25.01.2015

Rozdział 55 "Jest bezpieczna"

~Liam~

-Daleko jeszcze?- zapytałem poddenerwowany.
-Jesteśmy na miejscu- oznajmiła Eleanor. Stanęła na środku jakiegoś pola- To tutaj.
-Przecież tu nic nie ma!- oburzył sie Harry.
-Głębiej, w lesie- uspokoiła nas brunetka. Wyszliśmy z samochodu, a El go zamknęła. Weszliśmy za nią w głąb lasu.
Brakuje jeszcze, żebyśmy sie zgubili w lesie.
Szliśmy za El dobre pięć kilometrów, gdy nagle stanęła na jakiejś polanie.
-Czemu sie zatrzymałaś?- zapytał Harry, jakby czytał w moich myślach.
-To już tutaj- oznajmiła i spojrzała przed siebie.
-Przecież to zwykła polana!
-Oj... Bo wy sie nie znacie!- oburzyła sie. Wyciągnęła rękę przed siebie i zaczęła mamrotać coś pod nosem. Przestrzeń na polanie zaczęła jakby falować, a po chwili pokazał sie na niej ogromny budynek.
-Zwracam honor- oznajmił zszokowany Harry, gdy szliśmy w stronę budynku.
-Jak na tak ogromną budowle... jest za cicho- wymamrotałem. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy jeden wielki horror.
-Okropność- stwierdziła Eleanor i krzykła, gdy na jej ramie opadła czyjaś ręka. Harry ją uspokoił i poszliśmy dalej.
-Rozdzielmy sie i poszukajmy Angel- rozkazałem i skręciłem w prawy korytarz.
Zacząłem wchodzić do każdego pokoju po kolei , ale wszystkie były puste albo zakrwawione przez rozerwane ciała.
Po kilku sekundach zadzwonił telefon. Problem w tym, że to nie mój telefon.
Szedłem za dźwiękiem i modliłem sie, aby ten ktoś sie nie rozłączył.
Praktycznie biegłem. Gdy dźwięk ucichł, ja stanąłem przed jakimiś drzwiami.
Powoli je otworzyłem i zobaczyłem jakąś postać w rogu pokoju. Byłem przekonany, że to moja Angel.
-Angel, kochanie?- nawet nie drgnęła- An?
Uniosła głowę i spojrzała na mnie swoimi zielonymi oczami.
To nie jest moja Angel!
 W rękach trzymała telefon. Powoli do niej podszedłem, a za plecami miałem schowany nóż. Tak na wszelki wypadek.
-Kim jesteś?
-Jestem Emili- wyszeptała.
-Co tu robisz?- zapytałem kucając przed nią.
-Kazał mi na ciebie czekać- powiedziała patrząc mi w oczy- Mam ci pokazać nagrania.
-Kto ci kazał? Jakie nagrania?- zdziwiłem się. Emili wstała i podała mi rękę. Niepewnie wstałem i podałem jej swoją. Wyszliśmy z pomieszczenia i zaczęła mnie prowadzić przez korytarze.
-Gdzie idziemy?- zapytałem po chwili.
Nie odpowiedziała. Szliśmy dalej aż dotarliśmy do biblioteki. Tak mi się przynajmniej wydawało na początku. Na półkach zamiast książek były płyty i kasety. Emili opuściła moją rękę i podeszła do jednej z półek. Wyjęła płytkę i podeszła do komputera. Po krótkiej chwili z sufitu wysunął się rzutnik. Włączył się i wyświetlił na białej ścianie obraz.
-Co to jest?- zapytałem.
-Cii... Oglądaj- powiedziała karcąco. Spojrzałem na ścianę i natychmiast pożałowałem.
-Angel- wyszeptałem oszołomiony. Film pokazywał wszystkie "badania" jakie jej tu zrobili. Najpierw pokazali jak rozcinali jej brzuch i brali próbki jej narządów. Następny pokazywał jak ją topili i obserwowali reakcje. Widziałem jak zmuszali ją do mówienia, bijąc ją. Nie mówiła nic, dopóki nie dali jej czegoś do picia. Zobaczyłem jak łamali jej kości i cieli ją, niczym żabę na lekcjach biologii. Pokazali jak ją truli. Pokazali jak wrzucili ją do metalowego pomieszczenia i podpalili, sprawdzając jak długo wytrzyma. Zobaczyłem wszystko. Kolejne "badania" były gorsze od poprzednich...
-Powiedział, że mam ci pokazać jak cierpiała, gdy ty bawiłeś się z przyjaciółmi. Gdy ona modliła się, abyś po nią przyszedł, a w zamian dostawała kolejne badania- powiedziała kładąc mi dłoń na ramieniu- Na początku chciał żebym cie zabiła- oznajmiła i wzięła mi pistolet zza pasa- Ale potem stwierdził, że bardziej będziesz cierpieć z wiedzą iż nic nie zrobiłeś, gdy ona cierpiała.
-Szukałem jej...- powiedziałem twardo i chciałem wyrwać jej pistolet lecz na to nie pozwoliła. Podała mi tylko swój telefon i cofnęła się kilka kroków.
-Moje zadanie zakończone. Cierpisz- oznajmiła- Teraz mogę odejść.
Przyłożyła pistolet do skroni i nacisnęła na spust zanim cokolwiek zdążyłem zrobić.
Jedyna myśl jaka przyszła mi do głowy to fakt, że nie dowiem się czy Angel nic nie jest...
-Liam?!- usłyszałem krzyki moich towarzyszy.
-Tutaj!- zawołałem i podniosłem pistolet z zakrwawionej podłogi.
-Co tu się stało?!- do pomieszczenia wpadli Harry i Eleanor. Nie odezwałem sie. Wytarłem pistolet z krwi i włożyłem za pas. Wyjąłem płytę z komputera i schowałem ją do opakowania.
-Nie ma jej tu. Chodźmy stąd- wziąłem jeszcze telefon Emili i wyszedłem z pokoju.
Po krótkiej chwili mnie dogonili.
-Co się tam stało?!- zapytał zdenerwowany Harry.
-Została zahipnotyzowana- oznajmiłem wpatrując się w telefon- Miała mi pokazać płytkę i zabić się.
-Co jest na płycie?- Eleanor wzięła ode mnie opakowanie i przyjrzała się mu.
-Wolałabyś nie wiedzieć- powiedziałem, a mój głos lekko się załamał.
Droga powrotna zajęła nam mniej czasu niż w drugą stronę. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Gdy wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy od razu wziąłem się za przeszukiwanie telefonu. Chyba coś w tym jest, że cały czas trzymała go przy sobie. Pierwsze co przyszło mi do głowy to historia połączeń.
Ostatnio ktoś dzwonił do niej jakieś dwadzieścia minut temu.

~Angel~

Ałć... Moja głowa. Wszystko mnie boli.
Nie mogę otworzyć oczu. Nie mogę nawet ruszyć ręką.
Muszę się szybko ogarnąć. Za chwile następne badania. Muszę być na siłach inaczej znowu padnę jak mucha.
Zimno mi. Tak strasznie mi zimno. Jak bym wylądowała na Antarktydzie. A może właśnie tu jestem. Może ten cały ośrodek jest na Antarktydzie.
Jestem na jakimś odludziu i torturują mnie jacyś szaleni naukowcy.
Jestem w dupie.
-Ty to się umiesz pakować w kłopoty, kochanie- usłyszałam nad uchem. Poczułam coś mokrego na twarzy. Udało mi się lekko otworzyć oczy.
-Nie ruszaj sie- poprosił... ktoś.
-Nie bierzcie mnie na badania. Dajcie mi chwile odpocząć...- zaczęłam mamrotać.
-Spokojnie. Nic ci nie grozi, kochana- skądś znam ten głos. Tak bliski, a jednak tak daleki..
-Kim jesteś?- zapytałam z lekką chrypką. Obróciłam głowę w stronę tej osoby i zobaczyłam kogoś kogo nigdy bym się nie spodziewała.
-Nie żartuj, kochanie- zaśmiał sie.
-Wynajęli cie żebyś się nade mną poznęcał? Pomysłowi są- zadrwiłam i poczułam ból w okolicach brzucha.
-Nie jesteś już w tym więzieniu- oznajmił i przetarł mi ramie mokrą szmatką.
-Taa... Może mnie jeszcze uratowałeś?- zaśmiałam się i znowu poczułam ból.
-Przestań się śmiać- skarcił mnie- I tak. Możliwe, że ci pomogłem.
-Mój ty bohaterze- próbowałam sie nie zaśmiać, ale się nie udało.
-Psujesz moją prace!- oburzył się.
-Przepraszam.
Skończył mi przemywać twarz i zaczął mi szyć ranę na brzuchu.
-Jak za dawnych czasów- stwierdziłam.
-Tylko, że wtedy to ty szyłaś mnie- zaśmiał sie.
-Wtedy było inaczej i dobrze o tym wiesz- sprostowałam. Wiedzieliśmy w ciszy. Nikt z nas nie chciał wspominać tamtych lat. Zbyt dużo wspomnień. Teraz jest inaczej. Kompletnie inaczej.
-Dlaczego mi pomogłeś, Will?
Ten tylko na mnie spojrzał i wstał. Chciał już wyjść z pokoju, ale tuż przy drzwiach się zatrzymał.
-Lepiej stąd nie wychodź. Anthony nie wie, że tu jesteś- oznajmił.
-Jeszcze ojca mi tu brakowało- westchnęłam.
-Taa... Twojego ojca- odchrząknął i wyszedł.
-Okey...- zdziwiłam się. Dobra. Chce mi się spać.

~godzinę później~

Obudził mnie głos. Głos Will'a. Rozmawiał z kimś.
-Ja jej wcale nie uwięziłem, Liam -zaśmiał sie- Ja ją chronię. Przed wami- zdziwiłam się i usiadłam- Odkąd cie... was poznała zmieniła się. Wcale nie na lepsze. Nie, nie, nie.... Przyciąga kłopoty niczym światło ćmy. Kochasz ją?- zadrwił- To czemu to ja ją wyciągnąłem z tego bagna? Czemu ja, a nie ty? Oh... Proszę cie... Jesteś tylko człowiekiem! To nie ma szans na przetrwanie! I co mnie to obchodzi?! Teraz śpi. Nie obudzę jej bo ty masz takie zachcianki! Jest zmęczona. Musi odpocząć...
Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju.
-Nie śpię. Chce z nim porozmawiać- zażądałam.
-Ale...
-Chce. Z nim. Porozmawiać- syknęłam wściekła. William rzucił mi telefon i oparł się zły o ścianę za nim.
-Liam?
-Angel! Boże, kocham cie! Pojechałem po ciebie, ale cie nie było...
-Spokojnie. Nic mi nie jest- uspokoiłam go.
-Uciekaj stamtąd!
-Co? Czemu? On nic mi nie zrobi...
-Wampiry wyzwały nas na wojnę. Dzisiaj w nocy mają zaatakować. Nie jesteś tam bezpieczna!- spojrzałam na Will'a. Wiedziałam, że słyszy naszą rozmowę. Podniósł na mnie swój wzrok i powoli zaczął do mnie podchodzić.
-Nie pozwól, aby moje rodzeństwo poszło walczyć! Nic nie może im się stać!- zaczęła się cofać i wbiegłam do pokoju. Zamknęłam drzwi, a Will zaczął się do mnie dobijać.
-Nie martw się o mnie. Ja sobie poradzę. Martwcie się o siebie- poprosiłam i rozłączyłam się tuż po tym jak ręka Will'a przebiła się przez drzwi. Po kilku sekundach był w pokoju.
-Dlaczego tak się o nich martwisz?- zadrwił.
-To moja rodzina. Muszę się o nich martwić- wzruszyłam ramionami.
-Właśnie problem tkwi w tym, że to nie twoja rodzina- prychnął, a ja spojrzałam na niego zdziwiona- Anthony jest bardzo gadatliwy przy winie.
-Co?- wiedziałam, że Anthony nie jest moim ojcem, ale... oni nie są moją rodziną?
-To nie jest twoja rodzina! Żyłaś w kłamstwie!- krzyknął- Wszyscy, którym ufasz, okłamywali cie. Tak jak ty okłamujesz ich.
-Co? Przeciąż ja nic...
-Oj, nie udawaj głupiej! Znałaś wszystkich wcześniej.
-O czym ty...?
-Znalazłem w lesie, niedaleko twojego domu, pewną skrzynie. Była zakopana- oznajmił- W środku były pamiętniki. Twoje pamiętniki.
-Czytałeś moje...?!
-Z ciekawością nie wygrasz- zadrwił- Dowiedziałem się kilka ciekawych rzeczy. Najciekawszy był fakt, że gdy ich zostawiłaś, kazałaś szatanowi wymazać ci te wspomnienia.
-Nie rozumiem- pokręciłam głową.
-Bo nic nie pamiętasz- wyjaśnił- Jeśli chcesz mogę ci pokazać te pamiętniki, ale sama je przed sobą ukryłaś...
-Chce je zobaczyć!- szybko wstałam i podeszłam do niego.
-Poczekaj tutaj. Przyniosę ci je- powiedział uśmiechnięty. Zanim wyszedł z pokoju zdołałam odczytać jego myśli.
"Przynajmniej będzie w nocy zajęta"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Heja!
A nie mówiłam? Mówiłam! Obiecałam!
I dotrzymałam obietnicy ;D
Rozdział dodany!
Jestem wielka! xD
Ale na dzisiaj koniec o mojej wkurzającej osobie.
Jak wam sie podoba rozdział?
Kurcze... Mam nadzieje, że chociaż odrobinkę *o*
Coś jeszcze?
Chyba nie... Chociaż... Nie, jednak nie.
No to do zobaczenia!
Kocham was!

14 komentarzy:

  1. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny *.* Jestem mega ciekawa co będzie pisać w tych pamiętnikach ;D Czekam na nexta i życzę weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka naklejka ;) Wow twój blog jest superowy, opowiadanie zaczęłam czytać wczoraj a dzisiaj doszłam już do 55 rozdziału. Masz wielki talent, a historia Angel i Liama jest po prostu genialna :* I mam jeszcze takie małe pytanko. We wcześniejszych rozdziałavh było dużo fajnych gifów. Więc moge sie zapytać z jakich filmów one są i kto gra główną bohaterkę? ,)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Cię.! /wswoimrodzaju

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo! Jezu!
    Kocham Cię ogromniej!
    Jak zawsze mnie (nas) na zawodzisz!
    Rozdział po prostu perfekcyjny!
    Jeeejku!
    To się narobiło!
    Tak bardzo mnie znowu zaskoczyłaś!
    I czuję ukucie rozczarowania iż to nie Liama ją uratował, ale cóż!
    Czekam z ogromną ale to ogromną, olbrzymią niecierpliwością na kolejny droga Nataszo!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę szkoda, ze to Liam jej nie uratował ...
    My kochamy cie jeszcze bardziej :) <3
    Czekam na kolejny rozdział i weny życzę :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy <3http://must-be-well-onedirection.blogspot.com/?m=1 Komentarze mile widziane :*

      Usuń
  7. Wiedziałam, że to Will ją uratuje :) wiedziałam, że tymi pamiętnikami chce ja zająć
    Jak ja lubię mieć rację :)
    Czekam na wojnę :)

    Wróciłam do pisania opowiadanie Nowe życie i trochę zmieniłam poprzednie rozdziały.

    Zostawię spam, nie gniewaj się za to :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo *.* Zapraszam do mnie :) http://must-be-well-onedirection.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Will, ty szmaciarzu xd
    W tym rozdziale najbardziej podobało mi się...
    Kurna, wszystko :p
    I wpadła mi w oko jego długość - chyba jest krótszy niż zazwyczaj, nie? Ale jak dla mnie jest właśnie per-fect, jeżeli chodzi o to :)
    Ogółem mówiąc - zajebisty, jak wszystkie ;D
    Weronika ;* xo
    PS. Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie na drugi <3

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no, no. Ale się porobiło. xD Nie no, kocham cię, kurde, wiesz? Nie ma to jak "Bad Romance". :P #Whatever Ale poza tym ta cała akcja z pamiętnikami, fałszywą rodziną itd. jest naprawdę interesująca, więc chyba mogę powiedzieć tylko jedno: Czekam na następny rozdział! :D
    Pozdrawiam,
    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog został nominowany do Bloga Miesiąca: Styczeń. Wszelkie informacje znajdziesz u nas na stronie. W razie jakichkolwiek pytań, pisz do nas na e-mail.
    Pozdrawiamy,
    Administracja Spisu1D
    http://spis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    przepraszam ze dopiero teraz ale wyjechałam super rozdział ��

    OdpowiedzUsuń
  13. Co jakie pamiętniki ?? To teraz wyjdzie na to, że większość rzeczy jest kłamstwem ? Ej ja się w coś takiego nie bawię !!
    Przepraszam, że tak późno ale dopiero teraz miałam wolną chwilę :) Czekam z niecierpliwością na kolejny i na drugą część !! ♥

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH