12.05.2015

Rozdział 10 "Powalone życie Perrie Edwards"

~Perrie~

Właśnie tego sie bałam. Bałam sie odrzucenia od strony przyjaciół. Bałam sie zobaczyć w ich oczach strach i odrazę. Bałam sie, że zostanę samotna...
Stałam cały czas po środku salonu, patrząc w oczy każdej osoby w pomieszczeniu.
-Ty... Ty jesteś jedną z nich- powiedział Zayn- Jesteś wampirem!
-J-ja- powiedziałam jąkając sie.
-Jesteś wampirem! Jesteś krwiopijcą i mordercą!- oznajmił groźnie. Cofnęłam sie o krok. Bałam sie, że coś mi zrobi.
-Zayn... Ja...
-Ty co?!- krzyknął przerywając mi- Od kiedy?!
-W trakcie walki z wampirami, jeden z nich mnie przemienił...- wyszeptałam spuszczając głowę.
-Czyli nas okłamałaś?- bardziej stwierdził niż zapytał- Mówiłaś, że Angel ci pomogła.
-Tak, kłamałam...- powiedziałam cichutko. Cały czas patrzyłam na swoje buty. Nie odważyłabym sie spojrzeć mu w oczy.
-Przepraszam...
-"Przepraszam"?! Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?! Przed wypiciem mojej krwi?!- krzyczał zły. Cały czerwony na twarzy, żywo gestykulował rękami.
-Nie mów tak...- poprosiłam ze łzami w oczach. On naprawdę tak o mnie myślał?
-Jak mam nie mówić? Mam nie mówić prawdy? Mam kłamać, tak jak ty?- zapytał spokojniej, ale jakby... z odrazą- Czemu mi nie powiedziałaś? Nie ufasz mi?
-Ufam, ale... Bałam sie- powiedziałam podnosząc na niego wzrok. Zayn podszedł do mnie i nachylił sie. Nie patrzyłam na nic, oprócz na szyje Zayna. Tak bardzo chciałam sie napić. Tak bardzo piekło mnie w gardle. Musiałam coś zjeść... Ale nie mogę! Nie mogę mu zrobić krzywdy! Nie chce!
-Właśnie o tym mówię- wyszeptał mi do ucha- Widzę w tobie żądze krwi. Gdybyś mogła, już dawno wszystkich nas byś zabiła. Jesteś taka jak inne wampiry. Nie pohamujesz głodu. Wkrótce zaczniesz zabijać wszystkich, którzy stoją na twojej drodze- szeptał zły przez zaciśnięte zęby- Nie chce cie widzieć. Nie chce zadawać sie z potworem. Wynoś sie!
Szybko wybiegłam z domu zostawiając otwarte drzwi. Chociaż raz super szybkość wampira sie przydała. Jak najszybciej chciałam stąd odejść. Chciałam uciec.
Obejrzałam sie i zobaczyłam jak El wybiega z domu. Chciała za mną pobiec, ale nie mogła. Przecież by mnie nie dogoniła. Nie umiałaby.
Przebiegłam przez las i stanęłam. Gdzie miałam iść? Gdzie miałam sie podziać? Co miałam robić? Co mam zrobić ze sobą?
Tyle pytań mnie teraz dręczyło...
Nie wiedząc co robić, pobiegłam przed siebie.
Przez cały dzień chodziłam po mieście. Dręczyło mnie pragnienie krwi. Miałam ochotę zaatakować pierwszego lepszego przechodnia, ale udało mi sie powstrzymać. Po kilkunastu długich godzinach szukania jakiegoś miejsca, gdzie mogłabym sie podziać, znalazłam opuszczony budynek. Weszłam do środka i usiadłam pod ścianą. Stara farba schodziła ze ścian, ale nie przejmowałam sie tym.
Co innego mam zrobić?
Nie chce wracać do domu, a nie umiem jeszcze hipnotyzować ludzi. Na razie muszę wytrzymać tutaj.


~Następnego dnia~


Przez całą noc rozmyślałam nad tym wszystkim. Myślałam, ale nic nie wymyśliłam. Około czwartej nad ranem chciałam wyjść na polowanie, ale bez Angel czułam sie taka... taka bezbronna. Wiedziałam, że tylko ona nie odwróciła sie ode mnie, i tylko ona może mi pomóc, ale nie wiedziałam gdzie jest. Z tej bezradności chciałam zacząć krzyczeć, ale powstrzymałam sie, aby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Mimo, że budynek był stary, to ktoś mógł usłyszeć mnie z zewnątrz.
Do godziny dziewiątej chodziłam po budynku w tą, i z powrotem. Poznałam już chyba każdy kącik budynku. W końcu nie wytrzymałam i wyszłam na "polowanie".
Chodząc po ulicach, znalazłam sie w ciemnej uliczce, do której promienie słońca nie sięgały.
Przy śmietniku leżał starszy mężczyzna. Najwyraźniej był bezdomny, tak jak ja. Nikt sie o niego nie martwił i nikt nie zgłosiłby jego zaginięcia...
W głowie aż huczał mi głos Angel. Już na samym początku mówiła mi, aby żywić sie na ludziach, o których nikt nie dba, nikt sie nie martwi.
"Tacy są najlepsi. Nikt nie zgłosi jego zaginięcia, więc nie musisz sie ograniczać"
Zrobiłam tak jak mi radziła. Podeszłam do mężczyzny i wgryzłam sie w jego szyje. Od razu sie obudził i chciał zacząć krzyczeć, ale rozerwałam mu gardło. Zaczęłam łapczywie pić, jakbym nic nie jadła od miesiąca.
Gdy już nic nie zostało, wstałam i wytarłam usta, po których kapało kilka kropel krwi.
Później spojrzałam na mężczyznę.
-Co ja zrobiłam...?- zapytałam sama siebie. Zasłoniłam usta ręką, aby nie krzyknąć, i cofnęłam sie kilka kroków. Potknęłam sie o kamień i upadłam.
Jak ja mogłam to zrobić?
-Zabiłam go...- wyszeptałam cofając sie jeszcze troche. Schowałam kły i... uciekłam. Nie umiałam na to patrzeć. To mnie przerażało. To nie byłam ja.
Biegłam przed siebie, ale w miarę w tempie zwykłego człowieka, aby nikt nie zauważył nic nadzwyczajnego. Biegnąc przez miasto nie wiedziałam co dalej, więc usiadłam na ławce w parku.
Cała sie trzęsłam. Buzowało we mnie tyle emocji, że nie byłam w stanie nawet zapłakać. Choć tak bardzo chciałam wypłakać swoje smutki...
Podciągnęłam nogi i oparłam głowę o kolana.
-Dlaczego siedzisz tu sama?- usłyszałam nad sobą głos z dziwnym akcentem. Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam mężczyznę. Miał na oko dwadzieścia lat, chociaż nie jestem pewna. Jego niebiesko-szare oczy patrzyły na mnie z zaciekawieniem.
-Mogę?- zapytał wskazując na wolne miejsce obok mnie. Przytaknęłam, a nieznajomy przeczesał ręką swoje włosy, uczesane do góry, i usiadł obok.
-Jestem Ivan Schmid- wyjął prawą rękę z kieszeni kurtki i wyciągnął w moją stronę.
Nie odezwałam sie tylko odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku. Ivan westchnął i schował rękę do kurtki. Chwile na mnie patrzył i odwrucił wzrok na przechodniów.
-Następnym razem nie uciekaj, tylko pozbądź sie ciała- powiedział nagle. Po moim kręgosłupie przeszły ciarki. On mnie widział. Spojrzałam na niego przerażona i chciałam uciec, ale skutecznie mi to uniemożliwił.
-Teraz ładnie sie uśmiechniesz i pójdziesz ze mną- powiedział cicho, po czym dodał:- Nie rób żadnej głupoty.
Wstałam cała roztrzęsiona, a Ivan puścił moją rękę i położył swoją, na moich plecach, abym przypadkiem mu nie uciekła.
-Zimno ci?- zapytał. Nie odpowiedziałam. Nie chciałam odpowiadać.
Ręka z moich pleców zniknęła.
-Proszę- Ivan zdjął swoją kurtkę i założył na moje ramiona. Przykryłam sie nią bardziej, ale nadal czułam jego rękę na swoich plecach. Przeszliśmy przez park, a następnie zaprowadził mnie do czarnego audi. Otworzył mi drzwi i lekko popchnął na przednie siedzenie auta. W przeciągu sekundy znalazł sie na siedzeniu obok mnie.
Ruszył, a ja włożyłam roztrzęsione ręce do kieszeni.
-Co robisz w mieście? Nie widziałem cie tu wcześniej- oznajmił skręcając.
Nie odpowiedziałam. Bo co miałam powiedzieć? Nie znałam go.
-Odpowiesz?- zapytał, ale znowu go zawiodłam- Próbuje ci pomóc.
-Niby jak? Porywając mnie?- zadrwiłam.
-W mieście są Łowcy. Niestety wnieśli sie na stałe, co utrudnia nam życie. Próbuje cie uratować zanim cie dopadną i zaciągną do Rady...
W tym momencie sie zaśmiałam.
-Co w tym śmiesznego?- zdziwił sie- Jeśli jesteś samobójcą i chcesz zginąć to po prostu powiedz, a odstawie cie z powrotem.
-Nie, ja po prostu... Sama nie wiem- zaczęłam, a po chwili po moim policzku spłynęło kilka łez- Moje życie sie właśnie zjebało!
-Oh... Hej, hej... Nie płacz- położył mi rękę na ramieniu.
-Dlaczego ja płacze krwią?!- krzyknęłam przerażona i próbowałam otrzeć krew z policzków. Zabrudziłam w ten sposób kurtkę, ale nie obchodziło mnie to.
-Zdarza sie to młodym wampirom- wyjaśnił podając mi chusteczki- Kiedy sie przemieniłaś?
-Jakieś trzy miesiące temu- wyjąkałam wycierając krwawe łzy.
-To dlatego cie nie kojarze- powiedział zamyślony. Przez dłuższą chwile była cisza, a Ivan plątał sie autem po różnych uliczkach.
-Więc co cie tak dobiło, że praktycznie wystawiasz sie Łowcą na tacy?- zapytał nagle.
-Przemiana.
-W jakim sensie?- zdziwił sie.
-Jestem kimś, z kim nie chciałbyś sie zadawać- wyjaśniłam.
-Z taką piękną kobietą zawsze bym sie zadawał- uśmiechnął sie do mnie i wrócił wzrokiem na drogę- Więc? Kim jesteś, straszna kobieto, z którą nie chce sie zadawać?
Nie odpowiedziałam. Po prostu podciągnęłam rękaw kurtki, i mojej bluzy, aby zobaczył tatuaż.
-O cholera! Jesteś Łowcą!- wrzasnął, szybko wciskając hamulec.
-Nie musisz sie mnie bać. Jak tylko Rada sie dowie czym sie stałam...- załamana nie dokończyłam zdania- Już nie należę do Łowców. Jestem wampirem.
Przyjrzał mi sie nieufnie, ale po chwili ruszył dalej.
-Dobra- przytaknął. Po paru minutach stanęliśmy pod kilku piętrowym blokiem. Ivan wysiadł, otworzył mi drzwi i zaprowadził na czwarte piętro.
-Witaj w moich skromnych progach!- zaśmiał sie, otwierając drzwi do jednego z mieszkań, znajdujących sie na tym piętrze. Rzucił kluczyki na półkę i wskazał na kanapę, więc usiadłam na niej.
-Chcesz coś do picia?- zapytał.
-Nie pogardziłabym kawą- oznajmiłam.
-Wiesz, że na wampiry nie działa kofeina?- zapytał zdziwiony moją prośbą.
-Tak, ale lubię ją pić z przyzwyczajenia- wyjaśniłam. Ivan przytaknął i zaczął przygotowywać kawę. Ja w tym czasie sie rozglądnęłam.
Salon wyposażony był w telewizor pięćdziesięciu calowy, kanapę, na której właśnie siedziałam, i mały stolik. W rogu pokoju zauważyłam skórzany fotel, a obok szafkę na książki oraz małą lampkę. Wszystko w ładnie dobranych odcieniach brązu.
W kuchni za to, szafki były w kolorze szarym, a blaty w ciemnym odcieniu niebieskiego. Pod ścianą stał, także szary, stolik dwuosobowy. Wszystkie okna były zakryte długimi, ciemnymi zasłonami, które miały za zadanie przeszkodzić promieniom słońca dostanie sie do pomieszczenia.
Wszystko ładnie sie dopełniało.
-Kawa, raz- zaśmiał sie Ivan. Podał mi kubek ciepłej cieczy i usiadł na skórzanym fotelu.
-Dzięki.
-Więc... Blond niewiasto, którą uratowałem, czy zdradzisz mi swoje imię?- zapytał nonszalancko.
-Perrie- zaśmiałam sie.
-O mój boże! Ty sie śmiejesz!- krzyknął.
-Czasem mi sie zdarza- westchnęłam.
-Co cie tak gnębi?- zaciekawił sie.
-Hm... Nie wiem od czego zacząć...
-Najlepiej od początku twojej śmierci- oznajmił- Jak sie przemieniłaś?
-Na wojnie Łowców z... z wampirami- westchnęłam- Zabiłam jednemu wampirowi kolegę i tamten stwierdził, że mi sie odpłaci.
-Słyszałem, że coś sie działo, ale myślałem, że to tylko plotki- powiedział zamyślony.
-Jako Łowca ukrywałam sie przed przyjaciółmi z grupy i chłopakiem, który jest wilkołakiem...
-Wow! Stop! Ty jesteś wampirem, a twój chłopak wilkołakiem?- zapytał jakby chciał potwierdzenia tego co przed chwilą powiedziałam. Ja tylko przytaknęłam- Jak to możliwe, że cie nie poznał?
-Przyjaciółka mi pomagała. Dawała mi eliksir, który nie pozwalał mu wyczuć ani odrobiny wampira, ale coś mi sie zdaje, że nie jesteśmy już razem- wyjaśniłam smętnie- Uczyła mnie jak być wampirem, aby wyrządzić jak najmniej szkód, ale wczoraj zniknęła. Jej podopieczna miała wypadek, więc uleczyłam ją swoją krwią i tak sie wydałam...
-Chwila! Kim jest ta przyjaciółka, że uczyła cie jak być wampirem?
-Jest demonem, a ostatnio adoptowała córkę swoich zmarłych przyjaciół. Potem zniknęła.
-Zadajesz sie z demonem?! Wiesz jakie one są niebezpieczne?!
-Są takie same jak my- stwierdziłam.
-Czyli mieliście w swojej drużynie demona, ale wampira już nie możecie mieć?- zamyślił sie- To głupie.
-Nie. Angel została uratowana przez archanioła, jej przyjaciela, i została ułaskawiona- wyjaśniłam.
-Okey...
-Tak, wiem. Zdaje sobie sprawę, że to jest...
-Powalone?- dokończył.
-Taa... Dokładnie. Można by wydać książkę o moim życiu pod tytułem "Powalone życie Perrie Edwards"- zadrwiłam. Nastała cisza. Oboje zatonęliśmy we własnych myślach.
-Czyli tymczasowo nie masz gdzie sie podziać?- zapytał.
-Moim jedynym schronieniem jest budynek przeznaczony do zburzenia- powiedziałam wzruszając ramionami.
-Jeśli chcesz, możesz zostać ze mną- zaproponował. Spojrzałam na niego zdziwiona- Wampiry powinny sobie pomagać. Zwłaszcza po ostatniej masakrze.
-Skąd mam wiedzieć czy nie jesteś jakimś szaleńcem, który mnie nie zabije przy pierwszej lepszej okazji?- zapytałam, a on sie zaśmiał- Dlaczego miałabym ci zaufać?
-A dlaczego ja powinienem zaufać Łowcy?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!
Co tam?
Ja mam tydzień wolnego! Yeah!
Moja klasa wyjechała na zieloną szkolę, i stwierdziłam z mamą, że nie opłaca mi sie chodzić wtedy do szkoły, skoro większość nauczycieli nie ma i tede i tepe...
Ale gdybym pojechała, to nie mogłabym dodać rozdziału! To by było okropne!
Ugh... Aż mi sie nie chce o tym myśleć! :/
Ale wracając do tematu...
Jak wam sie podoba, lub nie podoba, rozdział?
Każdy ma inne zdanie, więc chciałabym usłyszeć waszą ocenę ;P
W zakładce "Bohaterzy" pojawiła sie postać Ivana.
Tak, tak... Nie pojawi sie tylko na chwilkę, aby pomóc Perrie, zawita tu na dłużej :)
Byłam wczoraj w kinie na "Avengers: czas Ultrona" i powiem szczerze, że zajebiste! Nie wiem czy ktoś z was był, ale polecam! :D
Tylko końcówka mi sie nie spodobała, ale nie powiem czemu bo nie będę spoilerować ;)
No dobra... Spoiler! xD
(Wkurzył mnie fakt, że zamiast starych Avengersów, będą inni bohaterowie, no do cholery jasnej, nie po to sie przyzwyczajaliśmy do naszych kochanych super bohaterów, żeby teraz ich grupa kompletnie sie pozmieniała!)
Jak coś to ostrzegałam ;P
Co tam jeszcze... :/
Aha!...Chciałabym wam serdecznie podziękować za 70 obserwatorów, jesteście wspaniali, genialni, i w ogóle cudowni! ;**
Szkoda tylko, że nie wszyscy komentujecie :{
Ale trudno. Mam chociaż małą świadomość, że ktoś to w ogóle czyta, więc...
Hm... Do zobaczenia? o.O
Papatki <3

17 komentarzy:

  1. Byłaś na Avengers?! Ja jadę jutro z klasą. Że tak powiem wywalczyłam żebyśmy jechali an ten film bo czekałam na niego od kilku miesięcy :)
    Zapowiada się zajebisty i na pewno będzie zajebisty :P
    Normalnie już nie umiem się doczekać jutra :3
    Avengers nadchodzę! <3
    Co do rozdziału, jak zwykle extra :D
    Ciekawe co będzie dalej :D
    Weny życzę i pozdrawiam
    ~Kompletnie nie przejmująca się jutrzejszym sprawdzianem i oczekująca na jutrze kino i zobaczenie w końcu Avengers Lauren :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No Zayn ty skurwielu! Jeśli ją odrzuci to znaczy, że jej nigdy nie kochał. Przynajmniej tak się mówi, ale co ja tam wiem o miłości...

    OdpowiedzUsuń
  3. No niee, Zayn nie może tego robić Perrie :(
    Jejku :/
    Cudowny rozdział jak zwykle ;*
    Weny kochanie ;*
    much-imperfections.blogspot.com
    calkieemnienormalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. super, szybko pisz nn :) chciałabym cię zaprosić na mojego bloga : children-of-demon.blogspot.com mam nadzieję, że wpadniesz ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KU*WA! JAK MOŻNA WYWALIĆ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ Z DOMU, BO JEST WAMPIREM?! ZAYN, TY BEZDUSZNY, BEZCZELNY, AROGANCKI... (taa, Nath wpadła w szał. xD)
      Ale wracając... rozdział świetny! Od razu spodobała mi się postać Ivan'a! ♥ Obyś tylko nie zhańbiła jego postaci. :P (Tak, ja też cię kocham. :*) No i czekam na dalszy rozwój wydarzeń! Może Zayn będzie walczył z Ivan'em o Perrie? Haha! To by było dobre! :D
      Weny życzę! <3
      Ps. Jak to zmieniają bohaterów?! Bezsens. Kompletny bezsens. No cóż... niedługo się przekonam, o co dokładniej chodzi. c:

      Usuń
  6. Tylko ja potrafię wyłączyć kartę z napisanym komentarzem, tylko ja. Ugh!
    No więc zaczynam od nowa, jeej.
    Zayn, bój się Angel. Wątpię, aby była dla Ciebie miła, upsik. W każdym razie z jednej strony go rozumiem. Pewnie się poczuł zdradzony, ale no cóż. Nie jej wina przecież! To ten wampir się na nią rzucił. Na jego miejscu wysłuchałabym dziewczyny. Jejciu.
    Nie przepadam osobiście za Perrie, w życiu prywatnym i w Twoim opowiadaniu. Nie powiem, że jej nie współczuję, bo nie chcę kłamać. Naprawdę jest mi jej szkoda. Pewnie taką ich reakcję sobie wyobraziła. Kurczę. :c
    No i pojawił się Ivan! Jestem ciekawa, czy jego braciszek również tam będzie! (bo on będzie miał brata, prawda? Musi mieć!) Nawet nie wiesz, ile na niego czytałam.
    Swoją drogą wampirów ze Zmierzchu też mogłabyś dodać. :3 Ale to później, jeśli będzie potrzeba. (nie chcę się narzucać)
    A właśnie. Jak u Ciebie wygląda sytuacja ze światłem Słonecznym? Mogą normalnie chodzić w dzień na dworze, ale tylko z pierścieniem? A może błyszczą się w Słońcu? No chyba, że jeśli mają pierścień to spokojnie mogą wyjść na dwór, ale bez niego ani rusz. Jestem bardzo ciekawa, jaką cechę wampirów tutaj wybrałaś.
    No nic, ja lecę.
    Miłego dnia!
    PS. Zielona szkoła nie jest w trzeciej klasie podstawówki? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast ile na niego ,,czytałam'' miało być ,,czekałam''. :/

      Usuń
  7. Avengers <3 uwielbiam ich, ale i tak ze wszystkich postaci Marvela w mym serduszku gości tylko Loki :3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do rozdziału to jak zwykle boski ^-^

      Usuń
    2. Ja uwielbiam Loki'ego! :D
      Mam go na tapecie telefonu! ^_^

      Usuń
    3. Ja też :3 i jeszcze na ekranie blokady xp on jest po prostu boski <3

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy blog. Piszesz ładnie, jest dużo przecinków. Zdania krótkie ale spójne i ładnie ułożone. Piszesz opisy tzn. miejsca lub człowieka, myśli itp. to bardzo dobrze to najbardziej cenię.

    Pierwsze co jak weszłam na bloga to się pogubiłam nie wiedziałam, który tekst czytać. Za dużo białego tekstu i brak jakiejś rozdzielności by było widać co gdzie jest :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,
    Twój blog nadal znajduje się w Wolnej Kolejce ocenialni Wspólnymi-Siłami, która powstała z fuzji Niebieskim piórem, Ocen opowiadań, Ostrza krytyki i Shiibuyi. Proszę o umieszczenie odnośnika do WS na swoim blogu i odpowiedź na podstronie:

    http://skoiastel.blogspot.com/p/pytania-faq_3.html

    o zatwierdzonych zmianach. Do ocenialni dołączą niedługo stażyści, którzy będą "wyławiać" blogi z WK. Pozostali oceniający również chcą mieć pewność, że ich praca nie pójdzie na marne.

    Na odpowiedź czekamy 10 dni (do 24.06).
    W innym przypadku blog będzie kwalifikował się do wystawienia odmowy, która pojawi się na blogu w notce "ODMOWY CZERWIEC 2015" opublikowanej w ostatnim dniu bm.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Skoiastel.

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH