07.04.2015

Rozdział 4 "Kocham cie"

~Eleanor~

Szybko otworzyłam oczy. Śnił mi sie niebieski kot bez głowy. To śmieszne. Chyba nie powinnam pić tyle ziołowej herbaty przed snem.
Jednak nie tylko to jest dziwne. Leżałam na ziemi. Przecież kładłam sie do łóżka. I do tego bolała mnie głowa...
-Ała...- wyjęczałam chwytając sie za tył głowy.
-Nic ci nie jest, kochanieńka?- usłyszałam ten sam głęboki głos.
To pewnie Louis. Ale ten głos nie jest do niego podobny.
-Nic mi nie jest Lou- wtedy odwróciłam sie w stronę głosu- O cholera!
Szybko wstałam, ale zakręciło mi sie w głowie i znowu upadłam.
-Kochanieńka, twoje ponowne upadki mogą sie skończyć dużym uszczerbkiem na zdrowiu- powiedział pomagając mi wstać. Ten kot gada!
Heloł! Tylko to zauważyłaś?! On ma tylko głowę! I jest niebieski! I lata!
-Kim ty jesteś?!- krzykłam odsuwając sie od niego.
-Spokojnie, czarodziejko. Jestem twoim opiekunem. Twa pra pra pra pra babcia umieściła mnie w medalionie. Witaj- uśmiechnął sie szeroko. Nagle pojawiła sie reszta jego ciała i ukłonił sie lekko.

 

-H-hej.
-Uwolniłaś mnie. W czym mogę ci pomóc?- zapytał. Spojrzałam na niego zdziwiona. Ja go uwolniłam? Ale w czym ma mi pomóc?
-Widzę w tobie mieszane uczucia- zauważył przelatując mi obok głowy- Zostałem stworzony, aby pomagać twoim przodkom w nauce magii. Teraz ty masz medalion, więc mam pomóc tobie.
-Ale w czym?
-Mogę ci pomóc w różnych rzeczach- oznajmił dumnie- Mogę ci pomóc w nauce zaklęć. Mogę nauczyć cie eliksirów, których używali twoi przodkowie. Mogę ci pomóc zapanować nad energią mocy. Jeśli sobie nie radzisz mogę być twoim przyjacielem. Jeśli musisz z kimś porozmawiać, ja nie wydam twych sekretów. Mogę być twoim oparciem, jeśli nie obciążysz mnie za bardzo. Mogę być tym kim zechcesz, abym był. Kim mam być dla ciebie?
-J-ja... nie wiem- wymamrotałam zszokowana.
-Nie śpiesz sie, kochanieńka. Najwidoczniej jest to dla ciebie zbyt szokujące- oznajmił- Na razie wystarczy, jeśli zdradzisz mi swoje imię.
-Jestem Eleanor, ale przyjaciele mówią mi El- przedstawiłam sie.
-Eleanor- powiedział zamyślony- Twoja pra pra babcia miał tak na imię. Była potężną czarownicą. Jestem pewien, że nie odziedziczyłaś po niej tylko imienia.
-Dziękuje- powiedziałam- Idę właśnie na śniadanie. Może jesteś głodny?
-Nigdy nie jadłem w towarzystwie mojej pani i jej przyjaciół. Nie jestem godzien- powiedział cicho.
-Nie wiem kiedy ostatnio byłeś na wolności, ale czasy sie zmieniły. Nie jesteśmy w średniowieczu. Zjedz z nami- poprosiłam. Kot uśmiechnął sie i poszedł... poleciał za mną.

~Liam~

Gdy jedliśmy śniadanie do kuchni weszli Angel i Zayn i... rozmawiali?
-Okey...- zaczął Niall.
-Coś tu nie gra- dodał Louis.
-Może my nadal śpimy?- zapytał Harry i uszczypnął Nialla. Blondyn krzyknął zaskoczony, a Harry pokręcił uśmiechnięty głową.
-Jednak nie.
-A może to nie z nami jest coś nie tak, tylko z nimi?- oznajmiła Perrie. Wszyscy spojrzeliśmy na dwójkę stojącą w progu kuchni.
-Co?- zapytali.
-Czemu sie nie kłócicie jak zawsze?- zdziwiłem sie. Coś tu nie gra...
-A czemu mamy sie kłócić?
-No nie wiem... bo sie nie znosicie?- dodał zdziwiony Mattew.
-Trochę pogadaliśmy i kundel wcale nie jest taki straszny jak sie wydaje- wyjaśniła Angel ze śmiechem.
-Ta... Aniołek też nie jest najgorsza- spojrzał na nią z drwiną, ale i uśmiechem na ustach.
-Co wy braliście?!- zdziwiłem sie.
-Nic- spojrzeli na nas jak na debilów. O co tu chodzi?!
Nagle usłyszeliśmy kroki. Eleanor w końcu wyszła z pokoju i przyszła na śniadanie. Wszyscy patrzyliśmy zdziwieni na ogon, który wystawał jej zza pleców. Zmieniła sie w kota, czy jak?
-Nie bój sie- poprosiła, a zza jej pleców wyleciał kot.
-Louis, chyba coś dosypałeś do naleśników- oznajmił Harry.
-Możliwe, że pomyliłem składniki, ale nie wiedziałam, że nagle będziemy widzieć latające koty!- powiedział przestraszony i uniósł ręce w obronnym geście.
-Nie, spokojnie!- zaśmiała sie El- On nie jest straszny. Jest moim opiekunem.
-O ile mi wiadomo nie ma kotów stróżów- zdziwiła sie An- A już myślałam, że nic mnie nie zdziwi...
-Nie! To taki mój pomocnik od magii- sprostowała El- Był w medalionie, który mi dałaś.
-O! A jednak jestem normalna!- krzykła ucieszona An.
-Zależy co masz na myśli, mówiąc "normalna"- zadrwił Zayn- Bo tak do końca normalna to ty nie jesteś.
-Spadaj!
-Dobra. To jest Louis, Niall, Harry, Nicol, Perrie, Zayn, Mattew, Alard, Liam i Angel- przedstawiła nas kotu- A to jest... yyy...
-Jestem Grim- przedstawił sie i ukłonił- Jestem zaszczycony iż mogę was poznać...
-Taa... Jasne. Gdzie jest Alex? Dawno jej nie widziałam- zapytała Angel, rozglądając sie po kuchni.
-Nie wychodzi z pokoju od tygodnia- oznajmiła smutno Nicol.
-Wychodzi tylko do toalety, a jedzenie przynosimy jej do pokoju- dodał Alard.
-Chyba nawet nic nie je, tylko wyrzuca do śmieci- zauważył Harry. Potem każdy zajął sie sobą. Angel ukradła moją kawę i poszła do salonu. Kilka minut później poszedł za nią Alard. Gdy zjadłem swoje naleśniki, poszedłem do nich.
-Miałaś z nią pogadać!- oburzył sie Alard.
-Dobra...- odpowiedziała lekceważąco An.
-Ty mnie w ogóle nie słuchasz!
-Dobra...- powiedziała ponownie.
-Angel! To jest poważna sprawa!
-Gościu!- oburzyła sie, gdy zabrał jej laptopa z kolan- Co znowu chcesz?!
-Nie słuchałaś!- zdenerwował sie- Miałaś z nią pogadać! Obiecałaś mi to trzy miesiące temu!
-Sorry, że byłam więziona w jakimś laboratorium, a potem dwa miesiące spędziłam na skraju piekła i nieba- zadrwiła.
-Przecież...
-Dobra, dobra! Pogadam z nią!- przerwała mu- A nawet z obojgiem! Tylko daj mi spokój!
-Kiedy z nimi pog...?
-Jutro! Pogadam z nimi jutro!- krzykła potrząsając nim- Coś jeszcze?
-Nie- uśmiechnął sie i wyszedł zadowolony.
Zaśmiałem sie i usiadłem obok Angel.
-Co to było?
-Mam pogadać z Nicol i Harrym, bo pan Nadopiekuńczy(!)- powiedziała troche głośniej, aby Alard usłyszał- stwierdził, że ze sobą kręcą i mam z nimi pogadać.
-Aha...- spojrzałem na ekran laptopa- Po co ci fazy żałoby?
-No wiesz... Alex utknęła na fazie 2 i 3. Trzeba ją popchnąć do fazy 4, czyli powrót do normalnego życia- wyjaśniła i czytała dalej.
-A ty sie na tym nie znasz? No wiesz... Przeżyłaś stratę rodziny.
-Taa... Ale ja to co innego- oznajmiła kończąc temat- Powinna sie od tego wszystkiego odciąć.
-W jakim sensie?- zdziwiłem sie.
-Powinna odciąć sie od tych wszystkich wampirów, wspomnień i tego miejsca. Tu wszystko przypomina jej o rodzicach- wyjaśniła- Gdy pochowałam rodzinę od razu wyjechałam. Wiem, że wtedy uciekałam przed Will'em, ale to pomogło. Odcięłam sie od wszystkiego co mi o nich przypominało.
-Powinno pomóc, ale jak chcesz ją "odciąć"?- zrobiłem cudzysłów nad ostatnim wyrazem.
-Może jakieś szkoła z internatem, akademik czy obóz- powiedziała, ale bardziej przypominało to pytanie.
-Dobry pomysł- przyznałem po dłuższym namyśle i spojrzałem na nią.
-Przy okazji można by z nią wysłać Nicol i Matta. Są młodzi i zaczynają nowe życie. Przydałoby sie im jakieś wykształcenie- wyjaśniła, a ja przytaknąłem patrząc jej w oczy- Ty mnie w ogóle słuchasz?
Uśmiechnąłem sie i znowu przytaknąłem. Zamknąłem laptopa i odłożyłem na stolik. Spojrzałem jeszcze raz na An i posadziłem ją na swoich kolanach. Pocałowałem ją lekko w usta, a ona od razu odwzajemniła pocałunek. Przygryzła lekko moją wargę, a ja mocniej ją do siebie przyciągnąłem. Moje ręce wędrowały pod jej bluzką, ale nie nacieszyłem sie tym zbyt długo. Angel strzepnęła moje ręce i odsunęła sie.
-Nie tutaj- powiedział cicho i wskazała w stronę kuchni. Racja...
Podniosłem ją i zaniosłem do naszej sypialni. Poszło to nawet szybko, gorzej było przy drzwiach. Trzymając ją na rękach nie miałem jak ich otworzyć. An troche sie uśmiała patrząc na moje nieudolne próby otwarcia drzwi, ale w końcu sie nade mną zlitowała i pomogła mi. Wszedłem do pokoju, nadal trzymając ją na rękach, i zamknąłem drzwi nogą. Położyłem An na łóżku i zamknąłem drzwi na klucz. Wracając do niej ściągnąłem koszulkę, a ona sie zaśmiała. Wstała i zaczęła mnie całować. Nie mogła zdjąć bluzki, więc jej pomogłem i znowu wróciliśmy na łóżko.
-Jesteś niewyżyty, wiesz?- zaśmiała sie, gdy całowałem ją po szyi i zjeżdżałem w dół.
-Ale takiego mnie kochasz- odwzajemniłem uśmiech, a ona mnie przewróciła na plecy. Teraz to ona leżała na mnie.
-Kto powiedział, że cie kocham?- udała zdziwioną.
-Yyy... Ty- powiedziałem twardo, ale z uśmiechem.
-Umierałam. Majaczyłam i gadałam głupoty- powiedziała.
-Dobra. To ja sobie idę- oznajmiłem i chciałem wstać, ale An mnie zatrzymała- No co? Przecież mnie nie ko...
-Kocham cie- przerwała mi.
-Co?
-Kocham cie.
-Co? Nie dosłyszałem.
-Kocham cie, ty głupku- wyszeptała mi do ucha.
-Też cie kocham- odszepnąłem. An odpięła mi pasek, a ja jej stanik, ale... No właśnie zawsze sie znajdzie jakieś "ale"!
-Angel!- ktoś krzyczał i dobijał sie do drzwi. Ja tylko westchnąłem.
-Nie mogę teraz!- okrzyknęła.
-To ważne!- usłyszeliśmy znowu.
-Może poczekać, a ja mam coś ważniejszego na głowie!- krzykła i pocałowała mnie w klatkę piersiową.
-Angel, prosze cie!- to chyba Perrie...
-Ugh... Czego?!- wrzasnęła zła.
-Błagam cie!- krzykła zdesperowana. Angel nagle zesztywniała.
-Już idę!- krzykła szybko. Wstała i zaczęła sie ubierać. Nie mogła znaleźć stanika, więc założyła bluzkę i zapięła kurtkę.
-Znowu mnie zostawiasz?
-Nawet nie waż sie stąd ruszyć- zaśmiała sie i pocałowała mnie- Za niecałe dziesięć minut jestem z powrotem. Obiecuje.
Przytaknąłem i wyszła. Najlepszy moment zawsze zostanie zjebany...

~Angel~

Wyszłam z Perrie z domu i ruszyłyśmy w stronę szopy.
-Jesteś okropna- oburzyłam sie.
-Przepraszam, ale nie mogłam wytrzymać- oznajmiła przepraszająco.
-Masz u mnie cholernie dużą przysługę. Wiesz o tym?
-Tak- przytaknęła śmiejąc sie. Przeszłyśmy przez fragment oświetlonego przez słońce ogródka, a Per sie skrzywiła.
-Wkurza?
-Chyba raczej wk*rwia!- warknęła krzywiąc sie przez następne promienie słońca.
-No cóż masz szczęście, że w realnym świecie wampiry nie fajczą sie na słońcu, ani nie świecą- zaśmiałam sie.
-Wiem, ale słońce mnie denerwuje- wkurzyła sie- Dlaczego słońce mnie tak wnerwia?
-Wampiry nie są przystosowane do słońca. To dzieci nocy- wyjaśniałam- Wolicie raczej ciemne miejsca. Możecie przebywać w świetle dnia tylko przez inny świat.
-Co?- stanęła zdziwiona, jednak szybko poszła na przód, gdy dosięgnęły ją następne promienie.
-Istnieje wiele światów oprócz ziemi- zaczęłam- Wampiry nie pochodzą stąd. Przybyły z World Faith. Tam wampiry nie wyglądają jak ludzie. To stworzenia poruszające sie praktycznie na czworaka. Nie mają oczu, kierują sie żądzą krwi. Dawno temu kilka z nich znalazło nie zamknięty portal do naszego świata. Ukąsiło całą wioskę, którą znalazły na swojej drodze. Asy myśleli, że wybili je wszystkie jednak kilkoro sie ostało. Stworzyli więcej ludzi podobnych do siebie i powstała rasa wampirów.
-Asy? Kto to?- zdziwiła sie.
-To troche silniejsi i szybsi obywatele World Faith- wyjaśniłam.
-Byłaś tam kiedyś? W World Faith?- zaciekawiła sie, gdy weszłyśmy do szopy. Podeszłam do lodówki i wyjęłam woreczek z krwią. Perrie przyniosła ją tu wczorajszej nocy, gdy Zayn siedział ze mną.
-Taa..- wymamrotałam skrzywiona i podałam jej woreczek.
-Jak tam jest?- zapytała i wbiła rurkę do woreczka. Po chwili piła krew niczym jakiegoś drinka.
-To świat wypełniony wiarą. Ludzie, którzy tam mieszkają są chrześcijanami. Bez wyjątku- oznajmiłam krzywiąc sie na wspomnienia związane z tym miejscem- Wiara broni ich przed wampirami. Trzymają sie w grupie. Mają takie jakby jedno wielkie państwo, ogrodzone ogromnym murem. Asy to tacy Łowcy tamtego świata.
-Zabrałbyś nas tam kiedyś?- zapytała podekscytowana na myśl o innym świecie.
-Raczej nie- powiedziałam szybko. Chyba za szybko, bo Perrie coś zaczynała podejrzewać.
-Czemu?
-Wiesz... Mam taki jakby... Zakaz...
-Zakaz?- zdziwiła sie. Wyszłyśmy z szopy i skierowałyśmy sie ku domu.
-Wiesz... To chrześcijanie, a ja jestem demonem- próbowałam jej wyjaśnić- Ostatni mój pobyt tam, nie skończył sie za dobrze...
-Czemu? Co sie stało?
-Odkryli mnie jako demona i... ukrzyżowali mnie- skrzywiłam sie znowu- Razem ze mną jakiegoś wampira z naszego świata. Ta podróż nie skończyłby sie za dobrze, ani dla mnie, ani dla ciebie. A teraz koniec tematu.
Weszłyśmy do domu i rozdzieliłyśmy sie. Perrie wróciła do kuchni, a ja do Liama.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hejka!
Dawno mnie tu nie było... Ale już jestem xD
Po prostu musiałam sie od tego wszystkiego odciąć i udało sie. W między czasie mnie troche natchnęło, a pamiętałam że kiedyś ktoś pytał sie czy napisze +18, więc postanowiłam spróbować i ta da! Wyszło mi coś takiego. Na nic więcej mnie nie stać. Najzwyczajniej w świecie nie umiem pisać +18, sorrka...
Ale mam nadzieje, że nie wyszło tak źle... No cóż... Ocenicie to sami ;D
W te dwa tygodnie zaniedbałam blogi , które czytam (no, ale wiecie jak chciałam sie odciąć to już od wszystkiego), ale obiecuje w najbliższym czasie je nadrobić :) Mam tylko nadzieje, że nikt sie na mnie nie obraził :(
Chciałabym wam bardzo, ale to BARDZO, podziękować za 100 000 wyświetleń!
Dziękuuuuuuuuuuje :**
To co?
Do następnego! <3
(jeśli ktoś tu jeszcze jest)
Następny za tydzień <33

14 komentarzy:

  1. Fantastyczny rozdział! ;*♡
    kocham Angel i Liama ^_^ ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity rozdział <3
    Życzę weny, pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo! <3 Mój kochany kotek się pojawił. ♥ #I'm #happy
    A i muszę jeszcze ukrzyżować Perrie albo przynajmniej wysłać ją w jakiś sposób do tamtego świata... Za co? Za to, że przerwała miłość Angel i Liam'ka. :c A tak ciekawie się zapowiadało... (Taa, Nath powróciła ze swoją dziwną wyobraźnią. I nagle wszystko stało się jasne. xP)
    Ale przynajmniej ta opowieść Angel w jakiś sposób mnie również zaciekawiła, więc czekam na nexta. <3
    Pozdrawiam i życzę weny. :*
    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Liam i Angel xD
    Ciekawe kiedy Perrie powie Zaynowi o tym ?
    Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdzial... jak zwykle zresztą ;)
    Nie wybacze tylko jednej rzeczy...
    "Grimalkin, inaczej znany jako kot z Cheshire, uśmiechający się kot, czy znikający kot, jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci fantastycznych. Jego wizerunek często jest wykorzystywany w wszelkiego rodzaju twórczości."
    Moja ukochana, najulubieńsza postać fantastyczna ;-; serio, Miron?! ;-;
    Dzisiaj krótko, bo jak szalona piszę kolejny rozdział ;) Trochę trzeba nadrobić XD

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałam, to źle że umieściłam tu tego kota, czy poprostu nie podoba cie sie jego imie? :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że imię... imiona są niezwykle ważne. Określają nas. Gdybym nazwała cię Eweliną, byłabyś nią? Imiona są naszą częścią. Jedną z najważniejszych. Utożsamiają nas ;)
      Kocham tego kota i cieszę się, że go wprowadziłaś :D Tylko, błaaagam, zmień imię ;)

      Dużo weny i żelków życzę
      Żelcio

      Usuń
    3. Któreś z istniejących... Takie najpopularniejsze (jednosłowne):
      - Grimalkin
      - Grimolochin
      - Grim
      - Maud (płeć żeńska)
      Do wyboru do koloru :P

      Usuń
  6. Super rozdział!!!! Kocham!!!
    Ooooo fajny ten kotek!!!! Mrrr :3 Już go lubię^^

    Perrie hahah :D Liam i Angel oraz ich szczęście ;)
    Ej! Właśnie wymyśliłam nazwę kolejnej serii! "Liam, Angel oraz ich szczęście" w kinach od 20 maja! W rolach głównych: Liam, Angel oraz Pech. MUSICIE to zobaczyć!

    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! ♥
    Cieszę się, że nie zrobiłaś sceny +18. Jakby nie było, jesteśmy "grzecznymi" dziewczynkami! Widzisz te skrzydła i aureolę? Co by Angel powiedziała, gdybyśmy czytały coś takiego? O nieeee... Jesteśmy grzeczne. Tak. *w tle piosenka 5SOS "good girls are bad girls...." *

    Pozdrawiam!
    N.x

    OdpowiedzUsuń
  7. No więc witaj.
    Właśnie przeczytałam Twojego całego bloga i mogę śmiało powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem! Zafascynowałaś mnie światem, który wykreowałaś. Uwielbiam tematykę fantastyczną (wampiry, wilkołaki, czarownice, duchy itp.), a ty, jak gdyby nic je tu dodałaś. Matko, to cudownie! ♡
    Wybacz, że nie komentowałam poprzednich rozdziałów, ale nie miałam za bardzo czasu. Chciałam przeczytać więcej i więcej. Wiem, że każdy rozdział zasługuje na komentarz, ale pomyśl, ile bym się musiała napisać, a co za tym idzie - ty przeczytać. Tak troszkę dużo by było. Nie martw się, od dziś będę komentować każdy nowy rozdział, bo będę je z radością czytać. Dosłownie, z takim uśmiechem na twarzy. *^*
    Zacznę obgadywać, hm, Zayan'a! Tak wiem, jestem paskudna. Nie mogę jednak nie powiedzieć nic o nim, bo to by było okropne! No więc tak, strasznie lubię jego sprzeczki z Angel i chwile, w którym ona się na niego otwiera. Tak, uwielbiam je. Pokazują jego zadziorną stronę, jak i tą troskliwą, współczującą. Ma ich więcej, np. gdy jest wilkołakem - brutalność (ale tym przemienionym podczas pełni). W każdym razie, jest taki uroczy, a gdy się przemieni, ugh, piękny! Wyobrażam go sobie jako takiego czekoladowego wilka, z grubą, długą sierścią i te piękne, brązowo-czarne oczy... Takie cudo! Wiem, że coś mówiłaś o złotych oczach, ale ciii. Ciekawi mnie jedno, dlaczego akurat jego postanowiłaś ,,miamować" wilkołakiem? ^^
    A teraz, Harry. On musi tak uroczo wyglądać w okularach, jejku. W dodatku jego piękna, pokręcona czupryna, która leży na książce (powiedzmy, że przysypia) i lekko rozwarte usta. Tak, słodko. A jego? Dlaczego akurat taki dar? ^^
    A teraz, Niall! On w ogóle cudowny! Tylko ostatnio jakoś mało ukazujesz jego ,,głodną" stronę. On prawie nic nie je! A ma jeść! Zawsze ma jeść. Hahah. Dlaczego u Ciebie praktycznie go nie ma? Tak bardzo chciałabym, aby był. Może rodział z jego perspektywy?
    Dobra,teraz Liam. Czasami go widzę u jako nastolatka, tego, który wchodzi do X Factor'a, roześmiany, korzystający z życia, słodki, cudowny, kochany... Niekiedy widzę Go również jako dorosłego Liam'a. Tego, jakim jest dziś. Nadal jest kochany, czuły, opiekuńczy, troskliwy, zabawny, ale gdy zdaję sobie sprawę, że on już dorósł... Ugh.
    Cenię jego miłość do Angel, wiem, że jest prawdziwa. Mam nadzieję, że to nie relacja u nich się popsuje (zwiastun :(((). Ja chcę, żeby zostało tak, jak jest. No prawie, żeby doszły nowe miłości, a nie, się rozpadły.
    Właśnie, Zayn będzie bardzo zły, gdy się dowie, że jego dziwczyna jest wampirem? Oby nie! Ona teraz jeszcze bardziej potrzebuje jego wsparcia, akceptacji..
    Ugh, wybacz, że już kończę, ale zostały mi 4% bateria na telefonie, a jak padnie, to cały komentarz się usunie i moja praca pójdzie na marne, a tego bym nie chciała. ;ć
    Postaram się następnym razem napisać dłuższy.
    Ahh, właśnie. Jeśli chcesz, zapraszam do siebie; za-gu-bio-na.blogspot.com
    Pozdrawiam, twoja nowa czytelniczka. :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH