18.04.2015

Rozdział 6 "Nigdy więcej"

~Liam~

Usiadłem z powrotem na fotelu, kolory na mojej twarzy powróciły, a ja sie uspokoiłem.
-To zwykłe zatrucie pokarmowe. Wymioty w tej sytuacji to normalne objawy. Miną po kilku dniach, może nawet jutro- tłumaczyła El kładąc mi rękę na ramieniu- Miesiączka po prostu jej sie spóźnia, a niezdecydowanie to normalna cecha każdej kobiety.
-Czyli to nie ciąża?- zapytał Niall dla potwierdzenia.
-Nie potrzebnie zrobiłeś zamieszanie- odpowiedziała mu.
-Ale ja tylko żartowałem!- podniósł ręce w geście obronnym.
-Niektóre tematy nie powinno obracać sie w żart- upomniała go. Niall przeprosił i usiadł na kanapie obok Alarda. Brat Angel także sie uspokoił i podszedł do nas.
-Gdzie jest Angel?- zapytaliśmy oboje.
-Zaklęcie troche ją zmęczyło i zemdlała, ale spokojnie. Nic jej nie jest. Możecie do niej pójść- oznajmiła z uśmiechem.
-Szkoda- westchnął Louis.
-Z czym?- zapytała El.
-Fajny by był taki mały brzdąc biegający po domu- oznajmił przytulając Eleanor od tyłu.
-Co ty...
-Nie gadaj, że nigdy nie myślałaś o dziecku- poruszył zabawnie brwiami, pocałował ją w policzek i położył ręce na jej brzuchu.
-Zgłupiałeś?! Nie w tym wieku!- oburzyła sie i odepchnęła go od siebie.
-A dzisiejsza akcja Angel to co? Też ma dziewiętnaście lat, a jakoś nie marudziła na ciąże- zapytał głupkowato.
-Ona ma dziewiętnaście lat od kilku wieków, debilu!
-Ale dziewiętnaście!
-Nie ma mowy o żadnym dziecku!- oburzyła sie znowu El.
-Czemu nie?- Louis zrobił maślane oczka kota ze szreka.
-O ciąży mogę rozmawiać po ślubie- oznajmiła kończąc temat, a Louis spoważniał.
-A co z Angel?- zapytał zmieniając temat. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem, ale razem z Alardem poszedłem do pokoju El. Angel leżała blada na łóżku.
-Hej, kochanie- powiedziałem cicho i podszedłem do łóżka- Jak sie czujesz?
-Do dupy- oznajmiła, gdy usiadłem obok niej.
-Narobiliście nam niezłego stracha- zaśmiał sie Alard, siadając po jej drugiej stronie.
-Niall zaczął- jęknęła jak małe dziecko.
-Błagam cie. Nigdy więcej nas tak nie strasz- poprosił Al. Angel sie tylko zaśmiała i przytuliła.
-Dobra. Wujkiem zostaniesz dopiero za kilka lat przy Macie lub Nicol- poklepała go po plecach i... zwymiotowała na niego.
-Przepraszam...- wymamrotała.
-Nic nie szkodzi- oznajmił krzywiąc sie lekko- Ważne, że nic cie nie jest.
-No nie do końca...- powiedziałem.
-Oj, wiecie o co chodzi!
Poczochrał jeszcze Angel po włosach i wyszedł mówiąc coś o prysznicu.
-Może lepiej pójdziemy do naszego pokoju?- zapytałem wycierając podłogę. Angel tylko coś wymamrotała pod nosem, ale uznałem to za tak. Po sprzątnięciu podłogi, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszego pokoju.
-Gdzie jest El?- wymamrotała przykrywając sie kołdrą.
-W salonie, kłóci sie z Louis'em- zaśmiałem sie przynosząc jej miskę.
-Co?
-Louis stwierdził, że chce zostać ojcem, a El chce dopiero po ślubie...- wyjaśniłem ze śmiechem.
-Mógłbyś ją zawołać?- wymamrotała. Ja tylko przytaknąłem i wyszedłem z pokoju. Pobiegłem do salonu, gdzie El i Lou nadal sie przekomarzali, a reszta sie śmiała.
-Louis, błagam cie! Nie wiem co brałeś, ale zdecydowanie przedawkowałeś!- krzyknęła zdenerwowana.
-Przepraszam, że przerywam, ale Angel cie woła- powiedziałem powstrzymując sie od śmiechu. Louis już chciał coś powiedzieć, ale El zaczęła go okładać poduszką.
-Nie!- krzyknęła i uderzyła go po raz ostatni. Przeczesała włosy i pobiegła na piętro.
-Jeszcze ją przekonam- oznajmił Louis spod poduszki. Zaśmiałem sie i ruszyłem do kuchni. Szybko zrobiłem herbatę i wróciłem do pokoju. Dziewczyny prowadziły zaciętą dyskusje, lecz gdy wszedłem do pokoju od razu ucichły.
-Aha... Co ukrywacie?- zapytałem od razu.
-Nic- odpowiedziały razem.
-Taa... Jasne...- spojrzałem na nie jak na głupków- O czym rozmawiałyście?
-Sprawy kobiece- oznajmiła zmieszana Angel.
-Taa... To rozmawiajcie sobie dalej- stwierdziłem wychodząc. Mogę rozmawiać o wszystkim, ale takie sprawy mogą zachować dla siebie.

~Angel~

Eleanor spojrzała na mnie zdziwiona.
-Żaden mężczyzna nie lubi rozmawiać o kobiecych sprawach- wyjaśniłam.
-Wow... Przyda sie na przyszłość- zaśmiała sie, po czym spojrzała na mnie poważnie i wróciłyśmy do poprzedniego tematu- Jesteś tego pewna? Może to jednak zwykłe zatrucie?
-Ja nie choruje El! Zdarzyło mi sie to tylko raz, w tym laboratorium, ale wtedy mnie otruli- wyjaśniłam.
-Jeśli to nie ciąża, to dzieje sie z tobą coś naprawdę złego- powiedziała przerażona.
-Coś jest ze mną nie tak, i muszę sie dowiedzieć co- oznajmiłam.
-Jak chcesz to sprawdzić?
-Jeszcze nie wiem, ale wymy...- odwróciłam sie szybko w stronę miski i zwróciłam zawartość żołądka.
-Mogę codziennie cie badać i może byśmy coś znalazły- oznajmiła głaszcząc mnie po plecach- Poproszę Grima o pomoc, może coś wymyśli...
-Tylko... Mogłabyś nikomu o tym nie mówić?- poprosiłam z nadzieją.
-Ale... A Liam?
-Nawet jemu- powiedziałam- Nikt nie może sie dowiedzieć o moich problemach zdrowotnych. Nawet Liam. Wszyscy mają myśleć, że twoje czary znalazły u mnie tylko zatrucie pokarmowe. Nic więcej.
Ledwo skończyłam zdanie, a już pochylałam sie nad miską. Zastanawiam sie jak to możliwe, że jeszcze nie zwróciłam wnętrzności.
-Dobrze, ale Grim będzie nam pomagał. Jest doświadczony i może by coś... Krew... Wymiotujesz krwią!
-Co? To niemożliwe- powiedziałam przerażona- To sie nie dzieje naprawdę... To niemożliwe.
-Co sie dzieje?
-Nie wiem... Nie wiem!- krzyknęłam przestraszona. Szybko wstałam z łóżka i poszłam do łazienki umyć miskę. Wymyłam twarz, aby chociaż troche sie ogarnąć, i stanęłam przed lustrem.
-Wszystko dobrze?- zapytała niepewnie El, stając za mną.
-Trzeba było poczekać w pokoju- oznajmiłam.
-Wiem, ale długo cie nie było- wymamrotała zmartwiona. Najwidoczniej stałam przed lustrem dłużej niż mi sie wydawało...
-Nie wspominajmy o tym co sie ze mną dzieje. Dobrze?
-Jasne, ale jak tylko ci sie pogorszy to od razu masz mi powiedzieć- oznajmiła. Ja tylko przytaknęłam. Eleanor wyszła z pokoju, a ja szybko sie przebrałam. Spodnie dałam do kosza na pranie, a bluzkę do śmieci, zakrwawiona mi sie nie przyda.
-Teraz trzeba załatwić kilka spraw- mamrotałam do siebie- Mam nadzieje, że sie uda...
Wyszłam z pokoju, zrobiłam kilka kroków i stanęłam przez następnymi drzwiami. Zapukałam lekko z nadzieją, iż ktokolwiek mi otworzy. Myliłam sie.
-Alex... To ja, Angel. Otwórz mi, prosze- mówiłam do drzwi. Nic. Kompletna pustka. Jakby nikt nigdy tam nie mieszkał.
-Alex, prosze, otwórz- zapukałam jeszcze kilka razy, ale nikt nie odpowiedział- Nie rób mi tego, prosze cie. Otwórz. Nie uciekaj ode mnie.
Poddałam sie. Usiadłam pod ścianą, tuż obok drzwi, i przetarłam twarz rękami. Miałam sie nią opiekować. Obiecałam to jej rodzicom, a ja zawiodłam. Zostawiłam ją samą sobie, tuż po śmierci jej rodziców. Powinnam być przy niej, a ja... Ja zawiodłam.
Kilka razy do niej zadzwoniłam, mając nadzieje, że odbierze chociaż telefon. Nie odebrała.
Wstałam z podłogi i chwile pomyślałam. Zapasowy klucz! Do każdego z pokoi został dorobiony zapasowy klucz, po tym jak w dzieciństwie zamknęłam sie z rodzeństwem w jednym z pokoi i wyrzuciliśmy klucz przez okno. Był to rodzaj buntu, lecz gdy rodzice znaleźli klucz w ogrodzie, stwierdzili że do każdego pokoju dorobią drugi, gdybyśmy chcieli powtórzyć tą zabawę.
Pamiętam, że schowałam je do jednej z szafeczek w moim biurku.
Szybko pobiegłam do pokoju i zaczęłam przeszukiwać biurko. Klucze znalazłam dopiero w trzeciej szufladce. Teraz tylko muszę znaleźć klucze do pokoju Alex. Rodzice pozaznaczali kluczyki numerkami. O ile pamiętam to ich pokój był szóstką. Niestety karteczki przyczepione do kluczy już dawno wyblakły. Nie mogłam poznać czy Anthony napisał tu szóstkę czy dziewiątkę... Wzięłam dziewiątkę i szóstkę, tak na wszelki wypadek. Wróciłam do drzwi Alex i spróbowałam otworzyć je kluczem z numerem, który moim zdaniem wyglądał na szóstkę, ale nie otworzyły sie. Spróbował dziewiątki i udało sie.
Ten jego, cholerny, charakter pisma...
Otworzyłam powoli drzwi i weszłam do pokoju.
-Alex? Przepraszam. Nie chciałam cie zostawić. Przysięgam, że sie poprawie i... Alex?
Leżała na łóżku. Nie poruszyła sie nawet o milimetr.
Podeszłam do niej i położyłam rękę na jej ramieniu. Nic.
-Alex?- zapytałam i obeszłam łóżko- Alex!
Jej oczy były otwarte, a obok niej leżał mały pojemnik z tabletkami. Był pusty.
-Alex!- podbiegłam do niej i sprawdziłam czy oddycha. Nic nie poczułam. Jednak wyczułam minimalny puls. Podniosłam ją do pozycji siedzącej i poklepałam lekko po policzku. Nic.
Włożyłam jej dwa palce do ust, aby spowodować odruch wymiotny. Trzeba sie pozbyć tego świństwa z jej żołądka. Po kilku sekundach sie udało. Zwymiotowała, troche tabletek wylądowało na mnie razem z zawartością jej żołądka, ale powoli zaczęła nabierać powietrza. Przytuliłam ją do siebie, a do pokoju wpadli wszyscy domownicy.
Przecięłam sobie rękę i przyłożyłam do jej ust. Wypiła kilka kropel krwi, a ja mocniej ją do siebie przytuliłam.
Gdybym nie pomyślała o zapasowym kluczu... Gdybym nie przyszła... Nie zdążyłabym... Byłaby już martwa.
-Nigdy więcej tego nie rób- wyszeptałam, gdy otworzyła lekko oczy. Założyłam jej mały kosmyk włosów za ucho i przytuliłam do siebie jeszcze mocniej- Nigdy więcej...
-Przepraszam- usłyszałam obok ucha. Po chwili słyszałam cichy płacz, a ja głaskałam ją powoli po włosach.
-Nigdy nie próbuj ode mnie uciec. Nie pozwolę ci na to, rozumiesz? Nie pozwolę, abyś odeszła.Nie pozwolę ci...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejo!
Ktoś mnie prosił o rozdział w sobotę i... TA DA!
Rozdział pojawił sie w sobotę! To magia! ;D
No cóż... Angel nie jest w ciąży! Nie jest to też zatrucie pokarmowe...
Jak myślicie co jej jest? 
Jestem prawie pewna, że nie zgadniecie, ale próbujcie.
Dla pierwszej osoby, która zgadnie co sie dzieje z Angel, zostanie zadedykowany rozdział przy, którym wszystko sie wyjaśni, a będzie to za niedługo ;)
Powodzenia i niech los zawsze wam sprzyja! xD
Do następnego ;*


 

9 komentarzy:

  1. kurde nie mam pojęcia co się dzieje z Angel, ale rozdział świetny :D :D tak w ogóle to fajnie by było jakby była w ciąży ;3 xd no, to chyba tyle :) weny życzę :D
    http://its-not-gonna-be-so-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Łeeee, a ja tak chciałam, żeby była w ciąży xD
    Nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić i nie mam żadnego pomysłu xD
    Genialny rozdział ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Za bardzo nie mam pomysłu, ale moze jeszcze coś wykoncypuje :3
    Rozdzial super <3
    Życze weny,
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, biedna Alex! Rozumiem, że bez rodziców może jej być ciężko, ale to nie jest powód, aby tak robić! Kurcze. Dobrze, że Angel miała zapasowy klucz. Jednak dziwne zachowanie rodziców czasem się na coś przydaje.
    Ona nie jest w ciąży! Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać. Gdyby to był mały szkrab, to przynajmniej byłoby wiadomo, co jej jest. A tak? Nie mam pojęcia. Może przechodzi jakąś przemianę? Mam taką nadzieję. Chociaż nie. Ugh, sama nie wiem. Oby to nie było nic poważnego.
    Louis i El, ta kłótnia była bezcenna! Zazwyczaj faceci nie myślą o dziecku. Bardziej o, no wiesz. XD
    W każdym razie uśmiałam się do łez. Poza tym, on tak uroczo musiał wyglądać, gdy poruszał jednoznacznie brwiami. *-*
    Szkoda mi Liam'a. Dlaczego Angel nie chce mu powiedzieć? Nie ufa mu? A może po prostu nie chce, aby on cierpiał. Znając go by się zamartwiał. :///
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że rozdział jest dzisiaj. Mimo, iż jestem z Tobą od niedawna, bardzo lubię tego bloga i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Codziennie sprawdzam, czy może nie dodałaś czegoś nowego. Taki nawyk, rozumiesz.
    Pozdrawiam i weny życzę! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam pojęcia co może jej być. Czekam na nn z niecierpliwością ;) rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WOOOOOOOAAAAAAH!!!!

    Kurde! Ile się dzieje!!!
    Szczerze mówiąc, to coś tak czułam, że nie jest w ciąży xd To takie... za łatwe jak na Twoje pomysły :D
    Hm, ale co się z nią dzieje? :O Przewiduję, że zapewne umiera, ale jak to już Ty wiesz... No i oczywiście, w jaki sposób Liam ją uratuje to też się nie mogę doczekać ♥

    Biedna Alex!!! :( Ale szczerze mówiąc, to jej się nie dziwię. Była zupełnie sama.

    TRZYMAM MOCNO KCIUKI ZA LOUISA, WYBACZ MI EL!!! Lou, wiesz... jak coś to dzwoń. Ja ją przytrzymam, ty zrobisz swoje i będzie dzieciaczek <3 (omg nie wierzę, że to napisałam xD)

    Rozdział wspaniały!!! Nic dodać, nic ująć ♥ Kooooocham!
    Dużo weny!
    N.x
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedna Angel, biedna Alex... wszyscy tacy biedni. ("Jest biedna, jest biedna - nie ma rolek" xD) Nie no... teraz to nawet pisać nie mogę, bo już lecę czytać nexta, ale ten rozdział jest boski. ♥

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH