09.03.2015

Rozdział 1 "Blondyneczka w furii"

~Angel~

"(...)Po prostu chce, abyś wiedziała, że jeśli przeczytasz te pamiętniki Twoje wspomnienia wrócą.
Możliwe, że wywrócą Twój świat do góry nogami, ale może pomogą Ci w wielu ważnych sprawach.
Jednego możesz być pewna.
Nie będzie tak jak dawniej

Z pozdrowieniami
TY"

Chyba po raz setny przeczytałam list, który napisałam kiedyś sama do siebie.
-Co ja mam zrobić, mamo?- zapytałam patrząc w stronę jej trumny. Musiałam posiedzieć sama, a w rodzinnym grobowcu czułam, że mama jest ze mną- On mnie znienawidzi. Zastąpiłam jego prawdziwe życie jednym wielkim kłamstwem. Pięknym lecz kłamstwem...
Nastała cisza. Co ja sobie myślałam? Że mama nagle pojawi się obok mnie, przytuli i powie co powinnam zrobić? Jestem żałosna! Przeżyłam tyle lat i nie umiem poradzić sobie z kłamstwem.
Spojrzałam na trumnę Sophi.
-Mówiłam Liam'owi, aby zatrzymał was w domu. Jak zwykle nie mogłaś posłuchać- westchnęłam- A teraz nie żyjesz... Ale nie widziałam cie w niebie. Jeśli wylądowałaś w piekle?
Może jej nienawidziłam, ale ją kochałam. To moja siostra... przybrana siostra. Może kłóciłyśmy się i wyzywałyśmy, ale to jednak moja przybrana siostra.
"Angel!"
Usłyszałam wrzask. Westchnęłam i wyszłam z grobowca. Zamknęłam furtkę i przeszłam przez cały cmentarz. Po drodze zwinęłam bukiet czarnych róż z jakiegoś grobu, weszłam do auta i odjechałam do domu. No co? Przecież ten gość i tak nie żyje. Nie są mu potrzebne.
Jest godzina 2:26, środek nocy. Drogi są puste więc pozwoliłam sobie zaszaleć i w kilka minut byłam pod domem. Wzięłam bukiet i szybko ruszyłam do swojego pokoju. Odkąd "zmartwychwstałam" nie potrzebuje snu. Jakbym wyspała się na całe życie i już więcej tego nie potrzebowała.
Jako, że ja nie muszę spać, a Liam nie miał pokoju to odstąpiłam mu moje łóżko.
Rzuciłam bukiet, gdzieś w kąt, przed tym wyjmując jedną, i pobiegłam do pokoju.Na łóżku leżał Liam i mamrotał coś pod nosem, praktycznie rzucając się po meblu.
-Liam, kochanie- szeptałam powoli i usiadłam na łóżku, obok niego- Spokojnie.
-Angel!- wrzasnął podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Spokojnie. Jestem tu- mówiłam cicho i przytuliłam go- Jestem tu.
-Ty... Umarłaś. Umarłaś na moich oczach- mamrotał, a po jego policzkach spłynęło kilka łez.
-To było trzy miesiące temu. Już tu jestem- wyjaśniłam spokojnie. Liam się uspokoił, a ja pokazałam mu róże.
-Piękna- oznajmił uśmiechając się lekko.
-Rąbnęłam z cmentarza- zaśmiałam sie, a ten spojrzał na mnie z politowaniem. Zaczęłam wyjaśniać- Nie zawsze będę tu przy tobie siedzieć. Nieraz w nocy pójdę do klubu, lasu czy coś i... Jak się obudzisz to codziennie na szafce będzie leżeć świeża, czarna róża. To będzie taki znak, że jestem przy tobie.

 

Liam przytaknął, a ja położyłam róże na szafeczkę obok łóżka.
-Nie uciekaj jeszcze- zaśmiał się i pociągnął mnie na łóżko.
-Nie mogę...- zaczęłam tłumaczyć, ale on... skutecznie mi przerwał. Zaczął całować mnie po szyi i przewrócił mnie na plecy. Teraz leżał na mnie i śmiał się przez pocałunki.
-Liam... muszę... iść...- wzdychałam z przyjemności.
-Nie musisz- wyszeptał i zdjął mi koszulkę, śmiejąc się przy tym.
-Ej! A ja nie mam co ci zdjąć- oburzyłam się. Bo on zawsze śpi bez koszulki, no!
-Masz mniej roboty- zaśmiał się znowu i zaczął całować mnie po brzuchu.
-Jesteś okropny- westchnęłam śmiejąc się.

~Perrie~
~Godzina 4:05~

Dyskretnie wyszłam z pokoju, aby nie obudzić Zayna i zeszłam do salonu. Miałam się spotkać z Angel punktualnie o 4:00, ale spóźnia się. Staje się coraz bardziej głodna i boje się, że zrobię coś głupiego. Ledwo powstrzymałam się przy Zaynie i prawie się wydałam...
Czekałam na Angel jeszcze dwadzieścia minut i poszłam sprawdzić w jej pokoju. Słyszałam, że Liam znowu krzyczał, więc powinna być przy nim.
Lekko zapukałam i weszłam do pokoju po cichym "proszę".
Angel akurat zakładała spodnie.
-Widzę, że ładnie poprawiasz humor Liam'owi po tych koszmarach- zaśmiałam się cicho, aby nie obudzić chłopaka. Angel szybko założyła bluzkę i przykryła Liama. Wzięła róże, która leżała na szafce, i położyła na poduszczę po swojej stronie łóżka. Pocałowała Liama i wyszłyśmy z pokoju.
-A chociaż dobry jest?- zaczęłyśmy się śmiać, a An przytaknęła.
-Jak tam u ciebie? Kundel nic nie zauważył?- zapytała schodząc po schodach.
-Błagam cie. Przestań tak na niego mówić- poprosiłam.
-Świat musiałby ulec jakiejś katastrofie globalnej- zadrwiła kręcąc głową- Ale nie zmieniaj tematu.
-Zayn nic nie zauważył, ale...- zacięłam się na chwile- Dzisiaj prawie się na niego rzuciłam.
-Czyli eliksir zadziałał. To dobrze- oznajmiła zakładając bluzkę i wychodząc z domu- Tamta czarownica obiecała na życie, że eliksir nie pozwoli wyczuć nic dziwnego wilkołakowi. Tylko pamiętaj, pij to dwa razy dziennie. Jak się skończy to mi powiedz, okey? Załatwię więcej.
-Dobra, ale nie możemy ich wiecznie okłamywać- oznajmiłam. Angel westchnęła i odjechałyśmy spod domu.
-Ale jesteś pewna, że połknęli tą historyjkę o mojej krwi?
-Tak. Nic nie podejrzewają-oznajmiłam- Gdzie tym razem jedziemy?
-Do klubu. Praktycznie nikt do niego nie chodzi, oprócz alkoholików i ćpunów- wyjaśniła- W miesiąc nauczyłam cie jak sie opanować. Teraz musisz się nauczyć jak zdobywać pożywienie.
-Nie będę umiała zaatakować bezbronnego człowieka- jęknęłam.
-Mogę ci załatwiać krew, ale prosto z żył jest lepsza- oznajmiła. Podjechałyśmy pod klub w niecałe dwadzieścia minut i od razu weszłyśmy do środka. Było tam pełno spoconych i pijanych ludzi.
-Patrz i ucz sie- oznajmiła. Podeszła do jakiegoś mężczyzny i wyszeptała mu coś do ucha. Od razu poszli w stronę toalety.
Znalazłam w tłumie jakiegoś faceta po czterdziestce i podeszłam do niego. Zaczęłam z nim tańczyć i szeptać słodkie słówka, aż w końcu poszedł ze mną do toalety. Weszliśmy do kabiny i zaczął mnie całować.
-Nie krzycz i nie uciekaj- poprosiłam patrząc mu w oczy. Ten przytaknął i czekał. Wysunęłam kły i nachyliłam się do nadgarstka. W jednej sekundzie poczułam smak świeżej krwi w ustach.
Tego potrzebowałam.
Czułam jak jego krew rozpływa sie w moich ustach. To było uzależniające. Jak narkotyk. Chciało sie do tego wracać. I cały czas próbować...
-Perrie- usłyszałam za sobą- Zabijesz go.
Nie obchodziło mnie to. Chciałam więcej i więcej...
-Perrie- mówiła spokojnie- Mówiłaś, że nie chcesz nikogo skrzywdzić.
-Zmieniłam... zdanie...- wysapałam.
-Zabijesz go, słyszysz?- zapytała- Staniesz sie mordercą. Potworem.
-Ty też nim jesteś!- warknęłam odpychając rękę mężczyzny i w kilka sekund przygwoździłam Angel do ściany.
-Ja jestem demonem. Zostałam do tego stworzona- mówiła spokojnie, jak do dziecka- Ty byłaś człowiekiem. Zachowaj resztki człowieczeństwa i zostaw go.
-Jak śmiesz mi rozkazywać?!- wrzasnęłam rzucając nią o drzwi toalety. Chyba zrobiłam to za mocno, bo razem z drzwiami wylądowała na parkiecie.
-Jak śmiesz?! Ty nędzny demonie!- krzyczałam dalej- Nic nie jesteś w stanie mnie nauczyć oprócz żądzy krwi i zabijania!
Angel szybko wstała i rzuciła we mnie drzwiami. Kucnęłam, a drzwi uderzyły o bar. Ludzie odsuwali sie pod ściany przez co miałyśmy więcej miejsca do "popisu".
-Niech tylko ktoś pomyśli o ucieczce, a zabije!- wrzasnęła na cały klub.
-Widzisz?! Tylko to jesteś w stanie robić!- krzyknęłam uderzając ją krzesłem, które stało obok. Nie rozumiem co we mnie wstąpiło. Nie chciałam tego zrobić, nie chciałam tego mówić, ale... To samo tak wyszło. Nie chciałam tego.

 

Angel osłoniła się rękami i nawet nie drgnęła. Krzesło roztrzaskało sie na kawałki. Brunetka szybko schyliła sie i podniosła jeden z ostrzejszych kawałków. Nawet nie zauważyłam jak wylądował w moim brzuchu, a następny w barku.
Ludzie byli przerażeni. Jednak przez groźbę Angel, nikt nie odważył sie nawet podejść do drzwi.
-Teraz słuchaj uważnie, mała blondyneczko!- rozkazała- Chciałam cie wszystkiego nauczyć na spokojnie, ale nie dajesz mi wyboru. Jeśli w tej chwili sie nie uspokoisz i nie wejdziesz grzecznie do samochodu to... Zayn dziwnym trafem może sie o wszystkim dowiedzieć.
-Nie zrobisz tego!- warknęłam w jej stronę.
-Chcesz sie przekonać?- zadrwiła ze mnie, podeszła do tłumu i zapytała głupkowato- Czy ktoś ma taśmę i sznur?
-Mam taśmę, a w schowku jest sznur...- wyjąkał jakiś mężczyzna zza lady, bojąc sie gniewu An.
-W takim razie... Ty pójdziesz do schowka, ale nie waż sie dzwonić po gliny- wskazała na jakąś kobietę- Barman zrobi mi drinka, a blondyneczka w furii spokojnie usiądzie na krześle zanim wybiorę numer do pewnego mulata.
Usiadłam spokojnie na krześle. Barman podał drinka An, a ona w kilka sekund opróżniła kieliszek.
-Słuchajcie uważnie!- krzyknęła- Nic wam nie zrobimy. Zastąpimy wasze wspomnienia innymi i spokojnie wrócicie do domu, okey? Jeśli ktoś ma jakieś 'ale' to śmiało może szykować sobie łopatę na wykopanie grobu.
Po chwili przyszła kobieta z taśmą i dość grubym sznurem. Angel wzięła je od niej i podeszła do mnie.
Nic nie mówiąc nakleiła taśmę na moje usta i związała mi ręce i nogi. Widziałam w jej oczach zawód. Zawiodłam ją. Ma swoje problemy, a ja poprosiłam ją o pomoc i zawiodłam...
Podchodziła do każdego i hipnotyzowała ich, po kolei wyrzucając z klubu.
Gdy w końcu zahipnotyzowała wszystkich, przerzuciła mnie sobie przez bark i wyszłyśmy z klubu. Po drodze wypiła jeszcze jednego drinka i rzuciła kieliszkiem o ścianę.
Była zła. Zawsze gdy piła, była zła. Wiem to chodź zachowywała nieodgadnięty wyraz twarzy.
Wrzuciła mnie na tylne siedzenie auta i odjechała.
-Przepraszam- wymamrotałam, chodź przez taśmę zabrzmiało to bardziej jak 'psepsapsam'. Angel spojrzała na mnie w lusterku i pokręciła głową. Stanęła przed domem i wyniosła mnie na tyły, do ogrodu. Nikt z nas tu nie przychodził bo było tu okropnie. Prawie wszędzie, gdzie sie spojrzało były stare groby, a gdzieś za drzewami, w krzakach, stara szopa.
Angel otworzyła ją i wrzuciła mnie do środka.
-Przemyśl sobie co zrobiłaś. Wybierz czy chcesz być potworem czy chcesz zachować odrobiny człowieczeństwa- powiedziała zawiedziona i rozwiązała mi ręce- Dopiero wtedy zadzwonisz do mnie, a ja przyjdę i cie uwolnię. Nie waż sie nawet krzyczeć, bo Zayn usłyszy.
Położyła mój telefon na jakiejś starej szafce wśród pajęczyn i wyszła. Słyszałam jeszcze jak zapina coś na podobieństwo kłódki.
Kłódka zapewne była po to, aby nikt z naszych tu nie wszedł. Obie wiedziałyśmy, że mogę rozwalić tą szopę i uciec, ale ona dała mi wybór. Dała mi szanse na poprawę i na wybór, jaka chce być.
A ja nie chce być potworem...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Wiem rozdział pierwszy jest krótki, a przedwczoraj był prolog, ale wczoraj był dzień kobiet i to taki prezent ode mnie <3
Ale z grubsza chodzi o to, że rozdział pierwszy jest bardzo ważny bez względu na długość ;)
Ostatnio sobie pomyślałam, że muszę się bardziej związać z bohaterami mojego opowiadania, więc...

Nasi kochani bohaterowie płci męskiej chcieliby wam złożyć życzenia z okazji wczorajszego dnia!
Ćwiczyli ten wierszyk bardzo długo, więc chociaż udawajcie, że wam się podoba ;D

Liam:
Wszystko co było Twoim marzeniem
Niall:
Co jest i będzie w przyszłości,
Harry:
Niech nie uleci z cichym westchnieniem,
Zayn:
Lecz niech się spełni w całości!
Louis:
Niech Ci słonko ciepło gra,
Matthew:
Niech Twój uśmiech długo trwa,
William:
Niech ten radosny dzień
Anthony:
Na zawsze Twe troski odsunie w cień
Gabriel:
I niech się śmieje do Ciebie świat,
Alard:
Blaskiem szczęśliwych i długich lat
Wszyscy:
Dzisiaj życzymy wam wszystkiego naj!


Przypominam o urodzinach bloga, fanartak itede., itepe.
Tu macie maila natasza1521@o2.pl
Do następnego! <3

Ps. Jessica Hamby będzie nieraz zastępować gify o Perrie :)

Ps2. Dziękuje z 65 obserwatorów! <333

10 komentarzy:

  1. Śliczny wierszyk *.* Dziękuję ;)
    Rozdział fantastyczny <3
    Perrie wampirem?
    Życzę weny i miłego popołudnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli z grubsza Perrie jest tym co Angel, a wszyscy myślą, że jest normalnym człowiekiem xD W jednym zdaniu skrócony po części rozdział :D Rozdział świetny !
    Życzę weny i miłej męczarni w szkole :*

    OdpowiedzUsuń
  3. cudne <3
    Love it <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG NIE WIERZĘ NIE ZROBIŁAŚ TEGO


    Perrie wampirem?! JAK?! o matko nienienienienienie
    Uhuhuhu będzie drama z Zaynem xD

    Angel jest wyrozumiała. Mimo że zraniona, zawiedziona- cierpliwa. To w niej lubię.

    Cudowny wierszyk!!! Moi kochani ♥♥♥ Już się nie mogę doczekać urodzin bloga!!!! Będzie tyle fajnych atrakcji!!! *-*

    Czekam na next!
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Perrie jest... demonem? Wtf?! xD A Zayn kurde o tym nie wie? Nikt nie wie? Wow. Nieźle. A w sumie dlaczego ona jest tym, co Angel? Trochę... bez sensu. Tak mi się zdaje. Przecież była łowcą, więc jak teraz może być tym, co łowcy 'łowią'? No nic. Co jeszcze ja miałam... A tak. Rozdział świetny. Fajnie wszystko opisane, już się zaczęła dziać jakaś akcja, więc masz wielki plusik u mnie! c; Już nie mogę się doczekać następnego! <3
    No i boski wierszyk. :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale że wampir? Perrie? :o zaskoczyłaś mnie :D
    Czekam na kolejny rozdział ;*♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Naj naj najlepsze ff!!! Czekam na więcej ! życzę abyś miała dalej tak wspaniała wene !! :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! Zostałaś nominowana do Liebster Awards!
    Wszystko znajdziesz tutaj: http://vampire-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH