20.08.2014

Rozdział 42 "Czeka cię coś gorszego niż śmierć" cz.2

~Angel~

-Brakowało mi ciebie, wiesz?- wyszeptał, a ja przygryzłam jego wargę.
-A mi ciebie nie- powiedziałam słodko, a po chwili moja ręka znalazła się w jego wnętrzu.
-Co ty robisz?!- warknął.
-Nie jestem już taka słaba jak dawniej- zrobiłam słodką minę, po czym wróciłam do surowego tonu- Zabiłeś mi rodzinę i przyczyniłeś się do mojej zamiany w demona. I myślisz, że tak po prostu ci wybaczę?!
-Angel- jęknął, gdy dotachałam jego serca.
-Dawno nie czułam bicia serca- oznajmiłam wściekła- No wiesz... Moje serce nie bije!
Mój wrzask wypełnił samochód i pewnie było mnie słychać jeszcze w domu.
-Mogłabym cie teraz zabić- powiedziałam i ścisnęłam jego serce, przez co krzyczał z bólu- Lecz tego nie zrobię- stwierdziłam i pościłam narząd- Szykuje dla ciebie coś o wiele gorszego niż śmierć.
Wyszeptałam do jego ucha. Odetchnął, gdy wyjęłam rękę z jego brzucha. Spojrzałam mu jeszcze raz w oczy i wyszłam. Miałam zamknąć drzwi do samochodu, ale przypomniałam sobie coś.
-Aha... I jeszcze jedno- przytrzymałam drzwi, aby nie mógł ich zamknąć- Mogę ci obiecać, że gdy w końcu cie dorwę, będziesz błagać o śmierć, a ja spełnię twoją prośbę. Gdy pomyślisz, że to koniec, osobiście odprowadzę twą dusze do piekła i dopilnuje, aby przez wieczność paliła się w jego czeluściach.
Szybko zamknął drzwi i odjechał. Prychnęłam wściekła i zobaczyłam, że cała moja sukienka umazana jest w krwi.
-Skoro i tak jest brudna to co mi szkodzi- mamrotałam i wytarłam trochę rękę z krwi.
Sprawdziłam godzinę w telefonie i stanęłam przed drzwiami. Jest grubo po drugiej w nocy, a oni nie śpią. Chyba wiadomo, że czekają na mnie. Mam zdrowo przejeb...
-Raczyłaś się wreszcie pojawić- w drzwiach stanął Zayn. O, świetnie! Niech jeszcze on mnie dołuje!
-Nie mam humoru na twoje docinki- warknęłam i przeszłam obok niego. Chciałam iść spokojnie do pokoju lecz jak zwykle reszta miała inne plany.
-Musimy pogadać- stwierdził Harry i zaprowadził mnie do salonu, gdzie czekała reszta. Kazał osiąść mi na fotelu i zapadła cisza. Wszyscy patrzyli na mnie badawczo.
-O co chodzi?- pomyślałam, że jednak zacznę tą rozmowę. Jakoś nie mam zamiaru siedzieć tu całą noc. Do tego z Gabrielem, który unika mnie wzrokiem.
Gdzie on w ogóle był, gdy wróciłam z Liam'em ze szpitala? Dobra, nie ważne.
-Co ty masz na ręce?- zapytał Niall. Spojrzałam na moją rękę cała we krwi. Oj...
-Yyy... Porachunki ze starym znajomym- oznajmiłam i wytarłam do końca rękę w sukienkę. I kiecka pójdzie do kosza...
-Aha...
-Dobra. Nie zawołaliśmy cie tu, aby rozmawiać z tobą o zakrwawionej ręce.
-To po co?
-Chcemy wiedzieć co się z tobą dzieje- spojrzałam pytająco na Louisa- Na przykład dlaczego zaatakowałaś tamtą kobietę?!
-Byłam głodna. Nie jadłam od ponad tygodnia- powiedziałam, po czym cicho dodałam:- Przepraszam, więcej się to nie powtórzy, okey?
-Ale dlaczego nie jadłaś tak długo?- zdziwił się Zayn.
-Miałam ważniejsze rzeczy na głowie- westchnęłam zakrywając rękami twarz.
-Co niby miałaś takiego ważnego?- zadrwił ojciec.
-Na przykład pilnowanie by moją kochana siostrzyczka nie wbiła mi noża w plecy- powiedziałam przesłodzonym tonem i z uśmiechem głupiej blondyneczki.
-To nie znaczy, że nie możesz jeść- oznajmił Liam.
-Przepraszam, ale dwa dni poświęciłam na opiekowanie się tobą w szpitalu- uświadomiłam go.
Nastała cisza. Wszyscy patrzyli się na mnie tym swoim badawczym wzrokiem, a ja znów spojrzałam na zegarek. Była trzecia w nocy.
-Okey... Jest późno, wy jesteście śpiący, ja nie, więc won do wyrek!- rozkazałam- Kazanie możecie mi powiedzieć jutro.
-Ma racje- przyznał Louis- Jeśli się wyśpimy, będziemy bardziej ogarnięci, a co za tym idzie: zrobimy jej dłuższy wykład o jej brzydkim zachowaniu.
Louis położył mi rękę na ramieniu i poczochrał moje piękne, długie, poukładane... No fryzurę mi zniszczył!
-Taa. Jasne... Spadaj- popchnęłam go w stronę schodów, a za nim poszli inni. Ja poszłam do kuchni, wzięłam serce, tym razem nie zaryzykuje głodem, i ruszyłam do piwnicy-sali treningowej.
Na środku sali na krześle siedziała przywiązana Sophi.
-Jak minął dzień?- wzięłam drugie krzesło i usiadłam przed nią- Wiesz... Mi niezbyt dobrze, ale tobie chyba gorzej, co?
Wstałam i ściągam jej taśmę z ust.
-Po co tu przyszłaś?
-Serio? Możesz mi wszystko wygarnąć, a ty pytasz się po co tu przyszłam?- no nie powiem, zdziwiło mnie to.
-Nie jestem potworem- oznajmiła.
-Właśnie, że jesteś! Jesteś nim tak samo jak ja!- powiedziałam wracając na krzesło- Nie zmienisz tego.
-Nie jestem potworem- powtórzyła.
-Jesteś wampirem, czyli potworem- stwierdziłam.
-Mówię, że nie jestem potworem- powiedziała na skraju wytrzymałości. Ja tylko prychnęłam ze śmiechu.
-Piłaś już krew?
-Co?
-No wiesz... Wampiry piją krew- zadrwiłam- Ty jesteś świeżo po przemianie, więc powinnaś pić jej dużo- chwile się zastanawiałam- Właściwie to nowicjusze nie są w stanie się pohamować i piją jej dwa, może nawet trzy, razy więcej niż ci bardziej 'doświadczeni'.
Wymamrotała coś pod nosem i spojrzała na serce, które jadłam.
-Ty też jesteś potworem.
-Ameryki nie odkryłaś- zadrwiłam.
-Obserwowaliśmy cie z krainy do której przybyliśmy po śmierci- oznajmiła- Widzieliśmy jak zabijasz, mordujesz rodziny, wykorzystujesz i służysz szatanowi. Nie zasługujesz na to wszystko co teraz masz. Nie zasługujesz na drugą szanse, którą dali ci przyjaciele. Na nic nie zasługujesz!
-Po śmierci nie da się obserwować ludzi żyjących- stwierdziłam twardo.
-Mieliśmy pewną osobę, która nam w tym pomogła- zaśmiała się- Mówiła, że ją zabiłaś, ale jej nie wierzyliśmy, więc pokazała nam na co cie stać.
Podeszłam do niej i znowu zakleiłam jej usta taśmą. Mam jej dość!
-Miłych snów- powiedziałam tonem wypranym z emocji.
Wyszłam z piwnicy i ruszyłam do salonu. Tam czekała mnie kolejna niespodzianka. Nie znoszę niespodzianek!
Cała moja rodzina siedziała na kanapie.
-Ugh... Serio?! Ani chwili spokoju- westchnęłam kucając przy telewizorze. Zaczęłam wybierać jakiś film, gdy Nicol zaczęła rozmowę.
-Co się z tobą dzieje, Eve? Zmieniłaś się.
Żebyś wiedziała.
-Nie mów na mnie Eve- poprosiłam- Już od dawna mnie tak nie nazywają.
-W takim razie jak?- zapytał Mattew.
-Angel. Jestem Angel- uśmiechnęłam się lekko i dalej wybierałam film. Mam ich o wiele za dużo.
-W takim razie co się z tobą dzieje?- powtórzyła Nicol.
-Nic. Taki mam charakter, takie mam nawyki i taka już jestem- wzruszyłam ramionami- Nie zmienisz tego.
-Ale ja czuje... Czuje, że dzieje się z tobą coś dziwnego- powiedziała.
-Jest demonem. Co się dziwić?- do "rozmowy" wtrącił się tata.
-Skąd to wiesz?!- warknęłam i szybko się odwróciłam w jego stronę. Jego mina pokazywała, że nie chciał tego powiedzieć.
-Wiem różne rzeczy- prychnął. Wiem, obiecałam, że nie będę tego robić, ale muszę wiedzieć co on wie.
Zamknęłam oczy na kilka sekund i wtargnęłam do jego umysłu.
Po prostu nie mogłam uwierzyć w to co tam wyczytałam!
-Ty parszywa gnido!- krzyknęłam. Chwyciłam go za bluzkę i przyparłam do ściany.
-Eve!- wrzasnęli wszyscy.
-O co ci znowu chodzi?!
-O co?! To ty podpaliłeś dom mojej przyjaciółki! I to ty próbowałeś zabić mojego podopiecznego!- potrząsnęłam nim przez co uderzył głową o ścianę. Mogłabym podejrzewać o to każdego, ale nie spodziewałam się, że wyczytam takie myśli u kogoś z mojej rodziny!
-Nie wiem o czym mówisz- odpowiedział spokojnie.
-Cały czas o tym myślisz, idioto!- warknęłam na niego- Powiedz prawdę!
-To przez ciebie nas zabito- powiedział z pogardą- Należy cie się jakaś kara!
-Czemu na moich przyjaciołach?
-Bo ciebie nie da się zabić- zadrwił.
Wściekła złapałam go za szyje, aby nie mógł oddychać. Zaczął się szamotać, ale ja nie zwracałam na to uwagi.
-Proszę, Eve, puść go- koło mnie pojawiła się Nicol.
-Spalił dom Perrie i próbował zabić Liama- powiedziałam spokojnie- Zasługuje na to.
-Bądź mądrzejsza, Eve- Alard położył mi rękę na ramieniu. Spojrzałam w jego oczy. On naprawdę wierzył, że jestem dobra.
Skąd oni wszyscy biorą ten pomysł?!
-Proszę- koło niego stanął Mattew.
Przez kilka sekund się zastanawiałam. Spojrzałam mu w oczy i puściłam go.
-Daruje ci życie, ale masz opuścić ten dom w tej chwili- powiedziałam tonem bez emocji- Masz nie wracać. Nawet na oczy mi się nie pokazuj, jasne?!
Alard odprowadziła go do wyjścia, a ja starałam się uspokoić.
-Przepraszam... Jestem wybuchowa- zwróciłam się do rodzeństwa- Zwłaszcza jeśli ktoś knuje za moimi plecami.
-To prawda, że jesteś demonem?- zapytał Alard.
-Podobno obserwowaliście mnie po śmierci- zadrwiłam.
-Nic o tym nie wiemy- przyznała Nicol. To znaczy, że Sophi albo mnie okłamała albo nie powiedziała całej prawdy. Musze z nią pogadać.
-To?- zaczął Mattew po krótkiej ciszy.
-Tak. Jestem demonem. Służyłam Szatanowi, mordowałam, wykorzystywałam, kradłam i szantażowałam- przyznałam się i patrzyłam się na ich zszokowane twarze- Dlatego nie chciałam abyście się dowiedzieli. A już na pewno nie w ten sposób. Nie chciałam żebyście się mnie bali.
Zapadła grobowa cisza. Spodziewałam się, że zaczną krzyczeć, uciekać, wyzywać mnie lub coś z tych rzeczy. Ale nie.
Oni tylko stali i patrzyli na mnie zdziwieni. Nie powiedzieli ani słowa. Nic nie zrobili.
-Widzicie- powiedziałam zawiedziona- Dlatego nie chciałam wam tego mówić.
Wzięłam paczkę papierosów, które leżały na stoliku, wyjęłam jednego i zapaliłam zapalniczką.
Założę się, że papierosy i zapalniczka, należą do Zayna. Mówi się trudno.
Włożyłam papierosa do ust i wyszłam tylnymi drzwiami do ogródka. Usiadłam na schodkach i rozglądnęłam się po moim ogromnym ogrodzie.
Kiedyś to tu spędzałam najlepsze chwile. Teraz to obraz nędzy i rozpaczy.
Nie pamiętam kiedy ostatnio cokolwiek tu robiłam. Od kilku lat nie kosiłam traw, nie zaglądałam do starej szopy... Nie dbam o ten ogród.
Nawet trawa wyschła!
Po krótkiej chwili dostrzegłam groby. Były brudne, stare, zaniedbane i przy żadnym nie było ani jednej świeczki, czy kwiatka.
Te 'groby' to wszyscy moi przyjaciele, których poznałam przez te kilka wieków. Za każdym razem musiałam patrzeć, jak się starzeją i umierają. To nie było ciekawe, ale byli przy mnie, gdy ja tego potrzebowałam, więc ja byłam przy nich w ich ostatnich chwilach.
Próbowałam zrobić wszystkie groby jak najlepiej.
Sama kopałam, sama wkładałam tam ciała swych przyjaciół, sama wyżłobiłam wszystkie napisy.
Ich imiona, nazwiska, data narodzin i śmierci, ich ostatnie słowa...
-Nie płacz- powiedział Matt i cała trójka usiadła obok mnie.
-Ja nie płacze- przetarłam policzek po którym spłynęła mała łezka.
To przez te krzyże. Za wiele wspomnień.
-Przepraszamy jeśli pomyślałaś, że nie chcemy cie znać- uśmiechnął się Alard- Po prostu nasz zszokowałaś.
-Macie prawo mieć takie negatywne uczucia związane ze mną. W końcu jestem demonem- westchnęłam i zaciągnęłam się dymem- Sama bym miała takie uczucia...
-Nie, Eve, nie- przerwała mi Nicol.
-Kim lub czymkolwiek jesteś i tak będziesz naszą siostrą -oznajmił Mattew.
-No tak...- westchnęłam- Genów nie da się zmienić.
-Nie!- zaprzeczył Alard- Jesteś naszą siostrą, ponieważ cię kochamy taką jaka jesteś.
-I nigdy nie przestaniemy- dodała Nicol.
Przytulili się do mnie i od razu poprawiło mi się samopoczucie.
Oczywiście coś musiało zepsuć tą piękną chwile.
Mam na myśli mój telefon.
Niechętnie go wyciągnęłam z kieszeni spodni i odebrałam.
-Halo?
-Pani Angel Fallen?- usłyszałam zachrypnięty głos.
-Tak. W jakiej sprawie?
-Mówi Zack Spears. Z góry przepraszam, że dzwonię o tak późnej porze, ale to naprawdę ważne- stłumiłam śmiech. On się nazywa dzida!
-O co chodzi?- zapytałam prawie wybuchając śmiechem. Słyszeliście jego nazwisko? Tu nie da się nie śmiać!
-Jestem z policji- od razu spoważniałam. Chyba nie muszę mówić dlaczego? No mam nadzieje- Czy mogłaby pani przyjechać tu jak najszybciej?
-Wie pan co... Właśnie nie bardzo mogę...- nie mam ochoty jeździć na komisariat policji z niewiadomych powodów!
-Chodzi o Alex Blue. To naprawdę poważna sprawa- powiedział takim smutnym tonem.
-Mogę z nią porozmawiać?- zapytałam zdziwiona. Nastąpiła chwila ciszy.
-Angel? Proszę przyjedź tu jak najszybciej- usłyszałam zapłakany głos Alex.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!
Rozdział punktualnie o 12:06!
Jestem wielka! :D
Dobra, koniec moich głupot.
Jak wam się podoba najgorszy rozdział wszech czasów? O.o
Nie musicie nic mówić. I tak wiem, że jest okropny.
No cóż... Trudno!
Raz na jakiś czas musi pojawić się rozdział do kitu :/

A teraz...
Po pierwsze: Jutro (ewentualnie pojutrze xD) dodam post z następnymi nominacjami LA, więc wypatrujcie moich głupich odpowiedzi oraz pytań.

Po drugie: Jeśli jeszcze nie oddaliście głosu na "Blog miesiąca: Lipiec" to wejdźcie na sondę  i zagłosujcie! (Najlepiej na mojego bloga ;P)

Po trzecie: Pamiętajcie, że istnieje coś takiego jak "Zapytaj bohatera" ;D

14 komentarzy:

  1. Co ty gadasz (piszesz xD)! Ten rozdział jest świetny! <33
    Życzę weny, udanej środy i reszty wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co? Głupia jesteś. Masz świetnego bloga, a mówisz, że rozdziały do bani. Są ZAJEBISTE! Ile mamy się jeszcze powtarzać, aż zrozumiesz, że masz świetnego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
    boski boski BOSKI <3
    co ty mi tu chrzanisz?!! ten rozdział jest boski <3
    a ten moment kiedy chciała mu wyrwać serce cudo <3 tylko szkoda, że tego nie zrobiła :( a już miałam taki zaciesz, a tu klapa ... :(
    ale mam nadzieję, że uśmiercisz go inaczej... źlej... boleśniej... itd. xD wiem, wiem, jestem dziwna, ale co poradzisz xDD hahahah ;*
    a ten jej "ojciec" co za dupek!!! zasłużył na śmierć! powinna go udusić, no ale coż nie wypadało przy rodzeństwu :/
    czekam na nn WSPANIAŁY rozdział i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wooooooaaaaaah!!!

    To takie cudowne mieć takie rodzeństwo :) Oni są bardzo wyrozumiali i fajni :) Angel ma dobrze, bo ma takich przyjaciół i takich braci i siostrę. (O Sophie nie wspominam -,-")

    CZEMU KŁAMIESZ?! ROZDZIAŁ BYŁ ŚWIETNY!!! TY MI TUTAJ NIE OSZUKUJ, BO BYŁ NAPRAWDĘ DOBRY. I KROPKA.

    Czekam z niecierpliwością na next :)
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, rozdział zajebisty. CIekawe co jest Alex i jaka będzie zemsta Angel. NIe mogę się doczekać :) Czekam na nexa.

    P.S. Zostałaś nominowana do Libster Awards. Więcej informacji na http://fuck-u-i-love-u-xxx.blogspot.com/
    Gratuluje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim momencie… egh… Świetny rozdział :) czekam na następny i weny życzę xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział ! Jestem ciekawa jakiż to sposób wymyśliła Angel aby uśmiercić William'a :) No i ciekawe co jest z Alex ?
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) Pozdrawiam - @zosia_official xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział zajebisty!
    Tylko czemu tak mało Lingel?!
    Dobrze że rodzina zaakceptowała Angel ;)
    To ma być ojciec?! Jak tak można?! Dobrze że Angel go wywaliła! Bardzo dobrze! :D
    Czekam na następny!
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Co Ty gadasz?! Rozdział jest po prostu zaje*isty!!! Piszesz genialnie, więc jak możesz powiedzieć, że którykolwiek rozdział jest do kitu?

    Rozdział jest przecudowny <3
    Jakoś myślałam, że rodzeństwo Angel będzie jej dokuczać, a tu taka miła wiadomość. Oczywiście do tego cudownego rodzeństwa nie doliczam Sophie -.-
    Ehhh... a już myślałam, że Angel zabije Willa. Było by tak cudownie. Chociaż jeśli później go spotka to będzie go raczej bardziej męczyć, więc świetnie!! xD
    Ale z ojca Angel jest gnida! Jak można zrobić coś takiego swojej córce, a właściwie to jak można zrobić to nic niewinnym ludziom?
    Szkoda, że jest tak mało Liam'a :(
    Weny Ci życzę i do nn ;*


    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jest zajebistyyyy ♥
    Nie mogę doczekać się kolejnego ♥♥♥
    Ale z jej ojca jedt chuj! Ten jełop spalił Perrie chatę!!! Co za palant! ♥
    I jeszcze ta dziwka zwana jej siostrą - ughhhhhhhh :D ♥♥♥
    Koooooocham ♡♥♡♥♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  11. Omg!Jak się ciszę,że znalazłam bloga o takiej tematyce.Może w jakimś stopniu podobne do mojego?
    Nwm.
    Nie no rozdział jest genialny.
    Wiem,że czytane od początku zajmie mi sporo czasu ale myślę,że dam sobie radę.Jeden rozdział wciągnął mnie na maksa.
    Nie powiem,że czekam na kolejny,bo nie chcę sobie psuc frajdny z czytania ale...a niech tam szybko następny poroszę!
    Pozdrawam i życzę weny.
    Jesli miałabyś czas i ochotę zapraszam do siebie.
    clockworklove.blogspot.com
    Vicky:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Booooooski. <3 Przecież ci wyszedł cudownie. Nie mogę się doczekać nexta. ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. ROZDZIAŁ REWELACYJNY i nakopie Ci w ten Twój zgrabny tyłeczek! Więcej wiary w siebie kobieto! Masz ogromny, genialny talent! I nie waż się w to wątpić!
    Jeju to takie poruszające trzymaj tak dalej!
    Dobrze Angel moja dziewczynka :)
    I teraz pytanie za 1000 kim do cholery jest Alex? Tylko ja tego nie wiem? Mózg ostatnio mi nie kontaktuje ale bez przesady!
    Ale ojciec to skurczybyk! Jak mógł to zrobić! Nie spodziewałam się tego ever to okropne!
    Lece dalej!
    Buźki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH