14.12.2014

Rozdział 53 "Muszę ja znaleźć"


 ~Angel~


-Liam?- odwróciłam sie w stronę dźwięku- Liam!
Podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie. Tak jak obiecałem- powiedział i pocałował mnie.
Brakowało mi tego.
A nie widzieliście sie jeden dzień.
A co? Zazdrościsz?
-Ale... Jak wy mnie tak szybko znaleźliście?- dopytywałam sie. Po chwili 
usłyszałam dźwięk stukotu obcasów- Uciekaj stąd! Zobaczą cie!
-Do kogo mówisz?- w drzwiach stanęła Emily.
-Ja...- zacielam sie i spojrzałam przerażona na Liama.
-Nie rozmawiaj sama ze sobą. Wezmą cie za wariatkę,
 a w ogóle to jest przerażające- powiedziała dziwnie na mnie patrząc.
Rozglądnęła się jeszcze raz po pokoju i wyszła.
-Co? Ale... Przecież...- mamrotałam, gdy spojrzałam w miejsce, gdzie 
powinien stać Liam. Nie ma go.
-Jestem tylko wytworem twojej wyobraźni. Halucynacją- odezwał się 
głos za mną. Odwróciłam sie i zobaczyłam bruneta.
Jego tu nie ma. Wymyśliłaś go. Chciałaś go zobaczyć i chciałaś żeby cie
wyciągnął z tego bagna, więc go wymyśliłaś. To tylko twoja wyobraźnia.
-Czyli mi nie pomożesz?- zapytał kładąc rękę na jego policzku.
-Nie- odpowiedział i zniknął.
Ty naprawdę musisz być chora. Wymiotujesz, masz gorączkę, pocisz sie
jak głupia i masz halucynacje. Coś jest nie tak.
-Czyli jak będę czegoś bardzo chcieć to to zobaczę?- zapytałam, a mój 
głosik przytaknął. Skupiłam sie na jednej osobie i... zobaczyłam go.
Usiadł obok mnie na łóżku i przytulił. Nic nie mówił, nic nie robił. 
Po prostu był.
Skoro nie mogę spotkać się z prawdziwym Liam'em to wymyślony musi
mi wystarczyć.

                                                 ~Liam~
                                       ~Tydzień później~

-Dlaczego jeszcze nie znamy jej położenia?!- wrzasnąłem zły.
Od pieprzonego tygodnia szukamy Angel. Próbowaliśmy czarami 
Eleanor, ale coś je blokowało. Zayn miał ją wywęszyć lecz trop sie
urwał. Chcieliśmy skorzystać z nadajnika, który jest w jej telefonie, 
ale nic z tego. Jakby jego też coś blokowało.
-To nie jest takie takie łatwe- powiedział Harry.
-Uspokój sie Liam- obok mnie pojawiła się Perrie i chciała mnie
przytulić.
-Jak mam być spokojny kiedy moja dziewczyna jest torturowana?!-
wrzasnąłem. Odepchnąłem ją od siebie i ruszyłem do piwnicy.
W pomieszczeniu siedziała Sophi i Gabriel. Odkąd uciekła i zabiła 
Darcy, Gabriel próbuje nauczyć ją jak być wampirem, aby nie zabijać
ludzi. Chce z niej zrobić wampira "wegetarianina".
-Co się stało?- zapytał blondyn. Nie zwracałem na niego uwagi i
podszedłem do worka treningowego. Musiałem sie na czymś wyżyć, a
że trafiło na biedny worek to nie moja woja...
-Czuje krew...- wyszeptała Sophi. Ma racje. Uderzenia były dość mocne,
więc moje pięści były już zdarte. Gabriel chciał coś powiedzieć, ale 
Sophi sie na mnie rzuciła.
Wybrałaś sobie zły moment koleżanko.
Przerzuciłem ją nad sobą, a gdy sie podniosła przygwoździłem ją do
ściany.
-Gdybyś nie była jej pieprzoną siostrą już dawno bym cie zabił- 
warknąłem dociskając jej gardło, aby odciąć dopływ powietrza.
-Liam! Uspokój sie!- krzyknął Gabriel i odepchnął mnie od dziewczyny.
Ta wzięła głęboki oddech, spojrzała na mnie takim dziwnym wzrokiem i
wróciła na krzesło.
Teraz wiesz jak czuje sie Angel, gdy patrzycie na nią zawiedzeni.
Taa... To nie jest fajne...
-Co sie z tobą dzieje?!
-Ja... Sam już nie wiem...- zjechałem po ścianie, oparłem o nią głowę i 
przetarłem twarz dłońmi- Ja... Nie wiem... Nie umiem...
-Wiem, że sie o nią martwisz, ale.. To jest Angel. Ona nie da sie tak 
łatwo złamać. Nie podda sie- Gabriel usiadł obok mnie- Znajdziemy ją.
-Obiecałem jej to- westchnąłem- Co jeśli nam sie nie uda?
-Zrobię wszystko żeby jej pomóc. Reszta na pewno tak samo- Nie 
ciśnij ich tak. To im wcale nie pomaga.
-Wiem, ale...
-Po prostu sie uspokój i pomóż im jak najlepiej możesz- wytłumaczył 
spokojnie jakby mówił do dziecka.
-Postaram sie- wstaliśmy z podłogi i w tym samym czasie do piwnicy
wszedł Mattew.
-Angel dzwoni- powiedział zdyszany. Nie zastanawialiśmy sie długo i
pobiegliśmy do salonu.
Wszyscy stali w okół stolika.
-... wszystko mi sie myli- usłyszałem głos z telefonu.
-Angel?
-To ty Liam? Błagam powiedźcie, że to on...- powiedziała dziwnym 
głosem.
-To on- zapewniła Eleanor.
-Co? O co chodzi? Co sie stało? Czemu dzwonisz dopiero teraz?- z moich
ust wydobył sie wodospad pytań.
-Znalazłam zasięg i...- wyjaśniła, ale nie dokończyła bo przerwał jej
Harry.
-Możesz powtórzyć objawy?
-Mam gorączkę, wymioty, dużo sie pocę i halucynacje.
-Co dają ci do jedzenia?
-Zwykle kilka małych kawałków serca, ziemniaki i krew do popicia- 
zamyśliła sie- I jakieś tabletki.
-Jak one wyglądają?- ożywił sie.
-Właściwie to one nawet nie wyglądają na tabletki...- oznajmiła- Są
takie brązowe w czarne plamki...
-Trują cie- przerwał jej znowu.
-Co?
-Te "tabletki" to rycyna. Trucizna- wyjaśnił- Nie bierz ich więcej.
-Ale jak?- zadrwiła kaszląc- Oni mnie cały czas pilnują. Nie dają mi 
spokoju dopóki ich nie połknę.
-Nie wiem... Chowaj je do kieszeni, udawaj, że je połknęłaś... Nie wiem.
Wymyśl coś- poprosił.
-Postaram sie...
Nastała cisza. Nikt nic nie mówił.
-Zostawmy ich samych- powiedziała Perrie i wszyscy wyszli. Zostaliśmy 
sami.
-Jak sie czujesz?- przerwałem cisze.
Serio? Nie widziałeś jej tak długo i stać cie tylko na tyle?
-Jakoś sie trzymam...
-Znajdziemy cie, rozumiesz? Obiecuje ci to- powiedziałem twardo.
-Zamknij sie!- krzykła zła.
-Co?
-Nie! Nie ty! To do Rafaela...
-Do kogo?- zdziwiłem się.
-Do Rafaela. Jeździ po całym pokoju na jednorożcu i śmieje sie ze mnie.
-Na pewno nie jest prawdziwy. Anioły sie tak nie zachowują- 
powiedziałem- Pomogłyby ci.
-Anioły mnie nienawidzą...- ledwo dosłyszałem co powiedziała.
-Nie, nie, nie. Anioły cie lubią- zapewniłem ją- Zobacz, Gabriel jest
Archaniołem i cie uwielbia.
-Naprawdę tak myślisz?
-Tak- znowu się zaśmiałem.
-Chce mi sie pić. Tak strasznie chce mi sie pić- wychrypiała- Ale nie
mogę.
-Dlaczego?
-Rafael mi nie pozwala. Znęca sie nade mną...
-Jesteś Angel Fallen. Olej go.
-Ale on jest silniejszy...
-Całe życie nikogo nie słuchasz, a teraz będziesz słuchać anioła na
jednorożcu?- starałem się ją jakoś pocieszyć, podtrzymać na duchu.
-Masz racje. To ja tu żądze- powiedziała pewniej- A teraz... Musze się 
przespać. Nie śpię od tak dawna...
-Dobranoc, skarbie.
-Dobranoc, Liam- odpowiedziała, a połączenie sie przerwało.
Musze ją znaleźć.


                                                   ~Angel~


Siedziałam w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Było ciasno. Jak w klatce.
-Wstawaj!- warknął ktoś obok mnie. Powoli podniosłam głowę i 
zobaczyłam osobę mówiącą. Belial.
-Pan chce cie widzieć- otworzył kłódkę i wyciągnął mnie stamtąd.
-A może ja nie chce widzieć jego?- stałam w miejscu, gdy on zaczął iść.
-Och... Ty tu nie masz nic do gadania- powiedział spokojnie- Powinnaś 
się cieszyć, że dał ci taką łagodną kare. Inni zostaliby od razu strąceni za
zniewagę Jego rozkazów, jednak ty... Ty jesteś inna. Taka wyjątkowa, a
taka nieposłuszna Panu...
-O czym ty mówisz?- zapytałam zdezorientowana.
To piekło wypaliło mu mózg.
Jak zwykle mój kochany głosik miał racje.
-Nie udawaj, że tego nie widzisz- zilustrował mnie wzrokiem- Lucyfer 
nie poświęcałby tyle czasu na zwykłego, niewinnego demona jak ty.
Jest w tobie coś czego inni nie mają. Powinnaś być z tego dumna, a ty
jednak wolisz łamać zasady i krzywdzić Go...
-Nic z tego nie rozumiem- pokręciłam przecząco głową, gdy dotknął
mojego policzka.
-Z czasem twa wiedza się powiększy, a wtedy wszystko zrozumiesz-
wyszeptał jakby zahipnotyzowany. Po chwili wrócił do rzeczywistości.
-A teraz chodź.
Poszłam za nim do czarnego pokoju. Na ścianach zamiast lamp, palił sie
ogień. Rozejrzałam sie i zobaczyłam Pana siedzącego w rogu na dużym,
czarnym, skórzanym fotelu.
-Ciesze się, że przyszłaś- powiedział- Wybierz broń.
Ręką wskazał na ścianę. Spojrzałam na nią i zobaczyłam mnóstwo noży,
sztyletów, toporów, maczet i innych tego typu rzeczy.
-Dzisiaj sobie powalczymy- oznajmił uradowany. Co?
-Proszę mi wybaczyć lecz z Panem nie mam szans...
-Wiem...- przerwał mi- Dlatego będziesz walczyć z Belialem.
-Przecież...- znowu nie pozwolono mi dokończyć. W moje ramie wbito
nóż.
-Mógłbym cie zabić już pięć razy- wyszeptał do mojego ucha.
Wyciągnęłam nóż i w kilka sekund znalazł sie on w szyi Beliala.
Podbiegłam do ściany z bronią i chwyciłam topór. 
Sam tego chciał.
Gdy sięgnęłam po broń, zostałam zaatakowana. Odepchnął mnie od 
ściany, a mój topór upadł na ziemie. Wygiął moją rękę w niecodzienny
sposób i przygwoździł do podłogi. usłyszałam trzask i poczułam ból.
Wrzasnęłam, gdy zorientowałam się, że ten trzask to mój bark.
Belial wbił mi nóż tuz obok serca, ale sie nie poddałam. Zdrową ręką 
próbowałam dosięgnąć broń. Był tak blisko, a jednak tak daleko...
W następnych kilku sekundach chwyciłam topór i wbiłam w jego plecy.
Puścił moją rękę, więc mogłam wstać. Wyjęłam nóż z pleców i wbiłam go
w serce leżącego Beliala. Zemdlał.
-Zabij go- rozkazał Pan.
-Co?
-Dokończ to i go zabij- polecił raz jeszcze. Co? Przecież... Może nie darze
go jakimś wielkim uczuciem, ale... Znam go od lat. Nie mogłam tego 
zrobić.
-Nie- powiedziałam cicho, a gdy czarnowłosy spojrzał na mnie pytająco,
powtórzyłam nieco głośniej. W jednej chwili Pan znalazł sie obok mnie i 
złapał za ramiona.
-To jest twój problem, Angel. Choć nie masz uczuć, przywiązujesz sie do
innych- warknął- Uciekłaś ode mnie... od nas... i zostawiłaś dla jakiegoś
mężczyzny- spojrzał na mnie w dziwny sposób.
-Więc dlaczego mi odpuściłeś strącenie do otchłani?- zapytałam.
Wtedy stało sie coś o czym bym nawet nie pomyślała. Przytulił mnie.
Pan mnie przytulił...
-Jesteś inna niż wszystkie demony. W odpowiednim czasie to
zobaczysz- wyszeptał do mojego ucha- Ale teraz trzymaj się jednej 
zasady.
Poczułam ból. Dźgnął mnie nożem w serce.
-Nie przekładaj uczuć nad wszystko inne, bo upadniesz na dno- puścił
mnie, a ja upadłam na podłogę obok Beliala.


-Budzi sie!- usłyszałam krzyk nad głową. Otworzyłam oczy i zobaczyłam 
rozmazaną twarz. Woda. Byłam pod wodą.
Podniosłam głowę lecz przeszkodziła mi szyba.
Nie mogłam złapać oddechu. Zaczęłam uderzać rękami o szybę lecz nic
z tego. Wokół mnie zaczęło sie zbierać coraz więcej ludzi. Zapisywali
coś w notesach.
Zebrałam się w sobie i uderzyłam rękami w szkło. Zobaczyłam małą rysę
, więc uderzyłam jeszcze kilka razy i... udało się.
Szkło pękło, woda wyleciała, a ja razem z nią upadłam na podłogę.
Skuliłam sie na ziemi i wyplułam wodę, która zebrała sie w moich 
płucach. Spojrzałam po twarzach wszystkich zgromadzonych. Patrzyli
na mnie z podziwem.
-Na dzisiaj koniec- oznajmiła kobieta w fartuchu i z notesem w którym 
coś zapisywała. Jakiś mężczyzna wziął mnie na ręce i wyniósł z 
pomieszczenia. Inne stworzenia, które także szły na badania, patrzyły 
na mnie współczująco.
Nie potrzebujesz ich współczucia!
Mężczyzna zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku. Po kilku minutach
przyniósł mi ręcznik i suche ubrania na zmianę.
Wyszedł, a ja nadal leżałam i trzęsłam się z zimna.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hej! I przepraszam!
Rozdział miał sie pojawić na mikołaja, ale mi sie usunął xD
Musiałam go pisać od początku, a w tygodniu trochę to trudne
przez szkole.
Ale obiecuje (tym razem postaram sie dotrzymać obietnicy :D), 
że trochę nadrobię w święta. Będzie trzy tygodnie przerwy, więc 
powinno mi sie udać xD
Okey...
Jak widać rozdział jest trochę dziwnie napisany bo coś mi sie pomotało.
Ale da sie przeczytać, więc pomyślałam ,że nie będę jeszcze bardziej
przedłużać i dodam post.
Czekam na wasze opinie.
(Oczywiście jeśli ktokolwiek jeszcze to czyta i sie na mnie nie obraził)




                                         !!! OGŁOSZENIE !!!


Proszę zaprzestać prób włamania mi sie na konto Google. To nie jest
ani fajne, ani miłe. Nie wiem co próbujecie przez to osiągnąć.
Usunąć mi jakieś rozdziały lub dodać głupi post?
Nie mam pojęcia, ale gdy ktoś próbuje sie włamać dostaje SMS, więc
prosze żebyście przestali.
Może komuś nawet udało sie włamać, a ja nawet o tym nie wiem, ale 
już wam sie nie uda.
Jeszcze raz prosze, abyście przestali.




Ps. Wszystkie blogi, które czytam nadrobię w tą sobotę :)

18 komentarzy:

  1. Rozdział genialny!!
    Niech oni już ją uratują...
    Tak mi jej szkoda...
    Liam postaraj się bardziej...
    Angel trzymaj się... jak Liam cię nie uratuję to ja to zrobię...
    z niecierpliwością czekam na next!
    Locham :**

    LOL ci ludzie są chorzy... ciekawa jestem po co chcieli się włamać...
    To jest żałosne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahhhhh!
    Moja Angel i Li! Oni są tacy uroczy! Dobrze, że mają siebie nawzajem :3

    Mam wrażenie czy ten cały "pan" zakochał sie w Angel??? :D
    Hahaha Angi ma branie xD

    Współczuję Ci z powodu tego, ze ktoś próbuje włamać Ci się na konto :( Mam nadzieję, że juz będzie wszystko w porządku ;)

    Kocham, pozdrawiam i życzę weny!
    Twoja Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. O jacie! <3 Rozdział przecudowny! ♥ Do tego tyle emocji... Zwłaszcza podczas tej walki... Czułam, jakbym była Angel. Nie mam pojęcia czemu. xD Pomocy? #Help #Nath #Please I oby ją znaleźli! Angel, liczę na ciebie. Wytrzymasz to! c:
    A tak z innej beczki. Kto ci się próbuje włamać na konto? :o To takie żałosne... Ludzie nie mają za grosz godności. No, ale cóż... świata nie zmienimy.

    Życzę weny! :*
    Nath. xx

    ps. Taka dobra rada... Zmień hasło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. :o Ktoś ma nie równo pod sufitem, że nawet po zmienionym haśle chce się włamać. xD

      Usuń
  4. Świetny rozdział ;**

    Oby kolejny pojawił się szybko uwielbiam Twojego bloga :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie : http://na-zawsze-twojax.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czemu, ale chcę żeby Angel poszła znów na stronę zła.. Do Lucyfera.. Lubię czarne charakterki ;pp Na prawdę.. :) Chcę żeby wszyscy poszli na stronę zła ^^ Chociaż wiem, ze tak nie będzie :)
    Rozdział świetny.. :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!!! Mam nadzieję, że Angel nie stanie się tą złą i że Liam ją uratuje. Wierze w to. Mam nadzieję, że u cb wszystko okey, swoją drogą to straszne, że ktoś ci się próbował włamać na konto...
    Pozdrawiam :DDD

    OdpowiedzUsuń
  7. uuuh swietneee ale o co chodzi z tym że angel jest inna? Nie moge się doczekać nexta i zapraszam do sb dangerous-true-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham ciebie i twojego bloga :)
    A z tym konten zaraz powinno się wszystko naprawić :D
    Notu weenu i do nn
    Pozdrawiam
    Ciemność :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham to! Uwielbiam fanfiction o tematyce fantasy :3 Przeczytałam to w dwa dni u musze przyznać że masz pomysły, ciekawa i jedyna taka akcja :D Czekam na następny :) Weny Skarbie ♡ /Ali

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciała bym cię zaprosić do siebie na opowiadanie

    http://lovesmydreams.blogspot.com/

    Proszę o szczere opinie < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. to straszne co oni jej robią... niech liam szybko ją znajdzie /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  12. Jasna cholera, zawsze spóźniona ><
    Zajebisty rozdział, jak poprzedni, czego jeszcze nie mówiłam XD
    Biedna Angel :((
    A te tabletki, jak powiedziała, że brązowe z kropkami, to ja takie: .... Grzyby?! O.o XD
    Ale dobra, no comment :P
    Cieszę się, że skomentowałaś u mnie rozdział i dziękuję za to baardzo serdecznie :)
    Jutro kolejny ^^
    Ale koniec o moich pomysłach.. xd
    Gdzie ona jest?! Wojsko rządowe?! Albo rząd wojskowy?! :O
    WTF?!
    Nie ogarniam :D
    Weny życzę i WESOŁYCH ŚWIĄT!!! :D
    Mrs. Styles xxx <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże dziewczyno kocham to. w dwa dni 53 rozdzialy. idę czytać ostatni. dodam cie do ulub jak tylko narawia mi kompter / wswoimrodzaju

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH