20.07.2014

Rozdział 37 "Demon zakochał się w człowieku"

~Angel~

-Podobno sie zakochałam...- westchnęłam biorąc do ręki butelkę wina. A co mi tam! Nie będę brudzić kieliszków, najlepiej z gwinta.
-To super!- ucieszyła sie Alex.
-No nie bardzo...- spojrzeli na mnie zdziwieni- Ja dopiero odzyskałam uczucia, nie mam pojęcia co to jest miłość.
-Przecież kiedyś musiałaś mieć uczucia- zdziwiła sie Anne.
-Ponad czterysta lat temu- wymamrotałam.
-Ile?!- dołączył Andrew- Ale ty stara jesteś! Mogłabyś być moją pra pra pra...
-Dobra! Zrozumiałam!- krzykłam- Jestem bardzo stara. Nie dobijajcie mnie jeszcze moim wiekiem...
-Przepraszam- powiedziała cała trójka spuszczając głowy. Dzieci...
-Dobra... Trzeba ci poprawić humor- zaczęła Anne- Zagrajmy w coś.
-Mam ochotę na hazard- wymamrotałam.
-Czyli karty- sprostował Andrew i wyszedł z pokoju- Ale nie na pieniądze!
-To nie fair!- odkrzyknęłam naburmuszona.
-Nie marudź- zadrwił i zaczął rozdawać karty.

~*~

Minęła godzina dwudziesta pierwsza, a my nadal gramy w karty. Tak, wiem. Zachowujemy sie jak dzieci. Ciągle sie śmiejemy, żartujemy i dokuczamy sobie na wzajem. W zasadzie to oni są dla mnie jak rodzina, której nigdy nie miałam.
Tak dobrze słyszycie, nigdy nie miałam prawdziwej rodziny, ale o tym może kiedy indziej.
-Więc powiadasz, że sie zakochałaś- zaczął powoli Andrew.
-Tak mówią- zadrwiłam i odłożyłam papierosa na popielniczkę w kształcie płuc, a Alex zrobiła to samo. Po kilku sekundach dmuchnęłyśmy sobie dymem w twarz.
-Głupie jesteśmy, wiesz?- zaśmiałam sie, a ona mi zawtórowała. 
Tak właściwie to ja nie pale, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi.
-My ją tu próbujemy odzwyczaić!- skarciła mnie Anne.
-Aha... Czyli zapalniczka w kształcie płuc, która ciągle powtarza...
-"Chcesz mnie udusić człowieku"- zacytowałam razem z Alex.
-...Ma pomóc? Gratuluje pomysłowości- zaśmiałam sie. Anne chciała mnie już opieprzyć, ale Andrew wkroczył do akcji.
-Więc sie zakochałaś?
-Podobno... To... Co to jest ta miłość?- zapytałam po chwili ciszy. Wszyscy zaczęli robić miny jakby musieli skorzystać z toalety, więc postanowiłam im trochę pomóc.
-Jak poznać, że jest sie zakochanym?- sprostowałam.
-Nie mogłaś tak od razu?!- zaczął Andrew, ale przerwała mu An.
-Miłość jest wtedy, gdy nie możesz o nim zapomnieć- powiedziała, a ja przytaknęłam.
-Kłócicie sie i godzicie- dodał Andrew.
-Ciągle rozmawiacie.
-Martwisz sie o niego.
-Chciałabyś dla niego jak najlepiej.
-Dogadujecie sie jakbyście znali sie od lat.
-Rozpływasz sie w jego oczach- zaczęli wyliczać.
-Tak, tak i na całą resztę też tak- przerwałam im i spuściłam głowę, cała czerwona.
-Nie ma czego sie wstydzić- przytuliła mnie Alex.
-Serio?- zadrwiłam- Demon zakochał sie w śmiertelniku. Jest czego.
-Nie jesteś demonem- zaprzeczył Andrew.
-Liam powiedział to samo zanim mnie pocałował- wymamrotałam chowając twarz w ręce.
-Pocałował cie?!-wrzasnęli wszyscy nad moim uchem.
-Nie sądziłam, że to takie ważne- zaśmiałam sie nerwowo.
-Bardzo ważne!- krzykła Alex- To znaczy, że on ciebie też kocha!
-Możecie nie krzyczeć?
-Kidy to było?- aha... Nakręcili sie.
-Dziesięć minut przed moim przyjazdem tutaj- oznajmiłam- Pocałował mnie na środku ulicy, a ja uciekłam i... Zostawiłam go tam.
-Jak mogłaś go zostawić?!- wydarła sie znowu blondynka. Ah... Te nastolatki...
-Yyy... No tak normalnie?- zdezorientowałam sie. Ugh... Na starość głupieje.
-Powinnaś tam zostać i powiedzieć, że go kochasz!- krzyknęła- Potem żylibyście długo i szczęśliwie!
-Do właśnie... Długo- westchnęłam.
-Co sie dzieje?- zapytała przejęta Anne.
-Ja jestem nieśmiertelna, a on... On jest zwykłym śmiertelnikiem- wyszeptałam- Nawet jeśliby sie udało... On sie zestarzeje, a ja nadal będę młoda. On umrze, a ja nadal będę żyła.
-Nie ma żadnego sposobu?- posmutnieli wszyscy.
-Jest, ale... Jakby to?- powiedziałam sama do siebie- Jest on dość niekonwencjonalny.
-Jaki?- zapytała Alex- Dla miłości warto robić wszystko!
-Musiałabym zabić swojego podopiecznego- zaczęłam.
-No to zabij!- krzykła blondynka.
-Alex!- skarcili ją rodzice.
-No co?! Przecież już wcześniej zabijała- chwila! Skąd ona o tym wie?- Jeszcze jeden ją nie zbawi!
-Uwierz próbowałam zabić podopiecznego nie raz. Nie wyszło, ale... Mój podopieczny to chłopak w którym sie zakochałam...
-Współczuje- powiedzieli wszyscy i zrobiliśmy, jak to sie mówi, grupowego miśka.
-Musisz odpocząć- uśmiechnął się Andrew, po czym wyszedł. Po kilku sekundach wrócił z kocem.
-Ma racje- przyznała Anne- Prześpij sie.
Uśmiechnęli sie do mnie i wyszli. Ah... Pieprze takie życie. To wszystko jest bez sensu.

~*~


Przez całą noc nie mogłam zasnąć!
Cały czas myślałam o Liam'ie. Wiecie jakie to denerwujące?!
Próbowałam zasnąć, ale nie wyszło.
Aby oderwać myśli od Liama zaczęłam wspominać dawne czasy.
Kiedyś byłam niezależna, robiłam co chciałam. Wszyscy sie mnie bali, nikt nie odważył mi sie sprzeciwić. Miałam dom w piekle, szanowali mnie tam twierdząc, że jestem wyjątkowa. Może i mieli dziwne metody uczenia, ale na pewno działały. Przez czterysta lat byłam tym czym chcieli, abym była. Byłam mordercą. Wystarczył jeden rozkaz, a wyznaczony człowiek umierał w ciągu doby. Byłam osobą, którą dzieci widziały w snach.
Pamiętam jak wkradałam sie do ich umysłów. Gdy odmawiały modlitwę, widziały mnie. Nie było mnie przy nich lecz widziały mnie. Przed snem sprawdzały czy pod łóżkiem nikogo nie ma, a gdy zasnęły, budziły sie w nocy z krzykiem.
Krzykiem, którym budziły nie tylko rodziców, a także sąsiadów.
Pokazywałam im najgorsze koszmary.
Przekazywałam dusze memu Panu, a potem... Potem znalazł mnie ON. Pokazał całkiem inny świat, którego nie znałam.
Pomagał mi chodź wcale tego nie chciałam. Obudził moje emocje...
-Dzień dobry!- usłyszałam nad uchem.
-Hej- powiedziałam trochę nieobecna. Cała trójka usiadła przy stole i zaczęli jeść.
-Na pewno z nami nie zjesz?- zapytał, po raz setny, zmartwiony Andrew.
-Na pewno- wymamrotałam. Po kilku godzinach wywnioskowałam coś nad czym nigdy nie myślałam.
-Nie będę wam już zawracać głowy- mruknęłam wstając z kanapy.
-Nie przeszkadzasz!- zaprzeczyła Anne- Zostań tu ile chcesz.
-Nie... Ja... Ja muszę już iść- zająkiwałam sie i każdego po kolei przytuliłam.
-Co sie dzieje?- zapytała Anne, tak cicho, że tylko ja mogłam usłyszeć.
-Nic- powiedziałam i chciałam wyjść, ale An zaoferowała, że mnie odprowadzi. Zeszliśmy w ciszy.
-Znam cie od dawna- zaczęła, gdy nikt nie był stanie nas usłyszeć- Co sie dzieje?
-Nic- powiedziałam, ale zobaczyłam jej wzrok- Wszystko. Wszystko sie dzieje.
Podeszła do mnie i przytuliła.
-Co zamierzasz zrobić?- spytała zmartwiona.
-Skończę z tym wszystkim. Mam tego dość.
-Czyli gdzie idziesz?
-Najpierw do jakiegoś klubu z mocnymi drinkami, a potem... Potem tam gdzie mnie nogi poniosą- oznajmiłam. Chciałam wyjść, ale dodałam jeszcze:
-Pożegnaj ich ode mnie.
Zamknęłam drzwi i złapałam taksówkę.
-Do jakiegoś dobrego klubu.
Kierowca przytaknął i ruszył.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Z racji tego iż nie miałam przy sobie portfela, po prostu zahipnotyzowałam kierowce.
W klubie od razu poczułam dym papierosowy, zapach alkoholu i odór potu.
Podeszłam do baru, zamówiłam kilkanaście kieliszków wódki i odeszłam do stolika.
Są plusy jeśli umiesz hipnotyzować ludzi. Na przykład nie musisz płacić.
Po kilku minutach przyszedł kelner z całą tacą pełnych kieliszków.
Później dosiadło się kilku chłopaków.
Zapowiada sie ciekawy wieczór.

~*~

-Dobra chłopaki... M-muszę już iść- wymamrotałam i chwiejnym krokiem ruszyłam do wyjścia. Skoro chce z tym wszystkim skończyć to znam takie jedno miejsce.
Po drodze, która była dość chwiejna, mój telefon dał o sobie znać po raz tysięczny.
-Nie potrzebnie go teraz włączyłam- mamrotałam do siebie, ale po chwili odebrałam- H-halo?
-Angel? Gdzie jesteś?- zaczęła Anne.
-Ciii... Idę zrobić to, co powinnam już na samym początku- wyjaśniłam, a potem przez chwile ucichłam i mamrotałam sama do siebie- Może jeszcze wtedy Piotr otworzyłby mi bramę? Albo wylądowałabym w czyś- czyć- czyśćcu... Ko go tam wie. Chłopak jest wybredny...
-Co ty pierdzielisz?!
-Nie przeklinaj! Bo wylądujesz w piekle razem z-ze mną- mruknęłam i się rozłączyłam.

~Liam~

Schodząc po schodach, pierwsze co usłyszałem to wrzaski.
Taa... Witajcie w moim świecie.
-Co tym razem?- jęknąłem.
-Louis chce oglądać horror, a Harry komedie- wyjaśnił Zayn. 
Był uśmiechnięty od ucha do ucha, gdy oglądał chłopaków, którzy okładali sie poduszkami i co jakiś czas wyrywali sobie na wzajem pilot.
Nikt nie miał zamiaru ich rozdzielić.
Nawet Gabriel siedział z popcornem i oglądał bijatykę. Co z niego za anioł, ja sie pytam?!
-Ogarnijcie sie- rozkazałem podchodząc do 'bokserów'. Weszłam pomiędzy nich i chciałem wyrwać poduszki, ale zadzwonił telefon.
-Liam?
-Anne? Skąd masz mój numer?- nie powiem, byłem zdziwiony. Potem pacnąłem sie w czoło i stwierdziłem, że jestem głupi. Przecież to czarownica!
-Nie ważne.
-Co sie dzieje? Masz dziwny głos...-powiedziałem i w między czasie siłowałem sie z chłopakami.
-Dzisiaj po południu wyszła od nas Angel...-czyli tam siedziała-... Pożegnała sie z nami wszystkimi i wyszła z domu. Jest kompletnie pijana. Przed chwilą z nią rozmawiałam i mówiła coś o skończeniu tego wszystkiego...
-Co mówiła?!- wszyscy od razu ucichli i zaczęli mi sie przyglądać.
-Mówiła, że jakby skończyła z tym na początku, to może wylądowałaby w czyśćcu, a potem, że jakiś Piotr jest wybredny... Proszę cie. Znajdź ją. Jest zdesperowana, a do tego pijana!- nastąpiła chwila ciszy, po czym dodała- Liam, ona jest walnięta i zdolna do wszystkiego.
-Obiecuje, że ją znajdziemy- powiedziałem i rozłączyłem sie.
-Co sie dzieje?- zapytał Niall.
-Musimy znaleźć Angel.

~*~

-Co ona, do cholery, robi w lesie?!- krzyknęła Perrie, gdy przejeżdżaliśmy obok kolejnych drzew.
-Okey... Powinna być gdzieś w tym lesie- mamrotał Zayn.
-Rozdzielimy sie i ją znajdziemy- oznajmił Louis. Perrie zatrzymała samochód i wyszliśmy na zewnątrz.
-Dobra... Perrie i Zayn pójdą na północ, Eleanor i Louis na południe, Niall i Harry na zachód, a ja na wschód- powiedziałem i każdemu pokazałem stronę w którą mają iść. Gabriel został w domu, na wypadek, gdyby Angel postanowiła jednak wrócić.

~Angel~

Siedziałam na brzegu mostu i dopijałam butelkę. Spojrzałam w dół.
-Jeśli nie zabije, to chociaż poturbuje- mamrotałam patrząc na pędzącą wodę. Dość głęboko. 
Wystawało tam pełno skał wyszlifowanych przez wodę. Kilka wyglądało jak skalne kołki.
-No to co?- zapytałam sama siebie- Raz kozie śmierć.
-To najbardziej absurdalne zdanie jakie w tej chwili mogłaś powiedzieć, wiesz?
-Liam?- zapytałam, gdy tylko sie odwróciłam- Co tu robisz?
-Szukam wariatki, która chce sie zabić- oznajmił siadając obok mnie- Nie widziałaś jej może?
-A jak wygląda?- zaśmiałam sie.
-Wiesz... Średniej wysokości, czarne oczy oraz włosy i dość ładna- uśmiechnął sie.
-Nie widziałam- oznajmiłam i rzuciłam butelką w wodę. Roztrzaskała sie na drobny mak- Szukaj dalej... Jak mnie znalazłeś?
-Zamontowaliśmy w twoim telefonie pewną aplikacje odnajdującą, ale do rzeczy...- chwila! Że co?! -Czemu chcesz skoczyć z mostu?
-Wiesz... Siedziałam od wczoraj u Anne...
-To już wiem. Zadzwoniła do mnie.
-Kapuś- mruknęłam i sięgnęłam po następną butelkę- Wracając...
-Nie pij już- taa... Jasne. Bo cie posłucham.
-No... I siedziałam tam u nich i... Myślałam. Wiesz... Tak ogólnie o swoim życiu- cały czas myliłam sie w słowach.
-I co wymyśliłaś?
-Że nie zasługuje na to wszystko.
-No.. Trochę wycierpiałaś.
-Co? Nie!- zaprzeczyłam- Chodzi o coś innego. Nie zasługuje na przyjaciół. Nie zasługuje na drugą szanse. Nie zasługuje na ciebie. Nie zasługuje na życie...
-Chwila! Czemu nie zasługujesz na mnie?- przerwał mi. No kultury trochę!
-Bo... Wczoraj Anne wytłumaczyła mi kilka rzeczy. Potem cały czas myślałam o tym naszym pocałunku. Stwierdziłam, że jestem głupia bo zostawiłam cie na tej ulicy i w ogóle... Nie spałam całą noc i o tobie myślałam- zaczęłam nawijać jak wariatka i oparłam głowę o jego ramie- I wiesz co do mnie dotarło? Że cie kocham.
Zapadła cisza. Nie jakaś niezręczna. Taka... Fajna. Skończyłam następną butelkę i rzuciłam nią o skałę. Liam objął mnie ramieniem i tak patrzyliśmy na ten cholerny księżyc.
-Porąbane to wszystko- mruknęłam.
-Co?
-No ta cała miłość- oznajmiłam- Demon zakochał sie w człowieku. Musiałbyś być prawdziwym idiotą żeby odwzajemniać to uczucie.
Liam wstał uśmiechnięty i podał mi rękę. Oczywiście skorzystałam. Jakby nie patrzeć jestem pijana, most nie ma żadnych barierek, a od wody dzieli nas dziesięć lub piętnaście metrów. Sama już nie wiem. Jestem pewna, że na pewno jest wysoko.
-Najwyraźniej jestem jednym z tych idiotów- powiedział, a po chwili stykaliśmy sie czołami. Ej... Wiecie, że on ma takie brązowe oczka. Takie ładne... "Nigdy więcej nie będę pić!". "Taa... Jasne... Wmawiaj sobie..."
-Wpakowaliśmy sie w niezłe gówno- stwierdziłam uśmiechnięta.
-Jakoś przeżyje- uśmiechnął sie i... Znowu sie pocałowaliśmy. Trochę to trwało, ale było... Miło.
-My was szukamy, a wy sie połykacie?!- wrzasnęli nam nad uchem wszyscy. Oczywiście odskoczyliśmy od siebie. Niestety... Coś poszło nie tak.
Liam stał za blisko krańca mostu.
Spadł.
Nie zdążyłam go złapać.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej! :D
 Niestety, ale nie zdołałam dodać rozdziału wczoraj, ponieważ rodzinka wpadła na pomysł pojechania nad rzekę. Chciałam siąść przy laptopie i zacząć poprawiać błędy itd., a oni mi każą wszystko wyłączyć i jedziemy. Poza tym... Ja pisze rozdziały na telefonie w notatniku i kiedy chciałam przełożyć go na tlen.pl i przypadkowo usunęłam kawałek tekstu. Tak, wiem... Jestem głupia. Nie tylko wy tak myślicie.
Zanim udało mi się dopisać usunięty kawałek, trochę czasu minęło.
Cóż... Jak dla mnie rozdział do dupy, ponieważ moja wena nie do końca wróciła z urlopu, ale...
Myślę, że nie jest tak źle, co?
Ale wydaje mi się, że jest ciut dłuższy niż poprzednie, nie?
No cóż... To do następnego ;D




!!! Ogłoszenie parafialne !!!

Niestety w Środę rozdział się nie pojawi, ponieważ (jak wspomniałam wyżej) moja wena nie do końca wróciła, a poza tym w Środę AŻ do piątku będę w szpitalu :'(, więc nie uda mi się stamtąd nic dodać.
Za to we Wtorek dodam nominacje do Liebster Awards, które dostałam podczas mojej nieobecności.
Trochę tego jest i zajmuje sie tym postem od 16.07, więc...
Dużo będzie blogów do nominacji.
Strzeżcie się moich głupich pytań jeśli zostaniecie nominowani :D

19 komentarzy:

  1. Jak to spadł?! W takim momencie? Genialny rozdział ♥ Czekam na nexta Zapraszam: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com http://maranor5story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super♥ Jeśli zabijesz Liama znajdę cię i zabiję xD zagryzę i zmielę. xD Czemu w szpitalu?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ide na kilkanaście badań żołądka :/

      Usuń
  3. ŻE CO ?????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CO?! NIE! NIE! NIE!
    LIAM NIE MOŻE UMRZEĆ, JEŚLI GO ZABIJESZ TO JA POMOGĘ MANI I CIEBIE ZAGRYZIEMY I ZMIELIMY !!!!!
    proszę, proszę, proszę nie zabijaj go, prooooooooooooooszę :""""""""""(
    ~ Arierl (zdolowana zyciem)
    PS płaczę :""""""""""""""""(

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu jak to?! LIAM NIE MOŻE SPAŚĆ!!!
    /Polly

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to spadł? Wtedy kiedy miało się ułożyć?
    Mam nadzieje że ktoś go złapał bo jak zginie to nie wiem co Ci zrobię!
    Ale z drugiej strony jeśli umrze i powiedzmy że stał by się aniołem to był by nieśmiertelny tak jak Angel! Ale zobaczymy co to będzie!
    Taaak wyznali sobie miłość! Pod tym względem jestem szczęśliwa ale to że Liam spadł przygasza to szczęście :l
    Czekam na następny!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiedz proszę że Angela go uratuje :C

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezusie! Ty! Jak to! Ej! Wróć! Jak to spadł! Jak już boło ok! Nieeeee!!!
    Angel po niego skoczy! I wyjdą z tego! Tak napewno!!!
    A to coś poważnego z tym Twoim żałądkiem? Jejciu współczuję Ci skarbek ;*
    No nic weny aby szybko powróciła z urlopu...
    Buziolki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 90% wrzody, ale nie jest to potwierdzone :(

      Usuń
    2. Oj moja biedulka mam nadzieję, że to jednak nie to! Łączę się z Tb kochana w bólu!
      Kocham ;*
      A.

      Usuń
  8. Skończysz w piekle za to, że przerywasz w takich momentach! Oczywiście oprowadzę Cię po piekle, ale marnie tam skończysz!
    A teraz powaga. Jak ona do cholery mógł spaść?! Ma on przeżyć rozumiesz?! Zayn przeżył to Liam też. Hahahahah Kogo ja oszukuję? Zginie. Skały są ostre, jest wysoko i prąd wody jest raczej szybki czy jak tam się mówi...
    Wszystko tak fajnie. Kochają się i w ogóle a tuu... A tu taki koniec :(

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurwa?.! Że co?.! Jeśli Liam nie przeżyje to przysięgam ,że znajdę cię z zabije własnymi rękami. Właśnie się ułożyło ,a ty co.? Niszczysz to..:/ Mam załamanie. Co do rozdziału świetny jak zawsze. Wpadnij do mnie : http://www.history-of-suffering.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. G.E.N.I.A.L.N.Y. R.O.Z.D.Z.I.A.Ł.!!!!!

    OMG to było takie piękne, po prostu przecudowne :) Jeden z moich ulubionych rozdziałów^^
    Angel i Liam yaaaaaaaaay <3

    SPRÓBUJ :) MI :) TYLKO :) ZABIĆ :) LIAMA :) A :) PRZYSIĘGAM :) ŻE :) DO :) NIEGO :) DOŁĄCZYSZ :))))))

    Szybko wracaj do zdrowia! Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku :(

    Nicol <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pierdole!!! No kurwa! Przepraszam za te przekleństwa, ale szczerze Cię w tej chwili informuję, że BARDZOOOO rzadko przeklinam, czyli teraz jestem w bardzo złym stanie, prawdopodobnie załamana sytuacją z Liamem, na skraj depersji z tego powodu i meggga wkurzonaaa!
    LIAM NIE MÓGŁ SPAŚĆ! Nie będę spała przez do póki nie dodasz nowego rozdziału! Nieprzespane noce mnie czekają ;/.
    A jeżeli on nie przeżyje , to... Nie żebym chciała ci grozić, ale całe we mnie kłębiące, mogę opisać jednym słowem "DEATH"
    Wcale nie jesteś głupia i teraz, gdy się tak przywiązałam do tego opowiadania oraz zaczęłam je przeżywać, zrozumiałam, że jesteś świetna w tym, co robisz, czyli pisaniu.
    Chciałam, żebyś wiedziała, że gdy przeczytałam o upadku Liama, to się popłakałam. Zaczęłam płakać na jego pocałunku z Angel, a skończyłam płaczem depresyjnym, gdy spadł :'(. Gdy moja mama weszła do pokoju i mnie zobaczyła, to automatycznie się cofnęła XD.
    A więc asynuuje, że Liam musi żyć, bo inaczej to ja spadnę z mostu! Na żadnym opowiadaniu na blogu, które czytałam się nie popłakałam <3
    Jeżeli już ma zginąć, to niech Angel go wyciągnie z nieba i zrobi na nieśmiertelnego, wtedy będą razem na zawsze! ALWAYS - jak w HP xD <3
    ON MUSI ŻYĆ! Już czuje te nieprzespane noce w wakacje, do nastęnego rozdziału ;______________;
    Zazdroszczę Ci tak poruszającego talentu. Chciałabym taki mieć, mam nadzieję, że sama kiedyś napiszę tak poruszający rozdział i, że też ktoś się na nim popłacze :) (złudne marzenia ;___;). A więc szczerze Ci gratuluję, że udało Ci się mnie doprowadzić do płaczu ♥
    Emocje we mnie buzują, szybko wracaj z tego szpitala! I niech Cię tam nie otrują jedzeniem XD
    Niech wena wraca z wakacji, bo sama ją przyprowadzę -_-
    Buziaczki ;**
    Ps. Wpadnij do mnie na nowy rozdział :)
    http://put-forehead-world.blogspot.com/
    Uszczęśliwi mnie każdy komentarz ;)
    Do poczytania! ♥
    I pamiętaj: od dziś moje imię to "DEATH" XD

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko, to taki okrutne! Wierzę jednak, że Liam przeżyje. Oni tak świetnie do siebie pasują, są jakby specjalnie dla siebie stworzeni. Na pewno Angel uratuje go. Teraz to nie może się tak skończyć. Rozdział sam w sobie jest genialny, a całe opowiadanie niesamowicie pomysłowe i oryginalne. Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Nie mogę się już doczekać następnego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział!!! Ale czekaj, czekaj... Jak to Li spadł!? To nie możliwe. Angel go uratuje. Na pewno. Albo... jakimś sposobem Liaś stanie się nieśmiertelny i ka bum! Będą sb żyli z Angel długo i szczęśliwie xd
    Szybko wracaj do zdrowia :)
    Życzę weny
    Niki
    my-illusion-impossible-you-and-i-1d.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam cały blog. Nareszcie! Wciągnął mnie i... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Te wszystkie pocałunki są świetnie opisane. <3 Powodzenia w szpitalu, nataszko. ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale ze jak to spadł ?! Co ?! Znalazł ją, było gadu gadu, pocałowałi sie i spadł ??
    Rozdział super :) czekam na kolejny xD

    OdpowiedzUsuń
  16. ON NIE MOŻE UMRZEĆ! W SUMIE NIE ROZUMIEM SIEBIE! PO CO KOMENTUJE, SKORO I TAK ZARAZ DOWIEM SIĘ CO JEST DALEJ? A BO JA JESTEM SZLACHETNA I DOTRZYMUJE OBIETNIC. WIĘC KOMENTARZYK PO KAŻDYM ROZDZIAŁEM JEST. ROZDZIAŁ ZAJEBISTY NIE MUSZE SIE POWTARZAĆ. KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH