza...- wzruszył ramionami ze śmiechem.
-Jesteś głupi!- zaśmiałam sie, lekko uderzając zdrową ręką w jego klatkę.
-Właśnie. Jak sie czujesz?- zapytał patrząc na moją rękę.
-Piecze- oznajmiłam.
-Nie będziesz prowadzić z poparzoną ręką- stwierdził.
-Daj spokój. Przecież nic mi nie jest...
-Tak, oczywiście...- zadrwił kiwając głową. Usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach, ale Michał nie odsunął sie ode mnie.
-Michał...- szepnęłam. Kulturalnie mnie olał i przytulił. Zaczął całować mnie w szyje, a jego ręka wędrowała po moich plecach w dół.
-Michał...- jęknęłam. Nosz kurde! Brakuje mi takiej czułości...- Ktoś idzie.
-An...?- usłyszałam, a Michał oderwał sie ode mnie. Spojrzał na mnie zwycięsko.
-Ja prowadzę- wyszczerzył sie i pokazał kluczyki. Szybko sprawdziłam swoje kieszenie. Zaśmiał sie i wybiegł ucieszony z domu.
Spojrzałam na Nicol. Patrzyła na mnie tak... dziwnie. Wróciłam wzrokiem do drzwi. Chwila! On mi ukradł kluczyki!
-Co? Przecież... To było chamskie!- krzyknęłam zdesperowana.
-Co tam?- zapytał Harry, który dopiero co przyszedł.
-Zapytaj Angel- oznajmiła Nicol. Splotła ręce w koszyczek i spojrzała na mnie wymownie.
-Zostałam okradziona przez archanioła!- wyjaśniłam nadal zszokowana. Oboje spojrzeli na mnie zdziwieni. Chwile później przyszła reszta.
-Czuje sie... Czuje sie taka oszukana...- oznajmiłam zdołowana- Anioł okradł demona... To...
-Co jej jest?- zapytał Matt.
-Odbija jej- wyjaśnił Harry.
-Oszusta został oszukany...- wymamrotałam sama do siebie- To taka hańba dla demona...
-Może lepiej nie jedźmy- zaproponowała Alex- Coś z nią nie tak...
-Nie!- powiedziałam głośno- Jeszcze sie na nim zemszczę! To będzie słodka zemsta!
Zaczęłam sie śmiać jak głupia i wyszłam z domu. Załatwię go! Nie dam sie tak łatwo!
Podeszłam do okna kierowcy i spojrzałam na Michała.
-Mnie sie tak nie traktuje- oznajmiłam- Jeszcze sie zemszczę, zobaczysz.
-Tak, tak... Jasne- zaśmiał sie, gdy reszta weszła do busa.
-Jesteś wredny- stwierdziłam, zabijając go wzrokiem.
-Aww... Jesteś taka urocza kiedy sie złościsz.
Powiedział to takim przesłodzonym głosem i uszczypnął mnie w policzek, jak jakaś staruszka.
-Jesteś okropny!- powiedziałam. Mam wrażenie, że poczerwieniałam ze złości. Okrążyłam samochód i usiadłam na miejscu pasażera, obok kierowcy.
-Pasy- oznajmił. Wszyscy grzecznie wypełnili polecenie, ale nie ja. Będzie mi rozkazywał. Pff... I co jeszcze?
-An...
-Wypchaj sie- prychnęłam.
-Pasy- powiedział twardo.
-Weź spadaj...- jęknęłam.
-Nie ruszę dopóki nie zapniesz pasów- oznajmił.
-Ugh! Zadowolony?!- zapytałam zapinając te cholerne pasy.
-Bardzo- wyszczerzył sie i ruszył.
-I tak sie zemszczę...- wymamrotałam i oparłam głowę o szybę. Obmyślałam najlepszy plan jaki może być.
I tak to ja będę sie śmiała ostatnia!

~*~

Przez całe dwie godziny drogi, nic nie wymyśliłam! To jakiś absurd!
Za to reszta super sie bawiła. Radio grało cholernie głośno i śpiewali na cały głos. Miałam wrażenie, że robili to tylko po to żeby mnie wkurzyć. Oczywiście nic nie mówiłam, bo znowu to ja wyszłabym na tą sztywną.
-Jesteśmy na miejscu!- powiedział uśmiechnięty i zaparkował. Wyszłam z auta i spojrzałam w stronę budynków. Było ich sześć. Na stronie szkoły czytałam, że uczniowie są dzieleni. Jest dom sportowców, artystów, historyków, filozofów i matematyków. Domy są oddalone od głównego budynku, czyli szkoły, o jakiś kilometr.
-Umówiłam sie z dyrektorem w głównym budynku- oznajmiłam idąc naprzód. Reszta ruszyła za mną. Przy wejściu stała kobieta w średnim wieku. Była elegancko ubrana, a jej nos zdobiły okulary. Jej ciemne włosy ułożone były w koka. Podsumowując: nie wyglądała na miłą.
-Pani Fellen?- zapytała podchodząc do nas- Czekaliśmy na wasz przyjazd. Nazywam sie Alice Green.
-Fallen, nie Fellen- poprawiłam ją lekko zirytowana.
-Przepraszam- powiedziała i wskazała na drzwi wejściowe- Zapraszam do gabinetu dyrektora.
-Ledwo przyjechaliśmy, a już lądujemy na dywaniku u dyrektora- wyszeptała Alex. Ja tylko parsknęłam śmiechem.
-Nasza szkoła jest jedną z najlepszych. Kształcimy młodzież i pomagamy im rozwijać swoje zdolności. Mam nadzieje, że spodoba wam sie to miejsce.
Przeprowadziła nas przez korytarze cały czas opowiadając coś na temat historii tego miejsca. Gdy w końcu dotarliśmy na miejsce, zdarzył sie malutki wypadek.
Alex jako ostatnia wchodziła po schodach. Koło nas ktoś przebiegł i potrącił ją, przez co straciła równowagę. Spadłaby ze schodów, gdyby nie jakiś chłopak.
-Tak strasznie przepraszam!- powiedział nadal trzymając ją w ramionach. Wyglądało to jak jakaś scena z przesłodzonego romansidła.
On ją ratuje przed upadkiem, trzyma w ramionach i zakochują sie od pierwszego wejrzenia.
Tak, i co jeszcze?! Nic z tego!
-Nic sie nie stało- wymamrotała otumaniona.
-Dwa kroki w tył, droga panno- powiedziałam podchodząc do nich. Uniosłam jedną brew i przyglądnęłam sie mu.
-Śpieszymy sie- oznajmiłam odciągając ją od niego. Alex za to uśmiechnęła sie do niego i puściła oczko.
-Nawet o tym nie myśl.
-Od kiedy ty taka opiekuńcza jesteś?- zapytał Michał, gdy doszliśmy do nich. Alex mu przytaknęła i spojrzała na mnie pytająco.
-Od teraz- stwierdziłam twardo i ruszyliśmy do gabinetu. Gdy tylko weszliśmy do pokoju od razu powitał nas dyrektor. Siwy mężczyzna był ubrany w czarny garnitur.
-Witam, pani Fallen- uśmiechnął sie ciepło i ucałował moją dłoń. Ja tylko kiwnęłam głową- Nazywam sie Thomas Green.
O jezus, to małżeństwo... Nie ma to jak spędzać ze sobą każdą chwile.
-To zapewne pan Fallen- spojrzał na Michała.
-Ja n...
-Tak, to mój mąż- przerwałam mu z uśmiechem. Zemsta przyszła sama. Wszyscy z naszej ekipy spojrzeli na mnie zdziwieni. Niech myślą co chcą. Nie przeposzczę takiej okazji.
Zbliżyłam sie do Michała i włożyłam zdrową rękę do jego tylnej kieszeni w spodniach. Drugą za to położyłam na jego klatce piersiowej.
-A to są Alex, Nicol, Mattew i Harry.
-Witam- przywitał sie- Myślałem, że ma być trójka uczniów...
-Harry przyjechał jako towarzystwo. Mam nadzieje, że to żaden problem?
-Oczywiście, że nie! Jak to sie mówi, im więcej tym lepiej- zaśmiał sie i usiadł na skórzanym fotelu. Ja i Michał usiedliśmy na przeciwko niego, a reszta z tyłu.
-Z tego, co mam zapisane w dokumentach, wynika, że mamy tu kandydatów do domu sportowców oraz artystów- popatrzył do komputera.
-Sportowców?- zapytał Mattew.
-Przecież trenowałeś walkę- odwróciłam sie do nich- Nicol umie śpiewać, a Alex rysuje.
-Skąd wiesz?- zdziwiła sie Al.
-Znalazłam twój szkicownik- wyszczerzyłam sie.
-Wszystkie dokumenty zostały już wypełnione, więc może zechcą państwo zwiedzić szkołę?- zapytał uśmiechnięty. My tylko przytaknęliśmy. Bo co mieliśmy robić? Siedzieć w tym głupim gabinecie? Nuda.
Pokazali nam kilka klas, bibliotekę, a nawet stołówkę. Potem poszliśmy do dość sporej sali wyglądającej jak teatr.
Gdy tylko weszliśmy zobaczyliśmy na drugim końcu sali scenę, a pod ścianami stały poukładane krzesła.
-Tu odbywają sie szkolne przedstawienia- wyjaśnił dyrektor- Ostatnio uczniowie grali Romea i Julie.
-Jako obcego za wcześnie ujrzałam. Jako lubego za późno poznałam...- wyszeptałam.
-Dziwny miłości traf się na mnie iści, że muszę kochać przedmiot nienawiści...- dokończył Michał. Wszyscy za to spojrzeli na nas zdziwieni.
-No co?- zapytaliśmy równocześnie. Wszyscy odwrócili on nas wzrok, po czym wyszliśmy z sali. Razem z Michałem szliśmy pod ramie na samym końcu. Do nas dołączyła sie żona dyrektora.
-Cytujecie Szekspira?- pani Green bardziej stwierdziła niż zapytała- Jakie to romantyczne...
-Prawda?
Bardziej przytuliłam sie do Michała, a on strzelił buraka. Chciało mi sie śmiać, ale jakoś udało mi sie powstrzymać.
-Jak sie państwo poznali?- zapytała, ale szybko dodała:- Jeśli mogę zapytać...
-Może ty opowiesz, kochanie?- spojrzałam na niego z dołu. Mam wrażenie, że moją satysfakcje było widać z odległości kilometra.
-My... No...- spojrzał najpierw na Alice, a potem na mnie. Widział, że mam z tego wszystkiego niezłą zabawę. Uśmiechnął sie szeroko, a jego całe zmieszanie zniknęło.
-Poznaliśmy sie nad morzem. Nasi znajomi wyciągnęli nas na zachód słońca- spojrzał mi w oczy- An przegrała zakład i miała wejść do lodowatego morza. Gdy ją pierwszy raz spotkałem, od razu zrozumiałem, że ma to coś, ale nie wiedziałem co mam zrobić. Wtedy wykorzystałem szanse i zgłosiłem sie za nią. Trochę sie pokłóciliśmy bo nie chciała litości- uśmiechnął sie do mnie- Z tego wszystkiego nawzajem wrzuciliśmy sie do wody. Efekt był taki, że następnego dnia oboje byliśmy chorzy. Gdy nasi znajomi wyszli na miasto, ja poszedłem do jej pokoju. Przyniosłem ciepłe kakao, koc i jakiś film. Później wszystko samo sie potoczyło. Rok później oświadczyłem sie jej w tym samym miejscu, przy zachodzie słońca.
-Jak słodko- westchnęła.
-Tak- przytaknęłam wpatrzona w Michała- Bardzo.
Green odeszła, a ja stałam w miejscu.
-Czemu tak patrzysz?- zapytał z uśmiechem.
-To było słodkie- wyszeptałam- Jakbym była człowiekiem to nawet uznałabym to za cholernie romantyczne.
-Tak?- zapytał przyciągając mnie do siebie. Tym razem to on włożył ręce w moje tylne kieszenie i uśmiechnął sie niewinnie.
-Wiesz co? Na początku chciałam sie na tobie po prostu zemścić, ale teraz to wszystko wydaje sie nawet spoko- zaśmiałam sie.
-I szkoła nawet fajna- wzruszył ramionami. Ja tylko spojrzałam na niego z politowaniem.
-Ja ci mówię, że udajemy parę i fajnie sie przy tym czuje, a ty mi nawijasz o szkole?- odsunęłam sie od niego- Cała chwila prysła.
Chciałam dogonić grupę, ale Michał złapał mnie za rękę. Przyciągnął mnie do siebie przez co wylądowałam na jego klatce piersiowej. Nic nie zdążyłam powiedzieć, a on już zbliżył swoje usta do moich.
To co robiliśmy było kompletnie niepoprawne. Co gorsza, już drugi raz złamaliśmy podstawowe prawo. Anioł i demon po prostu nie mogą być razem. Ty była chora sytuacja, ale także cholernie miła...
-An! Michał! Jak mogliście sie zgubić? To nie jest labirynt tylko szko...- Nicol wyszła zza rogu. Jak ja kocham moje szczęście...
-Angel? Michał?- do Nicol doszedł Harry.
-Ja pierdole...- wtuliłam sie w klatkę piersiową Michała, jakbym chciała sie ukryć. Jak widać chyba nie pomogło.
-Nie przeklinaj- upomniał mnie. Spojrzałam na niego jak na debila. Przed chwilą sie całowaliśmy i nas przyłapali, a on mi marudzi żebym nie przeklinała?!
-Jesteś stuknięty- zmrużyłam oczy i przyjrzałam mu sie.
-Tak jak ty- odpowiedział.
-No niby tak...
Para, która nam sie przyglądała, podeszła do nas i kulturalnie nas od siebie odsunęła.
-Możemy pogadać z Angel?- zapytał Harry- Na osobności...
Michał tylko przytaknął i odszedł. Odwrócił sie na chwile i puścił mi oczko.
Hm... To wszystko sie źle skończy...
-Co ty wyprawiasz, kobieto?!- zapytała Nicol.

 

-Yyy... No w końcu jesteśmy małżeństwem, nie?- zaśmiałam sie nerwowo i podrapałam po karku.
-Ogarnij sie!
-O co wam chodzi?- zapytałam prosto z mostu.
-Ty sie jeszcze pytasz?- zdziwił sie- Jakby was Liam zobaczył to by sie załamał!
-Sam mnie zostawił!- powiedziałam zła, ale nie chciałam wszczynać kłótni, więc sie uspokoiłam- Jestem sama, mam prawo całować sie z kim mi sie żywnie podoba.
-Ale z Michałem?- Harry spojrzał na mnie- Takie związki są niebezpieczne. I do tego zakazane!
-Jestem demonem i lubię łamać zasady- stwierdziłam- Dajcie mi sie wyszaleć...
-Ale...
-Nie. Koniec tematu. To co sie tu stało to tylko i wyłącznie sprawa moja i Michała- przerwałam im kolejny wykład- A wy nie piśniecie nikomu ani słowa!
Zgodzili sie dopiero po dłuższej chwili, gdy zaczęłam grozić, że ja też zacznę im mącić w związku. Rodzina rodziną, ale swoich sekretów trzeba pilnować.
Wróciliśmy w końcu do grupy. Okazało sie, że już są w domu artystów.
Weszliśmy do jakiejś sali pełnej instrumentów, więc postanowiłam wkopać Nicol w jakiś występ. Bo w sumie, czemu nie?
-Zagraj coś- poprosiłam.
-Co?- spojrzała na mnie przerażona.
-Uczyłaś sie grać na harfie. Pokaż co potrafisz- wskazałam na instrument i popchnęłam ją w stronę przedmiotu.
-To było tak dawno...- wyszeptała dotykając strun. Westchnęła i usiadła przy instrumencie. Ledwo zaczęła i już przestała.
-Przepraszam. Pomyliłam sie- powiedziała szybko. Chciała wstać, ale podeszłam do niej i nie pozwoliłam jej na to.
-Spokojnie. Przypomnisz sobie- oznajmiłam.
-To nie jest dobry pomysł- pokręciła przecząco głową.
-Zrób to dla mnie...
Zrobiłam minę bezdomnego pieska i po prostu nie mogła sie nie zgodzić. Zaczęła grać, a ja wróciłam do 'widowni'. Przytuliłam sie do Michała i zamknęłam oczy.
Tak bardzo chciałabym cofnąć sie w czasie i wrócić do tego średniowiecza, gdzie największym kłopotem była niesforna służba i zły krój sukni. Wtedy wszystko było łatwiejsze.
Nie było w moim życiu czegoś takiego jak wampiry, anioły czy demony. A co najważniejsze, nie było czegoś takiego jak miłość. Ojciec wybierał kandydata na męża i koniec. Nie było nic do gadania.
Teraz jest gorzej. Teraz to ja mam wybrać i to jest najgorsze.
Jak mam wybierać skoro jeden mnie odpycha od siebie, a z drugim nie mam prawa sie spotykać? To wszystko jest trudne.
Za trudne...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!
Tak wiem spóźniłam sie jeden dzień :P
Ale za to rozdział jest długi! xD
No cóż... Jak już wcześniej wspominałam idę na żywioł, jeżeli chodzi o Michała i Angel.
Coś już tam mam wymyślone, ale czy to sie spełni to sie zobaczy ;)
Wspominałam Wam też o postaci Michała.
W końcu udało nam sie w grupie wybrać aktora, który by go grał. Jego postać już została dodana do zakładki "Bohaterzy", więc śmiało możecie sprawdzić kto to w końcu jest ;P
Hm... Ciekawa jestem jak Wam sie (nie)podoba rozdział?
Wszelkie komentarze miło widziane ;D
Widzimy sie w następnym poście?
Mam nadzieje <3

10 komentarzy:

  1. Łał ! Dziewczyno masz talent ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Extra <3
    Ale nie lubię połączenia An i Michała ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no, no! Postarałaś się! ♥ Ach, to małżeństwo... Czekam na dalszy rozwój wydarzeń. :*
    Twoja na wieki wieków,
    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda An i Michał są słodcy, ale nie aż tak, jak An i Li ♥ tak bardzo chcę ich powrotu ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze już cie nie lubię ;( Jak czytam o An i Michale to mi się to ff już nie widzi mimo, że są słodcy to mam wrażenie, że An robi to na siłę. No bo jeszcze dwa rozdziały temu była wielce zrozpaczona, że Liam ją zostawił a tu nagle jeb Michał (się zakochuje). Ehhh mam mieszane uczucia co do tego co robi An. Głupiaś ty dziewczyno, że bierzesz się za anioła z jeszcze większą szansą, że będziesz miała przesrane.. i idk czemu (w końcu solidarność powinna być xD) ale w tym momencie stoję za Liamem murem ! Liczę na to, że się opamięta i wróci do nie go, a jak nie to już jej nie lubię. Mam nadzieje, że napiszesz jakiś rozdział z perspektywy Liama bo jestem ciekawa co z nim.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieeeee :( A co z Liamem ?! O.O Jak An była z Li to było lepiej :"( ♥Ale tak poza tym to super rozdział :3 :*
    ~Hazzowa :^

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby rozdzialik długi, ale przeleciał jak bicza strzelił!
    Jak dla mnie jest za słodko, jeśli chodzi o Angel i Michała. Ja po prostu nie widzę ich razem. Dla mnie byliby baaardzo dziwną parą, hahah. :D
    Ciekawa jestem, co robi reszta? Siedzą w domku i co dalej? ^^ Może rozdzialik z perspektywy Liam'a? *-*
    Pozdrawiam, karmeeleq

    OdpowiedzUsuń
  8. jezu czemu to jest takie genialne????????????????????

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH