30.11.2014

Rozdział 52 "Szczury doświadczalne"

~Eleanor~


-Uciekła stamtąd, mówię wam! Zostawiła go na pastwę losu!- krzyczał Zayn- Gdybym ją tylko spotkał... zadźgałbym ją na miejscu! Najlepiej niech w ogóle nie pokazuje mi sie na oczy!
Chodził w tą i z powrotem na korytarzu szpitalnym. Liam'em właśnie zajmują sie lekarze.
Jak tylko przyjechaliśmy do szpitala dowiedzieliśmy sie, że gdy karetka dojechała na miejsce wypadku w pojeździe był tylko Liam. Twierdzą, że kierowca uciekł.
Angel zniknęła. Po prostu wyparowała.
Wydzwaniamy do niej od ładnych dwóch godzin lecz ciągle słychać tą cholerną pocztę głosową.
Wszyscy rozmyślamy co mogło sie stać. Niektórzy z nas twierdzą, że naprawdę uciekła, a inni przypuszczają, że stało się coś poważniejszego.
Jak widać nie wszyscy znoszą to dobrze...
-Nie chno tylko ją dorwę!- Zayn dalej wyrzucał z siebie gniew, a my nadal wydzwaniamy do An.
-Zamknij sie Zayn!- krzyknął wkurzony Alard. Rodzeństwo Angel przyjechało z nami bo myśleliśmy, że ich siostra także tu jest.
-Z łaski swojej usiądź i przestań obrażać moją siostrę!- rozkazał.
-Twoja siostra to czyste zło! Nie wiem czemu nadal jej bronisz- odpyskował Zayn. Alard wstał i przygwoździł mulata do ściany.
-Nigdy nie skrzywdziłaby osoby na której jej zależy!- krzyknął zły- Ma różne wady, ale czegoś takiego by nie zrobiła!
-Jasne... Tyle, że taka była kilka wieków temu!- "oświecił" go, gdy został puszczony. Oczywiście Al nie mógł tego odpuścić.
-Angel go kocha!- wrzasnął wściekły- Widziałem ją w takim stanie tylko raz i wiem, że nie dałaby skrzywdzić Liama. Zrobiłaby dla niego wszystko! Oddałaby za niego nawet życie, rozumiesz?!
Jego wrzask odbił sie echem po korytarzu, a my patrzyliśmy na nich zdziwieni.
Po kilku sekundach przyszła pielęgniarka. Rozkazała dobitnie, że mamy sie uspokoić i odeszła. Zarówno Zayn jak i Alard wzięli kilka głębokich wdechów i wrócili na miejsca, przedętym sie przepraszając.
Wśród nas zaistniała cisza. Nikt nie odważył sie jej przerwać.
Po kilku minutach z sali przed nami wyszedł lekarz. Wszyscy od razu wstaliśmy.
-Nic mu nie jest. Kilka ran szytych i złamana ręka. Jutro powinien dostać wypis. Chcemy go jeszcze chwile poobserwować- oznajmił uśmiechnięty- Możecie go odwiedzić.
Podziękowaliśmy i poszliśmy do Liama. Siedział z ręką w gipsie na łóżku szpitalnym.
-Hej- uśmiechnął sie, gdy nas zobaczył.
-Cześć- odpowiedzieliśmy chórem.
-Angel zniknęła- oznajmił.
-Wiemy- odpowiedział Mattew.
-Co sie z nią dzieje?
-Nie odbiera telefonów, nie odpowiada na SMS'y, a Gabriel razem z Alex specjalnie wrócili i czekają na nią w domu- wyjaśnił Louis.
-Pamiętasz coś? Może zanim zemdlałeś widziałeś jak ucieka- zaczął swoją teorie Zayn.
-Nie uciekłaby- powiedział twardo Liam, a Alard wyszczerzył sie zwycięsko do mulata- Trzymaliśmy sie za ręce, gdy odleciała. Kilka sekund później ja też zemdlałem.
-Aww... Jak słodko i romantycznie- westchnęłam razem z Perrie i Nicol.
-Taa... Strasznie romantycznie jest, gdy uczestniczysz w wypadku samochodowym- zadrwił Harry.
-Bo ty tego nie rozumiesz!- oburzyłyśmy sie wszystkie.
-Dobra. Koniec tematu!- przerwał nam Niall.
-Ta rozmowa prowadzi donikąd, a przecież...- Mattew nie dokończył bo zadzwonił mi telefon. Wyjęłam od niechcenia telefon z kieszeni i spojrzałam na idiotę, który nam przeszkodził.
-Angel?
-Odbierz!- rozkazali wszyscy. Odebrałam połączenie i dałam na głośnomówiący.
-Halo? Kto odebrał?- zapytała szeptem.
-Gdzie jesteś, Angel?- zapytałam zdziwiona.
-Eleanor? Nie wiem... Nie mam pojęcia- dalej szeptała.
-Co? Jak to nie wiesz?- zadrwił Zayn.
-Cicho. Mam mało czasu. Za chwile znowu po mnie przyjdą- przerwała mu.
-Kto po ciebie przyjdzie?
-Jest ich tu mnóstwo. Robią na nas jakieś badania. Ja... Nic nie widzę. Gdy tylko sie obudziłam wycieli mi kawałek oczu- wyjaśniła, a w tle było słychać jakieś krzyki- Biorą jakieś próbki i zamknęli nas w jakimś więzieniu. Badają nasze umiejętności. Nie mam pojęcia co robić...
-To nasz najnowszy okaz- usłyszeliśmy zachwyt w głosie mężczyzny- Dowiemy sie wszystkiego na temat jej gatunku. Dowiemy sie nowych informacji o demonach.
-Co zamierzacie z nią zrobić?- ktoś dołączył do rozmowy.
-Przede wszystkim spróbujemy sie dowiedzieć dlaczego są nieśmiertelne- zachwyt w głosie mężczyzny nie znikał. Głosy ucichły, ale usłyszeliśmy coś o syrenach.
-Poszli...
-Co sie dzieje?!- zdenerwował sie Liam.
-Liam? Nic ci nie jest?
-Nic mi sie nie stało- zapewnił ją- Znajdziemy cie i pomożemy, rozumiesz? Słyszysz mnie?
-Ktoś tu idzie. Schowam telefon, wszystko będziecie słyszeć- wszyscy ucichliśmy. Usłyszeliśmy trzask drzwi i głos. Szorstki i wyprany z uczuć.
-Teraz ty.
-Co zamierzacie mi zrobić?- w głosie Angel dało sie usłyszeć strach.
-Kilka nieszkodliwych dla ciebie badań- wyjaśnił- Chodź.
-Nigdzie nie idę! Co chcecie zrobić?!
-Nie będziesz podnosić na mnie głosu, ty nędzny demonie!- mężczyzna wyraźnie sie wściekł- Idziesz ze mną.
Po kilku sekundach protestów An, usłyszeliśmy trzask. Jakby komuś złamały sie kości.
Chwile później słyszeliśmy oddalający się wrzask dziewczyny. Wszyscy byliśmy przerażeni lecz słuchaliśmy dalej. Musieliśmy.
Przez następne dwie minuty wsłuchiwaliśmy sie w przeraźliwe krzyki Angel.
-Wyłącz to!- rozkazał Niall. Nikt z nas nie chciał tego słuchać. Rozłączyłam sie i spojrzałam po twarzach innych.
Liam był przerażony, a po jego policzku spłynęła łza.
-To moja wina- odezwał sie- Nie powinienem jej zagadywać.
-To nie twoja wina- zaprzeczyła Perrie- Wydaje mi sie, że ktoś to zaplanował.

~Angel~

-Za niedługo będzie obiad- oznajmił mężczyzna i wepchnął mnie do mojej "celi".
Poturlałam sie do ściany i oparłam sie o nią.
Wymacałam telefon, który zostawiłam w dziurze w ścianie, i sprawdziłam czy ktoś jest jeszcze po drugiej stronie słuchawki. Nikt sie nie odezwał.
Zostałam sama. Mogę polegać tylko na sobie.
Spróbowałam wstać lecz szybko upadłam.
Ogromna rana, która poziomo przechodzi przez cały mój brzuch, skutecznie mi to umożliwiła.
-Co oni mi zrobili?- wyszeptałam i dotknęłam rany, aby nie wykrwawić sie do końca.
Nie trać rozumu, Angel. Jesteś demonem. Nie pozwól im sie złamać. Zawsze będziesz lepsza od tych ludzkich szumowin.
-Zawsze będziesz lepsza - przyznałam sobie racje- Nie daj sie złamać.
Musisz coś zjeść. Odzyskasz siły i wydostaniesz sie stąd.
-Nie pozwolą na to.
Nie wolno ci zwątpić w swoje umiejętności! Nie złamią cie, rozumiesz?! Nie wolno ci sie poddać. Obiecujesz?
-Nie poddam sie... Obiecuje- wysapałam czując, że moja rana powoli zaczyna sie goić. Usłyszałam, że do pomieszczenia ktoś wszedł. Wytężyłam słuch i usłyszałam obcasy. Kobieta.
-Po co przyszłaś? Znowu mam iść na tortury?- zapytałam przeczołgując sie do ściany obok, aby stanąć na nogi.
-Nie- jej głos był delikatny. Myślę, że jest dość młoda- Przyszłam...
-Zobaczyć jak demon stacza sie na dno? Dobrze trafiłaś- wysapałam, gdy znowu upadłam na podłogę.
Nie pokazuj, że jesteś słaba. Wstań i pokarz, że jesteś twarda.
Chciałam posłuchać siebie i wstać. Pokazać, że nie tak łatwo mnie złamać, ale... nie dam rady.
-Pomogę ci- dziewczyna uklękła obok mnie i pomogła mi wstać.
-Co ty tu robisz?!- usłyszałam ten sam szorstki głos co godzinę temu- Zostaw ją i wyjdź!
-Trzeba ją opatrzyć- nie zwróciła uwagi na jego rozkaz.
-Wyjdź!- podszedł do nas i uderzył w brzuch. Upadłam od razu łapiąc sie za brzuch. Moja rana.
Nie zdążyła zagoić sie do końca.
Jego uderzenie było tak mocne, że rozerwało ranę. Chwyciłam sie tam ręką i od razu poczułam cieknącą ciecz. Cholera...
-Podnieś na nią rękę jeszcze raz, a mój ojciec sie o tym dowie!- krzykła zła. Mężczyzna sie nie odezwał, co uznałam za dobre. Po chwili usłyszałam kroki i trzask drzwi.
-Czekaj, pomogę- powiedziała pośpiesznie i podbiegła do mnie. Pomogła mi usiąść i wzięła moją rękę z brzucha. Chyba mu sie przyglądała.
-Zabandażuje ci brzuch i szybciej sie zagoi...- nagle przerwała- Co ci sie stało z twarzą?
-Co?- wychrypiałam.
-Twoja twarz jest cała we krwi. Pokarz sie- chciała odgarnąć mi włosy z twarzy lecz nie pozwoliłam jej.
-Nie dotykaj...
-Nic ci nie zrobię. Pokarz- poprosiła i odgarnęła włosy- Twoje oczy!
-Mówiłam żebyś nie dotykała...
-Obmyje ci twarz i zabandażuje- oznajmiła. Nawet nie chce wiedzieć jak źle wyglądam. Gdyby mi dali jeszcze piłę do ręki to pewnie wyglądałabym jak psychopata z jakiegoś horroru.
Tak jak mówiła, umyła mi twarz i zabandażowała mi głowę, aby nie było widać moich oczu, a raczej ich resztek
Następnie oczyściła moją ranę na brzuchu, co cholernie piekło, i zabandażowała.
-Powinno szybciej sie zagoić- oznajmiła- Jutro przyjdę znowu i sprawdzę jak sie czujesz.
-Co taka osoba jak ty robi w takim miejscu?- zapytałam prosto z mostu.
-Ja... Mój ojciec jest tutaj, tak jakby dyrektorem- westchnęła- Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś nowy, ja przychodzę opatrzyć mu rany.
-Często tu siedzisz?
-Jeśli komuś stanie sie coś poważniejszego- wyjaśniła- Najczęściej dzieje sie tak w pierwsze dni pobytu nowej osoby. Potem sie przyzwyczajają...
-Po co nam to robią?
-W tym budynku jest po jednej osobie z każdego gatunku. Nie są to przypadkowe osoby. Przed umieszczeniem tutaj, osoby te są śledzone- wyjaśniła- Poddani jesteście różnym badaniom, aby poznać wasze moce, odporność i słabe punkty. To wszystko jest spisywane w książkach...
-Szczury doświadczalne- przerwałam jej- Jesteśmy jak szczury doświadczalne.
-To nie...
-Tak właśnie jest- przerwałam jej- Nie mąć mi w głowie, bo znam prawdę. Jesteśmy więźniami, Emily.
-Skąd ty...?- zapytała zszokowana.
-Czyż nie po to tu jestem? Macie mnie badać. Może kiedyś do tego dojdziecie...- westchnęłam zrezygnowana i oparłam głowę o ścianę.
-Ja... Jutro tu wrócę- powiedziała zdziwiona i wyszła.
-Jestem w dupie- westchnęłam.
W czarnej dupie.
-Dzięki.
Jesteś w ogromnej, czarnej dupie! Ale nazywasz sie Angel Fallen i wydostaniesz sie z tego bagna!
-Czas na obiad!- usłyszałam wrzask zza ściany. Drzwi sie otworzyły lecz nie usłyszałam kroków. Chwile sie zastanawiałam i przyczołgałam sie w ich stronę.
-Weźcie ją!- krzyknął nade mną ten sam głos, który ogłosił obiad. Dwaj dość silni mężczyźni, co wnioskuje po mięśniach, złapali mnie po bokach i wyciągnęli.
Koło nas było słychać pełno głosów.
-Jeśli wszystko zjesz i będziesz grzeczna, to będziemy dla ciebie łagodniejsi- jeden z moich "ochroniarzy" powiedział do mnie jak do dziecka.
Drugi za to popchnął mnie do przodu.
-Ty! Nałóż jej coś- powiedział, gdy odchodzili.
I co ja mam teraz robić?
Nie wiem gdzie jestem, ale jest tu dość sporo osób. Gdy ci goście mnie tu wnieśli było słychać mnóstwo głosów, lecz gdy mnie popchnęli zapadła kompletna cisza.
Okey... Spróbuj sie do czegoś doczołgać. Nawet jeśli będzie to czyjaś noga. Czołgaj sie.
Z racji iż mój kochany głosik prawie nigdy mnie nie zawodzi, zaczęłam sie czołgać.
Postanowiłam użyć mojej kochanej mocy i poszperać w głowach tych ludzi.
Większość brzmiała w stylu "To ta nowa" albo "Wycieli jej oczy!". Naprawdę wiele mi to pomogło.
Po kilku dość długich minutach mojej tułaczki doszłam do jakiegoś stolika. Wokół niego była ławeczka, więc usiadłam. Dokładnie przede mną ktoś postawił tackę.
-Co to?
-Jakieś mięso, ziemniaki, surówka, coś czerwonego do picia i twoje tabletki. Podobno musisz je połknąć- osoba mówiąca nacisnęła na słowo 'musisz' i odeszła.
Po następnych kilku minutach grobowej ciszy do pomieszczenia ktoś wszedł.
Kilka osób. Śmiało sie.
Gdy nie usłyszeli żadnych rozmów ucichli i wzięli swoje tace, głośno przy tym hałasując.
-To jest ta nowa- szeptali między sobą.
-Chodźmy do niej.
-To demon!
-Nie oceniaj książki po okładce.
Oj, radziłabym sie słuchać pana bojaźliwego.
Niestety nikt nie wysłuchał moich próśb i dosiedli sie do mnie.
-Cześć- usłyszałam nad uchem. Nie odpowiedziałam tylko spojrzałam w stronę dźwięku. Wszyscy od razu wzięli głęboki wdech.
-O matko! Co ci zrobili w oczy?- zapytała przerażona dziewczyna.
-Wycieli- wychrypiałam.
-Za co? Co zrobiłaś?- dopytywał sie jakiś chłopak.
-Mogę hipnotyzować ludzi. Boją sie- powiedziałam z satysfakcją uświadamiając sobie ten fakt.
 Wyciągnęłam przed siebie ręce i wyszukałam jedzenie. Zaczęłam macać wszystko co było na tacy. Serce. Dali mi pokrojone serce. Są aż tak głupi?!
-Jestem Alison, ta druga po prawej- oznajmiła dziewczyna- U ciebie po prawej Brian, po lewej Edwin, a ten drugi to Peter.
-Hej!
-Angel- opowiedziałam od niechcenia- Ile tu tkwicie?
-Mniej więcej od dwóch- trzech lat.
-Przejebane- westchnęłam załamana.
Liam cie wyciągnie z tego piekła. Pamiętasz?! Obiecał!
-Chłopak ma tendencje do składania obietnic, których nie jest w stanie dotrzymać- wymamrotałam pod nosem.
-Co?
-Nie, nic- powiedziałam szybko i wzięłam kubek do ręki. Wzięłam łyk i poczułam krew. Hm... Nie wiem czemu dostałam krew, ale to zawsze jakieś resztki energii.
Następnie wzięłam sie za mięso. Co prawda dali mi serce, ale tylko kilka kawałków. Pięć małych kawałeczków zniknęło w kilka sekund.
Poczułam jak moja rana sie goi, a wzrok wraca.
Od razu odwinęłam bandaż z głowy i szybko tego pożałowałam.
-Cholera! Jak jasno!- zaczęłam szybko mrugać, aby przyzwyczaić sie do światła.
-Jak ty to...? Tak szybko?
-Serce. Miało dużo energii. Zregenerowałam sie- wydukałam i przetarłam oczy- Od razu lepiej.
Chciałam sie trochę rozejrzeć i przyglądnąć niektórym osobom lecz nie było mi to dane.
-Koniec obiadu! Wracać do siebie!- wrzasnął ktoś nade mną. Wstałam i chciałam wyjść lecz goryle zagrodziły mi drogę.
-Tabletki- warknął jeden.
-Co?
-Masz połknąć te cholerne tabletki!
Wywróciłam oczami, westchnęłam i podeszłam do stolika. Połknęłam dwie tabletki, które swoją drogą nie wyglądały na tabletki, i popiłam krwią.
-Już?- zadrwiłam i wyszłam z "jadalni". Idąc przez korytarz widziałam mnóstwo drzwi. Jak ja mam znaleźć swój "pokój"?!
Są podpisane na plakietkach.
Dobra uwaga. Po mojej inteligentnej konwersacji spojrzałam na drzwi.
Mój kochany głosik miał racje. Każde drzwi były podpisane. Zauważyłam, że Alison wchodzi do pokoju z podpisem "Czarownica".
Minęłam mnóstwo różnych drzwi zanim dotarłam do "Demona". Heh... Jacy mili.
Gdy tylko weszłam do środka, drzwi sie zamknęły. Dopiero teraz mogłam zobaczyć pokój.
Po lewej było stare łóżko, a po prawej umywalka nad którą wisiało lusterko. W rogu pokoju wisiały stare materiały, więc do nich podeszłam. Gdy je rozsunęłam zobaczyłam papier toaletowy i sedes.
Wow... To chyba toaleta.
Mogło być gorzej.Serio? To mogło być gorsze?
Mogli ci w ogóle nie dać sedesu. Sikałabyś pod siebie.
Ta... Dzięki za pocieszenie...
Zostawiłam sprawę toalety i usiadłam na łóżku. Znalazłam tam książkę "Wichrowe wzgórza".
-Sie wysilili- prychnęłam ze śmiechu, ale zaczęłam ją czytać. Co innego mogłam robić? Gapić sie w sufit jak idiotka? Nie ma szans.

~Godzinę później~

Właśnie skończyłam książkę i rzuciłam nią o poduszkę. Co teraz?
Mam sie zanudzić na śmierć? Super...
Zdjęłam moją ukochaną kurtkę i rzuciłam w kąt. Od kilku minut mam wahania temperatury. Kilka razy zdejmowałam i zakładałam kurtkę bo było mi zimno lub gorąco. Przyłożyłam zimną rękę do czoła i poczułam ciepło i pot. Lało sie ze mnie jakbym stała na deszczu lub pod prysznicem.
W jednej chwili mój żołądek zabawił sie w ruletkę. Mój obiad próbował wydostać sie na zewnątrz, niestety nie tą drogą co trzeba.
Podbiegłam do sedesu, i zwymiotowałam obiadem jak i krwią.
-Co jest ze mną?- zapytałam sama siebie, gdy wytarłam twarz papierem toaletowym.
-Jesteś chora- w pokoju rozbrzmiał głos. Ten głos. Niemożliwe.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Wiem miałam dodać rozdział dopiero w poniedziałek, ale... jeden dzień w te czy we wte... co za różnica ;)
No, więc... yyy... nie było mnie tu miesiąc...
Niestety, ale moja "deprecha" nie minęła do końca :/
Trochę mi sie poprawiło, ale nie do końca. Nieraz mam wrażenie, że jestem do niczego, mam ochotę to wszystko rzucić i iść w pizdu itp. itd., ale już nie tak często jak kiedyś i nawet częściej sie uśmiecham, więc... Chyba jest lepiej, nie?
Może i nie jest super bosko, ale gdyby nie Wy to byłoby jeszcze gorzej :(
Gdyby nie Wasze komentarze i podtrzymanie mnie na duchu... Myślę, że byłoby jeszcze gorzej, więc... Dziękuje :)

Co sie jeszcze działo w ostatnim miesiącu?
Sama nie wiem...
Odkryłam, że gdy jestem sama to gadam ze sobą. Taa... Wiem...
Co tam jeszcze...
A no tak! Teledyski chłopaków. Jak dla mnie naprawdę zajebiste, także... Z mojej strony niziutkie ukłony i brawa :)
Fajny pomysł z teledyskiem do "Night Changes". Fanki mogą poczuć sie jakby uczestniczyły w tym wszystkim :)
Super! <3


Za tydzień mikołajki!
Jej! Będą prezenty! :D
U nas w klasie obchodzimy je w poniedziałek. Czyli już jutro.
Wylosowałam kolegę i nie mam bladego pojęcia co mu kupić... Prezent do 30 zł. Ma ktoś jakiś pomysł? o.O
No wiecie... Nie pogniewałabym sie gdybyście mi trochę pomogły :D

Aha... I w sobotę dostaniecie ode mnie kolejny rozdział jako taki mały prezent od Mikołaja Nataszy ;D

Co tam.... A no tak!
Była premiera Kosogłosa! :D
Byłam na premierze!
Oglądałyście już?
Jeżeli właśnie czytacie ten fragment i zastanawiacie sie "co to ten 'Kosogłos'?"
To wiedzcie, że jesteście dziiiiiiwni...
Jeśli nie znacie tej jakże pięknej i brutalnej trylogii to naprawdę jesteście nie z tej ziemi ;)

Oki doki...
No to chyba tyle...

Z racji tego, że wstawiam ten post o godzinie 2:23 to...
Dzień dobry i miłego dnia życzę :D


Ps. Jeszcze raz ogromnie Wam dziękuje za Wasze wsparcie i słowa otuchy :)
Jesteście najlepsze! <3

16 komentarzy:

  1. Fantastyczny rozdział
    Biedna Angel
    Mam nadzieję, że ucieknie :)
    Życzę weny
    Pozdrawiam
    '' Wszystko się kiedyś kończy, zwłaszcza złe chwile''

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział :D
    juz sie nie mogę doczekać następnego :)
    Biedna Angel :(
    Ciekawe kto to był... i mam nadzieje że szybko wyzdrowieje :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Od czego mama zacząć? Byłam na Kosogłosie i się wkurzyłam, że skończyli w takim momencie. Jeśli chodzi o prezent to u nas w klasie kiedyś kolega kupił drugiemu karme dla kota, więc wiesz. Może jakąś bluzkę, zawieszke, kubek, gre albo gazete? Rozdział genialny. Nie mam chyba jakiś szczególnych podejrzeń co do tego kim jest ta osoba. Biedna Angel, biedny Liam...:((( Ciesze się niezmiernie, że już ci lepiej. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale pisze ff z depresją, więc zapraszam serdecznie jeśli masz ochote poczytać moje wypociny :
    http://gorzki-smak-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeejku. Szczerze się jak głupia!! To jest boskie! i tańcze makarene w myślach :D haha
    Cieszę się ogromnie, że wróciłaś. I to z taaakim przytupem! Wohow po prostu nie wiem co powiedzieć! Cieszę się, że nic się nie stało Liamowi, ale kurcze tego z An to wg się nie spodziewałam! To tak trochę jak w TVD jak Damona i Enzo Withmorowie ich badali! Ale tu jest o wieele gorzej! Naprawdę mnie zarkoczyłaś! Oczywiście jak zawsze pozytywnie. Jak przeczytałam, że wycięli jej oczy to byłam, przerażona, że już nigdy nic nie zobaczy. Ale uff zregenerowała. Na całe szczęście! I czemu w takim momencie przerwałaś?! Czyżby to jakiś stary "znajomy" albo... Niee to nie możliwe moja głupia wyobraźnia.. Bo przecież Angel go spaliła żywcem. No nic. Jestem meega ciekawa.
    A co do Kosogłosa to jeszcze nie oglądałam :( czekam, aż się pojawi dobra wersja na zalukaj. Bo nie mam jak iść do kina :(
    A na mikołajki prezent.. Hmm kup mu np takie śmieszne nauszniki mikołaje, albo renifery i do tego dokup czekolade, num albo jakąś koszulke albo coś śmiesznego to zależy od Cb :*
    A więc czekam niecierpliwie do mikołajek aby następny przeczytać ;*
    Kocham i życzę weny skarbeczku :*
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział zajefajny xd Tak oglądałam kosogłosa!!! Kocham po prostu *-* Fajnie że już ci lepiej czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział <3 Czekam na kolejny ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra, co brałaś? Albo jakich horrorów się naoglądałaś? Wycieli oczy?! xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Wycieli jej oczy ?!
    Świetny !! Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wycieli oczy?! serio?! -.- upadłaś na głowe, ale i tak cię kocham <3 xD
    cieszę się, że wróciłaś i już trochę lepiej
    a teraz udam, że jestem mądra xD i zacytuje coś
    "Szczęście jest ulotne, ciesz się mi, ale zrozum, że tak jak po nocy nadchodzi dzień, tak po złych chwilach nadejdą dobre"
    trzymaj się pozdrawiam
    ~ Doma

    OdpowiedzUsuń
  10. WRÓCIŁAŚ WRÓCIŁAŚ WRÓCIŁAŚ WRÓCIŁAŚ WRÓCIŁAŚ!!!!

    Jejku, tak się cieszę! Bałam się, martwiłam o Ciebie! Serio. Jestem śmiertelnie poważna. Nie martw się, że jeszcze nie jest do końca ok. Masz cudownych czytelników, oni na pewno pomogą Ci. Mnie zawsze pomaga czytanie komentarzy :)

    Rozdział fantastyczny! Jednak trochę sadystyczny xd Oczy... Brrrr. Nie dla mnie takie sprawy :P
    Liam jej pomoże. Ja to wiem. Wszyscy jej pomogą. Są jej przyjaciółmi. Angel nie musi się bać :)
    Mam nadzieję, ze nic jej nie będzie... Proszę, nie torturuj jej za bardzo :'(

    Kocham Cię, pamiętaj. Jesteś wspaniałą dziewczyną. Pamiętam Twoje pierwsze blogi... Diana, Darkness ♥ Ahhh, dałaś radę tamtymi razami, dasz i teraz. Wierzę w Ciebie ♥

    Twoja Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej, wróciłaś! ♥ Szczerze... Mamy razem Mikołajki i obie byłyśmy na Kosogłosie. Pamiętam to... xD "I ci co nie wiedzą cóż to jest Kosogłos to oznacza, że są megaaaaa dziwni". :*

    Co ja mam powiedzieć? No boski rozdział jak zwykle. Nie chce mi się dzisiaj za bardzo rozpisywać, bo ty dobrze wiesz, co bym napisała, ale wiedz, że nadal czytam twojego bloga, dlatego bowiem pozostawiam ten jakże krótki komentarz byś miała pewność, iż cię nie opuściłam.

    Pozdrawiam,
    Poetka Nath. xx

    ps. "Are you, are you coming to the tree?" <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie że wróciłaś :) Rozdział świetny jak zawsze :3

    OdpowiedzUsuń
  13. SUPER!!
    sorry że tyle ale jest późno w nocy a mam na 8do,szkoły ;-;
    Dobrze że lepiej już jest z Tobą :)

    Tosia x

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam zapłon 2 stopnia !
    Rozdział świetny !
    Noto do nn !
    Pozdrawiam i weeny
    Ciemność :*

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH