06.09.2014

Rozdział 44 "Nie chcieliby żebyś płakała"

~Liam~

Obudziłem się przez cichy płacz. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Angel.
Przytulała się do mnie i płakała przez sen.
Zacząłem głaskać ją po głowie, dzięki czemu powoli się uspokajała.
Leciutko się podniosłem, aby zobaczyć zegarek, który leży przy łóżku. Było po dziewiątej.
Byłem głodny i w dodatku chciało mi się do toalety.
Powoli się podniosłem i wyjąłem rękę spod głowy An. W pewnej chwili się ruszyła, więc zacząłem ją znowu głaskać po głowie, aby przypadkiem się nie obudziła.
Po kilku sekundach dalej spała, a ja mogłem spokojnie zejść z łóżka.
Wyszedłem cicho z jej pokoju i od razu poszedłem załatwić sprawy fizjologiczne. Potem ruszyłem do kuchni, gdzie czekała cała nasza paczka. Łowcy nie umieją spać strasznie długo. Mamy wkodowane wczesne wstawanie.
-Hej- powiedziałem wchodząc do kuchni. Odpowiedziały mi ciche pomruki. Okey...
-Czemu wszyscy tu siedzicie?- wszyscy siedzieli przy stole. Rodzeństwo Angel siedziało obok siebie. Eleanor siedziała na kolanach Louis'a, Perrie na kolanach Zayna, a Nicol na kolanach Harr'ego, z czego chyba raczej się cieszyli. Trzeba chyba kupić nowy stół. Ten jest na osiem osób, a nas wszystkich jest dwanaście, więc... Jest odrobinkę na mały.
-Ktoś zdemolował salon i nie mamy gdzie siedzieć- oznajmił Niall. Westchnąłem.
Trzeba będzie iść na porządne zakupy.
-Taa... Robimy składkę na nowe meble- stwierdził Louis.
-Starczy nam na cokolwiek?- zadrwił Zayn. Wszyscy zaczęli się śmiać. Podszedłem do szafki i wyjąłem z niej kakao.
Potem wyjąłem miskę serc z lodówki i położyłem jedno na desce do krojenia.
-Tak swoją drogą...- zaczął Harry- Angel zdemolowała salon, więc ona będzie sprzątać, prawda?
Po chwili jęknął z bólu. Odwróciłem się i zobaczyłem uśmiechniętego Nialla oraz Harr'ego masującego się po ramieniu.
Ja natomiast się odwróciłem i zacząłem ciąć serce. Ugh... Ohyda.
-Jak się czuje?- zapytała Nicol.
-Płakała przez sen, więc chyba nie za dobrze- westchnąłem i wrzuciłem kostki do miski. Można to nazwać jedzeniem? No cóż...
Wziąłem miskę i kubek z kakao i poszedłem schodami do pokoju Angel. Wszedłem po cichu myśląc, że śpi lecz się pomyliłem.
Siedziała na łóżku, przytulona do poduszki i płakała.
Od razu odłożyłem 'śniadanie' i podszedłem do niej. Wziąłem od niej poduszkę, położyłem na miejsce i przyciągnąłem ją do siebie.
-Znałam ich od trzydziestu lat- wyszeptała, gdy trochę się uspokoiła- Byli dla mnie jak rodzina.
-Wiem- powiedziałem cicho i przytuliłem ją.
-Wiesz jak się poznaliśmy?- pokręciłem głową na "nie"- Szatan wysłał mnie, abym ich zabiła. Nie byli mu do niczego potrzebni. Miałam ich zabić dla jego rozrywki.
-Nie posłuchałaś go- zauważyłem.
-Tak. Nie posłuchałam- przytaknęła- Pokazali mi jak wygląda rodzina. Docierali do mnie przez ponad tydzień. Gdy w końcu im się udało ja odmówiłam tego zadania. Pan wysłał innych lecz broniłam moich przyjaciół. Nie sypiałam po nocach i cały czas ich pilnowałam- lekko się uśmiechnęła.
-Co było dalej?- zapytałem. Zauważyłem, że odkąd opowiada mi tą historie przestała płakać.
-Szatan powiedział, że jeśli chce ich uratować to muszę coś dla niego zrobić. Od razu się zgodziłam- do końca przestała płakać- Pan chciał jakiejś ciekawej rozrywki, więc torturował mnie przez miesiąc- przytuliłem ją mocniej- Rozcinał mi brzuch, gardło, nogi i ręce. Dla zabawy łamał mi kości. Podpalał mi dłonie. Wbijał noże i kołki w całe moje ciało. Słuchał moich krzyków, jakby słuchał muzyki- mówiła tak spokojnie jakby opowiadała bajkę na dobranoc- W nocy trzymał mnie w klatce, jak zwierze, a w dzień "bawił się" mną. Byłam jego marionetką. Robił ze mną co chciał. I tak dzień w dzień, przez cały miesiąc.
-Nie zasługiwałaś na to- powiedziałem twardo.
-Wiem- przytaknęła- Ale w każdej sekundzie myślałam o Anne i Andrew'ie. Myślałam nad tym co teraz robią. Znosiłam to wszystko bo wiedziałam, że żyją.
-Ale... Anne kiedyś mówiła, że poznałyście się przez jakiś wypadek- przypomniałem sobie.
-Mówiła tak, ponieważ Alex nie zna wszystkich 'historii'- wytłumaczyła- Nie chcieli, aby wiedziała o niektórych rzeczach.
-Właśnie... Co się stanie z Alex? Ma tylko szesnaście lat...
-Jadę po nią dzisiaj do domu dziecka- oznajmiła- Nie zostawię jej. Poza tym Anne wyznaczyła mnie na jej opiekuna. Nie zawiodę jej i sprawie, że Alex będzie mieć godne i normalne życie.
-Zjedz śniadanie i po nią pojedziesz, okey?- zapytałem, a ona przytaknęła. Podałem jej miskę, na co spojrzała na mnie zdziwiona.
-Pociąłeś dla mnie serce?- zapytała zdziwiona.
-Dla ciebie wszystko- uśmiechnąłem się. Powoli zjadła i wypiła kakao. Co prawda stwierdziła, że je przesłodziłem, ale wypiła całe!
Wziąłem naczynia i wróciłem do kuchni. Angel w tym czasie się przebrała. Gdy zeszła na dół wszyscy ucichli.
-Nie musicie przy mnie siedzieć cicho- zadrwiła- Rozmawiajcie, śmiejcie się, cieszcie się życiem. Jak widać nie wiadomo kiedy odejdziecie z tego świata...
Wyszła z kuchni i poszła do salonu. Po kilku sekundach usłyszeliśmy jakiś łomot. Szybko poszedłem do salonu i zobaczyłem jak Angel przestawia kanapę. Po chwili wszystkie rzeczy, które zostały zrzucone z szafek, przesunęła w kąt. Połamany stół, który leżał pod ścianą, połamała na małe kawałki i rzuciła w drugi kąt.
-Macie wolny salon- rzuciła, gdy weszła do kuchni- Potem kupie nowy telewizor, czy coś...
Wzięła kluczyki od samochodu i ubrała buty. Chciała wyjść, ale szybko zabrałem jej kluczyki.
-Poczekaj chwile- rozkazałem. Pobiegłem szybko na górę do pokoju Angel i pogrzebałem chwile w mojej torbie. Szybko się przebrałem, ubrałem buty i zbiegłem do korytarza.
-Teraz możemy iść!- powiedziałem uśmiechnięty.
-My? Jacy 'my'?- zapytała zdziwiona.
-Jadę z tobą- stwierdziłem- To co? Idziemy?
-Jasne...- powiedziała nadal zdziwiona i wyszliśmy. Wsiadłem na miejsce kierowcy i odpaliłem auto.
-To gdzie jedziemy?- zapytałem patrząc na nią z uśmiechem.
-Do domu dziecka- oznajmiła- Pokieruje cię.
Odjechaliśmy spod domu w stronę miasta.
Między nami panowała kompletna cisza. Angel odzywała się tylko po to, aby powiedzieć mi gdzie mam jechać.
-Potem pojedziemy do sklepy, dobra?- zapytała nagle. Ona jednak mówi!
-Dobra, a po co?- zapytałem, gdy stanęliśmy pod dużym, szarym budynkiem. Co się dziwić, że dzieciaki chcą się stamtąd jak najszybciej wydostać? Gdyby dodali trochę kolorów, na pewno byłoby to bardziej radosne miejsce.
-Po pierwsze: muszę kupić nowi telewizor, bo inaczej wszyscy mnie powiesicie- oznajmiła wychodząc. Zrobiłem to samo i poczekałem aż okrąży samochód.
-Dzisiaj jest jakiś mecz, także miałabyś małe kłopoty- zadrwiłem, gdy stanęła obok mnie.
-No widzisz! Zabiliby mnie na miejscu- zaśmiała się idąc w stronę budynku- Po drugie. Dom Alex się spalił. Nie ma żadnych ubrań, butów i innych rzeczy. Ma tylko to co miała ze sobą na imprezie.
-Czyli szybko nie dojedziemy do domu.
-Dokładnie- westchnęła i stanęła przed drzwiami. Chciała chwycić za klamkę lecz zatrzymałem ją.
-Posłuchaj. Naprawdę mi przykro powodu ich śmierci. Może nie znałem ich tak długo jak ty, ale wiem że nie zasłużyli na taki koniec- oznajmiłam patrząc jej w oczy- Myślę, że nie chcieliby abyś za nimi płakała całymi dniami. Chcieliby, abyś dalej była tą samą Angel jaką byłaś- jej oczy się zaszkliły- Musisz teraz zająć się Alex. Nie możesz się mazać. Jesteś dobrą dziewczyną, ale musisz pokazać Alex że może żyć z tym dalej, a nie się załamać, dobrze?
Przez chwile na mnie patrzyła. Po kilku sekundach szybko mnie przytuliła.
-Liam, ja nie dam rady- powiedziała, a jej głos się załamał.
-Dasz- stwierdziłem- Wierze w ciebie...
-Dziękuje- popatrzyła mi w oczy i pocałowała w policzek. Obróciła się do drzwi, chwyciła za klamkę, wzięła głęboki oddech i weszła do środka.
W środku budynek wyglądał jak szpital. Odcienie kremowego mieszały się z lekkim różem i pomarańczowym.
Gdy ja się rozglądnąłem, Angel zniknęła za drzwiami gabinetu dyrektorki. Ten dom dziecka jest jak szkoła tylko, że dwadzieścia cztery godziny na dobę! Koszmar.
Po kilku minutach Angel wróciła razem ze starszą panią.
Po chwili do mnie podeszły.
-Dzień dobry- przywitała się. Odpowiedziałem jej i słuchałem o czym rozmawiają.
-Ja muszę porozmawiać jeszcze z panią psycholog i policjantami, natomiast pani wraz z mężem mogą pójść po dziewczynkę...- zrobiłem wielkie oczy. Mąż?!
-My nie jesteśmy razem- przerwała jej Angel.
-Oh... Przepraszam- spojrzała na mnie i wróciła do rozmowy- To pora obiadowa, więc Alex powinna być właśnie na stołówce. Muszą państwo iść prosto korytarzem, następnie w prawo i pierwsze drzwi po lewej. Myślę, że się państwo nie zgubią.
Podziękowaliśmy i ruszyliśmy we wskazane miejsce.
-To jak... Jesteś gotowa na odebranie Alex, kochanie?- zadrwiłem.
-Serio wyglądamy na małżeństwo?- zapytała stając w miejscu.
-Najwyraźniej tak, pani Payne- nadal się nabijałem.
-Czemu Payne? A może ty jesteś Fallen, co?- teraz to ona się zaczęła nabijać.
-Liam Fallen czy Angel Payne...- udałem zamyślonego- Nie. Moje nazwisko ci bardziej pasuje, kochanie.
-Spadaj- zaśmiała się i dźgnęła mnie w żebro.
-Auć... Bolało!
-Miało boleć- zaśmiała się złowieszczo i wystawiła język- A teraz chodź.
Rozkazała i ruszyła z miejsca. Ja natomiast masowałem obolałe miejsce i nie ruszyłem się z miejsca. Po chwili się obróciła i spojrzała na mnie pytająco.
-Nie ruszę się z miejsca dopóki mnie ładnie nie przeprosisz- wyszczerzyłem się. Stanęła przede mną i chwile myślała.
-Pseplasam- zrobiła słodkie oczka szczeniaczka i dała mi buziaka w policzek.
-Przeprosiny przyjęte- zaśmiałem się. Ona tylko przewróciła oczami i pociągnęła mnie za rękę w stronę stołówki. Stanęliśmy przed drzwiami, skąd wydobywały się dziwne krzyki.
-Dziwne- stwierdziłem i weszliśmy do środka. Pomiędzy stołami wszyscy na coś patrzyli i najwyraźniej kogoś dopingowali. Angel rozglądała się za Alex, a ja podszedłem do krzyczących dzieciaków. W środku utworzonego kuła biło się kilka osób. Po chwili zobaczyłem tam kogoś kogo nigdy bym się nie spodziewał.
-Angel!- krzyknąłem i pomachałem ręką, aby tu przyszła. W tym czasie chciałem się przepchać pomiędzy dzieciakami, ale nie udało mi się to.
-Co jest?- zapytała.
-Tam jest Alex- powiedziałem i zacząłem się znowu przepychać. Angel zaczęła robić to samo i po kilku sekundach byliśmy w środku kółka.
Dwóch chłopaków trzymało Alex, aby nie uciekła, a brunetka stojąca przed nią uderzyła ją w brzuch, a następnie w twarz.
Dziewczyna zaczęła się śmiać, a ci chłopcy stali nad Alex i kopali ją po plecach i brzuchu. Cała trójka miała nie więcej niż szesnaście lat.
Angel szybko zainterweniowała. Odrzuciła chłopców na bok, a ja podbiegłem, aby pomóc Alex.
Miała rozciętą wargę, a z nosa ciekła jej krew.
-Ładnie to tak atakować trzech na jedną?!- warknęła An.
-Nie pani sprawa!- stwierdził jeden z chłopców.
-To może wyrównamy szanse, co?- zadrwiła wściekła i podwinęła lekko rękawy kurtki. Drugi z nich od razu się na nią rzucił. Angel go przerzuciła nad sobą, a drugiego podcięła. Obaj leżeli.
Podeszła do dziewczyny, spojrzała jej w oczy, a następnie wyszeptała coś do jej ucha. Ta przerażona ruszyła do ucieczki, przy okazji się przewracając. Była przerażona.
Gdy chłopcy wstali, An od razu do nich podeszła. Chwyciła ich na karki i przyprowadziła do nas.
-Macie ją przeprosić. Już!- chłopcy od razu zaczęli przepraszać lecz, gdy Angel ich puściła, szybko uciekli
-Ktoś jeszcze ma sprawę do tej dziewczyny?!- wrzasnęła wściekła- Jeśli tak to ja chętnie nauczę was szacunku do innych!
Wszyscy się rozeszli.
-Zaprowadź ją do jej pokoju- warknęła wściekła- Ja idę coś załatwić.
Po chwili zniknęła za drzwiami. Razem z Alex spojrzeliśmy po sobie i także wyszliśmy ze stołówki. Zaprowadziła mnie do jej pokoju i od razu kazałem jej usiąść. Wziąłem chusteczki i zacząłem wycierać krew z jej ust i podbródka.
Po kilku minutach usłyszeliśmy krzyki Angel.
-Ma pani ich ukarać!- zażądała- Proszę zobaczyć jak ona wygląda!
Usłyszeliśmy pukanie i do pokoju weszła higienistka. Od razu zaczęła sprawdzać ci stało się blondynce. Gdy ona zajmowała się Alex, na korytarzu nadal było słychać wrzaski An. I z tego co wywnioskowałem z tej "rozmowy" dyrektorka przyprowadziła tamtą trójkę.
Młodzi dostali porządny opieprz od dyrektorki i od Angel. Co się dziwić? Była wściekła!
Higienistka wyszła, a do pokoju wparowała Angel. Alex szybko wstała i przytuliła się do niej. Gdy An ją zobaczyła, od razu się uspokoiła.
-Co ci zrobili?- zapytała szybko. Złapała jej twarz i zaczęła dokładnie oglądać- Gdybym mogła to sprałabym ich na kwaśne jabłko na tej stołówce. Za to co ci zrobili powinni...
-Angel, nic mi nie jest- uspokoiła ją i znowu przytuliła- Cieszę się, że przyszłaś. Kiedy mnie stąd wyciągniesz? Ja nie wytrzymam tu dłużej. Oni wszyscy się nade mną znęcają...
-Zabieram cię teraz- przerwała jej- Nie zostawię cię tu minuty dłużej.
-Przecież...
-Wszystko jest już załatwione, Alex- oznajmiłem wstając z krzesła- Od teraz Angel jest twoim prawnym opiekunem.
Blondynka spojrzała na nas zdziwiona. Cisze przerwała An.
-Nie zdołam zastąpić ci mamy, taty ani domu, ale... Postaram się, abyś czuła się u nas jak najlepiej. Jeśli będziesz chciała o czymś porozmawiać powiedz od razu o co chodzi. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, od razu mi o tym mów, dobrze?- blondynka przytaknęła- Wiem, że nie jestem ani Anne, ani Andrew'em, ale... Od dzisiaj będziemy rodziną. Nie chce żebyś się załamywała. Twoi rodzice nie chcieli by tego.
Zauważyłem, że Angel na mnie zerka, więc lekko się uśmiechnąłem.
-Myślę, że nie chcieliby abyś za nimi płakała całymi dniami. Chcieliby, abyś dalej była tą samą Alex jaką byłaś- zacytowała mnie i spojrzała znowu na Alex. Ta otarła szybko policzki i znowu się przytuliła do czarnowłosej.
-Chodźmy już stąd- poprosiła. Wszyscy przytaknęliśmy i poszliśmy na korytarz. Akurat szła dyrektorka, więc Angel zrobiła jeszcze jeden podpis i wyszliśmy z budynku. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Zacząłem kierować się w stronę centrum, a dziewczyny rozmawiały.
-Angel...- zaczęła Alex.
-Tak?- uśmiechnęła się do niej zachęcająco.
-Czy mogłabyś... Kupiłabyś mi nowy telefon?
-Co się stało z twoim?- zapytała zdziwiona.
-No... Tamta dziewczyna rzuciła nim o ścianę...
-Jasne. Nie ma sprawy- uśmiechnęła się znowu- Mogłeś ze mną nie jechać, Liam. Siedziałbyś teraz z resztą, a w zamian musisz spędzić z nami kilka godzin w sklepach.
Obie się cicho zaśmiały, a ja przewróciłem oczami. Wole żeby się ze mnie nabijały niż płakały całymi dniami.


~*~


-Przyniosłem ci to... Coś- powiedział Anthony z obrzydzeniem.
-Oj, nie marudź- czarnowłosy machnął na niego ręką z drwiną w głosie- Już jutro ten widok będzie cię cieszył.
-Ale jeszcze nie dzisiaj.
Pomiędzy nimi nastała chwila ciszy. Po kilku sekundach Will wziął od niego miskę. Położył na stole i wyciągnął dwie nadal krwawiące narządy. Po chwili wrzucił je do pudełka.
-Jeszcze tylko krótki liścik i... Gotowe- powiedział i podpisał się na małej karteczce.
Ją także wrzucił do pudełka i zaczął oklejać je taśmą.
-Wiesz, że rozerwie cię na drobne kawałeczki jeśli jej to wyślesz?- zapytał Anthony patrząc jak jego nowy kompan pakuje paczkę w kolorowy papier.
-Boisz się?- zapytał unosząc jedną brew.
-Nie!- zaprzeczył natychmiast- Po prostu stwierdzam, że to szaleństwo...
-Angel mi groziła. Niech potraktuje to jako nauczkę, że mi się nie grozi wiecznymi torturami- prychnął wściekły, lecz po chwili uśmiech znowu zagościł na jego twarzy- Poza tym... Będzie lepsza zabawa.
Po chwili do pomieszczenia wszedł młody chłopak. William podał mu paczkę i kazał dostarczyć do właściwej osoby.
-Gdy tylko położysz ten skromny prezent pod drzwiami... Zwiewaj jak najszybciej. Chyba, że życie ci niemiłe, rozumiesz?
Chłopak przytaknął i wyszedł wykonać zadanie.
Paczka wyglądała jak prezent urodzinowy. Owinięta w kolorowy papier i z kokardą na wierzchu.
Niestety... Tego co znajdowało się w środku nikt nie chciałby dostać...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hej!
Jak tam pierwszy tydzień szkoły?
Ja już chce wakacje!!!
Takie nudy na lekcjach, że się wyłączam i nic nie kumam xD

A tak w ogóle...
Jak wam się podoba?
To chyba mój najdłuższy rozdział ;D
Mi tam się podoba... Ale ciekawa jestem jak wy myślicie?
Ciekawi jesteście co jest w paczce? o.O

Tego dowiecie się w najbliższą Sobotę! :P
Ewentualnie trochę wcześniej jeśli będę mieć wenę xD

To co?
Do zobaczenia! <3

16 komentarzy:

  1. Nie moge doczekać się następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bleee xd Co on jej wysłał?
    Rozdział extra! Ale... Angel Payne i Liam Fallen, to było po prostu... Mistrzowskie! Płakałam prawie ze śmiechu xddd Jeszcze ten mąż.
    Hahaha, exta! Super rozdział jak każdy inny <3333 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział !! <3
    A co do "prezentu" to stawiam że to serca rodziców Alex ...
    Uuu będzie wkurwiona Angel !!
    Co do szkoły ... ugh klasa maturalna masakra :/
    Życzę dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział <3
    Angel pasuje nazwisko Payne XD
    Też uważam, że w paczce są serca rodziców Alex
    Życzę weny
    Niki

    OdpowiedzUsuń
  5. W paczce na bank są serca rodziców Alex! A przynajmniej tak mi się wydaję. Bardzo mi się podoba :)))) z resztą jak zwykle. Zapraszam do mnie : http://www.thirteen-objectives.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział genialny!
    I dużo Lingel!! :D jestem mega happy :D
    Ooo a te słowa Liama były piękne :)
    Kurcze szkoda mi Alex :/
    Z niecierpliwością czekam na następny!
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, cudowny!!
    Małżeństwo totalnie mnie rozwaliło, a Angel Payne i Liam Fallen jeszcze bardziej :)
    Nie wiem skąd bierzesz takie pomysły, ale są świetne.
    Już nie mogę się doczekać soboty!
    Bell. xxx

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba wiem co jest w tej paczce!!!! Stawiam 100 zł, że to są serca Anne i Andrew!!!! Mądra ja Xd
    Co raz więcej Lingel! Co raz więcej Lingel!!! :D
    Oni są taaacy uroczy <3 Ta pomyłka w domu dziecka była najlepsza. Oni jako małżeństwo było by ciekawie i słodko <3 Xd
    Te dzieci z domu dziecka są jakieś zbyt brutalne! Jak można tak robić? Nie sądzę by Alex im coś zrobiła ugh...
    Powodzeni w szkole Ci życzę i do nn ;*


    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  9. ja chyba wiemx co jest tym "prezentem", prosze powiedz mi, ze jesli sie nie myle, to one nie sa prawdziwe
    Angel bedzie naaaprawde niezle wkurzona
    a ten moment z Liam i Angel Payne <3 boski :)
    rozdzial cudny
    czekam na cd i pozdrawiam
    weny zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurde. Angel Payne i Liam Payne. ♥ Bosko. <3 Cieszę się, że Alex już wyszła z tego całego Domu Dziecka. Masakra. A ta paczka? Czyżby to były serca Anne i Andrew'a? *U* No nie mogę się doczekać dowiedzieć, co to będzie. :D

    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  11. O.M.G.

    TAKIE SŁODKIE LANGEL TU BYŁO, ŻE JA NIE MOGĘĘĘĘĘ NOOOOOO!!! *-*
    Angel Payne i Liam Fallen :D hahaha najlepsze xD

    (Muszę) OMGOMGOMGOMGOMG NCOL SIEDZIAŁA NA KOLANACH HARRY'EGO!!!! To przeznaczenie! No kurde, czemu ja sie tym tak jaram???!!! Ah, no tak, bo to moje imię xd Hyhyhy nie ważne, jaram sie ^^

    O rany. Czy w tej paczce jest to co myślę, że ja myślę? Bo jeśli myślisz o tym o czym ja myślę, to myślę, że nie pomyślisz sobie za długo. Martwi nie myślą. A jeśli zrobisz to Angel to cię znajdę!!! Błagam, powiedz mi, że to nic związanego z Anne i Andrew'em... Błagam... Nie powiem tego co myślę, że tam jest, to zbyt okrutne. Ale ty już wiesz, co mam na myśli!

    Rozdział boski, jak zawsze. Był naprawdę bardzo dobry. Szczególnie, gdy Liam pocieszał Angel. To były naprawdę bardzo wartościowe słowa :) JESTEŚ WSPANIAŁA! Kocham ten rozdział ♥

    Już sie nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :3 Czekam z niecierpliwością!!!!
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Suuuuuuper! <3
    Dobrze, że Angel wyciągnęła Alex z tego cholernego sierocińca! Co za gnoje ją tam skopały!
    Ciekawe co jest w tej paczce xD Może bomba xD
    Czekam na następny rozdział <333

    http://maniac-harrystylesff.blogspot.com
    http://different-world-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku dziewczyno uzależniłaś mnie xD Szczerze nie pamiętam jak trafiłam na tego bloga ale chyba zostawiłaś komentarz u mnie na blogu. Ale mniejsza z tym, ciesze się z tego, że zaczęłam go czytać jak nie wiem co ^^ Przeczytałam całego bloga w niecałe dwa dni i już chce kolejny rozdział. Naprawdę masz talent i świetnie piszesz. Mam nadzieje, że szybko nie skończysz tego opowiadania i wybaczysz mi, że nie komentowałam wszystkich rozdziałów tylko ten ostatni ;* Rozdział jest genialny zresztą jak blog ! ;D Jak czytałam bloga to skojarzyłam go trochę z książką Becca Fitzpatrick Szeptem, którą niedawno czytałam. Dobra kończę bo się rozpisałam ;) Czekam z niecierpliwieniem na kolejny !!! Pisz go szybko i powodzenia w szkole <3
    Przy okazji zapraszam do mnie http://i-love-the-way-lie.blogspot.com/ mam nadzieje, że zajrzysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Booże ja to mam zapłon!
    Dziękuję! Powinnam za to dostać antynobla!
    Ale wracając do mojego komentarza i do tego genialnego przecudownego rozdziału!
    Tyle Langel ile trzeba było! Aws po prostu kocham Cię kobieto!
    No oni muszą być parą! No nie ma innego wyjścia!
    Tak strasznie szkoda mi Alex. Dziewczyna musi tyle cierpieć. I jeszcze gnojki z sierocińca tak ją potraktowali! Na krzesło z nimi! (wiem że to nie humanitarne ale kurde! Jestem wściekła!)
    I na dodatek ten William! Denerwuje mnie ten typek! Jeśli to są ich narządy to boże dopomóż. Przecież Angel wpadnie w szał. Ale o to na pewno mu chodzi. Szuja jedna!

    Czekam na następny jak zawsze! ;**
    Duuużo weny! <3
    Buziaczki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH