07.06.2014

Rozdział 30 "Pożar, przeprowadzka i śmierć"

~Angel~

Stałam na środku salonu i patrzyłam sie to na Liama to na Gabriella.
W pomieszczeniu była cisza ,którą po chwili wypełnił mój śmiech.
-Bardzo śmieszne- zadrwiłam- Z takich rzeczy sie nie żartuje!
-Ja nie żartuje- powiedział spokojnie. Złapałam sie za głowę i usiadłam na kanapie. Potrzebowałam chwili na przetrawienie tej wiadomości.
-Eee...- zaczął Liam- Mogę wiedzieć o co chodzi?
-Wiecie co?- zapytałam wstając- Musze gdzieś iść.
Oznajmiłam i szybko przebrałam bluzkę i spodnie. Nie obchodziło mnie ,że wszyscy sie gapią na mój tyłek ,po prostu przebrałam sie najszybciej jak potrafiłam.
-Angel...-zaczął Gabriel.
-Nie. Przejdę sie.... Pooddycham świeżym powietrzem. Ta... Przyda mi sie jakiś spacer- zaczęłam nawijać jak najęta ,będąc jeszcze w niemałym szoku- Wrócę późno. Bardzo późno ,więc nie martwcie sie czy coś- mówiłam cały czas ze sztucznym uśmiechem i założyłam kurtkę- Nie dzwońcie bo i tak nie odbiorę ,więc sie nie wysilajcie. Macie za mną nie iść i... I to tyle. Tak jak mówiłam nie wiem kiedy wrócę.
Skończyłam i trzasnęłam drzwiami. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Następnie pojechałam pierwszym lepszym pojazdem i ruszyłam przed siebie. Pierwsze co zrobiłam to pojechałam do psychologa. Tak... Do psychologa!
Podobno najlepiej jest sie komuś wygadać ,a nie mam komu więc...
-W czym mogę ci pomóc?- uśmiechnęła sie do mnie kobieta ,gdy weszłam do gabinetu psychologa. A raczej gabinetu psycholożki.
Wyglądała na mniej więcej 25 lat.
Miała zielone oczy ,które chowały sie za czerwonymi okularami. Jej ciemne ,kręcone włosy opadały na kremową bluzkę na ramiączkach. Dodatkowo miała czerwone rurki.
Podsumowując ,wyglądała ładnie.
-Będziesz mnie słuchać i nie przerwiesz mi ,dobrze?- zapytałam podchodząc do niej bliżej. Spojrzałam jej w oczy ,a ona przytaknęła. Ah... Nie ma to jak zahipnotyzować kogoś o poranku.
Zaczęłam jej wszystko opowiadać ,a ona ani razu mi nie przerwała. Raz na jakiś czas o coś spytała i tyle.
-Ale najgorsze jest to ,że mam takie jedno marzenie ,wiesz? Jakie ty masz marzenie?
-Chciałabym stworzyć szczęśliwą rodzinę- oznajmiła uśmiechnięta- A ty?
-Chciałabym być człowiekiem- odpowiedziałam- Wiesz... Żyć normalnie ,odżywiać sie normalnie ,spotkać swoją drugą połówkę oraz zestarzeć sie. No wiesz... Umrzeć śmiercią naturalną.
-Z tego co zrozumiałam z twoich opowieści... To chyba nie możliwe.
-No właśnie jest jeden sposób ,ale trochę niekonwencjonalny- westchnęłam.
-Jaki? -zdziwiła sie.
-Musiałabym zabić mojego podopiecznego- skrzywiłam sie na samą myśl.
-Jak to działa?- zaciekawiła sie. Ja tylko ułożyłam sie wygodnie na kanapie.
-Jeśli osobiście zabije mojego podopiecznego i nie będzie on miał dzieci to wtedy przemienię sie w człowieka- wyjaśniłam- No wiesz... Dopóki mój podopieczny żyje, ja mam obowiązek go chronić i tak dalej. Jeśli go zabije, nie będę  miała kogo chronić ,więc przemienię sie w człowieka. Rozumiesz?- zapytałam patrząc jej w oczy.
-Trochę- zaśmiała sie nerwowo.
-Okey... Sesja skończona -westchnęłam załamana. Wstałam z kanapy i podeszłam do Angeliki.
-Ta rozmowa nie miała miejsca, a ty nic nie będziesz pamiętać. W tym czasie miałaś zwykłą przerwę w pracy ,dobrze?- spojrzałam jej w oczy ,a ona przytaknęła. Lekko sie uśmiechnęłam i wyszłam z budynku. Mój cel to najbliższy klub.

~Liam~


-Ktoś mi w końcu wytłumaczy o co chodzi?!- wkurzyłem sie ,gdy Angel wyszła.
-Spokojnie- uspokajał mnie Niall. Wziąłem kilka oddechów i usiadłem z powrotem na fotel.
-Więc...?- zacząłem -Kim jest podopieczny?
-Każdy anioł jest stróżem jakiegoś człowieka- zaczął wyjaśniać Gabriel- My nazywamy ich podopiecznymi ,ponieważ opiekujemy sie nimi. Chronimy, pomagamy i wspieramy w trudnych chwilach.
-Przecież Angel jest upadłą- zauważył Louis.
-Upadłym aniołem, a to nic nie zmienia- sprostował- Anioł to anioł. Czy jest bez skazy, czy jest upadłym i tak ma podopiecznego.
-Ale dlaczego Angel zareagowała tak... Dziwnie?- do rozmowy dołączyła Perrie.
-Nie miała podopiecznego od kilku wieków, nie dziw sie jej- zaśmiał sie- Słyszałem nawet, że poświęciła dużo lat na odnalezienie cie.
-Po co?
-Musiałbyś sie spytać jej- zwrócił sie do Zayna.
-Przecież jesteś Archaniołem. Wiesz wszystko!- zauważyłem.
-Do niektórych informacji nie mam dostępu- wyjaśnił. Zapadła cisza- Są także plusy.
-Jakie?- zapytałem zdziwiony.
-Angel nie może ci nic zrobić, a przynajmniej z tego co wiem.
Siedzieliśmy w ciszy, gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Otworzyć poszła El.
Po chwili wróciła z jakimś mężczyzną.
-W czym możemy pomóc?- zapytała Perrie. On tylko na mas spojrzał ,a po chwili El upadła na podłogę.
Wyjął zza pasa dwa pistolety i strzelił do każdego z nas zanim cokolwiek zdążyliśmy zrobić.

~Eleanor~

Obudziłam sie przywiązana do krzesła. Siedziałam w kuchni. Byłam sama.
-Pomocy!- zaczęłam krzyczeć. Nikt nie odpowiedział. Po chwili usłyszałam krzyki chłopaków i Per.
-Co sie dzieje?!
-Nie wiemy!- odkrzyknął Louis- Nic ci nie jest?!
-Jetem cała i zdrowa!- po chwili dodałam ciszej- Na razie.
-Cholera!- usłyszałam.
-Co sie dzieje?- krzyczał Zayn. No w końcu to Perrie przed chwileczką krzyczała.
-Na schodach sie pali!
Aha... Czyli wszyscy jesteśmy przywiązani do krzeseł, siedzimy w różnych pomieszczeniach, a na schodach sie pali. Co jest grane?!
-Niech ktoś spróbuje zadzwonić po Angel!- usłyszałam Liama. Zaczęłam sie szarpać ,wiercić, a nawet skakać na tym krześle i nadal nic. Do kuchni zaczął dochodzić dym, którym zaczęłam sie krztusić.
Teraz możemy liczyć tylko na siebie.

~Angel~

-Dobra, koniec!- zaprzeczyłam ,gdy barman podawał mi następny kieliszek.
-No weź jeszcze jednego- nakłaniali mnie chłopacy, bardzo przystojni, chłopacy.
-Ale ostatniego- zaśmiałam sie- Musze jakoś wrócić do domu.
-Podwiozę cie.
-Będziesz prowadzić po pijaku?- zapytałam.
-Dla ciebie wszystko- puścił mi oczko, a ja sie zaśmiałam.
Zaczęliśmy znowu pić, gdy nagle w telewizorze, który wisiał w rogu baru, zaczęły sie wiadomości. Jakaś kobieta stała przy wozie strażackim i zaczęła coś mówić.
-Możesz pogłośnić?- zapytałam barmana. On tylko przytaknął ,a po chwili słyszałam doskonale.
-Z niewiadomych przyczyn zapalił sie dom- zaczęła- Na ulicy panuje chaos. Strażacy próbują gasić pożar ,a ludzie z najbliższego sąsiedztwa wyszli z domów- kamera powędrowała w stronę palącego budynku. O cholera...- Nie wiadomo czy w w środku ktoś był. Wiadomo tylko, że pożar nie roznosi sie po sąsiedztwie lecz pożera tylko ten jeden budynek...
Dziewczyna jeszcze coś mówiła ,ale ja wybiegłam z klubu.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do Eleanor ,Perrie i każdego z chłopaków. Nikt nie odebrał. Cholera!
Wbiegłam na ulice i zatrzymałam pierwszy lepszy pojazd.
-Oddasz mi motor, a zapamiętasz tylko, że przegrałeś go w pokera- powiedziałam ,gdy zdjęłam mu kask i spojrzałam w oczy. Zszedł z pojazdu ,a ja szybko odjechałam. Nigdy w życiu nie jeździłam czymś taki, a jednak po 2 minutach byłam na odpowiedniej ulicy. Wjechałam na posiadłość sąsiadów i przez ich ogródek wjechałam na tyły naszego domu. Zostawiłam motor i podeszłam do budynku. 
Rozbiłam drzwi tarasowe, a środka wyleciał dym.
-Gdzie jesteście?!- wrzasnęłam ,a po chwili bariera od schodów zleciała prosto przede mnie. Odsunęłam sie szybko, a po kilku sekundach usłyszałam krzyk.
-Eleanor?! Gdzie jesteś?!- zaczęłam sie rozglądać i usłyszałam jakiś kaszel z kuchni. Szybko tam pobiegłam i zobaczyłam Eleanor przywiązaną do krzesła. Szybko przecięłam liny i pomogłam jej wstać. Przerzuciłam ją sobie przez bark i ruszyłam w stronę wyjścia. 
Przeszłam przez drzwi i położyłam ją na trawie z daleka od domu.
-Gdzie reszta?- zapytałam klepiąc ją po policzku.
-Też są związani- zaczęła biorąc głębokie oddechy- Są w różnych pokojach.
Biegiem wróciłam do środka i zaczęłam szukać po pomieszczeniach. W salonie znalazłam Perrie ,więc rozwiązałam ją, przerzuciłam przez bark i zaniosłam do Eleanor, po czym znowu wróciłam. Potem znalazłam Niall'a, Harr'ego i Gabriela.
Oni pomogli sobie na wzajem zejść, a ja zostałam i szukałam Louisa. Znalazłam go w jego pokoju. Leżał związany i nieprzytomny na łóżku. Obok niego leżał Liam. Nie miałam czasu ich rozwiązać ,więc przerzuciłam ich przez ramie i zniosłam po schodach.
W niektórych momentach to dobrze, że nie jestem człowiekiem.
Po drodze schody najzwyczajniej w świecie paliły mi sie pod nogami.
Było mi strasznie gorąco i duszno. Byłam cała w czarnym pyle, a ubrania miałam lekko przypalone. Wyniosłam ich na dwór ,do reszty, i położyłam na trawie obok Nialla.
-Co mu sie stało?- zapytałam zdziwiona.
-Zemdlał- wyjaśnił Harry- Za dużo dymu.
-Gdzie jest Zayn?- spojrzała na mnie Perrie- Czemu go nie ma?
Spojrzałam po wszystkich. Rzeczywiście go nie ma. Myślałam, że go wyniosłam.
-Nie szarp sie!- krzyczał Gabriel trzymając Perrie tak, aby nie uciekła.
-Musze po niego iść!- krzyczała- Nie możemy go tam zostawić!
Przebiegłam obok nich i wbiegłam do środka. Górę przedtem przeszukałam ,kuchnie i salon także, czyli... Piwnica!
Szybko ruszyłam w stronę piwnicy ,ale drzwi były zablokowane. W kilka sekund je wyważyłam i wbiegłam do środka.
Zmiennokształtny leżał nieprzytomny na materacach. Podniosłam go i, najszybciej jak potrafiłam, wyniosłam go z domu. Położyłam go na trawie ,a Perrie od razu do niego podbiegła.
Ja natomiast wróciłam do domu.
Wbiegłam na piętro i weszłam do pokoju któregoś z chłopaków. Ogień zaczynał mnie parzyć ,a ja wyjęłam jakąś torbę i zaczęłam pakować do niej ubrania. Robiłam to nie dokładnie ,więc zajęło mi to niecałą minute. Takim o to sposobem w kilka minut chodziłam z pokoju do pokoju i ratowałam wszystkie rzeczy jakie jeszcze nie splunęły. W końcu trafiłam do pokoju Eleanor.
Przeniosłam tam wszystkie torby jakie udało mi sie spakować i otworzyłam okno. Zaczęłam wyrzucać wszystkie rzeczy na trawę. Odwróciłam sie jeszcze, aby sprawdzić czy wszystkie wyrzuciłam na dwór i nagle usłyszałam trzask.
Okno sie zamknęło.
Podbiegłam do niego i próbowałam otworzyć ,ale nie ruszyło sie nawet na centymetr.
Ogień zaczął pożerać pokój, a ja byłam w pułapce.
-Myśl, myśl, myśl- powtarzałam. W sumie nie jest tu wysoko.
Cofnęłam sie kilka kroków, wzięłam rozpęd i rzuciłam sie przez szybę.
Wylądowałam na torbach z ubraniami, więc nie bolało za bardzo.
-Nic ci nie jest?!- wrzasnął Gabriel i pomógł mi wstać.
-Jest... Okey- stwierdziłam i poszłam do reszty.
-Hej ,obudź sie! -zaczęłam klepać Liama po policzku. Obudził sie dopiero po kilku sekundach.
-Dobrze, że nic ci nie jest- westchnęłam i przytuliłam go.
-Martwisz sie o mnie?- zapytał unosząc brwi.
-Nawet nie wiesz jak bardzo ty durniu!- warknęłam, ale przytuliłam go mocniej. Jednak nie wszyscy byli szczęśliwi.
Obróciłam głowę i zobaczyłam nie za dobry widok.
-Proszę cie ,wstań!- szlochały Perrie i Eleanor. Wstałam i podeszłam do nich. Klęczały przy Zaynie i Louisie. Przytulały ich głowy mocno do klatki piersiowej i płakały.
-Proszę... Obudź sie- łkały obie. Podeszłam najpierw do jednego, potem do drugiego.
Nie oddychali, a ich serca nie biły.
-Angel, zrób coś! -zaczęła Eleanor- Proszę...
-Pomóż im- poprosiła Perrie. Spojrzałam na nie i na ciała chłopaków.
-Spróbuje, ale... Ostrzegam, że nie wiem czy sie uda- powiedziałam i wyjęłam z nogi kawałek szkła, który wbił mi sie, gdy wyleciałam przez okno. Przejechałam ostrym końcem po ręce i dałam kilka kropel krwi do ich ust.
-Poczekajmy chwile- powiedziałam.
-Gdzie my teraz pójdziemy?- zapytał Niall.
-No, więc... Jesteście szczęściarzami! - wszyscy spojrzeli w moją stronę- Zwiedzicie mój dom.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dam, dam, dam, dam!
Cześć!
Jak cie podobało, hm...? o.O
Jak myślicie.
Czy Zayn i Louis się obudzą?
Czy Angel będzie podążać za marzeniami i zamorduje Liama?
Czy może jednak się zbliżą do siebie?
Tych i innych rzeczy dowiecie się w następnym rozdziale, który będzie DOPIERO w Środę! :D
Tak, wiem.
Jestem złą kobietą.
Mówi sie trudno xD

A...! Właśnie!
Przypomniałam sobie coś XD
Ostatnio zgłosiłam sie do oceniania bloga
Tu jest ocena ,jakby ktoś chciał zobaczyć + zachęcam do zgłaszania swoich blogów do oceny ;D



(I! Jak tradycja nakazuje! Zapraszam do pytania bohaterów ;*)

10 komentarzy:

  1. Rozdział świetny! Mam nadzieje że chłopcy się obudziłem!
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Całuje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo!
    Co do pytań:
    - Tak
    - Nie
    - Tak
    Rozdział jest Genialny! <3 Boski, najlepszy! <3 Bardzo się cieszę, że dostałaś tak wysoką ocenę. Jestem z ciebie dumna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejkujekujejkujejkujejku!!!!!

    ROZDZIAŁ TAKI JHKDSAGFLKJAQHGFKKULI *-*

    ANGEL URATUJ ICH DO CHOLERY NO!

    Biedny Lou i Zayn :(
    Mam nadzieję, ze sie obudzą.

    Oooooo oni idą do domu Angel!!!! Yay!
    Fajnie, że wzięła ich ciuchy, na pewno się przydadzą.

    Czekam z niecierpliwością do środy! Matko, juz się nie mogę doczekać!
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDO *,*

    Chłopcy się obudzą na tysiąc sto procent! Na pewno!

    Na pewno Go nie zabije, to jest niemożliwe by mogła Go zabić. I sądzę,że się do siebie zbliżą ;33

    Ja chcę już środę !! Ty okrutna!! Jak tak możesz torturować?!

    No nic weny życzę i do środy ;**
    Zapraszamy na muffin-say-hello.blogspot.com Sorry za spam

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Hmm... Zayn i Louis muszą się obudzić!
    A Angel nie zabije Liama. Nie mogłaby ( chyba )
    Z niecierpliwością czekam na kolejny :)
    Następny rozdział u nas:
    my-illusion-impossible-you-and-i-1d.blospot
    Niki

    OdpowiedzUsuń
  6. hejka :)
    boże, co? że co?
    ech, nwm co napisać, po prostu odjęło mi mowę :)
    rozdział cudowny,
    co do pytanek:
    1. TAK, muszą
    2. NIE
    3. TAK <3
    kurde, proszę, nie uśmiercaj ich! proooooooszę :(
    i niech Angel nie zabije nigdy Liama, prooosze :(
    czekam na cd i pozdrawiam
    PS tak, popieram, jesteś wredną kobietą, skoro każesz nam tak długo czekam, do środy aż :(
    ale nic, poczekam :)
    buźka <3
    PS2 mogłabyś zmienić czcionkę z czarnej na jakąś jaśniejszą w komentarzach, bo nic nie widać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wierzę, kto do cholery spalił im dom?!!!! Jak śmiał w ogóle chcieć ich zabić, no nie mogę, co oni temu komuś zrobili?! Dobrze, że Angel ich uratowała, albo przynajmniej po części ^^. Nataszo, informuję Cię oficjalnie, że nie możesz zabić Lou i Zayna, oni muszą żyć dla Per i El! <3 Uuuu Angel martwi się o Liama ^^. Mam nadzieję, że nie tylko dlatego, że jest jej podopiecznym, którego chciała zabić ;). Ona nie moze go zabić ;P. Więc ten tego zdałam Ci moje refleksje, które poczułam po przeczytaniu tego rozdziału :D. Pisz szybko NN! Weny i buziaczki ;*
    Do poczytania!
    http://put-forehead-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mogę!!! Jak ich dom mógł się zapalić?! *.* i z tym klubem... łohoho!! Serio zwiedzą jej dom?! O.o to bęzie zajebiste i tragiczne równocześie!! Czekam z niecierpliwościąna nexta! :* w ogóle to wrzuciłam już10 rozdział, jakbyś miał ochotę :D
    fear-of-fear.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział prze geeeeeeeeeeeeeenialnyJezuniu czyżby wampiry dały o sobie znać..
    Lou i Zayn muszą się obudzić.
    Angel nie zamorduje Liasia
    I będą razem.
    Będę u niej mieszkać, oh jakaś ona doobra ;P I UUU ANGEL SIĘ MARTWIŁA O LIAMA mrrr.. *-*
    I tak kochana jesteś złą kobietą. Jak to dopiero w środę. Ehh muszę czekać. Ale czego się nie robi dla czegoś takiego.
    Kocham ;*
    Weny <3
    Buziaczki :*
    A

    OdpowiedzUsuń
  10. TRADYCYJNE WOW ODE MNIE! LECĘ CZYTAĆ DALEJ I TAK SZCZEGÓŁOWĄ OPINIĘ DOSTANIESZ........KIEDYŚ :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH