03.02.2015

Rozdział 56 "Mój czas nadszedł"

~Angel~

William wniósł do mojego pokoju dużą skrzynie. Stanęłam przed nią, a on od razu wiedział o co chodzi. Wyszedł.
-Zobaczmy jakie wspomnienia czają się w przeszłości- szepnęłam do siebie. Kucnęłam przed skrzynią i powoli ją otworzyłam. Wyjęłam wszystkie zeszyty i posegregowałam według roku w którym je napisałam.
Było ich dziesięć. Dokładnie tyle ile brakowało na mojej półce...
Zajrzałam jeszcze raz do skrzyni w celu zamknięcia jej, ale moją uwagę przykuła koperta na jej dnie.
-Droga Angel...- to przecież do mnie! Ale to ja go napisałam. Napisałam list sama do siebie?

Droga Angel!
Jeśli to czytasz to znaczy, że Twoje wspomnienia zaczęły wracać lub niefortunnym trafem znalazłaś pamiętniki.
Zaiste jesteś ciekawa co czai się w ich środku lecz muszę Cie ostrzec.
Jesteś demonem. Zawsze nim byłaś, jesteś i będziesz. Czy tego chcesz czy nie.
Zawsze chciałaś pokazać się Panu w jak najlepszy sposób. Pewnie teraz zajadasz się sercem Twojej kolejnej ofiary. Wiedz jednak, że nie zawsze taka byłaś. Zapewne mi nie wierzysz, bo nie pamiętasz tego dnia, gdy znalazłaś Jego.
Przez tyle lat opiekowałaś sie Nim jak swoim dzieckiem. Niestety spędzałaś z Nim zbyt dużo czasu. Zapałałaś do Niego uczuciem o jakie byś się nigdy nie podejrzewała.
Demon zakochał się w człowieku. Niedorzeczne, prawda?
Ułożyłaś Mu życie, a następnie przywróciłaś do porządku swoje.
Wymazałaś Mu wszystkie wspomnienia o sobie i zastąpiłaś zwykłym dzieciństwem. Następnie zwróciłaś się do Pana, aby przywrócił Cie do porządku.
Zapewne dał Ci wspomnienia o Tobie jako największego mordercy na świecie, ale nie wież mu. To przecież Szatan! Został stworzony do kłamania!
Nie wiem czy zdecydujesz się na przeczytanie pamiętników, dlatego nie napisze Ci imienia dziecka przez, które to wszystko się zaczęło.
Przynajmniej ostatnio, gdy Go widziałam był dzieckiem, ale minęło tyle lat! Może jest już dorosłym mężczyzną i ma żonę oraz dzieci!
Jego imię może być dla Ciebie ważne, bo może znowu Go odnalazłaś, a może jest Ci kompletnie obce.
Po prostu chce, abyś wiedziała, że jeśli przeczytasz te pamiętniki Twoje wspomnienia wrócą.
Możliwe, że wywrócą Twój świat do góry nogami, ale może pomogą Ci w wielu ważnych sprawach.
Jednego możesz być pewna.
Nie będzie tak jak dawniej

Z pozdrowieniami
TY

Siedziałam na środku pokoju niczym głaz. Nie ruszyłam się na milimetr. Czytałam raz za razem list i powoli powracałam do siebie.
Ostrożnie złożyłam list i włożyłam do starej koperty. Przez pierwsze dziesięć minut nie wiedziałam co zrobić. Myślałam nad wszystkimi 'za i przeciw'.
Wtedy doszłam do wniosku, że moje życie chyba nie może być bardziej pogmatwane.
No właśnie. Chyba.
Sięgnęła po zeszyt z najstarszą datą.
Czas przewrócić swój świat do góry nogami.

~Liam~

-Czekacie na oklaski?! Ruszać się!- następny krzyk rozległ się po całym domu. Przypiąłem sobie pas z drewnianymi kołkami i dwoma pistoletami. Do tego doszedł miecz, który włożyłem do pochwy przypiętej do pasa.
Po chwili poczułem rękę na ramieniu.
-Nie denerwuj się tak- powiedział spokojnie Zayn.
-Łotwo ci mówić- prychnąłem.
-Spójrz na to pozytywnie. Będziesz mógł zabić wampira, który więzi twoją dziewczynę- uśmiechnął się, poklepał mnie po plecach i wyszedł z pokoju.
Teraz tylko czekać aż będę mógł zabić tą parszywa pijawkę.

~Angel~

Przeczytałam już cztery pamiętniki, czyli cztery lata już za mną. Spojrzałam na zegarek, godzina 17:36. Późnym wieczorem muszę stąd uciec. Teraz wszędzie są wampiry, a ja nie jadłam ostatnio za dużo. Gdy wszyscy pójdą się pozabijać z Łowcami, dom będzie pusty, a ja będę mogła łatwo uciec. Wrócę do przyjaciół i rodziny i spróbuje im pomóc. Mam nadzieje, że zdążę się trochę pobawić nim wszyscy się pozabijają.
No cóż... Koniec! Muszę wracać do czytania. Muszę się dowiedzieć wszystkiego.
A im więcej czytam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dawna 'ja' miała racje.
Już nic nie będzie takie jak kiedyś.

~Późny wieczór~
~Liam~

Dokładnie o godzinie 22:30 w całym domu zapanowała radosna atmosfera. Każdy z nas chciał pozabijać te gnidy.
Każdemu z nas kogoś odebrali. Teraz chcemy się zemścić.
-Wszyscy przed dom!- donośny wrzask rozległ się po całym domu. Wybiegłem z pokoju i stanąłem z resztą przed domem. W tym małym tłumie spostrzegłem rodzeństwo Angel. Natychmiast do nich podbiegłem.
-Co wy robicie?
-Nie widać?- zaśmiał się Alard wkładając nożyki za pas.
-Nigdzie nie idziecie!
-Niby czemu?- dołączyła się Sophi.
-Wasza siostra mnie zabije jeśli z nami pójdziecie!
-Angel tu nie ma. Nie dowie sie- oznajmiła Nicol.
-Nie spinaj się tak- zaśmiała się Alex podchodząc do nas. Jeszcze jej tu brakowało!
-Nie ma szans! Wracacie do domu. Już!
-Jesteśmy dorośli. Wiemy co robimy- zadrwił Alard.
Westchnąłem i złapałem się za głowę. Mam przejebane jeśli czegoś nie wymyśle!
-Okey...- zacząłem przytakując głową- Ale Alex, Nicol i Matthew nie są pełnoletni. Wracacie do domu. I to w tej chwili. Cokolwiek wykombinujecie Eleanor wam w tym przeszkodzi.
Cała trójka spojrzała na mnie jak na debila. Ja natomiast spojrzałem na Alarda.
-On ma racje. Jesteście jeszcze dziećmi- przyznał mi racje- Idźcie do domu. Wrócimy zanim się spostrzeżecie.
Jeszcze chwile się kłócili, ale trójka się poddała i wrócili do domu.
Szczerze mówiąc to trochę mi ulżyło. Ale i tak Angel mnie zabije za Alarda i Sophi.
-Wszyscy gotowi?! No to ruszamy!- wrzask Louisa odbił się echem i ruszyliśmy do aut. Na początku mieliśmy iść na nogach, ale za bardzo wyróżnialibyśmy się z tłumu przechodniów.
Jazda zajęła nam około trzydziestu minut. Przez całą trasę wszyscy rozmawiali i śmiali się, jakby jechali na jakąś imprezę, nie na bitwę z której mogą nie wrócić.
Stanęliśmy na jakimś pustkowiu. Podobnie jak w tamtym ośrodku w, którym trzymali Angel, w środku lasu była ogromna łąka. Gdy tylko stawiłem na niej nogę od razu zauważyłem wampiry czyhające, po drugiej stronie, w krzakach. Ich oczy wyglądały jak czerwone lampki, bez twarzy. Na środku łąki stał jeden z nich z drwiącym uśmieszkiem. Jakby wiedział, że z nami wygrają.
-To nie musi się tak kończyć- zawołał Louis- Jeśli się poddacie i rozejdziecie po świecie to nikt nie ucierpi.
-Oh... Jakie to poetyckie!- zadrwił, na co reszta jego przyjaciół zaśmiała się- Wybaczcie, ale nie mam dziś nastrojów na poddawanie się.
Teraz go poznałem. To był William. Czułem jak w duszy gapi się na mnie i wyśmiewa.
-W takim razie nie dajesz nam wyboru!- wrzasnął któryś z przywódców. William wycofał się w krzaki, a na polanie nastała cisza.
Słychać było jedynie świerszcze, które niczego nieświadome, trzeszczały. (nie pamiętam co robią głupie świerszcze!)
Któryś z wampirów krzyknął i upadł na ziemie. W tej chwili cisza przerodziła się w chaos. Wszyscy wybiegli zza drzew niczym tabun dzikich koni. Dokładnie w połowie łąki obie grupy zmieszały się, a pierwsze trupy upadły na trawę.
Ktoś rzucił się na mnie, więc wbiłem mu sztylet w serce i odepchnąłem.
Zaraz po tym przede mną jakiś Łowca upadł, a wampir stojący nad nim ruszył w moją stronę z jego mieczem w ręku.
Sięgnąłem do pasa i szybko wyjąłem swój miecz z pochwy.
Gdy wampir chciał się na mnie zamachnąć, ja jednym ruchem odparłem jego atak. Nasze miecze się spotkały co oznajmił głośny zgrzyt metalu. Nie lubiłem zabawy w kotka i myszkę, więc drugą ręką sięgnąłem do pasa i wyjąłem kołek, który szybko znalazł się w sercu przeciwnika. Uśmiechnąłem się i zobaczyłem ogromnego wilka, który rzucił się na kilka wampirów i odgryzł im głowy. Zayn zawył i pobiegł dalej.
W krzakach siedzieli nasi łucznicy na czele z Niall'em, który dobrze się bawił widząc jak jego strzały lądują w ciałach krwiopijców.
Kilka metrów ode mnie stali Louis i Harry, którzy zaciekle próbowali się bronić przed grupą otaczających ich przeciwników. Najwyraźniej udawało im się to bo po paru sekundach biegli dalej.
Usłyszałem krzyk. Odwróciłem się i zobaczyłem Sophi i Perrie walczące ramie w ramie przeciw napierającym na nie wampirom.
W oczach Perrie zdawało się zobaczyć tą satysfakcje, gdy jej miecz odcinał kolejne głowy krwiopijców.
Nagle przede mną wyrosła kobieta. Skoczyła na mnie, a ja schyliłem się przez co przeleciała nade mną. Wstała i, wyciągając z jakiegoś ciała nóż, zamachnęła się. Zrobiłem szybki unik i odciąłem jej głowę.
Pobiegłem przed siebie i zobaczyłem Alarda, który próbował się bronić.
Dobiegłem do niego i odciąłem rękę jednemu z jego napastników. Po chwili wbiłem pijawce kołek w serce.
Alard w tym czasie wykorzystał nieuwagę drugiego wampira i pozbawił go głowy. Spojrzał na nią skrzywiony.
-Przyzwyczaisz sie do tego widoku- oznajmiłem- Zwłaszcza, że to jeden z nich przetrzymuje twoją siostrę.
Koło nas przebiegł jakiś wampir, a Alard wbił mu miecz w serce.
-Myślę, że już się przyzwyczaiłem- uśmiechnął się i pobiegł dalej. Obok mnie pojawił się kolejny krwiopijca i zaatakował. Zrobiłem unik i tym razem to ja zaatakowałem jego.

~Angel~

Czas iść. W domu jest pusto. Co najwyżej zostało kilka wampirów.
Po drodze do wyjścia rozprawiłam się z nimi kilkoma szybkimi ruchami. I przy okazji się pożywiłam.
Przed domem stało jakieś auto, więc rutynowo je pożyczyłam i ruszyłam w miejsce o którym dziś mówił William.
Jazda zajęła mi około czterdziestu minut. Gdy wjechałam do lasu usłyszałam wrzaski, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie pomyliłam adresów.
Wysiadłam z auta i ruszyłam w ich stronę. Nie byli daleko bo szłam jakiś kilometr.
Pierwsze co zauważyłam to Willa.
Podeszła do niego od tyłu i wygięłam mu rękę.
-Nigdy, ale to nigdy, nie waż się nawet pomyśleć o uprowadzeniu mnie- wyszeptałam do jego ucha.
-Co ty tu robisz? Miałaś siedzieć w moim domu!- warknął wyrywając rękę z mojego uścisku.
-Mój chłopak tu jest. Myślisz, że tak po prostu go zostawię bo ty masz taki humorek?- zadrwiłam.
-Nie sądziłem, że tak się do niego przywiązałaś.
-Taa... Jasne- zaśmiałam sie- Posłuchaj. Ze względu na naszą przeszłość dam ci szanse i pozwolę się wycofać z twoimi kumplami- ten się tylko zaśmiał i pokręcił głową- Okey... Dziś jestem wyrozumiała. Jak się obudzisz to zdecyduj.
-Co? Ja...- nie dokończył bo skręciłam mu kark. Może mogłabym go zabić za to co mi zrobił, ale jednak... Przeszliśmy razem zbyt dużo żebym teraz tak po prostu go zabiła. Wiem, głupia jestem.
Przeszłam obok zgrai wampirów czekających w krzakach, co jakiś czas wyrywając im serca, i zobaczyłam koszmar. Wszędzie leżały ciała zarówno Łowców jak i wampirów.
Pierwsze co przykuło moją uwagę to ogromny wilk. Kurde! Chciałam zobaczyć jak się przemienia! Uh... Kiedy indziej.
Obok mnie przebiegł jakiś wampir z mieczem, więc jednym ruchem mu go wyrwałam i wbiłam w jego serce. Wytarłam miecz o jego ubrania i pobiegłam dalej. Gdzie on do cholery jest?!
Wtedy go zobaczyłam. Stał otoczony przez wampiry. Nie radził sobie. To widać.
Podbiegłam tam jak najszybciej mogłam i dźgnęłam jednego z nich. Następnemu oderwałam głowę, a resztą zajął się Liam.
Po chwili stał obok mnie.
-Ty idioto!- krzyknęła i przytuliłam go.
-To ty mi cały czas znikasz!- wrzasnął i mnie pocałował.
-Przywitacie się później. Teraz mamy robotę!- usłyszeliśmy obok nas Louisa.
-Trzymaj sie- spojrzałam mu w oczy i rozeszliśmy sie. Musimy to zakończyć.
Biegłam przed siebie, po drodze odcinając głowy niczym kwiatki z ogródka.
Po kilkunastu minutach wampirów było coraz mniej, a walka dobiegała końca. Została nieliczna grupa tych krwiopijców.
Łowcy zebrali ich wszystkich na środku i otoczyli grożąc bronią przeróżnej maści. Wśród nich zauważyłam Williama i Anthon'ego.
Podeszłam do okręgu i stanęłam na przeciw dwójki.
-Ostrzegałam cie- zaczęłam ze zwycięskim uśmiechem- Trzeba było skorzystać z szansy.


Łowcy zaczęli ich transportować do ciężarówki, nie wiem skąd ją wzięli, ale teraz mnie to nie interesowało. Nie interesowało mnie nic z wyjątkiem czasu. Czasu, który w jednej sekundzie się zatrzymał.
Anthony w ułamku sekundy wydostał się z szyku i rzucił na najważniejszą osobę w moim życiu.
-Liam!- wrzasnęłam podbiegając do nich- Puść go!
-Nie podchodź- powiedział spokojnie- Albo skręcę mu kark.
Cofnęłam sie, a reszta Łowców zrobiła to samo. Ojciec kiwnął głową, a ja rzuciłam broń jaką przy sobie miałam i rozłożyłam ręce.
-Spokojnie- powiedziałam patrząc w oczy Liama- Nic ci nie zrobimy...
-Na ile procent?- zapytał, a ja się zdziwiłam- Na ile procent go kochasz?
Nastała cisza. Wszyscy patrzyli na naszą trójkę. Czekali na nasz ruch.
-Pełny milion- powiedziałam ze łzami w oczach, wciąż patrząc w oczy chłopaka. Ten lekko się uśmiechnął i próbował się wydostać. Wyrywał się lecz Anthony nie poluźnił uścisku. Wręcz przeciwnie. Chwycił go jeszcze mocniej.
-Zrobię wszystko, tylko go puść- poprosiłam. Co ja mowie?! Ja go błagałam. Tak, ja Angel Fallen błagałam, aby oszczędził osobę, którą kochałam nad życie.
-Wszystko?- zadrwił i pokręcił rozbawiony głową- Ty nie umiesz kochać. Nie umiesz być lojalna.
-Weź mnie- szepnęłam, a wszyscy skierowali na mnie całą swoją uwagę.
-Nie! Nie rób tego...!- Liam zaczął wrzeszczeć lecz ojciec mu skutecznie przerwał.
-Weź mnie, a jego zostaw w spokoju- powiedziałam szeptem.
-Skąd mam wiedzieć, że mnie nie oszukasz?- zapytał podejrzanie.
-Zaufaj mi...- poprosiłam- Jak ojciec córce...
-Dobra- powiedział zadowolony. Podeszłam do niego, a on chwycił mnie mocno za rękę i odepchnął Liama w stronę Zayna. Ten go mocno złapał, aby sie nie wyszarpał.
-Nie rób tego- poprosiłam- Matka ci nie wybaczy.
Chwycił mnie za kark i oparł swoje czoło o moje.
-Spieprzyłaś moje życie. Nędzny bękart znaleziony pod drzwiami domu. Tak ci śpieszno do matki?- szepnął- Oddam ci przysługę i pomogę ci do niej odejść.
Ból. Poczułam ból. Spojrzałam w dół. Jego ręka była w mojej klatce piersiowej. Chwile później poczułam jak ból roznosi się po całym ciele.
Opadłam na trawę z towarzyszącym mi krzykiem na ustach. Chwile później ojciec uciekł, a ja... ja umierałam.
-Angel!- usłyszałam nade mną. Liam położył mi głowę na swoich kolanach i głaskał mój policzek.
-Nie rób mi tego- płakał. On płakał.
-Przepraszam... Zawiodłam cie- ledwo łapałam oddech.
-Nie! Nie waż się tak myśleć- załkał. Poczułam jak jego łzy lądują na mojej dłoni, którą trzymał- Nie zostawiaj mnie. Proszę...
-Kocham... Cie...- wyszeptałam lekko go całując. Jego twarz zniknęła mi z oczu. Zobaczyłam ciemność, w której pojawiało się światło. Zobaczyłam mamę. Uśmiechała się do mnie. Za nią stał mój syn. Machał do mnie.
Nagle zapragnęłam do nich podejść.
Więc to teraz? Teraz wybiła moja godzina? Umieram? Mam zostawić wszystkich, których kocham?
Mój czas nadszedł.
Umarłam.

~Liam~

Poczułem jej usta na swoich. Robiły się chłodne aż w końcu jej głowa upadła na moje kolana.
-Nie... Proszę cie... Nie rób mi tego... Nie zostawiaj mnie...- głaskałem ją po włosach z nadzieją, że za chwile spojrzy na mnie swoimi czarnymi oczami i powie coś złośliwego na temat Zayna. Jednak tego nie zrobiła.
Poczułem ręce, które odciągały mnie od ciała. Szarpałem się, kopałem i krzyczałem, jednak to nic nie dało.
Zobaczyłem Gabriela, który sie pomodlił i zamknął jej oczy. Zanim ją stąd zabrali zobaczyłem uśmiech.
Na jej twarzy widniał lekki uśmiech. Patrzyłem jak Niall i Harry wkładają ją do auta. Obok mnie usłyszałem krzyk i płacz Zayna. Ktoś niósł Perrie. Całą we krwi. Jej ręce zwisały bezwładnie wzdłuż jej ciała. Zayn chciał do niej podbiec lecz kilku Łowców mu na to nie pozwoliło.
Po chwili zobaczyłem ciemność.



~Następny dzień~

Usiadłem na łóżku i wpatrywałem się w jej stronę łóżka. Przez całą noc czułem jej zapach na poduszce. Gdy tylko zamknąłem choć na chwile oczy, widziałem ją. Czułem jej zapach, słyszałem jej śmiech, czułem jej dotyk... cały czas widziałem przed sobą jej wykrwawiające się ciało. Widziałem jej oczy, które patrzyły na mnie z miłością. Czułem na swoich dłoniach dotyk jej policzków, po których tuż przed odejściem spłynęło kilka łez. Widziałem wszystko jakby zdarzyło się to kilka sekund temu.
-Liam- usłyszałem pukanie- Musisz coś zjeść...
-Nie chce- odparłem.
-Nie możesz tak żyć. Musisz o siebie zadbać. Angel nie chciałaby żebyś...
-Skąd możesz wiedzieć co ona by chciała?!- krzyknąłem zły. Nastała cisza. Eleanor podeszła i przytuliła mnie.
-Przepraszam... Ja... N-nie daje rady...- jąkałem sie- To ja... J-ja powinienem... To moja wina... O-ona powinna tu być...
-Liam!- zawołała El i złapała moją twarz w ręce- To nie twoja wina! To ona zdecydowała, że chce cie uratować. Poświęciła dla ciebie życie, więc nie znęcaj się i zadbaj o siebie. Nie zawiedź jej...
Eleanor wstała i wyciągnęła do mnie rękę. Złapałem ją i wyszedłem za nią z pokoju. Zeszliśmy po schodach i skierowaliśmy się do kuchni. Usiadłem przy stole, gdzie panowała cisza.
Podniosłem wzrok i zobaczyłem Perrie i Zayna. Nie wypuszczał jej z objęć odkąd wczoraj wieczorem obudziła się z wieścią, że w trakcie bijatyki wampir dźgnął ją w brzuch, a Angel dała jej swoją krew. W taki sposób przeżyła.
Uratowała ją Angel. Osoba, która zachciała uratować ludzi, na których jej zależało.
Osoba, która już nie żyje.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hej!
Wiem, rozdział miał być wczoraj, ale jakoś nikt z mojej kochanej rodzinki nie był skory, aby dopuścić mnie do laptopa.
Ale dzisiaj rozdział sie pojawił, a wy mnie za to zabijecie
Mało przyjazna wizja, ale cóż... :/
Nikt nie mówił, że druga część będzie z Angel
Nie zawsze wszystko kończy sie happy endem, przepraszam :(
Ale za to za niedługo będzie epilog! (chyba tak to sie nazywa, nie? bo początek to chyba prolog, tak? hmm...)
No cóż...
No to do następnego?
Czy już szykujecie sie żeby mnie pozabijać?
Ale nie możecie! Bo jeśli mnie wszyscy pozabijacie to ja nie napisze wam kolejnej części ;D

Papatki <3

19 komentarzy:

  1. Cóż...nie umie do końca powiedzieć, że mnie zaskoczyłaś, bo sama tego nie wiem. Pod koniec w ochach zebrały mi się łzy. Bardzo dobrze opisałaś moment bitwy i to chyba mój ulubiony fragment. No jak wiadomo...będę żyć z nadzieją, że Angel jednak jakos zmartwychwstanie, czy coś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kurwa! Ty tego nie zrobiłaś! nie zabiłaś jej! Tyle przetrwała! To nie może być prawda! Jpdl! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
    Dajcie mi kurwa coś ostrego!
    NIE! Nie wierzę! Czemu to zrobiłaś!
    Ona wróci! To nie możliwe aby jej zabrakło!
    TY nas zwyczajnie w świecie nie kochasz!
    Ja tu siedzę płaczę i mam ochote coś rozwalić! Nie rób nam tego no!
    Ona nie mogła tak po prostu opuścić Liama! Jpdl! Tyle przecież, zostawiła niedokończonych spraw! Nie!
    Ja w to nie wierzę! 2 księga bez An to nie to samo, wg nie wiem jak mogłaś to zrobić ;(;(;(
    Mam ochotę tak jak zawsze powiedzieć, że czekam na epilog, ale zyczajnie boję się, co wykombinowałaś i że tego psychicznie nie wytrzymam!
    Dobra czekam oczywiście na epilog! Mam nadzieję, że go szybko dodasz!
    Buziaki :*
    Zrozpaczona Adzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była w stanie to pewnie napisałabym coś w tym stylu ale jeszcze nie otrząsnęłam się po śmierci Angel. Bardziej spodziewałam się na coś w stylu : "To ja jestem twoim ojcem". Cóż jesteś na mojej czarnej (jak oczy Angel Yolo) liście i musisz napisać mi tu ładnie że ją jakoś wsjrzesili czy coś bo inaczej foch forever:* A miałam się nie rozpisywać... No to do następnego *-*

      Usuń
  3. Taa..Tego się nie spodziewałam ;( Mam nadzieję że An zmartwychwstanie!
    Albo jako duch czy coś! Ale mam nadzieję że w życiu Liama nie pojawi się inne kobieta! Bo znajdę cię i uduszę gołymi rękami!
    Czekam na Epilog!

    Pozdrawiam Sus ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kochana cię nie zabijemy, ale nie było mowy o torturach i przetrzymywaniu w piwnicy, a wtedy ...:) Rozdział świetny! Jak zwykle :)
    Mam nadzieję że An powróci, nawet jako duch! A i żeby Liam się nie zakochał po raz drugi, w innej dziewczynie niż Angel! Bo tego nie wytrzymam i moja groźba się spełni :) Czekam na Epilog ! Mam nadzieję że jeszcze będzie perspektywa Angel...no wiesz z nieba czy czegoś tam :) I założę się że spotkała tam Grega :)

    Pozdrawiam Sus

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!
    Nie ty nie mogłaś jej zabić nie teraz. Biedny Liam:-( Genialnie opisałaś bitwę ten moment powala na kolana.
    przez ciebie siedzę i płacze
    będziesz mi kasę za chusteczki oddawać XD
    No to zostało mi czekać na księgę drugą i wierzyć że Angel zmartwychwstanie.
    Pozdrawiam wierna czytelniczka z Gniezna

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko *o* Dziewczyno co ty ze mną robisz ? Praktycznie przez czas czytania łzy nie opuszczały moich oczu i jeszcze śmierć Angel... Nie wierze, że to wszystko się wydarzyło ! Mam cichą nadzieje, że jednak nas jakby to powiedzieć "okłamałaś" i Angel będzie żyła mimo wszystko. Oczywiście jak będzie to prawda to dalej będę czytać chociaż pewnie będzie mi jej brakować... tych docinek do Zayna i w ogóle !
    Życzę weny i pozdrawiam ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam ! Chciałam się zapytać czy nie myślałaś może o tym aby wstawić opowiadanie od początku na wattpada ? Poszerzyć grono czytelników i w ogóle :)

      Usuń
  7. Po pierwsze: Tak, ciołku. To jest epilog.
    Po drugie: Dlaczego zdradziłaś mi koniec na lekcji historii?! Może to było... dość dawno, ale jednak. Wiedziałam, że Angel zginie, ale że zabita przez swojego ojca? (w prawdzie fałszywego) To już szczyt! Ale przynajmniej fajnie, że trafiła do swojego syna i matki. ♥
    Po trzecie: Mi chyba jako jedynej podoba się to zakończenie. xD Wolałam, żeby nie było happy end'u, bo każdą historię, którą czytałam właśnie z nim była, co trochę stało się denerwujące, więc to dla mnie nowość (nareszcie :D).
    Po czwarte: Czekam na EPILOG.
    Po piąte: Czekam na drugą część.
    Po szóste: Chcę się dowiedzieć o czym będzie kolejna część, więc nie zapomnij o krótkim/długim prologu.
    Po siódme: To chyba tyle. :P Po prostu nie mogę się już doczekać!

    Pozdrawiam,
    Twoja Nath. xoxo

    Ps. Ty se rozdział piszesz, a do szkoły kto będzie chodził?! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem chora, więc wykozystałam czas wolny błi dodał am rozdział ;D

      Usuń
    2. Wara do szkoły, a nie :*
      Zdrowiej nam, zdrowiej i wracaj <3

      Usuń
  8. Wiesz, tak ostatnio czuję się nie najlepiej, bo jestem przeziębiona i wgl, ale przez cb poczułam się jeszcze gorzej, a wręcz fatalnie ... :(( nie mogłaś tego zrobić! Nie mojej Angel! On była dla mnie tak strasznie ważna :(( w tym całym jej okrucieństwie było tyle dobra, że jest mi tak źle, że ją uśmierciłaś... ona ma to nie zasłużyła :'( a może jednak ożywisz ją w drugiej części? :D uwierz mi, byłabym wtedy twoją najszczęśliwszą fanką pod słońcem! :D bez Angel to już nie będzie to samo :')

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ochotę płakać. Co jest dziwne w moim wypadku, bo ja rzadko płaczę. Szczególnie podczas czytania czegoś. No dobra raz płakałam, ale to był koniec książki! I tak to jest EPILOG. Czemu uśmierciłaś Angel?! Albo Anthony, no ktoś zabił! Za tą hańbę masz w drugiej części się postarać!!!
    Ale mimo takiego... zakończenia życzę weny ;> / :<

    OdpowiedzUsuń
  10. Uśmierciłaś główną bohaterkę ;-; Mam nadzieję ,że ona może jednak trzeciego dnia zmartwychwstanie... Ale ogólnie rozdział genialny. <3 Jaki skurwysyn z tego jej ojca -,- Mega się cieszę ,że będzie kolejna część <3 Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Płacze :"""""( ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Coooooooo?! Udusze cie patelnią! szkoda, zę Angel nie ma ;( do ostatniej chwili miałam nadzieje, że w jakiś magiczny sposób przeżyje. Troche zniszczyłaś moją nadzieje, ale cóż. Takie jest życie

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wam mówię, ona zmartwychwstanie! Jak nie to cię namierzę i zabiję! Pokroję łyżką! Obiecuję!

    OdpowiedzUsuń
  14. No kurwa! To nie moze tak być! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
    Płacze :'( normalnie ryczy :'(

    Super rozdział :) czekam na kolejny i weny życzę :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Że kurwa co? Zabiłaś ją? Pogięło cię czy co? Nie zrobisz jej tego! I mnie! I Liamkowi! I innym czytelnikom! Bo jak nie to... bój się. Wiem gdzie mieszkasz...

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH