21.04.2015

Rozdział 7 "Wszystko zaczniesz od nowa"

~Angel~
~Następny dzień, godzina 6:35~

Alex spała od wczorajszego wypadku. W między czasie zdążyłam sie umyć, zjeść kilka serc i położyć świeżą róże obok Liama. Teraz siedziałam obok łóżka Alex i rozmyślałam nad tym wszystkim.
Nie mogę uwierzyć, że to zrobiła. Nie mogę uwierzyć, że chciała sie zabić...
-Przepraszam- usłyszałam. Podniosłam głowę i zobaczyłam bladą Alex. Leżała, zakryta kołdrą po szyje.
-Nic sie nie stało- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem i podeszłam do łóżka. Usiadłam obok niej i pogłaskałam ją po głowie.
-Nigdy więcej mi tego nie rób- poprosiłam. Alex tylko przytaknęła.
-Przepraszam- powtórzyła. W szybkim tempie podniosła sie i przytuliła mnie.
-Dlaczego?
-Ja... Nie wiem... To mnie przerosło- wyszeptała- Nie mogę tego wszystkiego znieść. Moi rodzice, te wampiry... To dla mnie za dużo... Nie mogę tak dłużej... Ja nie wytrzymuje, Angel.
-Cii... Spokojnie- przytuliłam ją mocniej, gdy zaczęła płakać- Wszystko sie ułoży... Poradzimy sobie. Odpocznij jeszcze troche. Jak będziesz czuć sie lepiej to zejdź na śniadanie, dobrze?
Alex przytaknęła ledwo zauważalnie i położyła sie. Opatuliła sie kołdrą, tak że ledwo było ją widać. Powoli i cicho wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Hm... Natchnęło mnie! Zrobię gofry.
-Jestem dla nich za dobra- westchnęłam i wyszczerzyłam sie sama do siebie. Zanim znalazłam wszystkie potrzebne składniki i dodatki typu śmietana czy owoce, minęło pół godziny. Jest nas dużo, więc znalazłam ogromną miskę i wrzuciłam tam wszystkie składniki, po czym porządnie wymieszałam. Gdy ciasto było gotowe nagrzałam gofrownice. Forma była w kształcie dwóch kwadratów, więc gofry wyjdą duże. Po kilku minutach, gdy gofrownica sie nagrzała, zaczęłam robić śniadanie. Było już po ósmej, kilka gofrów czekało na talerzu, a ja usłyszałam kroki. Ktoś wszedł do kuchni, po czym szybko wyszedł, gdy mnie zobaczył. Nie musiałam nawiązać kontaktu wzrokowego z tą osobą, aby wiedzieć kto to jest.
-Wracaj tu Harry- powiedziałam wyjmując kolejne gofry. Usłyszałam jak Harry wziął głęboki wdech i powoli wrócił do kuchni.
-Siadaj. Musimy pogadać- oznajmiłam, patrząc na niego przez ramie. Miał spuszczoną głowę i trzęsły mu sie nogi. Serio jestem taka straszna? Haha... Fajnie!
Harry bardzo powolutku podszedł do stołu i usiadł na krześle.
Szybko nalałam do formy ciasta, i zaczęłam kroić truskawki, banany i brzoskwinie.
-Co czujesz do mojej siostry?- zapytałam krojąc owoce. W pomieszczeniu było słychać tylko uderzenia noża o drewnianą deskę i przyśpieszony oddech chłopaka.
-K-kocham ją- wyjąkał.
-Kochasz ją? Czy to nie za mocne słowa na tak krótki czas znajomości? Wiesz w ogóle co to znaczy kochać kogoś naprawdę?- nacisnęłam na ostatnie słowo.
-T-to...- jąkał dalej. Moja wczorajsza gadka chyba troche go przestraszyła... Nie chciałam aż tak. Nie moja wina, że z niego taki cykor!
Dobra, Angel! Nie śmiej sie i nie trać pokerowej twarzy!
-Miłość to bardzo mocne uczucie- przerwałam mu- Jest wtedy, gdy pragniesz szczęścia kochanej osoby ponad wszystko inne. Rzuciłbyś wszystko jeśliby o to poprosiła. Umarłbyś za tą osobę. Umarłbyś dla Nicol?
Odwróciłam sie do niego, zaplatając ręce w tak zwany koszyczek, na wysokości piersi.
-Tak- powiedział twardo, ale patrzył przestraszony na nóż, który trzymałam w prawej ręce.
-Wiesz, kiedyś kt...
-Harry, czekam na ciebie, a ty nic. O! Zrobiłeś śniadanie?- do kuchni weszła Nicol. Ubrana była w koszulkę Harr'ego. Spojrzała na mnie przestraszona. Chyba sie mnie nie spodziewała.
Spojrzałam na Harr'ego z pokerową twarzą i uniesioną jedną brwią.
-Co sie dzieje?- zapytała, powoli rozumiejąc co jest grane.
-Rozmawiamy sobie- oznajmiłam. Spojrzała najpierw na mnie, a potem na nadal przestraszonego Harr'ego.
-Angel...- jęknęła- Nasłał cie Alard, prawda? Zostaw go w spokoju...
-Wracaj do pokoju- poprosiłam i sprostowałam- Do swojego pokoju.
-Ale...
-Do pokoju- powiedziałam patrząc na nią twardo. Nicol wyszła posyłając chłopakowi lekki uśmiech.
-To nie tak jak myślisz. My nic nie...
-Słuchaj!- podeszłam szybko do chłopaka, stając tuż obok niego- Traktuje cie jak przyjaciela, Harry. I lubię cie, ale... Nicol już raz miała złamane serce. Wiem jak to przechodziła, bo choć sama byłam w dołku, to pocieszałam ją.
-Nie zamierzam jej...
-Nie obchodzą mnie twoje obietnice!- przerwałam mu znowu. No może głośniej niż zamierzałam- Większość obietnic nie jest dotrzymywana. Nie obchodzą mnie twoje słowa. Obchodzą mnie twoje czyny. Jeśli nie chcesz jej zranić i kochasz ją, to to udowodnij.
-Dobrze...- powiedział uśmiechnięty. Chyba mu ulżyło. Chciał już wstać, ale go zatrzymałam. Trzeba go jeszcze chwilkę postraszyć. To jest zbyt zabawne, żeby go teraz zostawić w spokoju!
-Nie skończyłam!- warknęłam, Harry szybko wrócił na miejsce. Odwróciłam krzesło razem z chłopakiem w moją stronę i oparłam sie rękami o jego oparcie. Nasze twarze były w odległości kilku centymetrów- Lecz jeśli ją zranisz... Ona może nic ci nie zrobi, bo jest zbyt emocjonalna, ale ja... Ja cie dopadnę, Harry. Nie będzie mnie obchodziło czy to była głupia pomyłka na której cie przyłapała. Czy zranisz ją lekko, czy mocno... Jedno jest pewne. Jeśli tak sie stanie, to nie przeżyjesz tego spotkania. Nie będą mnie obchodziły twoje tłumaczenia i wymówki. Jeśli ją zranisz, powieszę cie za jaja, Harry.
Wbiłam nóż w krzesło tuż przed jego kroczem. Ten spojrzał na mnie przerażony.
-Rozumiesz?- zapytałam, przechylając lekko głowę w prawo. Harry szybko przytaknął.
-Ciesze sie, że sie zrozumieliśmy!- uśmiechnęłam sie i wyjęłam nóż z krzesła. Harry szybko wstał.
Podeszłam do niego i lekko przytuliłam.
-Ale na przyszłość radze mniej sie denerwować- zaśmiałam sie odchodząc od niego na kilka kroków.
-C-czyli to wszystko? To tylko twoje gierki?- zapytał zdziwiony.
-Normalnie nie byłabym tak brutalna i porozmawiałabym po ludzku, ale bawił mnie twój strach- wyjaśniłam ze śmiechem- Gdybyś sie wtedy zobaczył!

 

-To tylko twoje gierki?- powtórzył pytanie, a ja przytaknęłam. Harry patrzył na mnie zdziwiony.
-Ale to co mówiłam było prawdą. Jakimkolwiek tonem bym to wszystko powiedziała to i tak wniosek byłby taki sam- oznajmiłam poważnie- Spróbuj chociaż pomyśleć, aby ją zranić, a nigdy nie doczekasz sie potomstwa, rozumiesz?
-Zrozumiałem- oznajmił bardzo poważnie.
-Ciesze sie- uśmiechnęłam sie. Wyjęłam spalone gofry i wyrzuciłam do śmieci. Zaczęłam robić następne, a Harry nadal stał w przejściu i patrzył na mnie zszokowany.
-Leć do niej- uśmiechnęłam sie, chłopak odwzajemnił lekko uśmiech i wyszedł.
-Harry!- zawołałam go jeszcze. Po kilku sekundach pojawił sie w progu kuchni- Witam w pokręconej rodzince Fallen'ów.
-Dzięki- zaśmiał sie i pobiegł do pokoju. Po chwili do kuchni weszła Alex.
-To było wredne- oznajmiła siadając przy stole- Prawie sie posikał.
-Oglądałaś widowisko?- zaśmiałam sie- Ucz sie na przyszłość, bo to samo spotka twojego chłopaka.
-Jesteś okropna- oznajmiła.
-Możliwe, że troche nadopiekuńcza, ale raczej nie okropna- zamyśliłam sie robiąc kolejne gofry- Jesteś głodna?
-Czuje sie jakbym nie jadła wieki- westchnęła.
-Wczoraj zwróciłaś na mnie całą zawartość żołądka. To logiczne, że jesteś głodna- uśmiechnęłam sie lekko.
-Przepraszam.
-Po prostu więcej mnie nie strasz- poprosiłam.
-Obiecuje.
Nałożyłam na talerz trzy gofry i ozdobiłam je śmietaną, owocami i posypką z czekolady.
-Smacznego- powiedziałam kładąc talerz tuż przed nią.
-Dzięki.
Zrobiłam kawę i kakao i usiadłam na przeciwko Alex. Podałam jej kubek z kakaem, a sama upiłam łyk kawy. Wróciłam do gofrownicy i zrobiłam kolejne.
-Jak sie czujesz?- zapytałam. Nie uzyskałam odpowiedzi, więc powtórzyłam pytanie. Nic. Spojrzałam na Alex, która patrzyła zamyślona na talerz.
-Hej!- powiedziałam głośno, a Alex na mnie spojrzała- Pytałam jak sie czujesz?
-Jest... okey- oznajmiła wreszcie. Jednak coś mi nie pasowało, gdy zaczęła bawić sie nerwowo palcami.
-Mów. Co sie stało?- zapytałam pijąc kawę. Przez chwile nic nie mówiła, jakby biła sie z myślami czy ma mi powiedzieć.
-Wiesz, bo...- zaczęła cicho- Ty umiesz hipnotyzować i myślałam... Myślałam, że może mogłabyś mi wykasować te wszystkie wspomnienia...
Kawa, którą piłam, wylądowała na stole. Na szczęście nie na talerzu Alex.
-Co?- zapytałam dla pewności, wycierając usta. Mam nadzieje, że sie przesłyszałam.
-Chciałabym, żebyś wykasowała mi wspomnienia o rodzicach, i o tym wszystkim co sie stało. Ja tego nie wytrzymuje- wyjaśniła równie cicho co przedtem.
-Czy ciebie do końca pogięło?!- wrzasnęłam. Wszyscy nagle zbiegli po schodach.
-Co sie stało?!- spytali.
-Nic. Rozmawiamy- oznajmiłam.
-Myślałam po prostu, że...
-To lepiej nie myśl!- krzykłam wracając do rozmowy z Alex. Ta spuściła głowę smutna i wstała.
-Gdzie ty idziesz?- zapytałam także wstając.
-Do pokoju.
-Ani mi sie waż! Siadasz do stołu i masz zjeść śniadanie- powiedziałam twardo.
-Angel...- zaczął Liam.
-Nie! Widziałeś jak ona wygląda?! Jest blada, osłabiona i wychudzona. Wygląda jak śmierć!
-To niech weźmie śniadanie do pokoju- odezwała sie Eleanor. Wszyscy za wszelką cenę chcieli załagodzić sytuacje. Jak widać coś im to nie idzie.
-Żeby wszystko wyrzuciła do kosza?! Nie! Siadasz do stołu jak cywilizowana osoba i jesz z nami śniadanie- zwróciłam sie do niej. Wytarłam szybko stół i wskazałam na jej śniadanie.
-Ja tylko chciałam...
-Wiem co chciałaś, ale nie spełnię twojego życzenia. Nie zrobię tego.
-Ty nie rozumiesz! Nie wiesz jak to jest, kiedy nie masz nawet najmniejszego powodu, by rano wstać! Nie wiesz jak ciężko jest przetrwać te następne dwanaście godzin! Nie wiesz jak to jest brać oddech z bólem, który przypomina ci o wszystkim co sie stało! W ogóle gówno wiesz! Nienawidzę cie!- wykrzyczała. Ciśnienie samo mi skoczyło.
-Ja nie wiem? Nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz! Andrew i Anne byli moimi przyjaciółmi! Ty myślisz, że za nimi nie tęsknie? Zrobiłbym wszystko, aby cofnąć czas, ale nie mogę!- krzyczałam- Przepraszam, okey?! Nie jestem idealna! Nie wychowałam swojego dziecka, ale próbuje ciebie! Nawet nie wiesz jakie to trudne próbować pocieszać ciebie, gdy jednocześnie sama sobie z tym nie radze! Po prostu staram sie tego nie pokazywać. Traktuje cie jak własną córkę, bo chce żebyś miała normalne życie, ale ty za wszelką cenę chcesz mi w tym przeszkodzić! Twoi rodzice kochali cie nad życie i nadal kochają. Ja zostałam wychowana inaczej i nie potrafię być tak czuła jak Anne, czy Andrew, ale sie staram! Przepraszam jeśli mi to nie wychodzi, ale musisz zrozumieć także moją sytuacje! Mam na głowie mnóstwo spraw! Do tego ty próbujesz sie zabić na moich oczach. To nie jest łatwe, rozumiesz? Myślisz, że matka byłaby z ciebie dumna? Ona chciałaby, żebyś urządziła sobie życie! A ty robisz na przekór! Chcesz sie ich pozbyć ze swojego życia, bo sobie nie radzisz! Powinnaś chociaż spróbować, ale ty sie poddajesz! Chociaż przemyśl tą decyzje, rozumiesz?
Skończywszy swój monolog wyszłam z domu, po drodze zabierając paczkę papierosów. Ruszyłam w stronę polany.
w drodze wypaliłam jednego papierosa. Gdy doszłam do celu, zapalałam następnego. A to wszystko z nerwów.
Usiadłam na brzegu małego strumyka i patrzyłam na swoje odbicie.
-Jak ona w ogóle mogła o tym pomyśleć? Jest tak samo uparta jak ty, Anne- oznajmiłam patrząc w niebo- Zawsze byłaś upierdliwa, ale ona cie przebija. Dokonała cudu.
Odrzuciłam kolejnego wypalonego papierosa i wzięłam sie za następnego.
-To jakiś obłęd!- krzykłam zła. Siedziałam tak przez godzinę, aż usłyszałam kroki.
-Czego chcesz, zmiennokształtny?- zapytałam wyrzucając pustą paczkę po papierosach. Gdybym nie była nieśmiertelna, to może bym sie przejęła rakiem płuc czy coś w tym stylu, ale jestem nieśmiertelna, więc mam to w dupie.
-Ktoś chciał z tobą pogadać- oznajmił. Odwróciłam sie w jego stronę i zobaczyłam Alex.
-O czym?- zapytałam bawiąc sie zapalniczką. Alex podeszła i usiadła obok.
-Przepraszam. Nie chciałam tego wszystkiego powiedzieć, ale... Ja nie jestem tobą, Angel. Ja nie jestem tak twarda jak ty. Moja psychika po prostu wysiada. Ja umieram wewnątrz. Nie mogę znieść ich nieobecności. Nie mogę, rozumiesz?- zapytała spuszczając wzrok na trawę.
-Wiem, ale... Przemyślałaś tą decyzje? Może zmienisz zdanie?- zapytałam patrząc na nią.
-Przemyślałam to i... chce to zrobić- powiedziała pewnie. Odwróciłam na chwile wzrok na zapalniczkę, po czym znowu wróciłam do niej. Była tego pewna.
-Spójrz mi w oczy...- poprosiłam, a ona popatrzył na mnie z nadzieją-... i powiedz, że chcesz o nich zapomnieć.
-Chce o nich zapomnieć- powiedziała po chwili namysłu. Patrzyła mi w oczy i czekała.
-Twoi rodzice zginęli, gdy byłaś mała. Zapomnisz o wszystkim co jest z nimi związane. Adoptowałam cie. Zapomnisz o tym, że zabił ich wampir. Nie będziesz już rozpaczać i pójdziesz naprzód. Razem z moim rodzeństwem wyjedziesz do szkoły z internatem i tam zaczniesz od nowa. Zaczniesz nowe życie bez świadomości o istnieniu czarownic, wampirów, demonów... Wszystko zaczniesz od nowa.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Heja hej!
Jak sie miewacie?
Normalnie nie dodawałabym postu tak wcześnie, ale 3 gimnazjum ma w tym tygodniu egzaminy i jest wolne! Yeah! :D
Oczywiście jeśli ktoś z moich czytelników (Mogę was tak nazwać? Czy jesteście ze mną tylko z litości do mnie? xD) jest z 3 gim. to:
Drogi czytelniku z 3 gimnazjum! Masz to nieszczęście, że masz właśnie egzaminy, ale ja w ciebie wierze! ;D
Teraz jak pomyślałam, że za rok to ja będę siedzieć w budzie i pisać to okropieństwo, to aż dreszczy dostałam... Eh... Okropność...
No nic.
Jak sie podoba rozdział? Mam nadzieje, że nie najgorszy, ale opinie zostawiam wam ;)
Kurcze... Nudzi mi sie! Jestem sama w domu... Hehe... "Natasza sama w domu" Będą mnie puszczali w święta jak Kevina! :D... i nie mam co robić...
Może sie wybiorę do kina... Kto chce iść ze mną do kina? xD
To co?
Do następnego <3

8 komentarzy:

  1. Nie!
    Dlaczego ona chciała to zrobić? Rozumiem, boli, ale teraz całe życie będzie w kłamstwie! Ugh. Jestem na nią zła, ale jednocześnie jest mi jej tak strasznie szkoda. Jejku. Nie wiem, co mam myśleć o Alex. Nie wiem, czy stchórzyła, czy się odważyła. Z jednej strony po prostu nie dała rady, natomiast z drugiej - usunęła wspomnienia osób, które najbardziej kochała. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to też jest odwaga. Ja bym tak nie potrafiła. Wolałabym żyć z pamięcią. Ehh. Jej sprawa.
    Śmiać mi się chciało, gdy Angel tak nastraszyła Harry'ego! On się tak wystraszył. Jego mina musiała być bezcenna! Chciałabym ją zobaczyć, poważnie! *-*
    No nic, ja będę kończyć.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Ja chcę do kina! Kino jest fajne! :D

      Usuń
  2. Genialne!!! ^_^ <3
    Szkoda, że Alex chciała wymazać z pamięci swoich rodziców... Cokolwiek by się nie stało - to są jednak jej rodzice, a fakt, że nie żyją - to tym bardziej! :P
    Angel dająca wykład Harry'emu - mistrzostwo! haha :D
    Nóż prawie wbijający się w jego krocze - przezabawny! :D
    Cóż, jestem twoją czytelniczką uczęszczającą do 3 klasy gimbazy xD
    Nie rozumiem tego, albo po porostu pojąć nie mogę... Uwierzycie, że na egzaminie kazali nam napisać opowiadanie??? OPOWIADANIE! xD jak na testach 6 klasy -,- jestem załamana... nie zatytułowałam swojego opowiadania! :P życzę ci wspaniałej rozprawki w przyszłym roku - to najlepsza forma pisemna na egzaminie, jaka może być <3

    NIECIERPLIWIE CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!!! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja też nie napisałam tytułu opowiadania a do tego zapomniałam o wszystkich akapitach XD Ale jak dla mnie to i tak lepsze niż rozprawka xD

      Usuń
  3. Nie no cudowne! I do tego takie mega smutne! :c Żałuję, że Alex podjęła taką decyzję... Ale może właśnie dzięki temu odmieni się jej życie? Zmieni się... na lepsze? Liczę na to. :) Jednak, mimo tej bolesnej sceny, była jeszcze jedna - komiczna, a mianowicie jak Angel prawiła kazanie Harry'emu. Biedulek. <3 Ale na szczęście dobrze się skończyło! :D
    Ej skapuj... Ty mogłabyś pisać w tym roku, bo lubisz opowiadania, a nie lubisz rozprawek. :P Ja tam bym chciała jakąś charakterystykę, bo to mam wykute na pamięć, ale gdyby była rozprawka to nie pogardziłabym. :D
    Pozdrawiam i czekam na nexta. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) Rada ode mnie: ucz się od początku 3 klasy, bo potem będziesz załamana jak większość osób które znam. 69% z historii i wosu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chce do kina! :P
    Też mam wolne. Dzisiaj miałam takiego lenia że przejrzałam wszystkie możliwości nowego telefonu xD Nawet obiad zrobiłam. Testy za rok o.0 o boże..
    Co do rozdziału jak zwykle świetny <3
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH