10.06.2014

Rozdział 31 "Śmierć kliniczna"

~Angel~

Gabriel, Niall i Harry wzięli torby, Eleanor i Liam niosą Louisa, a Perrie uparła sie, że zaniesie Zayna. Wyglądało to komicznie.
Ale żeby nie było!
Chciałam jej pomóc lecz pani uparta, jak sama nazwa wskazuje, uparła sie i nie pozwoliła go tknąć.
Tak, więc... Właśnie wchodziliśmy w las. Jeszcze jakieś dwa kilometry i będziemy na miejscu. Szliśmy naprawdę wolno, ponieważ nie nadążali z dodatkowymi 'bagażami'.
Stanęłam na chwile w miejscu i czekałam na resztę.
-Wszyscy nadążają?- zapytałam nawet sie nie odwracając.
-Nie- usłyszałam obok siebie głos Nialla.
-Co?
On tylko wskazał głową na kogoś za mną. Odwróciłam sie i zobaczyłam Perrie. Była około 5 metrów w tyle.
-Idźcie dalej. My za chwile dojdziemy.
Posłuchali i ruszyli dalej, a ja poszłam do blondynki. Ledwo stała na nogach. Co jej sie dziwić? Nie dość, że jest po pożarze to jeszcze takiego grubasa taszczy!
-Ja go zaniosę do domu- oznajmiłam, gdy byłam już przy niej- Ty idź dalej.
-Nie. Dam sobie rade...
-Ta... Jasne- zaśmiałam sie- Perrie, ty ledwo stoisz, więc łaskawie oddaj go i idź dalej.
-Ale...- zaczęła, ale szybko jej przerwałam.
-Proszę cie, ty ledwo stoisz na własnych nogach!
-Ale ja sobie poradzę- powiedziała i poszła dalej. Stałam w tym samym miejscu i patrzyłam jak po chwili przygniata ją ciało Zayna. Szybko do nich podbiegłam i pomogłam wstać.
-Ty prawie na stojąco zasypiasz- zaśmiałam sie i wzięłam zmiennokształtnego pod ramie.
-Nie prawda- zaprzeczyła, a po chwili ziewnęła i przetarła oczy.
Ja sie tylko zaśmiałam i odłożyłam Zayna.
-Wskakuj- uśmiechnęłam sie.
-Nie będziesz mnie nieść- pokręciła głową i szła dalej.
-Oj Perrie, Perrie- zaśmiałam sie- Mi sie nie odmawia.
Podeszłam do niej i posadziłam na plecach.
-Nie uniesiesz nas- zaczęła sie szarpać- Angel no...
-Chyba zapomniałaś, że jetem upadłą- przypomniałam ze śmiechem- Mogłabym rozwalić ściane i nic bym nie poczuła.
Podniosłam Zayna i wzięłam go pod ramie.
Po chwili mój pasażer przestał sie wiercić.
-Poddałaś sie?
Nie uzyskałam odpowiedzi. Spojrzałam na nią, a ona śpi. Najzwyczajniej w świecie zasnęła.
Do reszty doszliśmy dopiero pod moim domem.
-Nie za ciężko ci?- zapytał Liam.
-Jest okey- odpowiedziałam- Otwórzcie. Ostatnio nie zamknęłam.
Gabriel podszedł i otworzył drzwi. Wszyscy weszli do środka, ale stanęli.
-Co sie stało?- zapytałam, gdy zamknęłam drzwi. Po chwili podeszłam do nich. Aha...
-Przepraszam ostatnio nie posprzątałam.
Cztery ciała leżały po całym salonie. Dodatkowo dochodziło kilka rozwalonych mebli.
-Połóżcie go na fotel- powiedziałam i wskazałam na Louisa. Sama podeszłam do drugiego fotela i rzuciłam na niego zmiennokształtnego, a potem powoli położyłam blondynkę na kanapę.
Wszyscy patrzyli na mnie z politowaniem.
-No co? Obiecałam go donieść do domu. Nie mówiłam, że będę delikatna- wzruszyłam ramionami. Potem zobaczyłam, że Gabriel i Niall wynoszą ciała.
-Co wy robicie?
-Wyniesiemy ich do lasu i zakopiemy- oznajmił Harry i wziął ciało dziewczyny.
-Chwila!- zatrzymałam ich- Liam przyniesiesz mi miskę?
-A gdzie jest?
-W kuchni- oznajmiłam, a on spojrzał na mnie pytająco- Prosto i pierwsze drzwi na prawo.
Wyszedł, a po chwili przyszedł dużą miską.
-Była tylko taka- powiedział i podał mi naczynie. Podziękowałam i kucnęłam obok jednego ciała. Wszyscy patrzyli zaciekawieni.
-Połóżcie resztę- poprosiłam- Jak skończę to wtedy ich zakopiecie.
-Co zamierz...?- Eleanor nie dokończyła, ponieważ włożyłam rękę w ciało chłopaka i wyrwałam mu serce, po czym włożyłam do miski. Następnie zrobiłam to samo z resztą ciał. Ręce wytarłam o ubranie martwej dziewczyny i wstałam.
-No co?- zapytałam zdziwiona. Wszyscy patrzyli na mnie jak na psychiczną wariatkę, którą jak najszybciej trzeba wysłać do psychologa.
-Jesteś...-zaczęła Eleanor, a dokończyli wszyscy- Nienormalna!
-Nawet nie wiecie ile energii jest takim małym serduszku. To tak jakbym wyssała całą energie z człowieka- wyjaśniłam i wyszłam z miską pełną serc do kuchni. Włożyłam naczynie do lodówki i wróciłam do salonu. Chłopaki wyszli z ciałami, a w pokoju zostali nasi nie żywi, śpiąca królewna, pani zmartwiona i mój podopieczny.
Taa... Super paczka! Mam nadzieje, że czujecie sarkazm, bo inaczej sobie pogadamy!
Jakoś nie miałam ochoty z nimi siedzieć, zwłaszcza, że wszyscy są przygnębieni, więc wróciłam do kuchni. Wyjęłam jedno serce, największe ponieważ chce sie najeść, i położyłam na blacie. Wyjęłam nóż, małą miseczkę oraz sól i położyłam obok mojego dania głównego.
Pocięłam serce w kosteczkę i posoliłam, po czym włożyłam do miseczki i wzięłam widelec. Z taką przekąskom wróciłam do salonu.
-Co jesz?- zapytał Niall, kiedy usiadłam na kanapie. Najwyraźniej już wrócili.
-Serce. Chcesz trochę?- zapytałam i przysunęłam miskę pod jego nos.
-Nie, dzięki...- skrzywił sie.
-Idźcie spać- powiedziałam.
-A co jak sie obudzą?- zapytała Perrie. O! Królewna sie obudziła- Musimy poczekać.
-Powiedziałam coś, do łóżek. Już- powiedziałam tonem nie znoszącym sprzeciwu- Ja z nimi zostanę, okey?
Przytaknęli i poszli. Po chwili jednak wrócili.
-Co znowu?!
-Gdzie mamy spać?- zapytał Harry. Odstawiłam przekąska i pokazałam wszystkim pokoje. Mój dom jest ogromny, więc nie było problemów z pokojami.
Budynek od zewnętrznej strony wygląda jak ze średniowiecza, jakby nie patrzeć taka właśnie jest prawda, a w środku jest nowocześnie umeblowany. Trzeba dbać o swój 'mały' kącik, prawda?
Gdy wszystkim wskazałam pokoje, wróciłam do salonu.
Usiadłam na kanapie i kontynuowałam posiłek. Po kilku godzinach, w trakcie oglądania filmu, usłyszałam jak ktoś bierze głęboki wdech.
Poszłam do kuchni i przyniosłam szklankę wody.
-Gratulacje- udawałam entuzjazm- Przeżyłeś śmierć kliniczną.
-Jak to możliwe? Byłem martwy.
-Dałam ci moją krew- oznajmiłam- Nie zmarnuj tego.
-Dzięki- powiedział i zaczął pić wodę. Ja w tym czasie zrobiłam jakieś kanapki i wróciłam.
-Trzymaj- podałam mu talerz- Pewnie jesteś głodny.
-Dziękuje- powiedział i zaczął pożerać jedzenie.
Skończył po jakiś piętnastu minutach.
-Pokaże ci twój pokój- oznajmiłam i poszłam schodami na górę.
-Po prawej masz Eleanor, tak jakby co- zaśmiałam sie i puściłam mu oczko- Przebież sie i idź spać.
Znowu zeszłam do salonu i czekałam aż obudzi sie zmiennokształtny. Chyba, że sie nie obudzi...
Hm... Ciekawa opcja.
Włączyłam następny film. I w taki o to sposób spędziłam resztę nocy. Bardzo ciekawie, czyż nie? Tak, wiem.
Kundel nadal sie nie obudził, więc nie zapowiada sie za ciekawie, ale chociaż jeden 'zmartwychwstał'.
Po chwili usłyszałam kroki. Wszyscy ,oprócz Louisa, już wstali. Ja za to zajadałam drugą porcje serduszka.
-Gdzie Louis?- zapytała Eleanor. Aha... Czyli jeszcze sie nie spotkali...
-W nocy mi sie nudziło. Nic nie było w telewizji, więc wyrwałam mu serce i zakopałam w lesie- powiedziałam jak gdyby nigdy nic, nawet na nich nie patrząc, i przełączyłam na inny program- Chcesz spróbować? Nie dziwie sie, że chciałaś, aby oddał ci serce. Jest naprawdę dobry.
Spojrzałam na brunetkę i podałam miseczkę z poćwiartowanym sercem. Jej mina była przekomiczna!
Była cała blada, jak kreda, jej oczy zalały sie łzami, a pięści miała zaciśnięte.
Haha... Dobre.
-Ty suko!- wrzasnęła- Jak mogłaś?! On mógł jeszcze ożyć!
Chciała do mnie podejść, ale Liam jej przeszkodził. Pf... Obrońca sie znalazł.
-Luzuj gorset, mała- zaśmiałam sie- Obudził sie w nocy. Jest w pokoju obok twojego. Śpi.
Eleanor wyrwała sie z objęć bruneta i pobiegła na górę.
-Jak mogłaś jej tak powiedzieć?!- skarcił mnie Liam.
-Niewinny żarcik i tyle- wzruszyłam ramionami.
-Nie wstał- Perrie pobladła na twarzy i podeszła do Zayna.
-Tak czasem bywa- oznajmiłam wracając do jedzenia- Raczej już nie wstanie. Przewidziany czas zmartwychwstania jest do pięciu godzin. Leży tu już osiem, więc... Przykro mi, Perrie.
Dziewczyna upadła na kolana i zaczęła płakać w jego tors. Niall i Harry odciągnęli ją od niego.
-Ubierzcie sie ładnie- zaczęłam- Wypadało by go chociaż pochować jakoś na kształt pogrzebu.
Wszyscy smutni wyszli z salonu do swoich pokoi.
Po godzinie wszyscy byli ubrani na czarno. Przykryłam mulata kocem, a Louis i Gabriel mieli go wynieść.
-Idziesz z nami?- zapytał Harry. Ja tylko pokręciłam przecząco głową, a po chwili słyszałam zamykające sie drzwi. Wyszli.
Po kilku minutach siedziałam w salonie oglądając jakiś tandetny film. Akurat ktoś umarł i od razu przypomniał mi sie Zayn.
Oj, kundlu, kundlu...
Wilkołaki zawsze kończą wąchając kwiatki od spodu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bębenki prosze!
Dam dam dadam....

Hej!
I jak sie podoba?
No więc tak...
Louis ożył, Zayn nie żyje.
Każdy kiedyś umrze.
No chyba, że taka Angel, ale ona to ona.
Ale w następnym rozdziale szykuje dla was pełno niespodzianek ;D
To co?
Widzimy sie w sobotę.
No chyba, że sie obraziliście ;/
Mam nadzieje, że nie XD

(Zapraszam do pytania bohaterów <3)

12 komentarzy:

  1. Jak mogłaś go uśmiercić? Dlaczego?! :'( Foch4ever! Ja mam nadzieję że się obudzi. Może pod ziemią, ale grunt że obudzi xD Czekam na nn :*
    I co będzie z Perr? :'(
    Kocham i życzę weny, Nati ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudooo, ale szkoda Zayna :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Więc jestem. Hmm... Twoje opisy są świetne, no może prócz małych błędów i powtórzeń. Polubiłam Angel, a dla Gabriela straciłam głowę, mimo, że jest go tak mało.
    W sumie to nie wiem za bardzo co powiedzieć, o, podziwiam częstość dodawania rozdziałów.
    Poza tym: Uśmierciłaś Zayna! Będziesz płonąć w piekle! (Taki żarcik.) Jednak czemu teraz? Czemu nie pozwoliłaś trwać Zerrie?
    Do następnego!
    breath xx

    OdpowiedzUsuń
  4. JAK TY MOGŁAŚ TO ZROBIĆ?! Jak ty mogłaś zabić Zayna?! Kurde.. No nie... Jak mi go nie ożywisz.... To całe opowiadanie przestanie mi się podobać :C. Nie wierzę, że to zrobiłaś..... Zobaczysz, będziesz wąchać kwiatki od spodu XD.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zayn... Zayn... Jak mogłaś?! Ja w to nie wierze!! On ożyje... Na pewno!
    Przynajmniej Lou żyje. Właściwie co ja gadam?! Obaj żyją tylko Zayn jeszcze nie wstał. Musisz go ożywić! Musisz! To rozkaz!
    Te żarty Angel po prostu mega xD Zwłaszcza z tym sercem Louisa xD
    Weny Ci życzę i do nn ;**

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  6. JAK ŚMIESZ?!

    Ale on ożyje. Na pewno. Na 1000%. Nie ma innej opcji, no!

    Rozdział super, ale.... przerażasz mnie. Wiesz jak mi się nie dobrze zrobiło od tego... od "posiłku" Angel?! FUJ!

    Czekam na next!
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział cudny, ale... hmm... JAK MOGŁAŚ UŚMIERCIĆ MOJEGO MĘŻA?! XD Ale on wstanie. Musi. Cóż tu dużo mówić? Życzę weny i z niecierpliwością czekam na nn :*
    Niki

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy cię wyzywają.
    Więc ja też!
    JAK MOGŁAŚ..? Ale i tak cię KOCHAM! <3!!!!!
    Miłość wszędzie.
    Eh... czekać do następnej soboty muszę, ponieważ jadę na kolonie. Jaki ten świat jest niesprawiedliwy. :c

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaja sobie robisz! Jak mogłaś go uśmierciać!? Każdy kiedyś umiera! Nie nie zrobiłaś tego! On zmartwychwstanie jak go będą już chować. Tak! On ożyje!
    Bynajmniej mój Loueh żyje <3
    Ale i tak Zayn ma żyć!!
    Choć jestem za to wściekła to i tak nadal Cię kocham.
    Czekam na nn :)
    Buziaki:*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli jednak Zayn umarł? :(
    Biedna Perrie! :'(
    Rozdział wspaniały!
    Czekam na następny!
    Całuje :*

    OdpowiedzUsuń
  11. no wiesz co?! foch! 4ever! jak moglas!
    musisz go ozywic, musisz! po prostu musisz! bo inaczej obraze sie o wiele bardziej!
    usmiercilas Zayna - pojdziesz do piekla - "taki zarcik" - haha :/
    proooosze, ozyw go, on nie moze teraz umrzec,
    ten zart z sercem - ubaw po pach xd
    czekam na cd i pamietaj, musisz go ozywic ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten jeden jedyny raz się rozpiszę! Jak kurwa mogłaś go uśmiercić! Mojego Zaynusia (tak wiem głupio to brzmi, ale bez komentarza)! Przecież on niczym nie zawinił! Był chamski, ale takie życie! Ja ci kiedyś w opowiadaniu, główną bohaterkę uśmiercę, tak w środku i miło Ci będzie? Na przykład taką Kate lub Lea, może być? Umrze w następnym rozdziale, okay? Jesteś niemożliwa! Nie mogłaś go uśmiercić! Przepraszam za słownictwo i wcale tak nie myślę, ale murze się wyżyć. Oj ty suko mała! Nienawidzę Cię :( Oj i tak Cię kocham, ale smuteczek! Foch 4 Ever jak to wszyscy piszą. Kocham i do następnego

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH