31.05.2014

Rozdział 27 "To było... Przyjemne"

~Angel~

-Co?- zapytał nie dowierzając.
-Proszę... Zabij mnie. Ja nie wytrzymam- wymamrotałam. Drewienka i szkła na plecach wbijały mi sie głębiej za każdym ruchem. Co za tym idzie ,moje rany sie powiększały. Tak jak ból.
-Co?- powtórzył- Nie zabije cie!
Po chwili zaczął znowu grzebać moich płucach. Gdy wyjął następne drewienko do pomieszczenia weszli Harry ,Niall i Liam. Wszyscy sie skrzywili ,gdy zobaczyli moją małą 'operacje'.
-Co z nią?- zapytali odkładając wszystkie rzeczy na blat. Między innymi apteczkę ,miskę wody ,ręczniki...
-Nie za dobrze- powiedział skupiony Gabriel. Wszyscy spojrzeli na chłopaka ,gdy zaczęłam sie krztusić krwią. Ciecz wylewała sie z moich ust niczym wodospad ,a ból sie podwoił.
-Co sie z nią dzieje?!- wrzasnęli i spojrzeli na siebie. Super! Pomóc mają mi idioci!
-Zabij mnie- udało mi sie powiedzieć. Gabriel pokręcił przecząco głową.
-Ona ma racje- powiedział Harry. Wszyscy spojrzeli zdziwieni- Skręćmy jej kark. Zemdleje ,i nie będzie czuć bólu.
Boże ,Harry! Jesteś genialny! Jak tylko wyzdrowieje to ci podziękuje. Kiedyś tam...
-To ją zabijcie- powiedział Gabriel.
-Czemu my?- krzyczeli wszyscy przerażeni.
-Ty to zrób!- wskazali na siebie na wzajem. Idioci!
-To boli!- wrzasnęłam ,gdy krew na chwile przestała lecieć. Uspokoili sie i po chwili nade mną pojawił sie Liam.
-Przepraszam- powiedział i skręcił mi kark. Nie minęło pięć sekund ,a ja wróciłam do żywych.
Ból był tak mocny ,że nic nie daje skręcenie karku.
Gdy tylko sie obudziłam Liam wyszedł z pokoju.


~Eleanor~


Gdy szliśmy z Louis'em przez park spotkaliśmy Perrie i Zayn'a ,więc wracaliśmy do domu razem.
Chyba w połowie drogi zadzwonił mi telefon ,więc szybko odebrałam.
-Hej ,Li! Co tam?- zapytałam szczęśliwa.
-Jesteście blisko szpitala?- zapytał szybko. Był poddenerwowany.
-Co sie stało?
-Odpowiedz!
-Nie krzycz na mnie!- odkrzyknęłam- Jakieś 8 minut od szpitala. Co sie stało?!
-Pójdźcie do szpitala i sprowadź jednego z lekarzy tu do nas!- rozkazał zestresowany.
-Ale...- nie dokończyłam ,ponieważ mi przerwał.
-Angel miałam wypadek!- krzyknął- Nie umiemy jej wyjąć tego cholernego drewna!
-Przecież jest aniołem- przypomniałam- Upadłym ,ale jednak aniołem.
-Ona krztusi sie własną krwią ,El!- wrzasnął do słuchawki- Przyprowadźcie lekarza!
Po chwili sie rozłączył ,a Zayn patrzył na mnie zdziwiony. No tak. Ten jego wilczy słuch...
-Idziemy do szpitala- powiedziałam ,ale jakoś nie raczyli sie ruszyć- Ruchy!
-Co sie stało?- zapytali Lou i Perrie.
-Nie teraz! Musimy przyprowadzić lekarza do naszego domu!- krzykłam i zaczęłam biec w stronę szpitala. Po około pięciu minutach byłam na miejscu. Weszłam nie zauważona na korytarz i zatrzymałam jednego z lekarzy.
-Przepraszam! Moja przyjaciółka... Coś jej sie stało. Krztusi sie krwią- powiedziałam ,a ona wybiegł ze mną z budynku. Najpierw jednak wziął torbę pełną różnych rzeczy. Gdy tylko wyszliśmy na dwór wyjęłam mały sztylet.
Plusy przebywania z Łowcami.
Trochę go postraszyłam i w końcu zgodził sie mi pomóc. Pobiegliśmy w stronę parku ,gdzie spotkaliśmy Lou, Zayna i Perrie.
-Po co ci on?- zaczęli pytać.
-Nie teraz! Szybko do domu!- krzykłam ,gdy byłam już kilka metrów dalej. Po następnych pięciu minutach byliśmy przed budynkiem. Wbiegliśmy do domu i w stronę krzyków. Na ten widok mnie zamurowało ,zresztą mężczyzna koło mnie oczy miał jak pięciozłotówki.
-Co jej sie stało?!- krzykłam.
-Niech on jej pomoże!- zaczęli krzyczeć. Kiwnęłam głową w kierunku lekarza i zaczął wyciągać jakieś nożyki ,rękawiczki...
-Proszę wyjść- poprosił ,a ja stałam zamurowana.
Angel leżała na stole cała zakrwawiona ,w dodatku miała rozciętą klatkę piersiową. W okół niej było kilka dość sporych kawałów drewna. Z jej ust wylewała sie krew ,a ręce i nogi miała przywiązane do stołu.
Po chwili do pokoju weszła reszta. Nie byli mniej zdziwieni i zszokowani niż ja.
Po krótkiej chwili Liam ,Niall ,Harry i Gabriel wypchnęli nas do salonu.
-Powiecie co sie stało?!- krzyknęła Perrie- Wyszliśmy tylko na kilka godzin ,a Angel jest na wpół martwa!
-Pojechała po swoje rzeczy i wróciła w takim stanie. Chcieliśmy jej pomóc ,ale nie umiemy ,więc zadzwoniliśmy po was- wytłumaczył Niall.
-A co robi taksówka na naszym ogródku?- zapytał Louis.
-Angel nim przyjechała- oznajmił Harry. Z naszych ust wyszło tylko krótkie 'aha'.

~Eleanor~
~trzy godziny później~


Cały czas siedzimy w salonie. Nie mamy bladego pojęcia co sie dzieje z Angel ,Liam chodzi po pokoju w tą i z powrotem ,a my...
My oglądamy telewizje.
Zayn stwierdził ,że nie będzie siedzieć cicho jak jakiś głupek i włączył kabarety.
Rozumiecie to?! Kabarety!
-Nie stresujcie sie tak- odezwał sie po krótkiej ciszy- Jest upadłym aniołem. Wyzdrowieje.
Wszyscy spojrzeliśmy na niego jak na idiotę.
-To nie znaczy ,że nie może umrzeć- zauważył Harry. Ma racje. Każdego da sie zabić. Natura zawsze znajdzie jakiś sposób.
-Ale i tak wyzdrowieje- mruknął pod nosem. Po chwili do pokoju wszedł lekarz. Spojrzał po naszych twarzach ,a my zaczęliśmy przeczuwać najgorsze.
-Wyjąłem wszystkie nie porządne rzeczy z ciała dziewczyny. Były małe problemy ,ale sie udało.
-Jakie problemy?- przed mężczyzną stanął Liam.
-Pacjentka nie była skora do współpracy ,a liny na kończynach zbytnio nie pomogły- podwinął rękaw. Od łokcia do nadgarstka miał ogromną ranę po nożu.
-Potem dałem jej środek uspokajający i usnęła ,ale znowu sie obudziła i dałem jej następną dawkę- na chwile uciął- Ale znowu wstała. Po dawce ,po której nawet słoń powinien spać ,trochę sie uspokoiła.
-Możemy ją zobaczyć?- zapytał Liam. Mężczyzna pokiwał głową ,a Liam wybiegł pokoju. Poszliśmy za nim ,a Zayn został z lekarzem. Stwierdził ,że 'Morze uciec'. Taa... Jasne.
Oczywiste jest ,że został z nim tylko dlatego ,żeby nie iść do Angel.
Gdy weszliśmy do pomieszczenia od razu podeszliśmy do czarnowłosej.
Jej ciało leżało bezwładnie na stole ,w krwawej kałuży.
Leżała na brzuchu ,a na plecach leżał ręcznik. Podeszłam do stołu , zdjęłam mokry materiał i ujrzałam masę ran. Co najgorsze ,wcale sie nie goiły.
Mimowolnie sie skrzywiłam i szybko odłożyłam ręcznik na miejsce.
-Czemu sie nie goi?- zapytałam.
-Pewnie dawno nie jadła.
Harry ma racje. Na pewno musi najpierw coś zjeść ,aby jej rany sie zagoiły.
Po chwili do sali wszedł lekarz.
-Ile będzie tak spać?- zapytał Niall.
-Jeśli tak szybko sie budzi to... Możliwe ,że około dwóch godzin- stwierdził i zaczął pakować swoje rzeczy do torby.
Gdy skończył kazałam mu usiąść na krześle w rogu sali i zaczęłam kasować mu pamięć.
Po kilku minutach Zayn odwiózł śpiącego lekarza pod szpital.
Wrócił po 21 ,a wszyscy robili sie już śpiący.
-Chodźmy spać- Louis jakby czytał mi w myślach. Wszyscy zaczęli rozchodzić sie do pokoi ,a Liam stał w miejscu.
-Liam ,idziesz?- zapytałam kładąc rękę na jego ramieniu.
-Posiedzę tu jeszcze chwile- oznajmił ,a ja wyszłam. Przebrałam sie i od razu poszłam spać.
Obudziłam sie około 2 nad ranem. Była burza.
Wierciłam sie na łóżku przez dobre 10 minut aż w końcu nie wytrzymałam i zeszłam do kuchni.
Nalałam sobie ciepłego mleka i powoli je wypiłam. Podobno to pomaga na sen.
Odłożyłam szklankę i po cichu zaczęłam wracać do pokoju.
Zatrzymałam sie jeszcze przy salonie ,ponieważ Liam przenosił Angel z piwnicy ,czyli naszej sali treningowej, do salonu. Delikatnie położył ją na kanapie i usiadł na fotelu obok.
Naprawdę są słodcy!
Po chwili wróciłam do pokoju i nadal nie mogłam zasnąć ,więc...
-Lou- wyszeptałam i uchyliłam drzwi do jego pokoju.
-Już wstaje tylko nie wołaj Perrie- wymamrotał i chciał już wstać z łóżka.
-Nie ,śpij. Tylko...
-O co chodzi?- zapytał. Przetarł oczy i zakopał sie w kołdrze.
-Nie mogę spać- wyszeptałam i spuściłam głowę.
-Chodź- uśmiechnął sie do mnie. Zamknęłam cicho drzwi i podeszłam do łóżka. Wgramoliłam sie pod kołdrę ,a Lou mnie przytulił.
Nagle usłyszałam grzmot.
-El ,to trochę boli- powiedział Louis ,a ja puściłam jego rękę i odsunęłam sie lekko- Boisz sie burzy?
-Nie śmiej sie ze mnie- przecież wielu ludzi boi sie burzy! A on sie ze mnie śmieje.
-Nie śmieje sie- oznajmił- Po prostu pytam.
-Tak odrobinkę- odwróciłam sie do niego twarzą. Po chwili znowu usłyszałam grzmot.
Chwyciłam go za rękę i zamknęłam oczy.
-Odrobinkę?- zaśmiał sie.
-Może trochę bardziej- powiedziałam otwierając jedną powiekę. Ujrzałam uśmiechniętą twarz chłopaka. Tuż przy mojej.
-To słodkie- wyszeptał. Chyba moje policzki zrobiły sie czerwone jak burak. O Boże! Tylko nie to...
-El?
-Hm...?
-Mam do ciebie pytanie- zaczął ,a ja przytaknęłam- Znamy sie już długo. Nawet bardzo długo... Jesteś miłą ,inteligentną i ładną dziewczyną. Chciałem sie już o to zapytać dawno ,ale sie bałem- zaciął sie na chwile i wziął głęboki wdech- Podobasz mi sie. I to bardzo. Cholerni mi sie podobasz ,El. Czy... Czy z-zostaniesz moją dziewczyną?
Zapytał tak szybko ,że ledwo sie połapałam o co chodzi. Chyba minęło dużo czasu bo spojrzał na mnie zawiedziony.
Pierwszy raz zrobiłam coś tak nieprzemyślanego.
-Uznaje to za tak- uśmiechnął sie ,gdy nasze usta sie rozdzieliły.
Ja sie tylko zaśmiałam i przytaknęłam.
-Powinniśmy iść spać- powiedziałam ,gdy Lou znowu mnie pocałował.
Odwróciłam sie na bok ,a po chwili zostałam przyciągnięta przez chłopaka.
-Dobranoc ,skarbie- wyszeptał i przytulił mnie. Na mojej twarzy zagościł ogromny uśmiech po czym wtuliłam sie jeszcze bardziej w mojego chłopaka.


~Angel~


Obudziłam sie na miękkiej kanapie. Spojrzałam na zegarek. Po godzinie 5 nad ranem. Próbowałam sie ruszyć ,ale poczułam ból na plecach i klatce piersiowej.
-Co do...?- spojrzałam na swoją rękę. Przy kanapie leżał Liam. Trzymał mnie za rękę.
Musze przyznać ,że to było... Przyjemne.
Patrzyłam na niego przez dłuższą chwile na bruneta i poczułam coś dziwnego.
Dziwne ciepło w brzuchu ,a na mojej twarzy był uśmiech.
Co jest do cholery?!
Po chwili znowu poczułam ból na klatce piersiowej ,więc postanowiłam sie nie ruszać i znowu pójść w krainę Morfeusza.

~Perrie~

Obudziłam sie w nocy cała mokra. Musiało mi sie coś śnić. Najciekawsze ,że nic nie pamiętam z tego snu.
Wstałam i ruszyłam do łazienki. Przeszłam przez korytarz i weszłam do odpowiedniego pomieszczenia.
Mój pokój jest niestety jednym z tych ,który nie ma własnej łazienki. Tylko dwa lub trzy je mają ,więc...
Włączyłam światło i podeszłam do umywalki. Przemyłam twarz ,oparłam ręce o umywalkę i spojrzałam w lustro. Patrzyłam tak przez chwile i w końcu wytarłam twarz ręcznikiem.
Wyłączyłam światło i wyszłam z łazienki.
Najciszej jak potrafiłam przeszłam przez korytarz.
Jednak coś mnie zatrzymało.
-Per?- spojrzałam za siebie. Zayn.
-Czemu nie śpisz?
-Tak jakoś... A ty?
-Miałam zły sen- oznajmiłam. Chciałam już iść ,ale mnie zatrzymał.
-Perrie... Chciałem to zrobić dzisiaj ,ale...
-O co chodzi ,Zayn?- zapytałam odrobinkę zniecierpliwiona- Jestem śpiąca.
Nie odpowiedział tylko patrzył na mnie zamyślony. Wzruszyłam ramionami i już odchodziłam lecz Zayn mi to skutecznie uniemożliwił.
Przyparł mnie do ściany i... Pocałował.
Na porządku sie sprzeciwiałam ,ale po kilku sekundach oddałam pocałunek.
Po chwili Zayn zniknął za drzwiami swojego pokoju.
Ja natomiast stałam oszołomiona na korytarzu.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej!
Przepraszam za to opóźnienie ,ale wczoraj uczyłam sie matematyki (koszmar koszmarów XD) i nie miałam jak dodać.
Do tego tata zasiadł przed laptopem i prawie od niego nie odchodził(!)
Koszmar jakiś...
Ale rozdział już jest ,więc...
Jak wam sie podoba?
Mam nadzieje ,że bardzo ;D
To co?
Do soboty <3

(Zapraszam do pytania bohaterów :D)

2 komentarze:

  1. Jejku wreszcie wątki miłosne, matulo jak ja się cieszę! <3
    Najbardziej podobał mi się wątek z Eleanor i Lou oraz z Liamem i Angel... Z Zaynem i per też byłe MEGA, tylko dlaczego ten gościu wziął kurde sobie poszedł i nic nie powiedział, no ja się pytam dlaczego! Mam nadzieję, że jednak zapyta sie Per, czy chce z nim być w następnym rozdziale ;). A nasza kochana Angel chyba zakochuje się w Liamie :D Oby w następnych rozdziałach było tego więcej! <3 Pisz szybko NN! Buziaczki i weny życzę ;*
    Zapraszam Cię również na nowy rozdział na moim blogu ^^
    http://put-forehead-world.blogspot.com/
    Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu! <3
    Do poczytania! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. YEAH! NARESZCIE SĄ RAZEM! KOCHAM I CZYTAM DALEJ!
    JESZCZE TROCHĘ ROZDZIAŁÓW DO PRZECZYTANIA MAM, ALE PRZECZYTAM
    <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH