31.05.2014

Rozdział 25 "Nie zasłużyłaś na taki los"

~Liam~

Gdy razem z Gabrielem przynieśliśmy Angel do domu ,od razu rzuciliśmy ją na kanapę i poszliśmy do kuchni. Tam zaczęliśmy rozmawiać ,a reszta do nas dołączyła. Dowiedzieliśmy sie ,że Gabriel jest archaniołem. Ciekawie jest przebywać w towarzystwie anioła ,ale takiego prawdziwego ,nie upadłego.
Dowiedzieliśmy sie jeszcze iż przysłała go Rada ,więc zapowiada sie ciekawie. Ale przynajmniej pozbędziemy sie Angel ,więc są jakieś plusy.
Rozmowę zakończyliśmy ,gdy usłyszeliśmy z salonu jęk Angel. Oczywiście jako pierwszy poszedł Zayn.

~Angel~


-Jak ty śmiesz po tym wszystkim pokazywać mi sie na oczy?!- syknęłam przygwożdżając go do ściany. Chwyciłam go za białą koszule i szarpnęłam. Jak zwykle nienagannie ubrany. Białe rurki, biała bluzka i na nią koszula, oczywiście biała. A...! Zapomniałabym. Do tego adidasy. Białe!
-To raczej ja powinienem ci o to zapytać- oznajmił spokojnie. Spojrzałam na niego wzrokiem mordercy- Myślałem ,że spiskujesz Lucyferem.
-Biały aniołek nie boi sie wymówić imienia Pana Piekieł?- zapytałam i mocniej przycisnęłam go do ściany- I nie. Nie spiskuje z nim.
-Słyszałem plotki ,że cie wygnali- oznajmił łapiąc mnie za ręce i lekko odpychając- Ty nigdzie nie pasujesz.
-No widzisz. Jestem wyjątkowa- zadrwiłam puszczając go.
-Myślałem ,że już od dawna nie żyjesz- oznajmił poprawiając sobie koszule.
-Przepraszam ,że cie zawiodłam- odpowiedziałam teatralnie kładąc rękę na sercu. Po chwili usiadłam na kanapie i myślałam jakby go tu poturbować.

~Liam~

-Zaraz... Wy sie znacie?- zapytałem zdziwiony.
-Pamiętacie jak opowiadałam wam o mojej przeszłości?- zapytała ,a mu zgodnie przytaknęliśmy- A ,więc... Drodzy państwo! Poznajcie prosze mojego 'nauczyciela' ,który spieprzył po całości!
-To ty zabiłaś! Ja nie kazałem ci tego robić- oznajmił stając przed nią.
-Ale mnie zostawiłeś! Tyle wystarczyło!- wrzasnęła wstając. Popatrzyli na siebie ,a Niall sie wtrącił.
-Jak to zabiłaś?- zapytał zdziwiony- Mówiłaś ,że to przez ugryzienie wampira!
-Okłamałam was. Za ugryzienie wampira nie traci sie skrzydeł, bo to nie twoja wina. Boże, co z was za Łowcy?- wzruszyła ramionami po czym dodała- Chociaż po części to wina wampira.
-To czemu w końcu jesteś upadłą?- zapytała El.
-Nie będę tego opowiadać- potrząsnęła głową. Gabriel sie w końcu otrząsnął z zamyślenia i dołączył do rozmowy.
-Zabiła. Zabiła swoją siostrę- oznajmił ,a my spojrzeliśmy zdziwieni na Angel. Ta tylko pokręciła głową.
-Wyszła na targ. Minęła godzina ,dwie ,więc zacząłem jej szukać. Po kilku godzinach znalazłem ją w lesie...
-Zamknij sie- warknęła i złapała sie za głowę.
-Siedziała nad swoją siostrą ,której...
-Powiedziałam zamknij sie!- wrzasnęła ,a po jej policzkach pociekły łzy.
-Wbiła jej sztylet w brzuch ,a następnie wyrwała serce...!- krzyknął ,a po chwili dokończył- ...Po czym je zjadła.
-Dobrze ,wiesz ,że zostałam zahipnotyzowana!- wrzasnęła i zaczęła ciągnąć sie za włosy- Miałeś iść ze mną ,ale miałeś ważniejsze sprawy!
-Bardzo mi przykro ,że nie byłem przy jej śmierci!- zadrwił po czym dodał ciszej- Myślałem ,że sobie poradzisz...
-Myślałeś? -zadrwiła- Mam dla ciebie rade na przyszłość. Nie myśl!
-Angel!- krzykła Perrie ,aby chociaż trochę uspokoić sytuacje.
-Nie! -zaprzeczyła- Miałeś mnie uczyć. Miałeś pilnować. Miałeś sie mną opiekować! A zostawiłeś mnie! Zostawiłeś mnie samą na pastwę wampira! Wiedziałeś ,że na mnie czeka! Wiedziałeś i nic z tym nie zrobiłeś!
-Angel ,przestań- poprosił Harry. To jednak nic nie dało. Angel wstała z kanapy i krzyczała dalej.
-Mówiłeś ,że nigdy mnie nie zostawisz! Że jestem dla ciebie kimś ważnym! A zostawiłeś!- wrzasnęła mu w twarz przy okazji wymachując rękami- Zamiast mi pomóc ,ty zaprowadziłeś mnie przed sąd ,oskarżyłeś ,a następnie osobiście wyrwałeś skrzydła i zrzuciłeś na ziemie!- przestała na chwile ,ale kiedy nikt nic nie mówił ,zaczęła dalej- I nie! Źle myślałeś, nie byłam gotowa! Patrzyłam na to jak zabijałam własną siostrę ,i nic nie mogłam z tym zrobić. Nic. Byłam zła na siebie i na ciebie, byłam smutna i bałam sie.
Ty myślisz ,że ja nie mam uczuć?! To sie grubo pomyliłeś panie 'wszystko wiedzący'! Mam uczucia. Niestety tylko te najgorsze. Smutek ,samotność ,złość i strach!
Tak. Boje sie. Każdego dnia boje sie ,że ktoś zrobi mi nadzieje na lepszą przyszłość ,a potem porzuci jak ty!- wrzasnęła wskazując na niego palcem ,a po jej policzkach spływał wodospad łez- Samotną razem z umierającą nadzieją i z brakiem optymizmu. Wiesz jak to jest? Nie! By ty zawsze jesteś perfekcyjny ,w każdym calu! Gdybyś przeżył większość życia jako wysłannik diabła ,bo na nic więcej nie było cie stać, sam byś sie załamał. Nie wiesz jak to jest być tym najgorszym...
Po tym wrzasku wyszła z domu trzaskając drzwiami ,a my staliśmy osłupieni. Chyba jako jedyny postanowiłem wyjść za nią. Stanąłem przed domem lecz nie było jej. Za to usłyszałem krzyki za domem ,więc ruszyłem do ogrodu. Gdy dotarłem na miejsce ,Angel kopała i biła pięściami w drzewo ,przy tym głośno krzycząc obelgi na Gabriela i życie. W końcu po kilku minutach drzewo sie przełamało i upadło na trawę ,a czarnowłosa złapała sie za rękę i zaczęła krzyczeć.
-Daj ,pomogę- podszedłem do niej i powoli wyjmowałem drzazgi ,zresztą dość sporej wielkości ,z zakrwawionej ręki. Po kilku minutach skończyłem.
-Dziękuje i... Przepraszam za drzewo- spojrzała na roślinę- Trochę sie połamało.
-Nie szkodzi. I tak go nie lubiłem. Miałem w planach je wyciąć- machnąłem ręką ,a ona sie cicho zaśmiała.
-Nie płacz- poprosiłem i otarłem jej łzy.
-Łatwo ci mówić. Ty nie idziesz na śmierć- oznajmiła i usiadła na trawie po czym urwała stokrotkę i zaczęła sie nią bawić.
-Jak to?- nie ukrywam ,że byłem zdziwiony ,ale usiadłem obok niej.
-Rada chce wytępić całą rasę upadłych- oznajmiła- Gdy spotkają jakiegoś anioła bez skrzydeł od razu idzie na śmierć.
-Co ci zrobią?
-Odetną głowę ,poćwiartują ,spalą lub wyrwą serce- powiedziała spuszczając głowę- Albo najpewniej wszystkie z tych opcji.
-Nie zasłużyłaś na taki los- oznajmiłem.
-Ich to nie interesuje- mruknęła- Dlaczego za mną przyszedłeś?
-Nie lubię ,gdy ludzie cierpią ,a ty chyba wycierpiałaś dużo- szturchnąłem ją w ramie.
-Skąd to możesz wiedzieć?- zadrwiła i starła tusz ,który sie nadal rozmazywał przez łzy.
-Ludzie nie robią sie źli bez powodu- stwierdziłem.
-Ja jestem zła bo nie mam wyboru- wyjaśniła.
-Każdy ma wybór- oznajmiłem. Ona tylko spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem. Rozmawialiśmy do wieczora ,ponieważ Gabriel oznajmił ,że lot mają jutro rano. Aktualnie zachodziło już słońce.
-Piękny zachód- oznajmiłem.
-Nigdy nie zwracałam uwagi na takie rzeczy- oznajmiła z uśmiechem. Oparłem sie rękami o trawę ,a ona o moje ramie.
-Nigdy nie patrzyłam na zachód ,tęcze czy gwiazdy. Nie zwracałam na to większej uwagi- wyszeptała.
-Teraz masz okazje- uśmiechnąłem sie.
-Szkoda ,że ostatnią- wymamrotała ,a po następnych dwóch godzinach poczułem wodę na policzku. Zaczął padać deszcz.
-Może lepiej wracajmy?- zapytałem ,gdy krople robiły sie coraz większe.
-Nie- zatrzymała mnie ,gdy chciałem wstać- Chce popatrzeć na gwiazdy.
-Ale przecież pada- zaśmiałem sie.
-I co?- zapytała po czym wzruszyła ramionami- Nie rozpłyniemy sie. Chce ostatnie chwile mojego życia spędzić inaczej niż zwykle.
-Nie warto sie nad tym użalać- mruknąłem.
-Porozmawiamy jak będziesz świadom ,że następnego dnia umrzesz- uśmiechnęła sie.
-O to mi chodzi! Uśmiech!- zaśmiałem sie- Lepiej ci z nim niż z kamienną twarzą.
Powiedziałem ,a ona sie zaśmiała. Fajnie patrzeć na nią uśmiechniętą. Szczęśliwą.
-Masz racje. Chodźmy stąd- oznajmiła wstając- Pochorujesz sie.
Podała mi rękę i pomogła wstać. Podeszliśmy do drzwi balkonowych ,ale były zamknięte. Angel zaczęła sie trząść ,więc zdjąłem bluzę i założyłem jej na ramiona.
Podziękowała i poszliśmy do drzwi frontowych. Też były zamknięte.
-Oni sobie chyba żarty robią!- krzyknąłem ciągnąc za klamkę. Angel sie zaśmiała i nacisnęła lekko na klamkę ,a drzwi sie otworzyły.
-Jak ty to...?- zapytałem zdziwiony.
-Nie trzeba szarpać ,żeby wejść- zaśmiała sie. Ale ty głupi jesteś!
Po chwili weszliśmy do kuchni i zrobiłem ciepłą herbatę. Było po 23 ,więc reszta spała.
-Idę spać- oznajmiła i poszła do salonu. Poszedłem za nią.
-Co ty robisz?- zapytałam gdy wzięła poduszkę i chciała sie położyć na kanapie.
-Nie ma szans!-zaprzeczyłem -Będziesz spać u mnie w pokoju. Dam ci jakieś dresy i sie przebierzesz.
Przedtem dawaliśmy jej ubrania El lub Perrie ,ale one teraz śpią. Zaprowadziłem ją do pokoju i dałem najmniejsze dresy jakie miałem. Poszła do łazienki ,a ja szybko sie przebrałem i zszedłem do salonu po czym poszedłem spać.
Obudziło mnie szturchanie w ramie.
-Co?- wymamrotałem machając ręką na oślep.
-Angel i Gabriel wyjeżdżają. Pomyślałem ,że chcesz sie pożegnać czy coś- wzruszył ramionami Niall. Szybko sie rozbudziłem i wstałem. Po chwili stałem na korytarzu.
-Już wyjeżdżacie?- zapytałem zdziwiony.
-Samolot mamy o 9. Musimy już iść- wyjaśnił Gabriel. Angel na mnie spojrzała i podeszła po czym mnie przytuliła. Wszyscy patrzyli zdziwieni.
-Dziękuje za wczorajszy wieczór- wyszeptała i pocałowała mnie w policzek.
Podeszła do drzwi i dodała machając
-Pa. Wyśle ci SMS jak będę już umierać.
Zaśmiała sie smutno i wyszła. Potem słyszałem już tylko jak odjeżdżają taksówką. Jedno jest pewne.
Więcej jej nie zobaczę.


~4 dni później~


Odkąd Angel zniknęła zrobiło sie tak dziwnie. Inaczej. Cały dzień trening i tylko trening. Zrobiło sie... Nudno.
Właśnie siedzieliśmy przy śniadaniu i była kompletna cisza. Co jakiś czas El i Louis na siebie zerkali i uśmiechali sie ,a Perrie i Zayn dokładnie to samo. Coś sie święci.
-Dzwoniła Rada i powiedzieli ,że przyślą nam nowe osoby do zespołu- rozmowę zaczął Niall. Widocznie nie tylko mnie wkurzało to ich mizianie sie na odległość.
-Mówili kto?- zapytał Harry. Reszta nie zwróciła na nas uwagi. Jakby nas tu nie było! Patrzyli sie tylko na siebie z bananami na twarzy!
To wkurza!
-Nie. Powiedzieli ,że przyjadą dzisiaj rano- oznajmił blondyn.
-Ej! Pożrecie sie wzrokiem!- wrzasnąłem ,a państwo zakochani sie popatrzyli zarumienieni.
-Co sie dzieje?- zapytała Perrie potrząsając głową.
-Dojdą dziś nowi Łowcy- oznajmił Harry- Trzeba będzie ich wyszkolić.
-Nie potrzebuje szkolenia- odezwał sie głos za nami. Szybko odwróciliśmy sie w jego stronę.
To mają być nowi Łowcy?!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hejka! I jak? Podoba sie? Mam nadzieje ;D
Więc ...
Rozdziały dotychczas pojawiały sie w piątki i niedziele ,ale...
To chyba bez sensu ,że na jeden rozdział czekacie pięć dni ,a na następny dzień i tak na okrągło.
Pomyślałam ,że zacznę dodawać w środy i soboty.
Wtedy rozdziały będą pojawiały sie regularnie (mam nadzieje XD) co trzy dni.
Jak myślicie?
No nic...
To do soboty?


(Ps. Zapraszam do pytania bohaterów <3

Wszystkie pytania zaczęłam nadrabiać, pseplasam =( )

1 komentarz:

  1. YEEEEEEEEEAH! BĘDĘ JEDYNA< KTÓRA SKOMENTUJE! YEAH BITCH!
    OBIECAŁAM, ŻE SKOMENTUJE KAŻDY ROZDZIAŁ, A JAK TO MÓWIŁA ANGEL. JESTEM SZLACHETNA I OBIETNIC DOTRZYMUJE(czy jakoś tak xd)
    KOCHAM I CZYTAM DALEJ <3

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH