24.03.2015

Rozdział 3 "Niebieski kot"

~Angel~

O godzinie szóstej nie wytrzymałam tego ciągłego wpatrywania sie w Gabriela. Jakkolwiek to brzmi.
Wstałam z ziemi i poszłam do kuchni, mijając śpiącego Zayna. Stwierdził, że ze mną zostanie.
Zaparzyłam kawę i zrobiłam śniadanie. Mówiąc śniadanie, mam na myśli zwykłe kanapki, ale i tak śniadanie.
Nałożyłam je na talerz i wzięłam go razem z kubkami.
Wróciłam do salonu i obudziłam zmiennokształtnego. Tak mu burczy w brzuchu, że nie wytrzymam.
-Co jest?- wymamrotał przecierając oczy.
-Zrobiłam śniadanie- oznajmiłam i postawiłam talerz na stoliku, a jemu podałam kawę.
-O... Dzięki- upił troche picia i spojrzał na zegarek- Czemu budzisz mnie o szóstej?
-Bo mi sie nudzi- wyjaśnił- I strasznie chrapiesz. Nie wiem jak Perrie z tobą wytrzymuje...
-Aha... Rozumiem, że wczorajsza rozmowa nic nie zmieniła?
-To było dzisiaj- upomniałam go i dodałam:- Możemy być, czymś na kształt kumpli, ale dla mnie nadal zostaniesz kundlem. Sorry.
-Jasne, aniołku- zaśmiał sie. Ugh... Jak to mnie wkurza!
-Dobra. Nie gadaj tylko jedz, strasznie ci w brzuchu burczy- stwierdziłam. Wzięliśmy sie za kanapki i troche pogadaliśmy. To było dziwne.
-O mój panie! Mam halucynacje- usłyszeliśmy, gdy śmialiśmy sie ze Spangeboba. No co? Nie można?
Od razu podbiegłam do Gabriela, o mało co nie zabijając sie po drodze na własnych nogach.
-Gabriel! Nic ci nie jest? Jak sie czujesz? Co mogę dla ciebie zrobić? Może lodu?- dosłownie zasypałam go pytaniami.
-Jest... okey. Chyba- wymamrotał i chciał usiąść, ale nagle złapał sie za brzuch i znowu sie położył.
-Złamałam ci żebra- oznajmiłam smutno- Przepraszam...
-Nic sie nie stało- powiedział kładąc mi dłoń na policzku.
-Mogłam cie zabić...
-Ale nie zabiłaś- przerwał mi- Powstrzymałaś sie. Udało ci cie opanować.
-Ale zrobiłam ci krzywdę!- krzykłam- Prawie cie zabiłam, bo znowu mi odwaliło! Zrobiłeś z siebie worek treningowy...!
-Bo jestem twoim przyjacielem- przerwał mi znowu- Od tego są przyjaciele. Zostanę z tobą choćby nie wiem co, zrozumiałaś?
Ja tylko przytaknęłam.
-Dlaczego sie nie regenerujesz? Czemu nadal cie to boli?- zapytał Zayn, uprzedzając mnie.
-Zostałem porządnie poturbowany- zaśmiał sie- Musze iść do specjalnego szpitala. Tam sie mną zajmą.
-Gdzie on jest? Zawieść cie?- zapytałam szybko.
-Raczej cie tam nie wpuszczą- powiedział przepraszająco- Lecz wezwałem już Michała. Powinien przylecieć wieczorem. Będę musiał wyjechać na troche.
-Więc odpoczywaj- rozkazałam- I najlepiej sie w ogóle nie ruszaj. Chyba zrobiłam ci coś w nogę...
-Coś jeszcze?- zaśmiał sie cicho.
-Twoje oko... Jest jakby... podbite, a twoja twarz poharatana.
-Na pewno nie jest tak źle- uspokoił mnie, a przynajmniej próbował. Chyba widzę w jakim jest stanie, tak?!
-Chcesz kanapki?- zaproponował Zayn, wchodząc z nowym zapasem kanapek na talerzu. Nawet nie wiem kiedy wyszedł do kuchni!
-Chętnie- wziął jedną, ale zanim zaczął jeść...- Przygotuj sie na lekcje.
-Co?- zapytaliśmy oboje.
-Wczoraj mieliśmy mieć lekcje, ale sie nie udało, więc sie szykuj- wyjaśnił.
-Ale ty masz leżeć w łóżku!- oburzyłam sie.
-Chciałaś coś dla mnie zrobić, tak?- przytaknęłam- Więc sie przygotuj na lekcje.
Westchnęłam i ruszyłam schodami do pokoju. Pierwsze co zrobiłam to położyłam czarną róże na szafce. Potem przebrałam sie w dresy. Zbiegłam po schodach, robiąc sobie przy okazji kucyka.
-Dobra. Jestem gotowa- oznajmiłam.
-Przecież miał leżeć w łóżku!
-Zayn, znasz nas krótko, ale gdy któreś z nas sie uprze, to nie ma bata- uśmiechnął sie Gabriel. Próbował wstać, ale coś mu nie szło, więc razem z Zayn'em mu pomogliśmy. Coś za dużo tu tego Zayna.
-W takim razie na łąkę!- zaśmiał sie Gabriel. Chciałam go przejąć od zmiennokształtnego, ale stwierdził, że chce zobaczyć jak wyglądają te nasze lekcje. Jak mu sie chce to prosze bardzo.
Po jakiś dziesięciu minutach doszliśmy na polane. Chłopaki usiedli sobie na kamieniu, a ja stanęłam na środku. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie moje skrzydła. Od razu poczułam ciężar na plecach. Aż chciało mi sie żyć. Jako upadła cieszę sie jak idiotka. Jeszcze żaden demon nie zatrzymał skrzydeł, a ja tak! Jestem pierwszym demonem ze skrzydłami!
-Powoli zacznij nimi ruszać, a zaczniesz sie unosić. Tak jak ostatnio- zrobiłam to o co poprosił i zaczęłam sie unosić.
-Teraz spróbuj nie wpaść na drzewo- zaśmiał sie, a razem z nim kundel.
-Ha ha ha. Jakie śmieszne- zadrwiłam. Ale i tak po dwóch godzinach wpadłam w koronę jednego z drzew.
-Angel!
-Nic mi nie jest!- wrzasnęłam przez liście, a ono zaczęli sie śmiać. Gabriel nawet nie zwracał uwagi na ból i turlał sie po trawie, gdy spadłam z gałęzi.
-To nie jest śmieszne!- krzykłam wyciągając z kucyka liście. Obaj dalej sie śmiali. Wkurzyłam sie i chwyciłam Zayna za ręce. Nagle jakoś spoważniał, gdy znaleźliśmy sie trzydzieści metrów nad ziemią.
-K*rwa, Angel!- wrzasnął trzymając sie kurczowo moich rąk.
-Co sie stało?- zapytałam udając zdziwioną.
-Puść mnie! Proszę cie!- wrzasnął spanikowany.
-Puścić? Okey.
Chciał żeby go puścić, więc puściłam. Sam tego chciał.
Gdy spadał w dół, strasznie wrzeszczał. Pofrunęłam za nim i złapałam go, gdy był trzy metry nad ziemią.
Odłożyłam go na trawę i spojrzałam jak sie trzyma. Był cały blady, a jego oddech był tak szybki, że prawie nie zauważyłam że w ogóle oddycha!
-Ty... Jesteś okropna!- krzyknął oburzony, skazując na mnie palcem.
-Urok osobisty- zaśmiałam sie. Po chwili poszliśmy do Gabriela.
-Ale przynajmniej ci sie udało- poklepał mnie po plecach z uznaniem.
-Dzięki- uśmiechnęłam sie lekko.
Nagle zebrał sie okropny wiatr. Chwile później przed nami stał Michał i dwa inne anioły.
-Michale, mieliście przyjść wieczorem- zdziwił sie Gabriel. Pomogłam mu wstać z trawy i podeszłam do skrzydlatych.
-Angel- kiwnął na mnie głową.
-Michale- przywitałam sie z uśmiechem. Ten spojrzał na Gabriela i podszedł do niego.
-Co ci sie stało, bracie?
-To przeze mnie- przyznałam sie- Przepraszam...
-Nic sie nie stało! To tylko mała kłótnia- przerwał mi Gabriel.
-Jeśli to jest mała kłótnia, to boje sie jak wygląda duża- zażartował Michał i wzięli ode mnie Gabriela.
-Będę mogła go odwiedzić?- zapytałam z nadzieją.
-Dobrze, ale tylko raz- powiedział Michał- Wystarczy, że mnie zawołasz.
-Dziękuje- uśmiechnęłam sie i przytuliłam Gabriela- Jeśli nie wrócisz w ciągu czterech dni to przyjdę do ciebie.
Po chwili zniknęli. Zostałam tylko ja i Zayn.
-To jak? Odwieść cie do domu?- zapytałam unosząc sie lekko nad ziemią.
-Nie!- krzyknął wystraszony. Moje skrzydła zniknęły i ruszyliśmy do domu.

~Eleanor~

-Idziesz na śniadanie?- zapytał po raz setny Louis. Jest po dziewiątej, a Lou chce mnie wyciągnąć z pokoju na śniadanie, ale ja chce troche poćwiczyć magie!
-Przyjdę do was za pół godziny, dobrze?- zapytałam z nadzieją iż w końcu da mi troche poćwiczyć. Ten przytaknął i wyszedł, obiecując, że jeśli nie przyjdę za pół godziny to wyciągnie mnie stąd siłą.
-Okey... To zaczynamy- mamrotałam do siebie. Wyjęłam księgę i zrobiłam sobie małą rozgrzewkę z najprostszymi zaklęciami. Potem przeszłam do odrobinę trudniejszych. Po dwudziestu minutach małych sztuczek, wyjęłam z szafki mój rodzinny medalion. Założyłam go i chciałam spróbować nowe zaklęcie, ale coś mi nie szło. Próbowałam kolejne pięć minut, gdy mój medalion zaczął sie nagle unosić i świecić na niebiesko. Tak jak szybko go zdjęłam, tak samo szybko go rzuciłam na ziemie bo był taki gorący, że poparzyłam sobie rękę. Nagle światło mnie oświeciło. Przewróciłam sie i zamknęłam oczy, a gdy światło przestało świecić podeszłam do medalionu.
Podniosłam go, ale nic sie z nim nie działo. Nie był już gorący, przestał świecić i nie lewitował. Był normalny tak jak przedtem.
-Pewnie go przeciążyłam czy coś- mamrotałam i założyłam medalion.
-Wcale go nie przeciążyłaś, kochana- usłyszałam głęboki głos, tuż za mną. Szybko sie odwróciłam i zobaczyłam niebieskiego kota.

 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka, znowu!
Wiem małe spóźnienie, ale brat mnie zajął robieniem mieczy z balonów i straciłam poczucie czasu xD
No co poradzić? Brat to brat.
Mam nadzieje, że rozdział choć odrobinkę sie podobał <3
O godzinie 18 pojawi sie wywiad <3
Papatki

Ps. Ej! Ja wam tu czat dodałam, a wy co? Obrażam sie, focha strzelam :P


6 komentarzy:

  1. Fantastyczny *.*
    Niebieski kot? Ciekawe :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niebieski koteg. ;3 ♥ A myślałam, że będzie tutaj nagle taki Loki. #whatever xD No, ale dobra - ważne, że rozdział jest boooooski! <3 Czekam na dalszą część zabawy (oprócz wywiadu, oczywiście, bo jego już przeczytałam ^^)! c;

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten gif z kotkiem jest trochę straszny xD
    Świetny rozdział ;*♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Super! Już uwielbiam tego kota ;) Na początku zaczęłam wrzeszczeć, ale to taki mały szczegół ;)

    http://moja-mroczna-pasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH