01.04.2014

Rozdział 3 "Tak działam na kobiety"

~Perrie~

Znacie to uczucie? Coś was zżera od środka. Nie możecie spać. Nie możecie się skoncentrować i chcecie odkryć prawdę.
Ja właśnie tak miałam i już nie wytrzymywałam. Była 5 nad ranem, a ja nie mogłam spać. Kręciłam się po całym łóżku, cały czas myśląc o Zaynie. Co on takiego ukrywał?
Chcąc się odprężyć, wstałam, przebrałam się w dresy i zeszłam do piwnicy. Jako Łowca musiałam trzymać formę, a jakiś głupi wf w szkole zbytnio mi nie pomagał. Weszłam do pomieszczenia i pierwsze, co zrobiłam, to włączyłam muzykę. 
Moja piwnica nie należała wcale do małych. Podłoga wyłożona była niebieskimi materacami. Ściany pomalowano na kolor kremowy, zaś na nich wisiały różnorodne obrazy. W całym pomieszczeniu roiło się od broni, manekinów i innych sprzętów do ćwiczeń. Stanęłam przed workiem treningowym i zaczęłam uderzać. Raz z tej, raz z drugiej strony. I tak przez dłuższy czas.
- Co robisz? - usłyszałam za sobą głos.
Z przyzwyczajenia, że mieszkałam sama trochę się przestraszyłam, więc kucnęłam, prawą nogę wyciągnęłam przed siebie i szybko się odwróciłam. Było kompletnie ciemno, przez co nic nie widziałam. Wiedziałam jednak, że osoba upadła. Usiadłam na tym kimś i zobaczyłam, że oczy tej osoby się świeciły. Chciałam wymierzyć cios, ale niespodziewanie nastała jasność. Prędko zamknęłam oczy, ponieważ światło mnie oślepiło. W jednej chwili to ja leżałam pod kimś. Po jakimś czasie moje oczy wreszcie się przyzwyczaiły.
- Złaź ze mnie! - warknęłam na Zayna.
- Ty się na mnie rzuciłaś! - bronił się.
- Dotychczas mieszkałam sama. Nie zachodź mnie tak - wyjaśniłam, gdy podał mi rękę.
- Cholera! Ale ty jesteś gorący! - złapałam jego twarz w dłonie.
- Doskonale o tym wiem. Tak działam na kobiety. - Zaśmiał się w stronę chłopaków.
- Nie! - warknęłam zezłoszczona. - Masz gorączkę.
- Po prostu... jest mi gorąco i tyle - wytłumaczył i wyszedł z piwnicy. Spojrzałam na chłopaków, a oni szybko zniknęli. "Coś się kręci" - pomyślałam, wychodząc. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i zeszłam do kuchni. Tam wszyscy już jedli. Nie zauważyli mnie. W jednej chwili przypomniały mi się świecące oczy w piwnicy. Zgasiłam światło i szybko podeszłam do Zayna. Chwyciłam go za podbródek, żeby na mnie spojrzał. Niestety, w ostatnim momencie przymknął powieki.
- Otwórz - rozkazałam. Nie posłuchał, więc powtórzyłam polecenie. - Otwórz je!
Po kilku sekundach dokładnie widziałam jego oczy. Jego źrenice świeciły na blady żółty. Po chwili światło zostało włączone. Zayn patrzył na mnie przestraszony. Spojrzał za mnie, a ja szybko się odwróciłam. Louis się przeciągał. Ponownie wróciłam wzrokiem do Mulata.
- Używam specjalnych kropel do oczu - zaczął. - Mają skutek uboczny. Źrenice lekko mi się świecą.
- Pokaż mi je - zażądałam. 
Zayn powoli się podniósł z krzesła i miał iść do pokoju, lecz spojrzałam na zegarek.
- Dobra, pogadamy później - stwierdziłam, ubierając skórzaną kurtkę.
- Gdzie idziesz? - zapytał.
- Idę na wykład. - Zatrzymałam się jeszcze w drziwach. - Nie myśl jednak, że ci odpuszczę.
Zamknęłam drzwi i poszłam prosto na przystanek autobusowy. Potem jechałam 10 minut pojazdem. Zatrzymałam się przed ogromnym, kremowym budynkiem. Uczniowie już wchodzili do środka. Weszłam razem z innymi i podeszłam do mojej szafki. Wpisałam szyfr i wyjęłam odpowiednie książki.
- Per! - krzyknęła Rose, a po chwili zamknęła mnie w szczelnym uścisku. Nie przyjaźniłyśmy się, ale uczepiła się mnie jak smród w butach. Chociaż nieraz przydawała się. Można nas nazwać... kumpelami. To zdecydowanie bardziej pasowało.
- Dawno cię nie widziałam!
- Byłam chora - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem. - Chodźmy, bo spóźnimy się na wykład.
Przeszliśmy przez korytarz i weszliśmy do sali 59. Czekała mnie właśnie bardzo ciekawa lekcja biologii z przemiłą, lecz wymagającą panią Hoop. Podeszłyśmy do jednego ze stolików.
- Dzisiaj będziemy przeprowadzać sekcję żaby - oznajmiła kobieta. Wszystkie dziewczyny od razu zaczęły jęczeć. Pani Hoop nie zwróciła jednak na nie uwagi i dała nam już zabite żaby, a my mieliśmy tylko je... Jakby to ująć? Mieliśmy je otworzyć. Po jakże interesującej lekcji mdlenia dziewczyn ruszyłyśmy na następne zajęcia. Reszta minęła dość szybko. Ostatni był wf, na który się spóźniłam. Po grze w piłkę nożną wszystkie wróciłyśmy do szatni. Oczywiście nie odbyło się bez głupich chichotów i rozmów typu "On jest taki seksowny jak gra!".
Te ich pogaduchy jednak się na coś przydały, bo za każdym razem, gdy wspominały tych swoich chłopców, bawiły się włosami. U dwóch dziewczyn zauważyłam na szyi takie same nacięcia jak u Ann.
- Co ci się stało? - zapytałam jednej z nich.
-Kot mnie podrapał- oznajmiła i wróciła do rozmowy. Przebrałam sie i wyszłam na korytarz. Po drodze do szafki zauważyłam chłopaka z takim samym nacięciem jak te dziewczyny.
-Co ci sie stało w szyje?- zapytałam wskazując na dwu centymetrową ranę.
-Pokłóciłem sie z dziewczyną- wyjaśnił -Musi spiłować te pazury.
Podziękowałam i wyszłam. W 15 minut dotarłam autobusem na przystanek. Potem wróciłam pędem do domu. Od razu poszłam do salonu.
-Niestety ,ale krople mi sie zgubiły- powiedział Zayn na wstępie. Ta ,jasne. Bo uwierzę.
-Nie chodzi o to- prychnęłam- Mamy poważny problem.
-Jak to?- zapytała wystraszona El.
-W szkole- oznajmiłam- Widziałam kilka osób z nacięciami na szyi.
-To znaczy ,że Ann nie była pierwsza.
-Ani ostatnia- dodał Liam.
-Tylko po co te nacięcia?- El zaczęła mamrotać pod nosem.
Nastała cisza wszyscy myśleli nad tym wszystkim. To sie nie trzyma kupy. Po jakimś czasie do pomieszczenia wszedł Harry.
-Nie uwierzycie- zaczął z uśmiechem- Chodziłem w okolicach uliczki gdzie znaleźliśmy tą postać.
-I co?- zapytaliśmy wszyscy.
-Nic. Nic nie znalazłem ,ale na jednym z miejsc porwania znalazłem legitymacje- pokazał ucieszony- Czy jednym z zaginionych był Arthur Falk?
-Tak. Dziewczyny ze szkoły rozpaczały po jednym z najładniejszych chłopaków.
-Czyli Perrie zobaczyła w szkole osoby z nacięciami .Harry znalazł legitymacje osoby porwanej ,która chodziła do TEJ szkoły- oznajmił Zayn.
-Sądzicie ,że to któryś z uczniów?- zapytał Louis.
-Albo nauczycieli- dodał Harry.
-A ,więc jest tylko jedno wyjście- uśmiechnęłam sie.
-Jakie?- zapytali wszyscy.
-Szykujcie manatki- zaśmiałam sie- Zapisujecie sie na zajęcia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej! Przepraszam ,przepraszam i jeszcze raz przepraszam! Miałam dodać ten rozdział wczoraj ,ale szkoła ,rozumiecie chyba?
Mam nadzieje ,że rozdział sie spodoba i się nie obrazicie na mnie XD

9 komentarzy:

  1. WWWWWWWWOOOOOOOOOWWWWWWWWWW

    ZAYN TO WAMPIR?! :D

    Ciekawe dlaczego mu się świecą oczy... może wilkołak?

    Rozdział CUDNY, BOSKI, GENIALNY!

    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę zdradzić ,ale za niedługo sie dowiesz

      Usuń
  2. Cudowny rozdział !!!
    Też myślę jak Nicol ,że Zayn to wampir lub wilkołak.
    Może kot go ugryzł i ma świecące oczy, tak jak Spiderman tyle że jego ugryzł pająk i miajł moce XD
    Czekam na nn :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo!!! <3
    Kocham po prostu.
    Zayn... to dopiero zagadka.
    To on jest tą tajemnicą??
    Wiedziałam.
    Kim on może być?
    Wampir i wilkołak pasują, ale mam przeczucie, że to coś innego.
    No nic... może ma jakieś schorzenie???
    No idea.
    No nic, czekam na następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział! Doskonale piszesz, masz talent! Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten rozdział jest świetny! Masz ogromny talent. Czytam i po prostu nie chce skończyć, a chyba o to chodzi ^^. Jestem potwornie ciekawa, jaki będzie dalszy przebieg zdarzeń :3. Pozdrawiam i weny weny weny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyjdę do Ciebie w nocy xd. Piszesz za dobrze, więc nie zrobię tobie nic tylko na twoich oczach się zabiję, a przepraszam nie wiem, gdzie mieszkasz, więc mogę się teraz zabić :)

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH