31.05.2014

Rozdział 24 "Gabriel?"

Hej! Z racji tego iż mam JUŻ 17 obserwatorów to chciałabym właśnie im zadedykować ten rozdział.
Miłego czytania <3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~Eleanor~


Moja głowa! Tak bardzo boli...
Chciałam otworzyć oczy ,ale nie miałam na to sił. Wtedy wszystko zleciało na mnie jak lawina.
Uwolniłam Angel ,nowe informacje ,kłótnia i...
Angel zabiła moich rodziców.
Jaka ja jestem głupia! Jak ja mogłam jej zaufać?!
Mordercy.
Zaufałam mordercy. Osobie ,która na swojej liście ma pewnie kilkaset morderstw!
-Obudziłaś sie!- usłyszałam nad uchem- Nareszcie! Tak sie martwiliśmy.
Perrie mnie przytuliła ,a ja w końcu otworzyłam oczy. Leżałam na kanapie w salonie.
-Gdzie wszyscy?- zapytałam siadając.
-Zayn ,Liam ,Niall i Harry poszli szukać Angel ,a Louis śpi. Wiesz ,że spałaś trzy dni?- oznajmiła ,a ja myślałam ,że sie przesłyszałam. Spałam trzy dni?!
-Louis sie obija ,a chłopaki szukają Angel. Z niego zawsze był leń- stwierdziłam.
-Lou odsypia- powiedziała ,a ja spojrzałam na nią zdezorientowana. To co? Louis dzień i noc szukał czarnowłosej ,że odsypia?
-Cały czas siedział przy tobie i nawet na chwile nie zmrużył oka bojąc sie ,że w każdej chwili możesz sie obudzić. Naprawdę sie o ciebie martwi. Udało mi sie go wyrzucić dopiero jakieś dwie godziny temu- wyjaśniła ,a ja poczułam ,że sie rumienie. Spuściłam głowę i chciałam wstać. Niestety zakręciło mi sie w głowie ,a ja upadłam z powrotem na kanapę.
-Nie ruszaj sie. Przyniosę coś do jedzenia. Pewnie jesteś głodna- stwierdziła i wyszła do kuchni. Po kilku minutach wróciła z tacką pełną kanapek i cieplutką herbatą.
Oczywiste jest chyba ,że zjadłam... Nie! Ja pochłonęłam te kanapki w 10 minut.
Następnie stwierdziłam ,że pójdę zrobić sobie prysznic. W końcu trzy dni w jednych ubraniach.
Od razu poszłam do łazienki. Po drodze kilka razy prawie sie wywróciłam ,ale to drobiazg.
W łazience od razu sie rozebrałam i weszłam pod cieplutką wodę. Umyłam włosy ,a następnie wzięłam czekoladowy żel. Po bardzo długim prysznicu wysuszyłam włosy ,a następnie owinęłam sie ręcznikiem. Z łazienki ruszyłam prosto do pokoju ,aby ubrać sie w dresy. Nie mam zamiaru nigdzie wychodzić.
Gdy w końcu wyglądałam jak człowiek ,nie jak zombie ,miałam zamiar wyjść lecz coś mnie zatrzymało. Wcześniej tego nie zauważyłam ,ale na łóżku leżała koperta. Podeszłam więc i otworzyłam ją. Gdy tylko dotchnełam kartki ,która była w środku, przeniosłam sie gdzie indziej.
Zobaczyłam Angel. Od razu chciałam stąd wyjść ,sie nie udało.

-Hej ,Eleanor!- przywitała sie uśmiechnięta Angel- Wiem ,że najchętniej podarłabyś ,a potem spaliła ten list... Ale nie możesz. Chociażby dlatego ,że wiedziałam iż nie będziesz chciała tego przeczytać ,więc zwróciłam sie o pomoc do innej czarownicy. Krótko powiedziawszy ten list jest zaczarowany. Dopóki nie skończę mówić ty sie stąd nie wydostaniesz ,więc radziłabym ci uważnie słuchać. Chyba ,że chcesz ze mną spędzić wieczność- uśmiechnęła sie chytrze. Wszystko przewidziała- A więc... Zacznijmy od twoich rodziców- już miałam ochotę stąd uciec- Nie zabiłam ich. To na prawdę był wypadek- teraz mnie zamurowało. Najpierw mówi ,że ich zabiła ,a teraz ,że to zwykły wypadek. O co tu chodzi?!- Pewnie jesteś zdziwiona. Musiałam sie stąd wydostać ,a jedynym sposobem ,żeby pokonać barierę było ,odebranie ci jak największą ilość Energi. Gdy ty zemdlałaś ,bariera znikła ,a ja spokojnie mogłam wyjść. Może odrobinie drastycznie postąpiłam ,ale tak już jestem. Nic na to nie poradzisz. Tak ,więc... Przepraszam? Nie wiem. Nie umiem przepraszać ,ale to nie moja wina. Tylko twoja - czemu moja? To tylko i wyłącznie twoja wina!- Pewnie teraz sie oburzyłaś i w ogóle zrobiłaś foch z przytupem ,jak to sie mówi ,ale to prawda. To tylko twoja wina. Ty mi zaufałaś ,ja cie do tego nie zmuszałam.
Jesteś zbyt łatwowierna Eleanor. Równie dobrze mogłabym ci powiedzieć ,że miałaś zaginioną siostrę ,którą torturowałam ,zabiłam i zesłałam do piekieł ,a ty byś mi uwierzyła.
Więc... Jeszcze raz przepraszam za tak drastyczne zachowanie (?)
Nie no ,sorry ,ale ja nie umiem przepraszać.
W ogóle pierwszy raz przepraszam tak naprawdę!
Jezu... Macie na mnie zły wpływ- załamana pokręciła głową i zniknęła.

Wróciłam do swojego pokoju i odłożyłam kartkę do koperty. Szczerze ,ulżyło mi gdy powiedziała ,że to zwykły wypadek ich zabił. Ale może ona ma racje? Może jestem zbyt łatwowierna.

~Liam~

-Nie wytrzymam!- wrzasnął Zayn. Oczywiście szybko odsunąłem telefon od ucha.
-Zayn... Spokojnie- dołączył sie Niall.
-Jak mam być spokojny?! Jak?!- krzyknął znowu-Ta franca chodzi sobie spokojnie po ulicach i zabija ,a my? My nie możemy jej znaleźć!
-Znaleźliście cokolwiek?- monolog Zayna przerwał Harry. Aktualnie chodzimy po mieście i szukamy naszej kochanej Angel.
-Nic.
-Ani śladu po naszym demonku.
-Jak ją tylko zobaczę to z dupy nogi powyrywam!- monolog Zayna znowu sie włączył.
-Zayn...- jęknęliśmy wszyscy do telefonów.
-No przepraszam bardzo ,ale przez te trzy dni miałbym ciekawsze rzeczy do roboty niż szukanie jej!- warknął.
-Na przykład usteczka Perrie?- zaśmiał sie Harry.
-Przyznaj sie. Bujasz sie w niej- dodał Niall.
-Weźcie sie zamknijcie!- Zayn jeszcze bardziej sie wkurzył- Za chwile was wezme na celownik!
-Dobra chłopaki- przerwałem im pogawędkę o Perrie- Szukajcie Angel. Jak coś znajdziecie dajcie znać.
Rozłączyłem sie i wszedłem do kolejnego sklepu. Jakby nie patrzeć jest sobota. A co robiłaby dziewczyna w sobotę jak nie zakupy i chodzenie po sklepach? No właśnie.
Okey... Idziemy do następnego. Przeszedłem sie po sklepie i już miałem wyjść ,kiedy pewna czarnowłosa dziewczyna o bladej cerze wyszła z przebieralni. Oczywiste jest chyba ,że od razu do niej podszedłem.
-Jak myślisz? Ładnie mi w tym?- zapytała przeglądając sie w lustrze.
-Myślę ,że powinienem zadźgać cie kołkiem- oznajmiłam stając za nią.
-Tak. Też tak myślę. Nie pasuje mi do oczu- oznajmiła i wróciła do przebieralni. Po chwili wróciła w swoich ubraniach.
-Wracasz ze mną do domu- rozkazałem. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę wyjścia ze sklepu.
-Yyy... Nie- stwierdziła i podeszła do półek z butami.
Dyskretnie wyjąłem kołek zza pasa i podszedłem do niej od tyłu. Ona szybko sie odwróciła ,odebrała mi kołek i spojrzała mi w oczy.



~Angel~


-Nie dźgniesz mnie kołkiem i zrobisz to co ci karze- oznajmiła- A teraz chodź tam.
Posłuchał mnie i grzecznie poszedł za mną.
-Coś ty mi zrobiła?!- warką cicho.
-Zahipnotyzowałam- wzruszyłam ramionami.
-Przecież Belial zabrał ci moc- stwierdził zdziwiony.
-Znałam pewną czarownice. Zagroziłam ,że zabije wszystkich ,których kocha jeśli mi nie pomorze. Więc... Znowu mogę normalnie sie odżywiać, a co za tym idzie... Hipnotyzować- uśmiechnęłam sie chytrze.
-Zaraz ,zaraz... Jak to znałaś?- zapytał- Co jej zrobiłaś?!
-Ja? Dlaczego od razu posądzasz mnie?- zapytałam udając urażoną. Jasne... Jak coś sie stanie to od razu na mnie.
-Bo zabijasz niewinnych ludzi! Co jej zrobiłaś?!
-Nic. Po tym jak odzyskałam moc ,a przynajmniej w połowie, do jej mieszkania wpadł jakiś wampir i porwał mi ją- oznajmiłam wzruszając ramionami- Ale było już po fakcie ,więc... Jak to sie mówi? Olałam to.
Szczerze średnio mnie obchodzi co sie z nią stało. Mogę znowu hipnotyzować. Tylko to mnie interesuje.
-Dlaczego jesteś taką jędzą?- zapytał.
-To podchwytliwe pytanie?- zadrwiłam- Taka jestem. Powinieneś sie przyzwyczaić.
Odłożyłam bluzkę ,którą miałam w rękach ,na wieszak i wyszłam ze sklepu.
-Gdzie ty mnie prowadzisz?- zapytał zrezygnowany.
-Idziemy do kina- oznajmiłam ,a on wybałuszył oczy ,i dalej szedł za mną.
-Nie idziemy na randkę- zaśmiałam sie uspokajając go- Zabrakło mi kasy ,a mam ochotę na film.
Przeszliśmy przez całą galerie i na drugie piętro. Po chwili stanęliśmy przed wielkim napisem 'Cinema City'.
-To co? Na co idziemy?- zaśmiałam sie unosząc jedną brew. On tylko spojrzał na mnie z politowaniem.
-Nie to nie- wzruszyłam ramionami i zaczęłam przeszukiwać jego kieszenie. Portfel znalazłam w tylnej kieszeni ,a następnie podeszliśmy do kasy. Kupiliśmy bilety na Spider-Mana i poszliśmy do sali ,po drodze kupując popcorn.
-Która to była sala?- zapytałam samą siebie patrząc na bilety. Po chwili poczułam ból w klatce piersiowej i czyjąś rękę na ustach.
Idiotko! Mogłaś przewidzieć ,że nie jest sam!
Po chwili upuściłam popcorn ,a sama upadłabym na podłogę lecz Liam mnie złapał.

Moją pobudkę ogłosiłam głośnym jęknięciem spowodowany przez ból. Usiadłam na kanapie i wyjęłam sztylet z serca. Nie znoszę tego! Jak tylko ktoś wbije mi coś w serce od razu mdleje. Głupia logika.
-O! Wstałaś!- do salonu wszedł uśmiechnięty zmiennokształtny.
-Uh... Mogłeś mi dać chociaż oglądnąć ten film- jęknęłam odrzucając broń w kąt.
-Ja ci tego nie wbiłem- oznajmił uśmiechnięty.
-W takim razie ,kto?- zapytałam ,a do pokoju ktoś wszedł.
-Ja- nie poznałam głosu ,więc uniosłam wzrok na mojego napastnika. Nie. To nie możliwe.
-Gabriel?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tam ta ra ram! Następny rozdział prosze bardzo! :D
Mam nadzieje ,że sie wam spodobał ,a sprawa z rodzicami El trochę sie zmieniła.
No nic...
To do następnego?

(Zapraszam do pytania bohaterów XD)

2 komentarze:

  1. KTO TO GABRIEL?
    Kocham i do następnego















































    P.S. Ostrzegam, że pod najnowszym rozdziałem pojawi się BARDZO długi komentarz. Więc narka :*

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH