06.08.2014

Rozdział 40 "Po co ja tu siedzę?... 'Bo go kochasz' "

~Angel~

Ledwo zaparkowałam na parkingu przy szpitalu, a już po kilku sekundach byłam przy recepcji.
-Gdzie leży Liam Payne?- zapytałam prosto z mostu.
-Dzień dobry- powiedziała sarkastycznie pani za ladą.
-Załapałam iluzje- oznajmiłam- A teraz, gdzie on leży?
-Jest pani kimś z rodziny?- zapytała.
-Nie, ja...
-W takim razie nie ma pani wstępu. Do widzenia- uśmiechnęła się złośliwie. Co za...! Odwróciłam się do niej tyłem i zaczęłam mówić do siebie.
-Spokojnie, Angel. To nic takiego. Uspokój się- zaczęłam głęboko oddychać. Wróciłam do niej wzrokiem, uśmiechnęłam się i... Po kilku sekundach nachylałam się nad ladą i trzymałam kobietę za koszulkę.
-Słuchaj no! Mam zły dzień, więc podaj mi numer tej cholernej sali, albo ty też wylądujesz na sali. Tylko, że operacyjnej, jasne?!- krzyczałam patrząc jej w oczy. Niby hipnozę mogłam zrobić na spokojnie, ale... No wkurzyła mnie, okey?!
-Sala sto sześćdziesiąt dziewięć- powiedziała jak jakiś robot, po czym się otrząsnęła. Puściłam jej bluzkę i odeszłam. Schodami ruszyłam na drugie piętro i szybkim krokiem przeszłam korytarz. Jest!
Wzięłam głęboki oddech i niepewnie otworzyłam drzwi.
Liam leżał na łóżku szpitalnym. Podłączyli go do jakiegoś pikającego urządzenia i kroplówki. Spał.
Powoli podeszłam i usiadłam na skraju łóżka. Podniosłam skrawek kołdry i ujrzałam pełno szytych ran i zaczerwienionych bandaży.
-Wyjdziesz z tego, Liam- powiedziałam ze łzami w oczach. Nachyliłam się nad nim i pocałowałam delikatnie w czoło- Obiecuje ci to.
-Co pani tu robi? Kim pani jest?- szybko się odwróciłam. W drzwiach stał lekarz o rudych włosach i licznych piegach na policzkach.
-Jestem...- no dawaj Angel-... kuzynką. Pani w recepcji podała mi numer sali.
-Nie wolno pani tu przebywać. Proszę wyjść- no chyba śnisz! Musiałam się użerać z sekretarką, a teraz z lekarzem! Jak tak dalej pójdzie to będę musiała zahipnotyzować cały szpital, aby dali mi spokój.
-Nic się nie stanie jak zostane na noc, dobrze?- podeszłam i spojrzałam mu w oczy. Ten tylko pokiwał głową i wyszedł.
-Ten dzień gorszy już być nie może!- zadrwiłam i wyjęłam strzykawkę z kieszeni, którą zresztą Zayn zaiwanił ze szpitala. Łowca złodziejem... Hm... Ciekawe...
-Trochę to może potrwać zanim się obudzisz bo jesteś w szpileczce i masz dużo obrażeń...- zaczęłam gadać sama do siebie i wbiłam strzykawkę w swoją żyłę. Po chwili strzykawka była pełna mojej krwi-..., ale pomoże ci się szybciej zregenerować. A to już coś! Jak dobrze pójdzie to jutro, najwyżej pojutrze, stąd wyjdziesz.
Dalej mówiłam sama do siebie i szukałam żył w ręce Liama.
-Co ty jakiś bez żylny jesteś czy co?!- zdenerwowałam się. Szukam tych jego żył, a tu pustka. Żył nie ma.
-O, jest!- krzyknęłam uradowana i wbiłam, najdelikatniej jak umiałam, igłę. Po chwili strzykawka była pusta, Liam pełen od mojej krwi, a ja siedziałam na krześle. Mijały sekundy... Minuty... Godziny!
-Naprawdę nie dziwie się, że zapadłeś w śpiączkę- powiedziałam huśtając się na krześle i rzucając, którąś z rzędu, kulką z papieru do kosza- Tu jest tak nudno, że chyba sama zapadnę w śpiączkę!
Po następnych dwóch godzinach zaczęłam się bawić w filozofa i zastanawiałam się po co ja tu siedzę i wynudzam się na śmierć.
-No właśnie... Po co ja tu siedzę?- 'Bo go kochasz'- Niby racja, ale dlaczego z tego powodu mam się nudzić na śmierć?- 'Bo boisz się go zostawić samego?'- Też fakt... Ale czemu to robię?- 'Bo ci cholernie na nim zależy!'- Do czego to doszło?! Mój własny głosik w głowie mnie opieprza!- 'Pomagam ci przecież'- Weź się zamknij w końcu, a nie mnie dobijasz!- cisza- Nareszcie!- na chwile ucichłam i nagle coś sobie uświadomiłam- Matko Boska! Gadam sama ze sobą! Staczasz się kochana. Oj, staczasz...- mamrotałam do siebie. Po następnych trzydziestu minutach zadzwonił mi telefon. Jest! Jakieś wybawienie z tego nudziarstwa!
-Halo?- zapytałam ucieszona.
-Cześć, Angel!- śmiała się Perrie.
-Wy coś wąchacie, strzykacie sobie, pijecie czy palicie?- zapytałam od razu.
-Co? Nie!- zaprzeczyła poważniejąc- Twoje rodzeństwo jest genialne!
-Taa... Ja tak nie sadze.
-Bo dawno z nimi nie spędzałaś czasu!
-Jasne, jasne- odpowiedziałam- Liam nadal jest w śpiączce, a ja zanudzam się na śmierć. Miło, że spytałaś.
-Przepraszam- przerwała- Zamknijcie się na chwile!- po jej wrzasku zapadła cisza- Jesteś na głośnomówiącym.
-Musiałam zahipnotyzować recepcjonistkę i lekarza, aby dali mi zostać z nim na noc- wymamrotałam.
-Zostajesz tam?- zdziwił się Gabriel.
-Tak. Będę siedzieć przy Liam'ie dopóki się nie obudzi, a co?
-Nic. Po prostu... Takie zachowanie jest do ciebie nie podobne- stwierdził zdziwiony, a we mnie się zagotowało.
-No widzisz. Jednak mam uczucia! Dla ciebie to pewnie nowość, że widzisz mnie taką- zadrwiłam.
-Angel... Możemy do tego nie wracać?- poprosił cierpliwie. Załęże się, że wszyscy tam gapią się na niego, a on robi się czerwony.
-Nie! Nie możemy!- wkurzyłam się- Zawsze mi wytykałeś, że nie mam uczuć!
-Nie prawda- zaprzeczał spokojnie.
-Taa... "Jesteś taka jak inni. Taka jak każdy inny demon! Bez uczuć, marzeń i dobra w sercu" -zacytowałam jego słowa z przed pięciuset latach. Pokłóciliśmy się i... Prawie pozabijaliśmy bo chciał 'przywrócić mnie do porządku'- Zadziwię cie. Mam uczucia, mam marzenia i mam dobro w sercu. Liam mi pomógł je znaleźć. Ty nie chciałeś. Po prostu mnie odepchnąłeś od siebie. Wtedy, gdy najbardziej potrzebowałam czyjegoś wsparcia. Patrzyłeś jak staczam się na dno i staje się jednym a nich!
-Nie chciałem tego i dobrze to wiesz!- uniósł się.
-Nie wieże ci, Gabriell- pokiwałam przecząco głową ze łzami w oczach- Moje zaufanie do ciebie przepadło ponad pięćset lat temu, gdy mnie zostawiłeś...
-Nie zostawiłem cie, okey?!- krzyknął- Myślisz, że z własnej woli bym cie zostawił?! Pan i inne anioły zakazały mi się z tobą spotykać. Jako archanioł muszę dawać przykład i nie mogłem się spoufalać z demonami!
Gdy tylko udało mi się z tobą spotkać, inne anioły mnie śledziły, musiałem udawać, że ci daje nauczkę. Wtedy wybuchały wielkie kłótnie o nic, a ja wcale się z tego nie cieszyłem, jasne?!
I nie. Nie zostawiłem cie! Cały czas obserwowałem twoje poczynania z nieba i modliłem się, abyś nie schodziła na złą drogę! Widziałem jak się cieszysz, jak imprezujesz, jak się załamujesz... Widziałem jak coraz bardziej tracisz zaufanie do innych, jak zmieniasz się w potwora, jak Szatan wykorzystywał cie do siania zła na ziemi! Widziałem jak upadasz... I gdy chciałem ci pomóc... Gdy chciałem podać ci rękę... Piotr za każdym razem zamykał mi bramę przed nosem i nie pozwalał ci pomóc. Widziałem jak się zakochujesz, jak bierzesz ślub, jak tworzysz własną rodzinę, widziałem jak twój mąż zmienił się w twojego kata! Widziałem wszystko co tylko mogłem zobaczyć bo na więcej mi w niebie nie pozwolono!
Więc nie mów, że cie zostawiłem, jasne?!
Może nie ingerowałem jakoś strasznie w twoim życiu, ale... Nigdy nie mów, że cie zostawiłem...- końcówkę wyszeptał i usłyszałam jak płacze. Zresztą tak jak ja. Cały czas był... Jak mój osobisty Anioł Stróż.
W słuchawce usłyszałam jeszcze trzaskanie drzwiami, a potem cisza.
-Pójdę z nim pogadać- zaoferowała się Eleanor.
-Nie- zaprzeczyłam i próbowałam przełknąć ogromną gule w gardle- My... My sami musimy to załatwić. Jak wrócę z Liam'em... Sama z nim porozmawiam, dobrze?
-Ja... Okey- westchnęła- Angel?
-Tak?- zapytałam usiłując przywrócić mój głos do porządku.
-Na szafce, obok łóżka są chusteczki- powiedziała pocieszająco. Odwróciłam się i rzeczywiście na szafeczce było pudełko chusteczek.
-Dzięki- pociągnęłam nosem- Postaram się żebyśmy wrócili jutro. Pa...
-Do jutra- powiedzieli wszyscy. Nawet usłyszałam, gdzieś w tle, głos Sophi.
Wyjęłam znowu strzykawkę i zrobiłam dokładnie to samo co kilka godzin wcześniej. Po kilku minutach wzięłam chusteczki i chciałam się doprowadzić do porządku, jednak cały czas płakałam, więc nic to nie dało.
-Dlaczego wszystko musi być takie trudne?- zapytałam patrząc na Liama- Ty jesteś w śpiączce, przeze mnie. Moja rodzina postanowiła zrobić sobie spotkanie rodzinne i wrócili zza grobu. Moja siostra chce się na mnie zemścić i chce mnie zabić. Mój ojciec mnie nienawidzi, co odwzajemniam. Wampiry, z nadal nie wiadomych dla mnie przyczyn, chcą mnie zabić. Mam na pieńku z Szatanem. Pokłóciłam się z Gabriellem. Co jeszcze mi dojdzie do listy moich porażek?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!
Kurcze, dopiero teraz dostałam się do komputera bo mój brat śpi.
Ale pierwszy raz od dawna dodałam rozdział w odpowiednim dniu i bez żadnych wymówek! :D
Ale wróćmy do rozdziału...

Jak wam się podoba?
Zdaje się, że moja wena wróciła z wakacji ;D
Osobiście rozdział mi się podoba, ale każdy ma inny gust, więc czekam na wasze wypowiedzi.
Jutro dodam nominacje do LA i dokończę dodawać nowych bohaterów do zakładki "Bohaterzy".
Co prawda ich zdjęcia i wiek są już podane, ale one ulegną jeszcze zmianie, także nie przywiązujcie się do tymczasowych informacji :P

To do jutra :*

13 komentarzy:

  1. Cieszę się ,że twoja wena wróciła <3 Nawet nie wiesz jak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! I ta akcja ze szpitalem. Na pewno Liam z tego wyjdzie, a życie Angel się... rujnuje. Ciekawe, co będzie dalej. Może jakiś kolejny problem? A może wszystko naprawią? Nie mogę się doczekać next'a. ♥

    Nath. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze że wena już wróciła! ;D
    Jak to Angel miała męża?! I to jakiegoś kata?! Chyba coś przeoczylam...
    Z niecierpliwością czekam na następny!
    Kocham <3
    Ps.niech liam się w końcu obudzi!

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś tak mi się zdaje, że wiem co kombinujesz z tym wstrzykiwaniem krwi i nie chodzi tu tylko o uzdrowienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co kombinuje?
      J jestem aniołkiem i nic nie kombinuje ;-)

      Usuń
  5. ZA-JE-BIS-TY!! Zajebisty xD czekam na kolejny xD
    Weny życze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu oddaj talent proszę!
    /Polly

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba mam podobne przeczucia co Mała Jędza.
    Wracając do rozdziału. Był świetny!
    Angel gadająca do siebie xD
    Kłótnia Angel i Gabriella... To nie było śmieszne, ale można było się trochę dowiedzieć.
    Weny życzę i do nn ;*

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER <3 twoja wena wrocila <3 i rozdzial jest cudny <3 ale to nienowosc xD tak sie ciesze <3
    i cos kombinujesz, ja to wiem i mam nadzieje, ze to bedzie cos dobrego, bo inaczej porozmawiamy ...
    xD
    czekam na nn i pozdrawiam
    weny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. WOAAAAAAAAAH REWELACJA!!!!!

    Ty to masz talent :)
    Ale sie działo w tym rozdziale... Najlepsza Angel gadająca do siebie xd

    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. cudeńko po prostu jak zawsze!
    Kocham to opowiadanie i z rozdziału na rozdział zakochuje się na nowo *-*
    So romantic :D
    To Angel miała męża i dzieci? Wtf?!
    Albo źle przeczytałam!
    oby Liaś szybko się wybudził!
    I wee witamy Cię Weno Nataszy z powrotem u nas :D
    Lece dalej
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  11. POPŁACZE SIE W KOŃCU I TO BĘDZIE TWOJA WINA
    ROZDZIAŁ ZAJEBISTY
    NIECH LIAM SIĘ JUŻ OBUDZI
    NIEZŁA KŁÓTNIA Z GABRIELEM
    CHYBA POWINNAM WYŁĄCZYĆ CAPS LOCKA ALE MI SIĘ NIE CHCE
    KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH