14.04.2015

Rozdział 5 "Nie możliwe, prawda?"

~Angel~

-Powinniśmy już iść- oznajmiłam. Wstałam i w miarę szybko sie ubrałam. Liam coś wymamrotał pod nosem, ale też sie ubrał. Poszliśmy do łazienki, mamy to szczęście, że mamy osobistą łazienkę w pokoju, aby chociaż odrobinkę sie ogarnąć. Zrobiliśmy sobie krótki prysznic. Liam wrócił do pokoju, a ja jeszcze sie wysuszyłam, uczesałam i poprawiłam makijaż. Gdy chciałam wyjść, w ostatniej chwili podbiegłam do sedesu, aby zwrócić dzisiejsze śniadanie.
Pewnie zjadłam nieświeże serce.
Umyłam zęby i, gdy wyglądałam w miarę znośnie wróciłam do Liama. Stał przed półką i grzebał mi w płytach.
-Co szukasz?- zapytałam podchodząc do niego.
-Zadziwia mnie fakt, że tyle mieszkam w tym pokoju i ani razu nie grzebałam ci w rzeczach- zaśmiał sie i wyjął jakąś płytkę. Większość piosenek nagrywałam sama na płytki. Nie lubię kupować albumów. Za duży wydatek i nie wszystkie piosenki z kupionych płyt mi sie podobają. Jestem wybredna.
Liam włożył płytkę do odtwarzacza i włączył. Od razu rozpoznałam pierwsze nuty piosenki Globus- Save me. Zamknęłam oczy i wsłuchałam sie w piosenkę.
Poczułam jak Liam odwraca sie do mnie i obejmuje w pasie. Zaczęliśmy sie kołysać w rytm piosenki.
-Czemu słuchasz takich piosenek?- zapytał cicho.
-Są prawdziwe- odpowiedziałam równie cicho i oparłam głowę o jego klatkę piersiową- Ta towarzyszyła mi w wielu trudnych chwilach. Może to dziwne, ale gdy jestem w dołku lubie dobijać sie smutnymi piosenkami. Zwłaszcza tą.
-Masz racje. Jest bardzo dobijająca i smutna- oznajmił przytulając mnie mocno.
-Opisuje początek mojego nędznego życia. Dokładnie tak to przeżywałam- wyjaśniłam- Siedziałam sama i celowałam pistoletem w głowę, ale i tak za każdym razem sie budziłam...
-Nie martw sie- wyszeptał- Ja cie ocalę.
-Dziękuje- spojrzałam na niego załzawionymi oczami. Liam pocałował mnie w czoło i przytulił. Piosenka sie skończyła, a Li wyłączył odtwarzacz i pociągnął mnie w stronę drzwi.
-Koniec ze smutnymi piosenkami- uśmiechnął sie lekko i poszliśmy do salonu. Wszyscy siedzieli na kanapie i fotelach. Liam usiadł obok kanapy i pociągnął mnie do siebie, na kolana.
-Nasze gołąbeczki wróciły!- krzyknął uśmiechnięty Niall. Nikt nie zwrócił uwagi na to jak weszliśmy, a teraz wszyscy sie na nas gapili. Taa... Kocham to uczucie...
-Jak tam?- zapytał Harry.
-Nudy- odpowiedział Liam.
-Nie wydaje mi sie- dodał Louis, patrząc na nas z głupkowatym uśmieszkiem.
-O co wam chodzi?- zapytałam.
-Jak to o co?- zadrwił Harry- Następnym razem bądźcie troche ciszej.
-Co?- zapytaliśmy razem zdziwieni.
-Im trzeba tłumaczyć jak dzieciom- westchnął żartobliwie Louis- Jak już zamykacie sie w pokoju to przy reszcie czynności bądźcie ciszej.
-My...- zaczęłam cała czerwona, ale zacięłam sie po pierwszym słowie. Wszyscy, oprócz naszej dwójki, zaczęli sie śmiać.
-Ale zabezpieczacie sie chociaż, prawda?- zaśmiał sie Harry. Wzięłam garść popcornu, z miski na stoliku, i rzuciłam w loczka. Przy okazji oberwała Nicol, która siedziała obok niego na fotelu.
-Ciekawa jestem czy będziesz sie tak śmiać jutro- dopowiedziałam wskazując na loczka.
-O czym ty mówisz?- uśmiechnął sie Harry.
-O rozmowie, która cie czeka- użyłam telepatii i wysłałam mu wiadomość. Spojrzałam poważnie na niego i Nicol. Uśmiech nagle znikł z jego twarzy i wyprostował sie.
-Wiedz, że takie sprawy załatwiam na poważnie. Niektóre szybko i bezboleśnie, a inne troche... boleśniej- przekazałam mu zdanie, po którym spojrzał na mnie przerażony.
-O co chodzi?- zapytała nagle Perrie, a ja spojrzałam na nią pytająco- Gapicie sie na siebie od minuty.
-Harry wie o co chodzi i niech tak zostanie. Dobrze Harry?- zapytałam z uśmiechem, a on przytaknął ocierając pot z czoła. Jestem aż taka straszna?
Jedno jest pewne, umiem nastraszyć ludzi.
-Mam sie czuć zazdrosny?- zapytał Liam. Ja sie tylko zaśmiałam i go pocałowałam.
-Wyczuwam tu bardzo napiętą relacje- usłyszałam przed sobą. Spojrzałam w dół i zobaczyłam głowę tego przeklętego kota.
-Spadaj!- warknęłam uderzając go. Jednak zanim otrzymał cios, zniknął.
-Jesteś bardzo nerwowa- usłyszałam za sobą. Obróciłam sie, a kilka centymetrów przed moją twarzą zobaczyłam kota.
-Eleanor zabierz stąd tego kota póki jestem cierpliwa!
-Chodź Grim- poprosiła. Kot poleciał do niej i usiadł na jej kolanach. Wredny pchlarz!
-Co oglądacie?- zapytał Liam, przerywając cisze.
-Avengers- odpowiedzieli wszyscy.
-Wy jesteście uzależnieni od Marvela- stwierdziłam drwiąco.
-A ty od Liama, a jakoś ci tego nie wypominamy- Louis odwrócił sie do nas, po czym wrócił do telewizora.
Li sie zaśmiał, a ja wywróciłam oczami.
-Jestem głodna- oznajmiłam.
-To coś zjedz- powiedział znudzony Zayn.
-Ale nie wiem czy lepsze jest serce z lodówki, czy energia prosto z żył, czy może od zwierzęcia...- mamrotałam dalej- Albo zjem na trzy sposoby...
-Co ty masz takie wahania?- zapytała Eleanor.
-Może ty w ciąży jesteś?- zadrwił Niall, a wszyscy w jednej sekundzie spojrzeli na mnie.
-Nie no coś ty. Nie. Nie możliwe. Nie, na pewno nie- zaśmiałam sie nerwowo i spojrzałam na Liama- Nie możliwe, prawda?
-J-ja nie wiem- zająknął sie. Wszyscy patrzyli na nas z poważnymi minami.
-Nie no co wy?- zaśmiałam sie, a inni dołączyli do mnie. Wtedy przypomniałam sobie niedawne wymioty- Kurwa, ja mogę być w ciąży!

 

Wstałam szybko z kolan Liama i założyłam buty. Na szafeczce, która stała przy drzwiach wejściowych, leżała miska z kluczami i innymi bzdetami.
-Gdzie te pieprzone kluczyki?!
Akurat w tej chwili nie mogłam ich znaleźć! Koło mnie pojawiła sie Eleanor.
-Spokojnie, uspokój sie- poprosiła łapiąc mnie za rękę.
-Nie mogę znaleźć kluczyków!- krzykłam zła. Obróciła mnie w swoją stronę i położyła ręce na mojej twarzy.
-Uspokój sie- powtórzyła- Jesteś zdenerwowana i roztrzęsiona. Nie wejdziesz w takim stanie za kierownice.
-Więc ty mnie zawieź!
-Najpierw sie uspokój. Więź kilka głębokich wdechów i usiądź- rozkazała. Zrobiłam to o co poprosiła. i zaprowadziła mnie do kuchni. Zaparzyła mi herbatki ziołowej i usiadła na przeciwko. Reszta stała w progu.
-Nie musisz jechać do apteki. Mogę użyć pewnego zaklęcia i sprawdzę to- powiedział kładąc swoją dłoń na mojej. Pokiwałam szybko głową.
-Kiedy ostatni raz miałaś... no wiesz.
-N-nie pamiętam- odpowiedziałam i pobladłam na twarzy.
-Jakieś osłabnięcia, wymioty, zawroty głowy?- pytała spokojnie. O nie...
-D-dzisiaj wymiotowałam- odpowiedziałam roztrzęsionym głosem. Wszyscy patrzyli na nas poddenerwowani. Nawet Zayn.
-Chodź do pokoju- poprosiła El. Wstałam i poszłam za nią po schodach.
-Idę z wami- odezwał sie Liam.
-Lepiej zostań tu z chłopakami- poprosiła El. Ja sie nie odzywałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Przecież to może być moje dziecko, ja...
-Zostań tutaj- rozkazała- Proszę.
-Zostań. My pójdziemy z nimi, dobrze?- Perrie położyła mu dłoń na ramieniu, a Nicol lekko sie uśmiechnęła. Gdy Liam pokiwał głową w czwórkę poszłyśmy do pokoju El.
-Usiądźcie- poprosiła. Wzięła jakąś księgę i przeczytała kilka linijek, gdy znalazła odpowiednią stronę. Perrie zamknęła drzwi na klucz, aby żaden z chłopaków nie wpadł na pomysł wejścia tu, i usiadła obok mnie i Nicol, lekko mnie przytulając.
-Spokojnie- mamrotały obie.
Eleanor poszukała w szafie i podała mi jakieś sproszkowane zioła i szklankę wody.
-Popij- dodała- Odczekamy kilka minut i wtedy zaczniemy.
Szybko to połknęłam i popiłam. Odczekałyśmy pięć długich minut, gdy El uznała, że możemy zacząć.
-Zdejmij koszulkę i połóż sie- poprosiła. Szybko zrobiłam to o co prosiła. Zaczęła mamrotać pod nosem jakieś zaklęcie i położyła ręce na moim brzuchu. Poczułam mrowienie i po chwili zasnęłam.

~Liam~

Odkąd dziewczyny wyszły chodziłem po salonie w tą, i z powrotem. Nie mogłem tego ogarnąć. Ja mogę zostać ojcem!
-Uspokój sie!- krzyknął Alard.
-Ma prawo sie denerwować- Louis stanął w mojej obronie.
-Jasne... Zrobił dziecko to niech sie martwi- zadrwił brat Angel.
-To nie moja wina!- wrzasnąłem.
-A czyja? Nasza?!- odkrzyknął. Mattew zaczął go uspokajać, a mnie chłopaki.
-Spokojnie- Zayn posadził mnie na fotelu. Przetarłem twarz rękami i spojrzałam na nich.
-Nawet jeśli jest w ciąży to powinieneś sie cieszyć- dodał Niall naciskając na "jeśli".
-No właśnie! Przecież to nie jest potwierdzone- pocieszał mnie Harry.
-Ale ja nie jestem pewien czy jestem gotowy na dziecko..- wymamrotałem nadal zszokowany.
-To nie jest pewne- powtórzył Matt.
-A nawet jeśli to będziesz wspaniałym ojcem- dodał Zayn pocieszycielko z uśmiechem. Odwzajemniłem go i przeczesałem ręką włosy. Czekaliśmy wszyscy jak na szpilkach. Szybko wstałem, gdy do pokoju weszły El i Perrie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!
Tak wiem, ostatnio rozdziały są krótkie, ale za niedługo będą dłuższe :)
Hm... Troszkę pomieszałam w ich życiu prywatnym, ale cóż...
Skąd mi to przyszło do głowy? Moja szwagierka jest w ciąży i cały czas przez głowę przechodzi mi to słowo, i tak jakoś wpadłam na pomysł pomieszania w ich życiu. Raz sie żyje, nie? xD
Zmieniłam imię kota. Mam nadzieje, że teraz ci sie podoba, E. Marianna G. ;)
Dla moich czytelników, wszystko <3
Do następnego?
Papa ;*

10 komentarzy:

  1. Fantastyczny <3
    Jak ja kocham to opowiadanie ;)
    Życzę weny
    Do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeeeeeeeeeeeeeeej :D (zaczyna podskakiwać jak dziecko) Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki, dzięki... (i tak z miliard razy) To jedna z najmilszych rzeczy, jakie ktoś dla mnie zrobił :D A tak przy okazji - fajnie chwytasz sarkastyczny charakter wtrącającego nos w nie swoje sprawy kota :D <3
    Rozdział świetny ;) Było tam nieco powtórzeń, ale co tam. Mnie się podoba :)
    Cóż... dziecko musiało się kiedyś pojawić, więc czemu nie teraz? Będzie świetnie. Angel z dodatkowymi wahaniami nastroju... Czuję zbliżającą się apokalipsę XD
    Czekam z niecierpliwością na nn ;)

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    Ps. Zapraszam ;)
    sunterstory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny! Jeny! Jeny!!! :D omg! :D ona musi być w ciąży! :D proszę cię, niech ona będzie w ciąży ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  4. <3 ale przerywanie w takim momencie powinno byc karalne xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodaj kolejny w piątek lub sobote, nie przetrwam tygodnia:c
    Prosze

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ktos na gorze powiedzial, zbliza sie apokalipsa! Ratuj sie kto moze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć.
    Chciałam tylko powiedzieć, że piszę się ,,półką", a nie ,,pułkom". Oprócz tego brakuje Ci kilku przecinków, ale tylko kilku.
    Angel, w ciąży?! Jestem strasznie ciekawa, czy to naprawdę będzie mały dzidziuś, czy nieświeże serce. Z jednej strony fajnie było, gdyby mieli to dziecko, z drugiej wolę zwykłą niestrawność. Sama nie wiem, co wybrać, ale - na szczęście - to nie ode mnie zależy. Zostawię więc to Tobie.
    Pozdrawiam i weny życzę.
    Idę słuchać piosenki, którą Angel tak bardzo lubi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co ty zrobiłaś Angel?! Nie no. Tego się nie spodziewałam. Teraz to pisz następny rozdział, bo jak nie to wydłubię ci oczy widelcem, poszatkuję, skleję, włożę, a następnie znów wyjmę i poszatkuję (i ta logika xD). A póki co CZEKAM! I pamiętaj, że jutro też gram w pingwiny! To odstresuje... a jutro mamy sprawdzian z biologi, także wiesz. :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Angel i ciąża ?? Nie wiem czy ona jest na to gotowa ale niech będzie co będzie ważne żeby byli szczęśliwi ! I grr... za kończenie w takich momentach zdecydowanie powinno się karać a nie ! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH