29.06.2014

Rozdział 36 " Było mi dobrze bez tej pieprzonej miłości, bez ciebie...!"

~Eleanor~

-... Potem dała mu swoją krew i wróciliśmy- skończył Liam.
-To wiele wyjaśnia, ale czemu dalej śpi?- zapytał Gabriel, po czym wyprzedził Louisa, który chciał coś powiedzieć- I uprzedzę twoje pytanie, Lou. Anioły nie lubią magi, więc sie nią nie interesują, a skoro sie nie interesują to znaczy, że nic nie wiedzą na ten temat.
-Jak ty mnie dobrze znasz- wyszczerzył sie Lou.
-Takie zaklęcia mają wiele skutków ubocznych- wyjaśniłam- Ostatnim razem, gdy pozbyła sie sumienia, przypadkowo usunięto także uczucia.
-Chwila bo nie rozumiem!- przerwał Zayn- Czyli nie ma sumienia, ale ma uczucia, tak? Plus jakieś skutki uboczne?
-Tak i tak- odpowiedział Harry. Nastała cisza, a ja poszłam po księgę, która leżała w salonie. Wypadałoby chociaż sprawdzić te skutki uboczne. Wróciłam do kuchni, usiadłam przy stole, po czym zaczęłam czytać.
-Kilkudniowa utrata pamięci, senność, utrata wzroku na kilka godzin, brak uczuć, ujawnienie prawdziwego oblicza...- trochę to jeszcze trwało zanim skończyłam czytać. Wszyscy patrzyli z wytrzeszczonymi oczami. No nie dziwie sie. Sama pewnie nie wyglądam lepiej.
-Senność już jest- zauważył Niall.
-Lepiej żeby była senna niż żeby znowu straciła uczucia- zauważył Liam na co mu przytaknęliśmy. Postanowiliśmy trochę sie rozluźnić i pójść do naszej sali treningowej. Chociaż w sumie to zwykła piwnica wyposażona w materace, worek treningowy, bieżnie, ciężarki, maczety, pistolety i jeszcze więcej broni. 
Jak widać Angel sie nudzi, więc czasem przychodzi sie tu wyżyć.
Chłopaki i Perrie ćwiczyli walkę, a ja siedziałam w kącie i ćwiczyłam zaklęcia.
Co jak co, ale Angel ma racje.
Musze trochę poćwiczyć z medalionem.
Otworzyłam księgę i zaczęłam wykonywać najprostsze sztuczki.


~Angel~


Słyszałam straszliwe pikanie. Zaczęłam szukać ręką budzika.
-Zamknij sie!- jęknęłam bijąc w budzik. Nic. W końcu sie wkurzyłam i rzuciłam pikającą rzeczą o podłogę. Ja w ogóle nastawiałam budzik?!
Rzecz roztrzaskała sie na kilkadziesiąt części i dalej pika.
-Co jest do cholery?!- wrzasnęłam i dosłownie wstałam z łóżka i zaczęłam skakać po resztkach budzika. Po kilku sekundach zorientowałam się iż budzik jest doszczętnie zniszczony, a irytujący dźwięk wydobywa sie z alarmu. Szybko zbiegłam na dół i szukałam pożaru. Nic.
Co tu sie kurde dzieje?!
Wbiegłam do piwnicy i zobaczyłam Eleanor, która bawiła sie ogniem. 
Przyznam, że wyglądało to super, ale denerwujące pikanie mnie wkurzało. Podbiegłam do metalowej skrzynki na ścianie, wstukałam kod, a dźwięk ustąpił.
-Jaja sobie robicie czy co?!- wrzasnęłam na wszystkich. Eleanor przestała dawać pokaz, a wszyscy na mnie spojrzeli.
-Bałam sie, że spalicie mi dom!- krzykłam- Następnym razem przed takimi głupotami wyłączcie alarm!
-Przepraszam, nie chciałam...- zaczęła Eleanor.
-Weź nie panikuj. To tylko zabawa...
-Przez, którą prawie spaliliście mi dom! -wrzasnęłam.
-Zazza, nie wkurzaj jej- dołączyła sie Perrie.
-Proszę cie, nie mów tak na mnie. To głupie.
-Wkurza cie to?- zapytałam, a on przytaknął wkurzony- Strasznie mi przykro, że to cie wkurza Zazza.
-Nie, prosze...- jęknął.
-Dobra. Trochę polepszyliście mi humor- uśmiechnęłam sie chytrze- Prawda Zazza?
-Ukatrupię za chwile tą starą wiedźmę- usłyszałam, gdy odchodziłam.
-Kto to powiedział?- zapytałam odwracając sie do nich. Spojrzeli na mnie zdziwieni.
-Nikt nic nie mówił- zdziwił sie Gabriel. Pokręciłam głową i chciałam odejść, ale usłyszałam głos zmienn... Zazzy.
Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci! Sprzedane! Od dzisiaj ta ksywka będzie służyć wyłącznie do wkurzania zmiennokształtnego.
Wracając.
Chciałam wyjść, gdy znowu usłyszałam głos... Zazzy. Hehe...
-Wariatka- odwróciłam sie, ale nikt nic nie mówił.
-Co jest do cholery?!- wrzasnęłam, a wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę. Okey... Coś tu zdecydowanie nie gra...
-Słysze jak coś mówisz- wskazałam na Zazze i podeszłam do niego. Chwile pomyślałam i na moich ustach pojawił sie ogromny uśmiech.
-Pomyśl coś- rozkazałam mu.
-Kompletnie zwariowała- usłyszałam.
-Serio? Nie zwariowałam!- krzykłam mu w twarz. Po chwili nie mogłam sie powstrzymać żeby tego nie zrobić. Nasz kochany wilczek złapał sie za głowę i zwijał sie z bólu.
-Yeah!- wrzasnęłam, a Zayn wstał z podłogi.
-To było nie fair!
-Taa... Jasne- machnęłam ręką.
-Chwila! Co tu sie właściwie dzieje?- zapytał Louis.
-Znowu mogę czytać w myślach. Strzeż sie- komunikat wysłałam do wszystkich. Spojrzeli na mnie zdziwieni.
-To pewnie skutek uboczny- wyjaśniła Eleanor- Jej prawdziwe 'ja' wróciło, zatem jej moce także.
-To najlepszy dzień w moim życiu!- zaśmiałam sie- Mogę hipnotyzować, wdzierać się do cudzych mózgów, mam super siłę, nie mam sumienia, ale mam uczucia. Czego można jeszcze pragnąć?
-Normalnego życia?- zadrwił Niall.
-Bardzo śmieszne- warknęłam, a po chwili dodałam uśmiechnięta- Idę oglądnąć jakiś film.
Wyszłam z piwnicy i poszłam do salonu. Przygotowałam sobie popcorn, alkohol, kanapki i inne tego typu rzeczy. No co?
Taki piękny dzień musi zostać oblany!
Włączyłam na jakiś film. Spojrzałam na zegarek i zorientowałam sie, że przespałam pół dnia. Jest godzina osiemnasta, na dworze leje i do tego oglądam jakąś głupią komedie. Nigdy nie spędziłam tak bezczynnie chociaż jednego dnia. Hm... Podoba mi sie takie życie.
Po chwili do mnie doszła reszta. Rozsiedliśmy sie po całym pokoju. Niall siedział na fotelu, a obok mebla na podłodze siedział Harry i Gabriel. Louis i Eleanor oraz Zazza i Perrie rozsiedli się na kanapie. Natomiast ja siedziałam przed kanapą na podłodze, a Liam obok mnie. W takim o to składzie oglądaliśmy film. Nawet nie wiem jak moja głowa wylądowała na ramieniu Liama.
-Idę po coś do picia- oznajmił Niall po godzinie- Chcecie coś?
Oczywiście poleciała masa zachcianek. Jeden chce herbatce drugi piwo, następny sok...
Jak zobaczyłam przerażoną minę blondynka to postanowiłam mu pomóc.
-Pomogę ci. Tyłek mnie boli od tego siedzenia- powiedziałam wstając.
Liam, który był o mnie oparty, runął na podłogę. Zaczęłam sie śmiać, ale doszłam do kuchni.
Po chwili doszedł do mnie Niall z pustymi miskami i talerzem.
Wyjęłam szklanki i zaczęłam każdemu nalewać to co chciał.
-Co sie tak szczerzysz?- zapytał Niall, stanął koło mnie i zaczął wsypywać chipsy do miski.
-Śmieje się z Liama- zaśmiałam sie. Nastała cisza, którą przerwał po kilku sekundach.
-Lubisz go?
-Jest... Fajny- powiedziałam uśmiechnięta- A co?
-Pasujecie do siebie, wiesz?
-Nie, nie wiem- warknęłam zła. Nalałam wszystkim picie i zaniosłam do salonu.
-Trzymaj piwo, Zazza- zaakcentowałam ostatnie słowo. Mulat za to... Jak to sie mówi? Przybił sobie facepalma.
Ja sie tylko zaśmiałam i wróciłam na swoje miejsce.
Gdy byliśmy w salonie, oni zdążyli włączyć inny film. Siedzieliśmy i nagle poczułam czyjś wzrok na sobie. Spojrzałam w stronę mojego obserwatora i zobaczyłam chłopaków na fotelu.
Niall patrzył na mnie uśmiechnięty, Harry zrobił serduszko z rąk, a Gabriel puścił mi oczko. O co...? Aha...
Liam objął mnie ramieniem, a ja byłam oparta o jego ramie. Odwróciłam wzrok i usłyszałam głos Perrie.
-Ale słodko wyglądają- spojrzałam na nią, ale nic nie mówiła. Pieprzona telepatia!
Wzięłam głęboki wdech i liczyłam w myślach do dziesięciu. Po chwili usłyszałam szepty pomiędzy Perrie, Zayn'em, Eleanor i Louis'em.
Mniej więcej dotyczyły mnie i Liama.
Tak sie zastanawiam jak to możliwe, że on tego nie słyszał, a potem... Tak jakoś wszystko sie skumulowało i wybuchłam.
Wyrwałam się z objęć Liama i wybiegłam z domu z wrzaskiem typu "Odpierdolcie sie ode mnie!".
Trzasnęłam drzwiami i szłam chodnikiem prosto przed siebie. Po kilku minutach usłyszałam za sobą krzyki.
-Czemu wybiegłaś?- koło mnie pojawił sie Liam.
-Tak dla efektu- prychnęłam zła.
-Pada- oznajmił- Wróćmy do domu i wszystko wyjaśnisz, dobrze?
-Nie! Nic nie jest dobrze, Liam!- krzykłam, gdy szliśmy dalej chodnikiem w niewiadomym kierunku.
-Czemu? Co sie stało?- zapytał stając przede mną. W tym momencie wybuchłam. Boże... To już drugi raz dzisiaj...
-To wszystko przez ciebie!- krzykłam, a on spojrzał zdziwiony- Przez ciebie wróciły moje głupie uczucia i sumienie! Gdyby nie ty, to wszystko nie miałoby miejsca! Gdybyś nie znalazł w tym pieprzonym zaułku... Wszystko byłoby jak dawniej. Wy mielibyście normalne życie, a ja miałabym teoretyczną rodzinę w piekle, tam gdzie moje miejsce...
-Nie mów tak. To nieprawda...
-Przestań! Jestem demonem. Powinnam zabijać, nękać, nachodzić w najgorszych koszmarach. Powinnam być osobą, której wszyscy by sie bali- zaczęłam wyliczać stając na światłach- Taka byłam zanim do mojego życia wpakowałeś sie ty i twoja banda! Było mi dobrze bez nowych znajomości, bez wyrzutów, bez tej pieprzonej miłości, bez ciebie...!- zaczęłam nawijać jak szalona.
-Chwila... Jakiej miłości?- był wyraźnie zdziwiony.
-Wszyscy mi mówią, że sie w tobie zakochałam- wydarłam sie wchodząc na jezdnie. Chciałam przejść, ale Liam miał inne zamiary i zatrzymał mnie na środku ulicy.
-Co w tym złego?
-Wszyscy mi to wmawiają!
-Ale ty w to wierzysz czy nie?- zapytał łapiąc mnie za rękę- Wierzysz w to uczucie?
-Właśnie w tym problem! Nie miałam uczuć o pięciu wieków, a gdy je odzyskuje, po kilku dniach dowiaduje sie, że sie zakochałam. Ja nic nie wiem o miłości. Nie wiem jakie to uczucie. Nie wiem jak to jest naprawdę kochać. Równie dobrze możesz być jakimś głupim zauroczeniem... A poza tym to wszystko jest bez sensu!
-Skąd wiesz?
-Proszę cie. Jaki śmiertelnik o zdrowych zmysłach zakochałby sie w demonie, który jest rasowym mordercą?!- wrzasnęłam i spojrzałam Liam'owi prosto w oczy. Minęło kilka sekund, a światła zmieniły sie w czerwone. Auta wokół zaczęły przejeżdżać obok nas. Chciałam odejść, ale Liam złapał mnie za ramie. Obrócił mnie do siebie, przyciągnął i nastąpiło coś czego nigdy bym sie nie spodziewała.
Liam mnie pocałował, ale co najgorsze... Podobało mi sie.
Oddałam pocałunek i pragnęłam więcej.
-Najwyraźniej nie jestem jednym z tych zdrowo myślących- wyszeptał. Czy mi sie zdaje czy on sie przyznał, że mnie kocha? Nie!
Na dziś za dużo stresu i innych wydarzeń, które nie powinny zajść.
-Nie... Ja... Przepraszam... Musze to wszystko przemyśleć...- oderwałam sie od niego i wbiegłam do najbliższej taksówki. Zahipnotyzowałam kierowce i odjechaliśmy.
Zostawiłam Liama na środku ulicy, w trakcie deszczu.
Nie miałam gdzie sie podziać, bo do domu teraz nie wrócę(!), więc poszłam do kogoś zaufanego.
 
~*~


Gdy dojechaliśmy na miejsce, kierowca szybko odjechał, a ja podbiegłam do drzwi.
Zapukałam i schowałam sie pod małym daszkiem.
-Hej!- przywitała sie Anne -Nie sądziłam, że spotkamy sie tak szybko!
-Cześć- uśmiechnęłam sie lekko.
-Strasznie pada! Wejdź do środka- zaprosiła mnie. Najpierw musiałam przejść przez sklep, a następnie schodami na zapleczu do salonu.
-Cześć! Kawy, herbaty?- zapytała Alex.
-Jeśli można to coś z wysokim procentem- mruknęłam siadając na fotelu.
-Co cie sprowadza?- zapytał szczęśliwy Andrew.
-Cześć! Nic ci nie jest? Jak sie czujesz?- zerwałam sie z fotela i przytuliłam go.
-Dzięki tobie czuje sie znakomicie!- zaśmiał sie- Co cie sprowadza?
Usiedliśmy na miejsca, a po chwili przyszła Alex z winem i Anne.
-Pamiętasz jak mówiłaś, że jakbym potrzebowała pomocy to mam przyjść?- zapytałam, a kobieta przytaknęła- Mogłabym tu przenocować?
-Jasne!- powiedziała uradowana- Myślałam, że to będzie coś bardziej... Trudnego.
-Dla mnie to jest cholernie trudne, uwierz- wymamrotałam chowając twarz w dłoniach.
-Co sie stało?- zapytał zatroskany Andrew.
-Co to jest miłość?- zapytałam prosto z mostu, a cała trojka spojrzała na mnie zdziwiona i zaciekawiona- Podobno sie zakochałam...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Yeah, bejbs!
Wróciłam z kolejnym rozdziałem XD
Normalnie nie dodaje rozdziałów poza wyznaczonym terminem (chyba, że coś się dzieje), więc to taki wyjątek.
Po prostu chciałam wam wynagrodzić to poprzednie opóźnienie i wczorajszy brak :/
Mam nadzieje, że sie nie obraziliście(?)
Ale wracając...
Podoba się rozdział? 
Liam i Angel się całują!
Wasza upragniona scenka nadeszła xD

To co?
Widzimy się w środę czy już mnie nie lubicie :(

Ja i tak wiem, że mnie kochacie i uwielbiacie! <3
Nie moglibyście mnie tak zostawić...
Co nie?
Czy o czymś nie wiem XD


Dobra!
Koniec tych głupot!
Do zobaczonka :D


(Zapraszam do pytania bohaterów)

18 komentarzy:

  1. Pierwsza. Zaraz pojawi się komentarz. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam!
    Pocałowali się :)
    No... znowu Anne i Andrew.
    To też wiedziałam.
    Believe. xoxox

    OdpowiedzUsuń
  3. ONI SIĘ CAŁOWALI ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. <3
    Zostałaś nominowana do LB
    Pytania znajdziesz tu:
    http://moze-dam-rade.blogspot.com/2014/06/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    ONI SIE CALOWALI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię twojego bloga więc stąd nominacja :)
    W wolnym czasie mogłabyś zerknąć na któreś z moich opowiadań i zostawić tam swoją opinię, ale nie wyznaję zasady komentarz za komentarz więc i tak będę na czytać twoje opowiadanie i jeżeli będę miała czas będę komentować, staram się to robić, ale gdy czytam w nocy lub przed wyjściem gdzieś zostawienie komentarza jest nie możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No w końcu się całują <33
    Trochę to potrwało, ale warto było czekać na coś takiego XD
    El magiuje magią weeeeeee XD
    Ta telepatia czy jak to się tam zwało jest komiczna :D W taki sposób można się dowiedzieć ciekawych rzeczy... XD
    Rozdział jest świetny!

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  8. JKHJKLGHLHfG<3 cudowny
    W końcu coś się dzieje pomiędzy Angel a Liam'em :)

    OdpowiedzUsuń
  9. SSFEHIUGHINAWGIBUGIUENAIENSIBNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ONI SIĘ POCAŁOWALI! POCAŁOWALIIIIII!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To było nieziemskie, EPICKIE!
    Wreszcie, mój upragniony moment, wielbie! <3 Pisz szybko NN, bo nie wytrzymam! Weny i buziaczki ;*
    Wpadnij też do mnie na nowy rozdział i zostaw swoją opinię w komentarzu ^^!
    http://put-forehead-world.blogspot.com/
    Do poczytania! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg! Calowali się! Aaaaaaaa...!!!
    Boże rozdział wspaniały!
    Czekam na następny!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście że Cię kochamy :* znaczy ja! :*
    OMG boskie, boskie,, boskie i jeszcze raz boooskie! Całowali się aww !!!!!! Normalnie skaczę.!!!
    Czekam na nn :*
    Buziaki:*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Awww ;*
    Genialny rozdział ♥ Życzę weny :) Czekam na nexta Zapraszam: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com przypadek-niesadze.blogspot.com Pozdrawiam I niech moc będzie z Tobą ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJJJJJJJJJ!
    BYŁ POCAŁUNEK, AHA, AHA, POCAŁUNEK! JUPIIIIIIIIIIIIIIII!!!
    Tsaaa, szczęśliwa ja, to dziwna ja. Ale co ja na to poradzę? Świetny rozdział ^^
    Hahahaha, i to gadanie w myślach xD
    Czekam na kolejny rozdział!

    xoxo,
    Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
  14. Jprdl bomba :D Niech w najbliższych rozdziałach Angela przyzna się ze się zakochła i wykrzyczy to reszczcie bandy i to jak moze zostac smiertelnikiem :D Hhehe to tylko takie moje wymysł. Czekam a nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  15. aaaaaa jak fajnie to jest mój narkotyk daj mi więcej ja o to proszę wspaniały rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  16. R.E.W.E.L.A.C.J.A.!!!!

    MATKO JAK JA KOCHAM TEN ROZDZIAŁ *-*
    Wspaniały!

    Naprawdę, przeszłaś sama siebie! BOSKI!

    Czekam z niecierpliwością na next! ^^
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaaawwww kocham to! Niech oni będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  18. OJ KOCHANA, TY TO POTRAFISZ PISAĆ ZAJEBISTE ROZDZIAŁY. SCENKA LIAMA I ANGEL TAKA MEGA AWWWWWWWWWWWWWWWWWWW *_* DZIĘKUJĘ ŻE ISTNIEJESZ <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH