23.09.2014

Rozdział 46 "Jesteśmy uwięzieni"

~Liam~

Po następnych dwóch godzinach wróciliśmy do auta.
Naprawdę ciesze się, że wzięliśmy wana.
Zanim włożyliśmy do niego telewizor, puszkę farby, pędzle, pościele, kilka siatek ubrań, laptop, firanki oraz dywan. Minęło sporo czasu.
Dlaczego tyle tego wszystkiego?
Angel uparła sie, że Alex na sto procent nie spodoba sie pokój w jakim ma być, więc kazała jej wybrać farbę i meble jakie chce mieć.
Takim o to sposobem wan zapchany był tymi wszystkimi rzeczami. Ale to nie wszystko!
Jutro mają przyjechać jeszcze szafki, biurko, kanapa do salonu, krzesła oraz stół.
Taa... Teraz wiem co Angel miała na myśli mówiąc, że idziemy na wielkie zakupy.
-Możemy już jechać czy idziemy wykupić następny sklep?- zaśmiałem sie.
-Nie czepiaj sie! Mówiłam żebyś ze mną nie jechał -broniła sie- Sam tego chciałeś.
Ja sie tylko zaśmiałem i ruszyliśmy z parkingu. Po jakiś trzydziestu minutach ich gawędzenia na temat nowego pokoju Alex, w końcu dojechaliśmy na miejsce.
-Musimy to wszystko wnosić do domu teraz?- jęknąłem otwierając klapę auta. Angel popatrzyła na mnie, a ja błagalnie na nią.
-Dobra, dobra... Ale jutro pomożesz mi wszystko wypakować!- wskazała na mnie palcem i zrobiła groźną minę. Ja tylko zamknąłem auto i z uśmiechem skierowałem sie w stronę domu. Dziewczyny oczywiście dalej gadały o sprawie pokoju, a ja pobiegłem do kuchni. Jestem tak głodny, że zjadłbym konia z kopytami!
Zrobię sobie talerz pełen kanapek. Mam nadzieje, że sie tym najem...
-Liam!- usłyszałem krzyk Angel.
Odstawiłem szynkę do lodówki i poszedłem w stronę hałasu.
-Czego?! Chciałem spokojnie zjeść kolacje!- krzyknąłem, gdy wszedłem do salonu. Ona tylko odwróciła sie do mnie przodem i spojrzeniem, które mówiło "Do mnie takim tonem sie nie mówi!".
-Oj no przepraszam... Po prostu jestem głodny- wytłumaczyłem sie- Co sie stało?
-No właśnie ty mi to powiedz- powiedziała zdezorientowana i spojrzała na salon. Rozglądnąłem sie po pokoju i doznałem szoku.
Na każdej szafce czy półce były czerwone świeczki. Na podłodze leżał rozłożony koc i kosz piknikowy. Pewnie dlatego, że stół został połamany.


Spojrzałem po kontach i nie zobaczyłem nic.
Pokój został posprzątany. Wszystkie rzeczy jakie były zniszczone, zniknęły.
-To twoja sprawka?- dopytywała sie podchodząc do koca.
-Nie. Ja mam czyste rączki- podniosłem ręce jakbym sie poddawał w bitwie. Spojrzałem jeszcze raz na kosz- Zrobiłem sie jeszcze bardziej głodny...
-Dobra. Nie wiem o co chodzi, ale nie mieszam sie w to- stwierdziła i chciała wyjść z salonu. No właśnie. Chciała.
-Co jest grane?!- krzykła, gdy po raz kolejny zderzyła sie z niewidzialną ścianą. Byliśmy zamknięci.
-El...- szepnąłem pod nosem i uderzyłem w ścianę.
-Jak tylko sie wydostaniemy to skopie jej ten ładny tyłek- warknęła i zaczęła bić w ścianę z całej siły. Nic.
-Okey... Jestem głodny- westchnąłem i podszedłem do koca. Usiadłem na nim i wyjąłem wszystko co było w koszu.
Po kilku minutach Angel dalej biła w ścianę, a ja kończyłem jeść drugą kanapkę.
-Przestań sie wyżywać i skorzystaj z darmowej kolacji- oznajmiłem. Po kilku sekundach dosiadła sie do mnie zrezygnowana.
-Boje sie tego co znowu wykombinowali...- westchnęła i podparła głowę łokciem. Ja sie tylko zaśmiałem i przytaknąłem jej.
-Znając ich, na pewno nic dobrego, ale z jedzenia możemy skorzystać, prawda?
-No, w sumie- zaśmiała sie i ukradła mi kanapkę. Rozumiecie to?!
-To była moja kanapka!- oburzyłem sie.
-No właśnie- przytaknęła- Była. A w ogóle... Spędzasz za dużo czasu z Niall'em.
-Czemu?
-Bo zaczynasz mieć fioła na punkcie jedzenia- skwitowała.
-Wcale, że nie!
-Wmawiaj sobie, a do końca w to uwierzysz- stwierdziła. Nastała cisza. Przerwałem ją ja. Tylko dlatego, że nie zdążyłem sie powstrzymać.
-Ty robisz dokładnie to samo...- niestety, ale dopiero teraz ugryzłem sie w język. Obróciła sie do mnie i przyglądała mi sie badawczo.
-W jakim sensie?- zapytała cały czas mi sie przyglądając. Przez kilka sekund sie wahałem, ale w końcu sie odważyłem.
-Wmawiasz sobie, że jesteś niewyobrażalnie zła. Mówisz, że popełniłaś w życiu tyle złego iż nie zasługujesz na przebaczenie- oznajmiłem- Ja myślę, że to nie jest prawda. Nikt nie jest zły bez powodu. Coś musiało sie stać, że dzisiaj taka jesteś. Myślę, że wyżywasz sie na innych bo ktoś zrobił krzywdę tobie- spojrzałem jej w oczy by spróbować zobaczyć w nich jakiekolwiek uczucia. Wypełniała je lodowa pustka. Nic nie mogłem w nich zobaczyć. Lecz słuchała mnie. To wystarczyło żebym ciągnął ten temat.
Wskazałem palcem jej serce i kontynuowałem.
-Gdzieś tam jest ogromny mur, którego fundamentem jej twój ból, strach oraz wszystkie okropne przeżycia.
-Nie rozumiem- stwierdziła- Jakich jeszcze dowodów potrzebujesz, aby przekonać sie, że jestem demonem nie bez powodu?
-Jakie możesz mieć dowody? Jesteś "zła" bo szatan okręcił cie w okół palca. Tylko dlatego. Nie sądzę, abyś była taka z własnego wyboru.
-Chcesz dowodów? Mogę ci je dać- oznajmiła- Tylko wtedy nie będziesz chciał mnie więcej widzieć.
-Sądzę, że cokolwiek byś zrobiła, i tak nie dałbym ci daleko odejść- uśmiechnąłem sie- Za bardzo przyzwyczaiłam sie do twojego zrzędzenia.
-Nie rozumiem twojego toku rozumowania- potrząsnęła głową- Jak z własnej woli możesz chcieć przebywać w moim towarzystwie?
-Przecież każdy z nas z tobą spędza czas- zdezorientowałem sie. I właśnie w tej chwili zrozumiałem, że chce mnie wywieść w pole. Ona najzwyczajniej w świecie próbuje odejść jak najdalej od poprzedniego tematu! Cwaniara... Ale dobra. Jeśli nie chce o tym mówić...
-Rada wam mnie kazała pilnować. Jesteście na mnie skazani- zaśmiała sie.
-Nie prawda! Jakbyśmy mieli wyjechać to nikt by bez ciebie nie wytrzymał- stwierdziłem- Przyzwyczailiśmy sie do twoich psychopatycznych pomysłów, zrzędzenia i twojej wkurzającej osoby.
Ta spojrzała na mnie tak jakby... Urażona. Nastała cisza.
Uraziłeś ją, kretynie!
Wrzasnąłem na siebie w myślach.
-Ja... Nie... Nie chciałem cie urazić...- zacząłem sie jąkać- Ja...
-Wiedziałam, że zrzędzę i jestem psychopatką, ale...
-Nie, prosze. Nie obrażaj sie...
-Nigdy w życiu nie usłyszałam, że jestem wkurzająca- spojrzała mi w oczy, w który zbierały sie łzy.
-Przepraszam. Nie chciałem- powiedziałem jeszcze raz i przytuliłem ją. Ta zaczęła sie śmiać. Co?
-O mój boże!- śmiała sie dalej, a ja ją puściłem- Jakbyś zobaczył swoją minę...
-Co?- zapytałem zdezorientowany.
-Oj, błagam cie! Nie umiem zliczyć ile razy w życiu zostałam nazwana wariatką lub psychopatką- machnęła ręką i otarła łzy. Po chwili zrobiła słodką minkę i znowu spojrzała na mnie- Martwiłeś sie o mnie.
Nastała cisza. Ona mnie wykiwała! Teraz to ja powinienem sie obrazić!
-Martwię sie o ciebie- przyznałem- Ale tak samo jak ty o mnie.
-Co? - teraz to ona patrzyła zdziwiona.
-Słyszałem co mówiłaś do mnie w szpitalu- spojrzałem na nią z satysfakcją. Zjadłem jedną truskawkę i dodałem- I wiem, że mnie pocałowałaś.
-Co? Ja...- zacięła sie- Dawno i nieprawda...
-Ale sie przyznajesz- zauważyłem.
-Może..- zrobiła dziwną minę i zabrała mi miskę z truskawkami.
Zaczęła je jeść i zrobiła cie czerwona, tak jak one.
-Nie ma sie czego wstydzić- uśmiechnąłem sie do niej.
-Ja sie nie wstydzę- nerwowo odłożyła pustą miseczkę po owocach.
-Jesteś cała czerwona- spojrzałem na nią z satysfakcją i odgarnąłem włosy, które opadły jej na twarz, za ucho.
-Przewidziało ci sie- uśmiechnęła sie uwodzicielsko i trochę przybliżyła.
-Na pewno?- zapytałem i przybliżyłem sie jeszcze bardziej.
-Tak- przytaknęła i przygryzła wargę.
Skupiłem sie bardziej na tej drugiej czynności, ale to nieistotne.
Przybliżyliśmy sie do siebie jeszcze bardziej. Nasze usta dzieliły milimetry. Już mieliśmy sie pocałować...
-No pocałuj ją w końcu!- usłyszeliśmy wrzask Nialla z korytarza. Szybko sie od siebie odsunęliśmy. Po chwili usłyszeliśmy jak dostaje od innych jeden wielki ochrzan.
-Taa... No to...- zacząłem drapać sie jedną ręką po karku.
-Wszystko było wymyślone przez nich- powiedziała.
-Jak widać- przyznałem- Niall dostanie od nich porządnie po tyłku.
-Chyba już sobie poszli- oznajmiła lekko sie wychylając, jakby chciała sprawdzić czy nadal tam są.
-No to...- zaciąłem sie.
-Więc... Mamy wybór- oznajmiła, a ja spojrzałem na nią zdziwiony- Albo siedzimy tu dalej, albo męczymy ich żeby nas wypuścili.
-Wybieram opcje numer jeden- uśmiechnąłem sie.
-Taa... ja też- zaśmiała sie. Przybliżyła sie do mnie i pocałowała. Ja natomiast ją do siebie przyciągnąłem i posadziłem na swoich kolanach. Jeśli od dzisiaj mają mieć takie pomysły jak więzienie mnie i Angel w jednym pokoju... To mi pasuje.
Usłyszeliśmy pukanie, ale nie ruszyliśmy sie na milimetr. Bo po co? I tak jesteśmy uwięzieni.
Ktoś poszedł otworzyć drzwi, osoba za drzwiami coś powiedziała i poszła.
Po kilku sekundach ktoś wszedł do salonu.
-Angel jakaś paczka do ciebie, podobno bardzo waż...- Zayn przerwał, gdy nas zobaczył i odłożył szybko paczkę na podłogę- Nie przeszkadzajcie sobie...
Wycofał sie z rękami podniesionymi do góry i głupim uśmieszkiem.
-Umm...- wymruczała i oparła swoje czoło o moje. Powoli wstała z moich kolan i odeszła do pudełka.
"Wrócimy do tego potem."
Przygryzłem wargę, uświadamiając sobie, że usłyszałem to w swojej głowie. Wie, że Zayn nas podsłuchuje.
-Masz urodziny?- zapytałem podchodząc do niej od tyłu. Paczka zapakowana była jak jakiś klasyczny prezent urodzinowy.
-Nie obchodzę urodzin- zaśmiała sie.
-Czemu?- zdziwiłem sie.
-Pogadamy o tym później- śmiała sie dalej i zdarła papier z pudełka.
W środku były dwa serca. Ohyda.
Znalazła tam także liścik poplamiony lekko krwią z narządów. Zaczęła czytać lecz jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. W trakcie czytania nie mrugnęła ani razu. Po jej policzku spłynęła łza.
-Angel- potrząsnąłem nią lekko, ale nie odwróciła wzroku od kartki. Spojrzałem na liścik lecz był pusty. Widziałem zwykłą, białą kartkę.
Nagle Angel wziewa głęboki wdech i upadła na kolana. Chwyciła za pudełko i pierwsze z brzegu serce. Zaczęła je jeść lecz z niechęcią. Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła. Wyglądało to tak jakby nie chciała tego jeść. Jakby sie tym brzydziła. Ale nie to było dziwne. Jadła to tak jakby ktoś jej kazał.
Pomóż mi! Weź to ode mnie!
Uklęknąłem przy niej i próbowałem wyrwać jej serce lecz nie pozwalała na to jej siła.
Zawołaj El! Pomóż mi! Zrób coś! Ja tego nie chce...
Usłyszałem płaczliwy ton jej głosu.
Podbiegłem do bariery i zacząłem krzyczeć i uderzać w nią z całej siły.
Po chwili wszyscy sie zjawili. Eleanor wyczuła, że coś jest nie tak i podbiegła do Angel.
-Wiem, że tego nie chcesz, ale nie powstrzymam tego- zaczęła ją głaskać delikatnie po plecach- To czarna magia. Zbyt potężna... ale dasz rade. Wytrzymasz...
Angel była w połowie drugiego serca, gdy Alex dziwnie pobladła. Cała sie trzęsła i patrzyła przerażona na całą sytuacje.
-Harry, Nicol- zwróciłem sie do dwójki- zabierzcie ją stąd.
Przytaknęli i zabrali Alex, najprawdopodobniej, do jej pokoju.
Angel skończyła jeść serce i dziwnie otrzeźwiała. Szybko wybiegła z salonu i ruszyła w stronę łazienki.
Eleanor wzięła delikatnie papier i zaczęła czytać.
-Nie wiem co zobaczyła w wiadomości, ale na pewno nie to- oznajmiła i pobiegła za Angel.
Po drodze upuściła karteczkę, więc delikatnie ją podniosłem. Tym razem zobaczyłem słowa i przeczytałem je.
"Ich serca zawsze będą z tobą.
Twój ukochany Will"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jestem potworem, wiem!
Jestem koszmarna.
Bardzo przepraszam, ale:
-Ostatnio znowu byłam w szpitalu na badaniach i nie miałam jak napisać.
-Ten cholerny laptop, który jest nowiutki, cały czas sie zacinał i wyłączał.
Nie miałam jak sprawdzić i dodać rozdziału.
Nadrobiłam także wszystkie pytania z zakładki "Zapytaj bohatera", więc jeśli zadaliście tam w ostatnim czasie jakieś pytanie to sprawdźcie odpowiedzi.

Co do rozdziału... Jak wam sie podobał? o.O
Jest baaaaaaardzo dużo Lingel
Ale ja czekam na wasze zdanie ;D

Chciałabym także podziękować za 22 komy pod poprzednim rozdziałem!
Strasznie mnie to cieszy <3
No kurcze... Nawet nie wiecie jaki miałam zaciesz, gdy wróciłam ze szpitala do domu i zobaczyłam, że jest już 50 obserwatorów i ponad 
46 000 wyświetleń!
Bardzo, baaaaaaardzo dziękuje wam wszystkim!
Chciałabym zadedykować ten rozdział dla wszystkich, którzy komentują, czytają i po prostu są tu razem ze mną.
Jeszcze raz DZIĘKUJE <3

Do następnego :*

18 komentarzy:

  1. Wreszcie się pocałowali !!* _____* życzę zdrowia i weny. Zapraszam do mnie : http://thirteen-objectives.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie sie po pocalowali! Nareszcie :D
    Zajebisty rozdzial :)
    Czekam na nastepny i weny zycze xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie się pocałowali ^^ awwwww ;*
    Genialny rozdział <3
    Czekam na nn ;3
    http://i-love-the-way-lie.blogspot.com/ ~Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział ! <3
    Aww tyle Lingel !!!!!
    Kocham ich *-*
    Mam wrażenie że te serca było rodziców Alex ...
    Dużo weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wreeeezcie!!! :* Tak długo czekałam na ten pocałunek!!! :D <333
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku jak dawno mnie tu nie było! Naprawdę bardzo przepraszam! Szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoło! Ochh ma już tego dość! Do tego doszły jeszcze moje problemy zdrowotne! Leżałam w łóżku i 'zdychałam' xD Co do dzisiejszego rozdziału..hmm świetny! Jak zawsze ;) Stęskniłam się za Twoimi pracami jejku <3 Och wreszcie się doczekałam tego pocałunku aww *__* To prawda jest baaardzo dużo Lingel :D No i co mam tu jeszcze napisać? :D Czekam na 47! Mam nadzieję że u Ciebie wszytko w porządku i problemy z laptopem ustąpią!
    Pozdrawiam i życzę weny! ;*

    http://effective-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boże! O Boże! O Boże! O Boże!
    Czemu Ty tak świetnie piszesz?! Wytłumacz mi się!
    Ha! Ha! Ha! I jeszcze raz: Ha! Wiedziałam, że Will wyśle jej serca Ann i Adrew (nie pamiętam ich imion, ale chyba te są prawidłowe Xd) Gratuluję William'owi za świetny pomysł wku.... Wkurzenia Angel. Ja jakoś robiąc taką zemstę to bym nie pomyślała by jeszcze zaczarować ten liścik by ten zahipnotyzował Angel do zjedzenia ich serc. William! Niskie ukłony z mojej strony! Jesteś moim mistrzem!
    Ale żeby nie było nieporozumienia to jestem oczywiście po stronie Angel! Ale w sprawie zemst to stoję za Willem. No chyba, że Angel zrobi coś gorszego niż to (w co wątpię) to wtedy będzie górować we wszystkim nad William'usiem.
    Podobał mi się ten pomysł z zamknięciem Angel i Liam'a w tym pokoju. Gdybym była na miejscu któregoś z nich to postąpiłabym tak: powali trochę w ściany i się bym wydzierała. Potem bym zaczęła jeść to co jest w tym koszyku. I na koniec bym wróciła do pierwszej czynności. Tak! Dokładnie by to tak wyglądało!
    Bardzo mi się podoba kiedy piszesz tak dużo o Lingel. W kolejnym też ma być tak dużo Lingel. I w kolejnym kolejnym też. I w kolejnym kolejnym kolejnym też. Aż będę nimi żygać :)
    Zazdroszczę Zayn'owi że może tak słuchać czyjeś myśli. Za to nie zazdroszczę teraz Liam'owi. Musisz uważać chłopie o czym myślisz!
    Oj Niall. Mój słodki Niall. Chyba wielkiej krzywdy Tobie nie wyrządzili za to że krzyknąłeś kiedy byli blisko pocałunku? Musisz być cierpliwy następnym razem.
    Jestem chora i mi się nudzi i jestem Ci bardzo wdzięczna że wstawiłaś dziś rozdział. Jestem Twoją dłużniczką!
    Dobra nie będę się rozpisywać. Weny Ci zyxze

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział zajebisty! I tak mega dużo Lingel! Jestem w niebie :D Boziu martwi mnie ta końcówka!! Przepraszam że nie skomentowałam wczoraj ale miałam problem z internetem :/ z niecierpliwością czekam na Następny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo!!!!!!! Mmmm!!!!! Gggg!!!!
    Cuudo! Aws nie mogę! KOCHAM CIĘ NORMALNIE KOCHAM! Scena z pocałunkiem! Jezusie dzizusie! To genialne! Takie słoodkie!
    Kurcze wiedziałam, że to ich, czułam to! Jak teraz Angel się będzie czuć! Okropnie. A było już tak pięknie. Yh i nie "dokończą tego potem" ;( płacze!
    Czekam jak zawsze na kolejny rozdział! :*
    Mam nadzieję, żę zdrówko dopisuje :*
    Weny <3
    Buziaczki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski, zapraszam do mnie.
    Co prawda nie ma w nim żadnego z członków One Direction, ale i tak serdecznie zapraszam :)
    http://how-to-be-proud.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Liebster Award na moim blogu ----> http://i-love-the-way-lie.blogspot.com/ <-----Wszystkie informacje odnośnie LA znajdują się u góry w zakładce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uhuhuhuhu!!
    Niall oberwie i to porządnie xD
    Najbardziej mi się podobała końcówka, a raczej najbardziej zaintrygowała :D
    A podobało mi się to jak wrócili do domu i zostali tzw 'uwięzieni' w salonie xD
    Mistrzostwo! <3
    Zapraszam również do mnie. :D
    http://fear-of-fear.blogspot.com/
    Ugh, Niall nie żyjesz! A ta scenka... Aaaaaa!!! Normalnie umrę! Blondyn dostanie w czerep za to!
    Czekam na nexta :3 :***

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedno wielkie WOW.. ; D
    Masz talent jak nikt inny. :D
    A rozdział jak zawsze świetny xd. ; 33
    Mam nadzieje, ze szybko pojawi się następny. ; *
    Pozdrawiam
    Dusty

    OdpowiedzUsuń
  14. Najlepszy błogosławi jaki czytałam
    masz wielki talent mi się wszystko podoba
    życzę weny i tego by wyniki były dobre a laptop się nie zacinal =D

    OdpowiedzUsuń
  15. O ja pierdziele! :ooo Jak mogłaś? Wiedziałam, że to będą serca jej przyjaciół, ale nie przypuszczałam, że je... no zje. Fuj. Ale ta scenka z całowaniem, mmmm. <3 Spisałaś się na medal, nataszko. :*

    Nath. ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekam na nexta <3 Świetne!
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH