09.08.2014

Rozdział 41 "Czemu nie umiem cię zabić?!"

~Liam~ 

Przed oczami zrobiło mi się strasznie jasno. Szybko zamknąłem oczy. Usłyszałem pikanie. Bardzo uporczywe pikanie.
Znowu otworzyłem i zamknąłem oczy. Powtórzyłem tą czynność kilka razy aż przyzwyczaiłem się do światła. Bolała mnie głowa, ale rany nie dały o sobie znać. Jakby ich nie było.
Poczułem, że ktoś ściska moją rękę, więc od razu spojrzałem w tamtą stronę.
Angel spała na krześle przy moim łóżku. Trzymała mnie za rękę, a jej głowa była oparta o moje ramie. Odgarnąłem włosy, które opadły jej na twarz, i zobaczyłem czarne ślady tuszu na policzkach. Płakała?
Mam nadzieje, że nie przeze mnie...
Dotknąłem lekko jej policzka, a ona drgnęła pod wpływem dotyku.
-Daj mi spokój, Gabriel- zaczęła mamrotać przez sen- Wiem, że masz mnie nauczyć latać, ale...
-Angel- zaśmiałem się.
-Daj mi się chociaż wyspać!- warknęła- Nauczę się latać jutro...
Cały czas mamrotała i machała ręką, aby mnie odepchnąć. Po chwili ucichła i otworzyła szybko oczy. Gdy tylko zobaczyła, że przytula moją rękę, od razu ją puściła.
-Ja... Przepraszam- potrząsnęła głową i wstała z krzesła.
-Mówiłaś przez sen...
-Co, mówiłam?- zapytała przerażona.
-Coś, że Gabriel ma cie zostawić i nauczysz się latać kiedy indziej. Co ci się śniło?
-Jak się dzisiaj czujesz?- szybko zmieniła temat.
-Dobrze, ale... Co ci się śniło?
-Wezwę lekarza. Sprawdzi czy wszystko jest dobrze i jeszcze dziś będziemy w domu. A tam czeka cie niemały szok...- zadrwiła i unikała tematu.
Wyszła szybko z sali, a wróciła po kilku minutach z lekarzem. Jak znam życie pewnie był zahipnotyzowany.
-Jak się pan czuje?- zapytał świecąc mi latarką po oczach.
-Dobrze.
-W takim razie zrobimy kilka badań i jeśli wszystko pójdzie dobrze, wypiszemy pana dziś po południu.
Ja tylko przytaknąłem, a po chwili przyszła pielęgniarka z wózkiem. Serio?
Bez żadnych sprzeciwów usiadłem na nim i wyjechaliśmy na korytarz.
Zrobili mi kilka prześwietleń i mogłem wrócić do sali. Teraz tylko musieliśmy poczekać na wyniki.
-To co? Powiesz co ci się śniło?- zapytałem. Za bardzo mnie ciekawi ten temat, aby tak po prostu dać jej spokój.
Na kilka minut zapanowała cisza, a Angel patrzyła na ścianę jak zaczarowana.
-Czasem wracam do czasów w których byłam aniołem...- westchnęła cały czas patrząc na ścianę- Śniło mi się, że Gabriel ma mnie nauczyć latać. No wiesz... Normalne anioły mają skrzydła i czasem z nich korzystają. Tego dnia miał mnie tego nauczyć.
-I co się stało?
-Nigdy się tego nie nauczyłam- wzruszyła ramionami- Krótko po tym dniu strącono mnie z nieba- odwróciła się plecami i zdjęła jedno ramiączko- i odebrano mi skrzydła.
-Przykro mi...
-Nie potrzebnie- zaprzeczyła- Po części to moja wina.
-To bolało?- zapytałem przejeżdżając palcami po bliznach. To był błąd. Angel chyba nie poczuła mojego dotyku, ale ja zaczynałem odpływać.

Wylądowałem w moim pokoju. W domu Angel
Podświadomie wyczułem, że było to niedawno. Możliwe, że to nawet kilka dni po tym jak dom Perrie został spalony.
Skąd to wiem? Nie mam pojęcia. Coś od środka mi to mówiło.
Leżałem na łóżku. Spałem.
Po kilku sekundach do pokoju weszła Angel.
-Tym razem to zrobię- wyszeptała i podeszła do łóżka. Usiadła koło mn... Koło niego.
Pogłaskała go po policzku i uniosła rękę... Rękę w której trzymała sztylet.
Zamknęła oczy po czym wbiła sztylet w jego brzuch.
Otworzył szybko oczy i wydał z siebie zduszony krzyk.
-Cicici...- wyszeptała trzymając rękę na jego ustach, aby go uciszyć. Drugi ja szybko wyjął sztylet i sturlał się z łóżka. Poszedł w kąt pokoju.
Chciał uciec od niej jak najdalej.
-To potrwa chwile- zapewniła podchodząc do niego- Nawet tego nie poczujesz.
Podniosła z podłogi sztylet i chciała wbić w jego serce lecz w ostatniej chwili się zatrzymała. Patrzyła w jego oczy. Przez kilka długich minut milczała. W końcu odeszła od niego na kilka kroków.
-Nie mogę... Nie umiem...- wyszeptała- Jak to jest, że próbuje cie zabić i nie mogę tego dokonać?!
Po chwili znowu do niego podeszła i spojrzała w jego oczy. Ona mnie... Znaczy jego, hipnotyzuje!
-Nie będziesz pamiętać co wydarzyło się tej nocy. Po prostu spałeś, dobrze?- zapytała, a on przytaknął. Rozcięła sobie rękę i przyłożyła do jego ust. Rana sie zagoiła- Idź się przebrać, a potem daj mi tą koszulkę. Trzeba ją wyprać.
Poszedł do łazienki,  jak sądzę się przebrać, a Angel stała chwile w tym samym miejscu.
Po chwili się ruszyła i zdjęła poszewkę z kołdry i poduszki, po czym wytarła nimi podłogę całą we krwi.
Wyszła i szybko wróciła z nowymi poszewkami. Założyła je na kołdrę i poduszkę i czekała.
Była zdenerwowana to widać.
Po chwili drugi ja wrócił do pokoju.
Sprawdziła czy wymył krew na brzuchu i wzięła koszulkę.
-Miłych snów- wymamrotała otumaniona i wyszła. Ja natomiast poszedłem spać, jakby nic się nie wydarzyło.

-Miało boleć i bolało- wyszeptała Angel- Na tym to polega.
Szybko wziąłem rękę z jej blizny. Znowu byłem w szpitalu. Tak jakby minęła niecała sekunda.
Nie wierze... Ona chciała mnie zabić! Nie... To na pewno jakaś pomyłka... Tak. Na pewno.
Przez chwile się nie odzywałem, ale pomyślałem, że trochę to dziwnie to wygląda.
-Długo czułaś ból?- zapytałem przełykając wielką gulę w gardle.
-Przez jakiś rok. Potem były blizny- westchnęła i odwróciła się do mnie twarzą- Najwidoczniej tak miało być.
Nastała cisza, a ja nie zdążyłem się ugryźć w język...
-Podobno jeśli dotknie się twoich blizn to widzi się różne obrazy, to prawda?
-Jeśli dotknąłbyś jednej z moich blizn zobaczyłbyś jakąś scenkę z mojego życia- oznajmiła- Nie wiem jak to działa. Nigdy nie wiem co może ci się ukazać. Najpewniej zobaczyłbyś jakąś krwawą scenkę, niczym z horroru, dlatego nie polecam tego robić. A co?
-Nic- powiedziałem szybko i wzruszyłem ramionami- Po prostu mnie to zainteresowało.
Znowu nastała cisza. Tym razem przerwał ją lekarz.
Badania wyszły dobrze. Musiałem jeszcze tylko coś podpisać i wychodzę.


~Angel~


Gdy tylko Liam wypełnił jakieś papierki, od razu stąd odjechaliśmy.
Jednak coś było nie tak. Liam siedział cały spięty. Kilka razy pytałam się czy wszystko w porządku, ale za każdym razem odpowiadał "wszystko jest dobrze".
Niby mogłabym zajrzeć do jego mózgu i wyszukać problem, ale... Nie chce wdzierać się do umysłów innych ludzi. Chce, aby mieli swoją prywatność.
Po jakiś trzydziestu minutach byliśmy pod domem. Liam wyszedł, a ja jeszcze chwile siedziałam przy kierownicy. Zastanawiałam się czy mam szanse jeszcze uciec.
Nie chodzi o to, że się boje. Ja się nie boje. Po prostu stresuje się przed spotkaniem z Gabrielem. Chyba mam prawo, nie?!
-Idziesz, Angel?- koło moich drzwi stanął Liam.
-Ty idź, ja... Za chwile przyjdę- wymamrotałam. Chłopak mnie posłuchał i poszedł do domu. Ja posiedziałam jeszcze chwilkę z głową na kierownicy, aż w końcu się odważyłam i wyszłam z tego głupiego auta. Powolutku i małymi kroczkami weszłam do domu. Rzuciłam kluczyki do miski i odłożyłam kurtkę na wieszak. Słyszałam śmiechy w salonie, więc poszłam tam spodziewając się trudnej rozmowy z Gabrielem.
Gdy tylko stanęłam w progu pokoju, wszyscy natychmiast umilkli.
-Przykro mi- powiedziała Eleanor i przytuliła mnie.
-Nie potrzebnie- zapewniłam ją- To zwykła kłótnia.
-Zwykła kłótnia byłaby, gdybyście teraz ze sobą rozmawiali, a unikali się na wszystkie możliwe sposoby!
-To nic niezwykłego...
-Może wytrenowano cie na "demona bez serca", ale widzę, że jest ci przykro- zauważyła brunetka.
-Jasne...- odsunęłam ją od siebie i usiadłam na jednym z foteli.
-Chyba nie jestem w temacie- mruknął Liam.
Zayn szybko wystukał coś w telefonie, a Liam dostał SMSa.
-Aha...- i co i ja niby miałam tego nie rozumieć?! Co za idioci!
-Liam poznałeś już moje rodzeństwo?- zapytałam, aby odwrócić uwagę ode mnie.
-Perrie mi coś wspomniała...
-Tak, więc... To jest Mattew, Alard, Nicol i Sophi- na chwile ucichłam- Gdzie ta zdzira?!
-Jestem!- usłyszałam krzyk i trzask drzwi- Co mnie ominęło?
Przeszła koło mnie i poczułam zapach... Zapach męskich perfum pomieszany z czymś... Z czymś co było mi dobrze znane.
Zaciągnęłam się dobrze tym zapachem, a moje oczy zmieniły barwę na jaskrawą czerwień.
-Gdzie byłaś?!- warknęłam podchodząc do blondynki.
-A co cie to tak nagle interesuje?- zadrwiła.
-Znam ten zapach. Poznam go choćby z kilku kilometrów- spojrzałam jej w oczy. Wzdrygnęła się na kolor moich- Gdzie byłaś?!
-W lesie- oznajmiła spokojnie.
-Gdzie dokładnie go spotkałaś?!
-Kogo?- zapytała unosząc jedną brew.
-Dobrze wiesz o kim mówię!
Wszyscy patrzyli na mnie niczym na wariatkę. Okey... Poszłam do naszej 'sali treningowej' i wzięłam jeden z kołków. Szybko wróciłam do salonu i ani chwile się nie zawahałam. Wbiłam kołek w jej rękę. Wszyscy zaczęli od razu krzyczeć jaka to jestem nienormalna i w ogóle.
Chwyciłam jej rękę, aby wszyscy widzieli, i wyjęłam kołek. Jej rana się zagoiła.
-Gdzie go widziałaś?!- warknęłam przyciągając ją do siebie.
-Nie pamiętam- syknęła i uderzyła mnie pięścią w twarz.. Co za... Ja tu próbuje przestać przeklinać, a ona mnie jeszcze prowokuje.
-Jak wrócę to uwierz... Wszystko przypomnisz sobie w kilka sekund- zaśmiałam się jak jakiś czarny charakter w bajce- I będziesz błagać o litość!
Spojrzała na mnie przerażona, a ja popchnęłam ją w stronę Zayna.
-Przywiąż ją do krzesła. Zajmę się nią kiedy wrócę- warknęłam i, dosłownie, wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Zaczęłam biegnąć w las, ale niestety jest to dość duży obszar, a ja... No przyznajmy szczerze.
Biegam szybko, ale nie jestem tak szybka jak wampir.
Stanęłam w miejscu i rozglądnęłam się. Po kilku sekundach przybiegł do mnie Zayn.
Skąd on się tu wziął? Dobra... Nie ważne.
-Pokaż się, William! Wiem, że tu jesteś!- wrzasnęłam- Chyba, że najzwyczajniej w świecie się mnie boisz! Boisz się tego co stworzyłeś?!
Zayn stał obok mnie i uważnie słuchał. Po chwili usłyszeliśmy szelest.
-Ja nigdy się nie boje- zadrwił i wyszedł z cienia- Ale ty chyba tak, skoro masz psa przy sobie.
-To nie mój pies- warknęłam i odepchnęłam Zayna na jakieś drzewo- Chyba musimy pogadać, Will.
-Taa... Chyba tak- uśmiechnął się- Masz ochotę na mały spacerek?
-Ale nie teraz- oznajmiłam.
-Dzisiaj wieczorem?- zapytał- O dwudziestej przy wjeździe do lasu?
-Jasne.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Macie kolejny rozdział, który jest znowu na czas!
No cóż...
Nasz kochany aktor wkracza do akcji! :D
A jak wam się podoba rozdział?
Mam nadzieje, że chociaż tak odrobinkę was wciągnął...

No to co?
Do zobaczenia przy następnym poście! ;D

16 komentarzy:

  1. Za wszelką cene próbuje sobie przypomnieć kim jest Will i czego chce. Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie większość by mnie za to zabiła, ale wolałabym żeby Angel była z Gabrielem :) Taki kaprys :) Stara miłość nie rdzewieje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. KIM JEST TEN WILL??? Cudowny rozdział *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział mega wciągający!
    Liam nareszcie w "domu"!
    Coś ty chciała zrobić Angel! Jak mogłaś?! Liam powinien cie z nienawidzić!
    Z niecierpliwością czekam na następny!
    Kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnie wciągnęło. Ian jako William? No, no. ;P Liam wyzdrowiał! Łiii, cieszmy się. :D A teraz czas oczekiwać na bardzo ważny rozdział. Ciekawe jaka tym razem będzie akcja. Dawaj nexta. <3

    Nath. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Woooow.. czemu z Langel (shippowskie imię ^^) nie mogą być razem ?
    /Polly

    OdpowiedzUsuń
  7. Super!
    Will.... Hmmmm zastanawiam się kto to jest. Ale nie mogę się domyślić :/

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty rozdział :)
    Czekam na następny xD
    weny życze

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie straaaasznie wciągnął!!! I ta scenka z życia Angel ... Niesamowite! Czekam na nexta ;)
    JK

    OdpowiedzUsuń
  10. WOOOOOOOOOOAAAAAAAAAAAHHHHHHHHHHHH!!!!!

    ONA JEST WAMPIREM!!!!
    O rany, jak ja jej nienawidzę.

    Rozdział rewelacyjny, bardzo wciągający :) Dobrze, że z Li już wszystko w porządku^^

    No i nie mogę się powstrzymać: DAAAAAAAAAAAAMOOOOOOOOOON!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ♥

    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Superr!
    Chce kolejny !!! *o*
    (dośc szybko xd)

    OdpowiedzUsuń
  12. Serio?! Jak to nie! Ale Angel go nie zabiła jednak! Więc coś to chyba znaczy nie?!
    Ian wkracza do akcji ^^
    mrr :D
    Lece na następny :*
    Buziaki :*
    PS. Przepraszam za taką nieobecność.
    Ale nie miałam nawet jak wejść, mam nadzieję, że wybaczysz kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG! TY WIESZ, ŻE JA DOSTANĘ ZAWAŁU SERCA PRZEZ CIEBIE, BO PO PROSTU OD PARU GODZIN BIJE MI JAK OSZALAŁE! DZIĘKUJĘ, ŻE UMIESZ TAK ZAJEBIŚCIE PISAĆ.
    KOCHAM TO OPOWIADANIE, CIEBIE
    JESTEŚ CUDOWNA
    DZIĘKUJĘ
    KOCHAM I NASTĘPNY KOMENTARZ BĘDZIE W CHUJ DŁUGI :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH