03.08.2014

Rozdział 39 "Witaj, Eve"

~Angel~

Gdy razem z Zayn'em doszliśmy do domu, od razu wyjechali do szpitala. Namawiali mnie długo, nawet kundel chciał mnie zaciągnąć siłą do auta, ale... Nie chce tam na razie iść. Nie umiem patrzeć na Liama, który jest w takim stanie, przeze mnie. Bo to jest moja wina...
-Napić- przerwałam sama sobie- Musze się napić...
Poszłam do salonu i podeszłam do barku. Wyciągnęłam wino z 1943 roku.
Oh... Co za czasy. Hitler, wojna...
Całe piekło nie mogło wyjść z podziwu iż rozpętałam wojnę na skale światową. Może to dziwnie brzmi lecz to jest prawda.
Miałam w tyły z Lucyferem. Spieprzyłam jakieś zadanie, tak błahe, że nawet teraz nie pamiętam o co chodziło. Miał mi to za złe i zaczął gnoić mnie słowem. Ośmieszył mnie przed całym piekłem! Wpadłam w szał i stwierdziłam, że pokaże mu na co mnie stać.
Hitler... Nędzny śmiertelnik chciał władzy.
Zaczęłam mu szeptać, podpowiadać, a on słuchał mnie jak Boga! Potem coś się spieprzyło.
Źle mu podpowiedziałam i Polska zaczynała odzyskiwać wolność.
No co?! Pijana byłam i źle usłyszałam ich nędzne pomysły!
Rozumiecie to?! Dałam się oszukać jakimś ludzkim szczurom!
Otrząsnęłam się z rozmyśleń i zauważyłam, że wypiłam już pół butelki.
W smaku naprawdę dobre...
-No to co?- zapytałam sama siebie- Za moją głupotę.
Uniosłam butelkę, jakbym mówiła jakiś toast, i wzięłam kolejny łyk. Po następnych trzydziestu minutach butelka była pusta, więc poszłam po kolejną, i ostatnią!
Podeszłam do barku i wyciągnęłam pierwszą z brzegu butelkę. Hm... 1888 rok. Także piękne czasy. Kuba rozpruwacz grasował w Londynie.
-W sumie fajną mi ksywkę wymyślili- mruknęłam i tanecznym krokiem chodziłam po salonie, wspominając ten rok. Pamiętam jak wysłałam na posterunek Scotland Yard list z kawałkiem ludzkiej nerki... Trzeba przyznać, że na rok mi odwaliło i miałam dziwne sposoby na zwalczanie nudy, ale... Dobra. Może lepiej zapomnijmy, że w ogóle wspominałam te czasy...
-Ale tu cicho- westchnęłam odkładając butelkę na stolik. Podeszłam do wieży i włączyłam głośno muzykę. To są plusy mieszkania w lesie.
Wzięłam wino i znowu zaczęłam tańczyć.
 Kurcze... Teraz tak dziwnie, gdy nie ma tu tych głupków. Zawsze mieszkałam sama, a teraz przez nich przyzwyczaiłam się, że jest jakiś hałas... Hałas!
Ktoś pukał przez dłuższy czas do drzwi, po czym nastała cisza. Nie przyjmuje teraz gości, nie mam ochoty.
Pogłośniłam jeszcze trochę i poszłam do kuchni po szklankę wody. Powolutku nalałam sobie wody i wyjęłam z lodówki, jedno z czekających na zjedzenie, serce. Jakby nie patrzeć, dawno nie jadłam.
Żeby nie było! To serca wampirów, nie ludzi.
Tym razem nie będę go ćwiartować, zjem je sobie jak jabłko.
Wyszłam zadowolona z kuchni i skierowałam się do salonu.
Gdy tylko stawiłam tam krok, muzyka ucichła, a rzeczy, które trzymałam w rękach, wylądowały na podłodze.
-Tata?
-Witaj, córciu- powiedział drwiąco. Co tu się, do cholery, dzieje?!
-Jak to?

"Mężczyzna zaczął ubierać się w szaty. W łożu leżało młode, blond dziewczę, okryte tylko cienkim materiałem.
-Naprawdę musisz już iść?- wymruczała.
-Zaiste- oznajmił obracając się do niej przodem- Muszę wracać do rodziny.
-Jesteś ze mną- zauważyła- Po co ci oni?
-Są moją rodziną.
-Dobrze... W takim razie, kiedy znów zaszczycisz mnie swą wizytą?
-Nigdy. To ostatni nasz wybryk.
-Proszę?!
-To koniec, Anabelle- powtórzył.
-Nie możesz. Przecież mnie kochasz!
-Jesteś piękna lecz nie w moim typie- podszedł i pocałował ją delikatnie w usta.
-Nie możesz!
-Żegnaj...
-Pożałujesz!- wrzasnęła za nim. Niestety mężczyzny nie było już w sypialni- Nie masz pojęcia z kim zadarłeś!"

-Dawno temu miałem mały romans z czarownicą. Oczywiście tego małego szczegółu nie wiedziałem- wzruszył ramionami- Gdy postanowiłem z tym skończyć, ona chciała się zemścić. Rzuciła na naszą rodzinę urok, przez który zresztą sama umarła. Na każdego z nas, oprócz na twoją matkę.
-Nie rozumiem- przyznałam nadal zdezorientowana.
-Mieliśmy nie wejść do nieba tylko siedzieć w czyśćcu. Po kilkuset latach mieliśmy się obudzić zdezorientowani w nowym, innym świecie.
-Jak to "my"?- zapytałam zdenerwowana.
-Witaj, Eve- szybko się odwróciłam. Za moimi plecami stała Nicol z Mattew'em i Alard'em.
-Nagle wam się zebrało na rodzinne spotkanie?!- krzyczałam wkurzona.
-Nie cieszysz się?- Nicol posmutniała.
-W jakimś minimalnym stopniu się ciesze- mruknęłam. Chwyciłam butelkę wina ze stołu i wypiłam dość spory łyk.
-Ty pijesz?- zdziwiła się Nicol.
-Ty w ogóle jesteś za młoda na picie!- Alard wyrwał mi z ręki butelkę. Mój kochany, nadopiekuńczy braciszek...
-Ej! Po pierwsze- zaśmiałam się głupio- pije bo chce jakoś przyswoić myśl, że moja rodzinka powstała ze zmarłych. Po drugie mam 564 lata. A ty nadal nędzne 19, także oddaj mi butelkę i siedź cicho!
-Jakim cudem masz 564 lata, a on tylko 19?- do rozmowy dołączył Mattew.
-Ponieważ... Wy byliście nieżywi i dlatego wyglądacie tak młodo. Ja nie umarłam i cały czas tu byłam także moje lata płynęły normalnie- zadrwiłam.
-Ale...
-Mam zły humor nie będę rozmawiać o moim życiorysie, okey?!- krzyczałam.
-Chwila... Dlaczego nie ma Sophi?- zapytał... Tata.
-Hm... Skoro ona też ożyła... To radziłabym wam odkopać ją spod ziemi, puki jeszcze ma tam powietrze. Jeśli w ogóle ma powietrze- zadrwiłam. Ojciec szybko wyleciał z domu i pobiegł do ogrodu. Oh... Jaki on nagle kochany się zrobił.
Wszyscy dziwnie na mnie patrzyli.
-No co?! Mam specyficzne poczucie humoru- mruknęłam.
-Nie- zaprzeczyła Nicol.
-Zmieniłaś się- dokończył Mattew.
-Ta... Żebyście wiedzieli- wymamrotałam. Po chwili do salonu wszedł tata z Sophie. Ledwo weszła, a już przytulała się z każdym po kolei. Aż doszła do mnie...
-Co ty tu robisz?!- spojrzała na mnie przerażona.
-O ile mi wiadomo to mieszkam?
-Ty... Ty mnie zabiłaś!
-Nie histeryzuj! Przecież żyjesz- zabiłam już tyle osób, że teraz mnie to nie rusza. No przepraszam, że Lucyfer mnie tak wytrenował!
-Zabiłaś naszą siostrę?!- wrzasnęła cała trójka.
Chciałam odpowiedzieć, ale zadzwonił telefon.
-Halo?
-Angel, Liam zapadł w śpiączkę. Twoja krew przestaje na niego działać- powiedział szybko Zayn.
-Przyjadę za... Nie wiem, kiedy dokładnie bo mam swoje problemy, okey?!
-Liam to twój podopieczny, twój przyjaciel, a za niedługo pewnie nawet chłopak, więc rusz tą dupę i tu przyjedź!- wrzasnął do słuchawki.
-Dobra... Postaram się tam dostać jak najszybciej- oznajmiłam i szybko się rozłączyłam.
-Co to jest?- zapytała Nicol.
-Telefon. Można przez niego rozmawiać z innymi ludźmi na odległość- wyjaśniłam. Wzięłam kurtkę i chciałam wyjść, ale wtedy sobie coś uświadomiłam.
Przecież nie mogę ich tu zostawić samych. Nie znają się na nowoczesnych urządzeniach, więc w kilka sekund mogliby mi spalić dom!
Napisałam szybkiego SMSa do Eleanor i wróciłam do salonu.
-Nie zostawię was tu samych- stwierdziłam- Spalilibyście mi dom...
Zauważyłam, że nie ma Sophie.
-Gdzie ta...-nie dokończyłam, ponieważ poczułam ból w brzuchu.
-Eve!- wrzasnęli wszyscy, oprócz taty. Dotachałam brzucha i poczułam lepką ciecz. Krew. Co za zdzira...
-Coś ty zrobiła, Sophie?!- krzyknął Alard i podbiegł do mnie. Blondynka podeszła do mnie i wbiła kolejny nóż w klatkę piersiową.
-Niech poczuje się tak jak ja, gdy wyrywała mi serce.
Wkręciła mi kolejny nóż w plecy.
-Odejdź od niej!- krzyknął Mattew i odebrał jej resztę noży. Alard chciał mi pomóc wstać lecz odepchnęłam go od siebie.
-Jesteś żałosna!- zadrwiłam, a moje oczy poczerwieniały. Wyjęłam jeden nóż i odrzuciłam w kąt pokoju.
-Mam dzisiaj zły dzień,rozumiesz?
-Jak to możliwe?- wyszeptała, gdy zobaczyła, że moja rana się goi. Zaczęła się cofać, a ja szłam za nią.
-Mój przyjaciel wylądował w szpitalu, ponieważ się całowaliśmy. Teraz jest w śpiączce i muszę do niego iść, a ty mnie jeszcze bardziej wkurwiasz!- wrzasnęłam, wyciągając drugi nóż- Mam na pieńku z wampirami, które z niewiadomego dla mnie powodu chcą mnie zabić!- wyjęłam kolejny nóż-  Z Szatanem zresztą też, a do tego dochodzi wkurwiająca siostra! Która jak się nie zamknie, znowu wyląduje pod ziemią, jasne?!
Nastała cisza, a Sophie skuliła się pod ścianą.
-Pytam, czy zrozumiano?!
-Tak, zrozumiałam- wykrztusiła przestraszona.
Podniosłam ją, otrzepałam teatralnie jej ubrania i uśmiechnęłam się.
-No... -zaczęłam- Siedźcie tu spokojnie, a ja przyniosę wam jakieś normalne ubrania.
Poszłam na piętro i zajrzałam do pokoju Liama po jakieś ubrania dla taty, Mattewa i Alarda, a następnie ode mnie ciuchy dla Sophie i Nicol. Przy okazji szybko zmieniłam koszulke.
Po kilku minutach wróciłam do salonu. Rozdałam wszystkim ubrania i mniej więcej wyjaśniłam jak się to ubiera.
-A ty gdzie pójdziesz, Eve?- zapytała Nicol, a ja spojrzałam na nią pytająco- No jak nas tu zostawisz, to gdzie pójdziesz?
-Pójdę do szpitala odwiedzić mojego przyjaciela- powiedziałam spokojnie- Wy w tym czasie zostaniecie z innymi moimi przyjaciółmi.
-Jacy oni są? Ci twoi przyjaciele?- zapytał Alard.
-Są... Mili, przyjaźni, wyćwiczeni... Także jakby ktoś próbował wbić im nuż w plecy- tu spojrzałam wymownie na Sophie- na pewno oddadzą.
-Właśnie...- zaczął niepewnie Mattew- Dlaczego rany po nożach... Yyy... Zagoiły się tak szybko?
-Nie powinno cie to obchodzić!- warknęłam zła. Po chwili jednak się uspokoiłam- Ja... Przepraszam. Po prostu nie chce żebyście się mnie bali z powodu tego czym jestem.
Mattew podszedł i przytulił mnie. Po chwili dołączyli do nas Alard i Nicol. Brakowało mi tego. Brakowało mi ich.
-Ty płaczesz?- zapytała Nicol.
-Nie-e... Po prostu oczy mi się pocą- wyrwałam się z uścisku i szybko otarłam oczy. Nie mogę się mazać! Zresztą słyszeliście o demonie, który płacze? Jak nie, to właśnie macie takiego odmieńca przed sobą.
-Angel!
-W salonie!- odkrzyknęłam. Po chwili do pokoju przyszła cała brygada.
-A to kto?- zapytał Harry.
-To jest moja rodzina. To moje siostry Nicol i Sophie oraz bracia Mattew i Alard- oznajmiłam- A to moi przyjaciele Eleanor, Perrie, Louis, Harry, Zayn i Niall.
Wszystkich przedstawiłam, a ci ostatni wybałuszyli oczy.
-Skoro kółko zapoznawcze mamy za sobą- zaczęłam- niech ktoś mi przyniesie strzykawkę.
Zayn był już przygotowany i wyciągnął strzykawkę z kieszeni. Pff... Pewnie ukradł ze szpitala.
-Okey... Ja lecę do Liama. Pewnie zostanę tam dopóki się nie obudzi, a wy... Pogadajcie sobie czy coś...- westchnęłam i zaczęłam rozdzielać pokoje- Myślę, że Sophia będzie spać u Perrie, a Perrie razem z Zayn'em. Nicol u Eleanor, a ona sama razem z Louis'em. Ojciec w pokoju jego i mamy. Mattew w pokoju gościnnym po lewej od ojca. A Alard... Będziesz spać w pokoju Liama.
-A gdzie Li?- zapytał Zayn.
-Gdy Liam wróci ze szpitala będzie spać w moim pokoju, a ja na kanapie- oznajmiłam zakładając kurtkę i buty. Pierwszy raz od dawna cieszyłam się, że mój dom jest taki duży. Wręcz ogromny, jak willa. Tylko, że taka ze średniowiecza...
-Proszę, zajmijcie się nimi. Do domu wrócę dopiero jak Liam wyzdrowieje - westchnęłam i wyszłam z domu.Wzięłam samochód i wyjechałam z lasu.
Za dużo tego wszystkiego.
Najchętniej zabiłabym tą czarownice co wymyśliła, że rzuci klątwę na moją rodzinę.
Dobra, Angel! Zapomnij o tym.
Jedź do swojego przyjaciela i mu pomóż.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Tak strasznie mi głupio!
Mówię wam, że rozdziały będą pojawiać się w Środę i Sobotę, a ja dodaje dzień później!
Strasznie się z tym czuje... :(
Ale niestety laptop mi się zepsuł i muszę korzystać z komputera brata.
A uwierzcie, do jego komputera strasznie trudno się dostać :/

No cóż...
Mam nadzieje, że chociaż rozdział się podobał.
Małe zaskoczenie, co?
Powrót rodziny Fallen!
Oczywiście nie obejdzie się bez rodzinnych konfliktów ;D
No to co...?
Jeśli ktoś to jeszcze czyta to:
Do zobaczenia ;*

Aha! Zapomniałabym.
Nowi bohaterzy zostaną dodani do zakładki "bohaterzy" za niedługo.

15 komentarzy:

  1. Kocham, kocham, kocham!
    Jej rodzina trochę mnie zaciwkawiła...
    No i te konflikty... nie mogę się doczekać!
    Believe. xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity rozdział *.* Życzę weny Zapraszam: maranor5story.blogspot.com r5ormaranostory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi to obojętnie kiedy dodajesz. Ważne żebyś w ogóle dodała. :P Rozdział... boski! Nie spodziewałam się, że powrócą Fallen'owie. I wyobrażam sobie miny Łowców. XD Ciekawe, co będzie z Liam'em. No to pozostaje mi tylko czekać na next'a. c:

    Nath. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. O masakra :)
    Tego na pewno się nie spodziewałam. Dużo masz jeszcze takich asów w rękawie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa rodzina...
    Teraz tak sobie myślę: po co Angel ta strzykawka? Pierwsza moja myśl to taka, że pobierze sobie, swoją krew i da ją Liam'owi. Ale mogę się mylić xD
    Jestem ciekawa co będzie się działo w rodzinie Fallen...
    Te historie Angel z tą wojną i inne były kapitalne xD
    Z tym laptopem to mam tak samo :/ swój zepsułam i muszę korzystać z laptopa mamy/brata...
    Weny Ci życzę i do nn :*

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  6. OMGOMGOMGOMGOMG

    Jeeeeeeejku to było takie jeeeeeeeeeeejku! *-*
    Rodzina Angel powstała z... martwych. no cóż. AAAALLLLEEE SSSSIIIIIĘĘĘĘĘ BBBBBĘĘĘDDDDZZZIIIIEEEE DDDDZZZZIIIIAAAAŁŁŁŁOOOO!

    Wiem, że Nicol nie ma nic związanego ze mną, ale mam mega podjarę z tego powodu, że moja imienniczka jest siostrą ANGEL! YAY! I że w ogóle osoba o moim imieniu jest w Twoim opowiadaniu! Głupia jestem, wiem xd Trzymam kciuki, aby Nicol wyszło z Harrym hyhyhyhy :D

    Rozdział boski, naprawdę wiele się dzieje i to jest takie wciągające!!! REWELACJA!
    W 1000000000% zasługujesz na Bloga Miesiąca :)

    Nie przejmuj się, że dodajesz po terminie wszyscy rozumiemy, że nie robisz tego specjalnie :)
    Ale teraz mamy bliżej do srody hihihihihhi ^^

    Czekam z OGROMNĄ niecierpliwością na next!
    Nicol <3
    harrykochakotki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zayn i Pezz w jednym pokoju musisz to jakoś opisać Rozdział jak zwykle boski :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział zajebisty!
    Pezz z Zaynem i Lou z El w jednych pokojach?! To się będzie działo...
    Liam wracaj do zdrowia!
    Rozdzinka Angel zmartwychwstała?! To się po robiło...
    Z niecierpliwością czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty rozdział :D
    Czekam na następny xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny! Nowe postacie z Pamiętników Wampirów! Uwielbiam cię za to ;) Harry + Nicol = 3 razy tak, dziękujemy <3

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaaaaaaaaaaaaaaa jak cudownie <3 kocham, kocham <3
    czekam na cd i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No zajebiste jak zawsze. Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej.

    To zaskakujące jak życie jednego człowieka może zmienić się w kilka sekund. Życie składa się z różnych momentów i dobrych i złych. Naszym zadaniem jest się podnieść z każdego dołu ,ale gdy nie mamy oparcia od rodziny, przyjaciół to jest trudniej. Znacznie trudniej...


    Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. Nie ma­my wtedy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro? - Phil Bosmans .Wpadnij do mnie : http://www.thirteen-objectives.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. J-A-P-I-E-R-D-O-L-E-!
    JESTEŚ ZAJEBISTA I TWOJE ROZDZIAŁY SA ZAJEBISTE I WSZYSTKO CO PISZESZ JEST ZAJEBISTE
    DZIĘKUJĘ
    KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH