24.08.2014

Rozdział 43 "Oni nie żyją"

~Angel~

Alex podała mi adres komisariatu, ale nie dowiedziałam się co się stało.
-Musze iść- powiedziałam i wstałam ze schodów.
-Gdzie?- zapytała od razu Nicol.
-Alex ma problemy- schowałam telefon do kieszeni- Wrócę za jakąś godzinę. Idźcie spać.
Posłuchali i poszli do swoich pokoi. Ja szybko poszłam do auta i wyjechałam z lasu.
Alex płakała, do tego zdzwonili do mnie z komisariatu.
To musi być coś ważnego.
-Na pewno- odpowiedziałam sama sobie. Po kilkunastu minutach krążenia po mieście, bo nie mogłam znaleźć adresu, stanęłam przed właściwym budynkiem.
Zaparkowałam i weszłam do środka.
-Witam- powiedział od razu pan na recepcji.
-Zostałam wezwana przez Zacka Spearsa.- powiedziałam- W sprawie Alex Blue.
Mężczyzna chwile poszukał w komputerze i wstał zza biurka.
-Proszę za mną.
Poszliśmy na drugie piętro i chodziliśmy po korytarzach. Po jakiś dwóch minutach doszliśmy na "Oddział zabójstw i morderstw". Chwila, chwila...! Jakie morderstwa?!
-Proszę iść na koniec korytarza. Tam znajdzie pani Zacka Spearsa.
Od razu ruszyłam w stronę końca korytarza. To wszystko jest jakieś dziwne.
Tak jak mówił mężczyzna na końcu korytarza były drzwi. Szybko zapukałam i usłyszałam ciche 'proszę'.
Weszłam i doznałam szoku. W pokoju było kilka osób, a na małym krzesełku przy biurku siedziała Alex.
Gdy tylko mnie zobaczyła od razu podbiegła w moją stronę. Zaczęła płakać i przytuliła się do mnie.
-Pani Fallen?- w pokoju nagle zrobiła się kompletna cisza.
-Tak. O co chodzi?- zapytałam zniecierpliwiona.
-Rodzice nie żyją- szlochała Alex.
-Co?
-Proszę zawieźć dziewczynkę do domu dziecka- powiedział do jakiejś kobiety. Ta szybko do nas podeszła i zabrała ode mnie Alex.
-Angel...- złapała się mnie mocno. Nie chciała mnie puścić.
-Wyciągnę cię z stamtąd- oznajmiłam- Obiecuje.
Niepewnie mnie puściła i poszła za kobietą.
-Proszę usiąść- poprosił jeden z mężczyzn.
Posłuchałam i usiadłam na miejscu gdzie przedtem siedziała Alex.
-Co się dzieje?- zapytałam ponownie.
-Państwo Blue nie żyją...
-To już wiem! Co się stało dokładnie?!- wściekłam się.
-Sąsiedzi słyszeli krzyki, więc wezwali policje. Gdy dojechali na miejsce, dom się palił- oznajmił- Policjanci wezwali straż pożarną i próbowali wyjąć osoby z środka lecz nie udało im się to. Oboje się spalili- powiedział smutno, po czym dodał:- Jesteśmy w posiadaniu jej testamentu. Pani Blue poprzedniego dnia poszła do notariusza...
-Jak to testament?
-Spisała testament. Tak jakby przewidziała wypadek i chciała się przygotować.
Przetarłam szybko oczy i wzięłam parę głębokich oddechów. Spojrzałam na wszystkich w tym pokoju i zwróciłam się do pana Zacka.
-Co jest w tym testamencie?- zapytałam drżącym głosem.
-Tu wkracza pani- odezwał się mężczyzna w garniturze. Wyjął z teczki kartkę i zaczął błądzić po niej wzrokiem.
Najpewniej jest to notariusz.
-Pani Blue chciała, aby to pani przejęła opiekę nad Alex- oznajmił- Stwierdziła, że tylko pani jest w stanie zapewnić jej dobre życie. Powiedziała też iż ufa tylko pani.
Musiałam to przetrawić. To wszystko to jakiś chory żart! To wszystko nie miało prawa się zdarzyć!
-Długo zna pani panią Blue?- cisze przerwał komisarz Zack.
-Odkąd pamiętam- wymamrotałam- Gdy ta cała masakra miała miejsce... Gdzie była Alex?
-Była poza domem w jakimś klubie- odpowiedział drugi policjant.
-Czy podejmuje się pani opieki nad dziewczyną?
-Ja... Ja... Potrzebuje chwili spokoju, aby wszystko sobie poukładać- poprosiłam. Wszyscy wyszli na korytarz i zostałam sama.
Mam jeden wielki chaos w głowie. To musi być jakiś chory żart! Nie ma innego wyjścia! Za chwile wejdzie tu Andrew i Anne i zaczną się śmiać. Tak... To musi być żart...
Po chwili do pokoju weszła cała trójka. Notariusz położył przede mną kartkę.
-Jeśli pani to podpisze, będzie pani opiekunką Alex- powiedział cicho. Anne wyznaczyła mnie na opiekuna. Dla jej rodziny zrobię wszystko.
Poprosiłam o długopis i podpisałam się w wyznaczonych miejscach.
-Mogę po nią pojechać?- zapytałam cicho.
-Niestety, ale dopiero jutro- powiedział Spears- Chcemy, aby psycholog z nią porozmawiał. W wieku szesnastu lat straciła rodziców. To dla niej wielki szok i...
-Wiem jak to jest- przerwałam mu- Sama straciłam rodziców, gdy byłam mniej więcej w jej wieku.
-Przykro mi...
-Nie chce do tego wracać- znowu mu przerwałam- Gdzie mam jutro odebrać Alex?
-Dwie ulice dalej jest dom dziecka- odpowiedział drugi- Niech pani przyjedzie po nią około godziny dwunastej.
-Dziękuje- wymamrotałam i wyszłam.
Przeszłam przez korytarz i zeszłam na pierwsze piętro. Poszłam na parking i weszłam do auta.
-Oni nie żyją- wyszeptałam i zaczęłam uderzać w kierownice. W końcu wyjechałam. Przez moje łzy, lejące się strumieniami, miałam ograniczone pole widzenia.
Przyśpieszyłam i po kilku minutach byłam pod domem. Światła były zgaszone. Wszyscy śpią.
Wysiadłam z auta i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi i zjechałam po nich, tak jak łzy spływały po moich policzkach. To nie może być prawda....
-Nie może...- wyszlochałam. Otarłam twarz i z kolejnymi gromadzącymi się łzami w oczach poszłam do salonu. Szybko nalałam sobie czegoś mocnego i wypiłam jednym łykiem. Po niecałych dwóch minutach butelka i szklanka była pusta.
Oni nie żyją, Angel. Twoi przyjaciele nie żyją.
-Nie żyją...- wyszeptałam. Po chwili szklanka wylądowała na ścianie. Zaczęłam przewracać wszystkie krzesła. Na telewizorze rozbiłam butelkę po alkoholu. Dwa wazony ze świeżymi fioletowymi mieczykami zrzuciłam z komód. Wszystkie rzeczy jakie stały na pułkach wylądowały na podłodze. Kilka obrazów wiszących na ścianie wylądowało na podłodze z połamanymi ramami. Kanapa leżała przewrócona na bok. W końcu podeszłam do stołu i oparłam się o niego rękami.
-Oni nie żyją- wyszeptałam i uderzyłam w środek stołu z całych sił. Stół pękł dokładnie pośrodku i rozjechał się na dwie części.
Upadłam na kolana i... I płakałam.
Usłyszałam jak ktoś zbiega po schodach lecz nie zwróciłam na to uwagi.
Po chwili zapaliło się światło.
-Co tu się stało?!- krzyczała Perrie.
-Nie żyją- wyszlochałam nawet się nie odwracając. Czułam na sobie ich wzrok. Nie przejmowałam się tym, płakałam dalej.
Po chwili ktoś do mnie podszedł. Liam.
Kucnął obok mnie i przytulił do siebie jakbym była małym dzieckiem.
-Co się stało?- zapytał.
-Oni nie żyją, Liam- wyszlochałam w jego klatkę piersiową.
-Kto?- zapytał głaszcząc mnie po głowie.
-Andrew i Anne nie żyją- wyszeptałam- Nie żyją, Liam. Oni nie żyją!
-Cii... Spokojnie- szeptał uspokajająco. Zaczął leciutko kołysać się w prawo i w lewo.
-Zaniosę cie teraz do pokoju, dobrze?- zapytał cichutko. Ja tylko przytaknęłam.
Wstał i wziął mnie na ręce. Wszystko robił tak lekko i powoli. Jakbym naprawdę była małym dzieckiem.
Przeszliśmy obok naszej "widowni" i schodami na górę. Gdy wszedł do mojego pokoju, odłożył mnie delikatnie na łóżko i podszedł do biurka. Wziął chusteczki, kucnął i wytarł mi twarz.
Kazał mi się położyć i przykrył mnie kołdrą.
Chciał wyjść, ale go zatrzymałam.
-Zostaniesz ze mną?- zapytałam cicho. Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. Położył się obok mnie, a ja przykryłam go kołdrą. Po kilku sekundach przysunęłam się do niego jeszcze bliżej i wtuliłam w jego tors, który zresztą był cieplutki.
Odeszłam do krainy morfeusza, w ciepłych, bezpiecznych ramionach. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj rozdziału, ale przez cały dzień coś robiłam.
Gdy tylko udało mi się dostać do laptopa to tylko na kilka minut, więc dopisywałam po kilka linijek.
Ale dzisiaj jest i mam nadzieje, że się na mnie nie gniewacie.
A teraz do rzeczy.

Jak wam się podoba rozdział?
Wiem, że jest smutny, ale przypadł mi do gustu.
Co z tego, że ma smutne klimaty. Mi się podoba, a to jest najważniejsze.
Następny rozdział pojawi się (prawie na pewno :P) w Środę.

Do zobaczenia <3

18 komentarzy:

  1. Cudo! *.*
    Życzę weny
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjebisty *,*
    Czekam na nexta i weny zycze xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Lingel powraca!!! XD Boże.. Jaki mam zaciesz.
    Stawiam, że za ich śmiercią stoi ojciec Angel lub Will. Ale ja stawiam, że to ten pierwszy.
    Czyli Alex, będzie mieszkać z Angel. Będzie ciekawie :D
    Odpiszesz na pytania w Zapytaj Bohatera? XD
    Weny Ci życzę i do nn ;*

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne :(
    Ale kto podpalił ten dom?! O.o
    Może to te wampiry.
    I świetny rozdział jak każdy :3

    OdpowiedzUsuń
  5. NA 100% TO BYŁ WILL!!
    Kutas jeden ughhr..
    Lingel ♡♡♡♡♡


    /Polly

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutno... :'(
    Jak mogłaś ich uśmiercić?!?!
    No nic, bynajmniej tak właśnie musi być.
    Believe. xox

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny zresztą jak zwykle. Smuteczek mam w oczach myśląc, że Anne i Andrew nie żyją. To tragedia. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni, a Angel zabiję sprawcę. No i będzie z Liamem. Mam również nadzieję, że wyjaśni się sprawa, że Angel chciała zabić Liama. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział genialny jak zawsze!
    Smutny prawda... Miałam łzy w oczach.
    Liam na końcu taki uroczy :D musi się teraz zająć Angel! A Angel musi zająć się Alex! Szkoda mi ich obu!
    Kocham cie po prostu! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku! Jak! Ym!
    Dobra teraz już pamiętam kto to Alex
    Jeju to takie smutne! Oni nie żyją! Ale jak to! Nie!
    Co z tego że smutny rozdział, ale jest genialny, po prostu perfekcyjny, nic dodać nic ująć! PER-FECT!
    I że musi tak cierpieć! Naprawdę chce aby Angel była z Li! Naprawdę ona teraz tego potrzebuje!
    Kocham Cię bejb! Ale to już za pewne wiesz!
    Tak wiem moje wypowiedzi (czyt komentarze) są strasznie chaotyczne ale cii..
    Czekam na kolejny! Weeeny i to dużo!
    Buziaczki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko!

    Biedna Alex :( Angel się nia zajmie, będzie dobrze... Omg, chyba sie zaraz popłaczę....

    Rozdział był świetny mimo, że smutny. (Serce... Moje serce pękło *chlip* )

    O matko i jeszcze ten moment z Angel i Li na końcu! To było takie SŁOOOODKIE!!! ^^

    Aww, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział ! Biedna Angel no i oczywiście Alex :( Ciekawe kto stoi za śmiercią Anne i Andrew. Do następnego - @zosia_official xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo *.*
    miałam łzy w oczach gdy to czytałam
    Liam jest słodki :)
    życzę weny
    Niki

    OdpowiedzUsuń
  13. Wcześniej nie miałam kiedy skomentować. Jednak teraz mam chwilę. Szkoda, że przyjaciele Angel nie żyją. Nawet polubiłam tą Anne. Lingel powraca! <3 No na szczęście... A tak przy okazji może po kinie dodasz rozdział... Jak zdążysz! ;P Będę czekała na nn. :*

    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Nominuję Cię do Libster Awards. Więcej informacji na http://fuck-u-i-love-u-xxx.blogspot.com/2014/08/libster-awards-3.html
    Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH