27.03.2014

Rozdział 1 "Tak właściwie... Jestem Perrie"

~Perrie~

Jak tylko ci kretyni mieli tu przyjść, to zamierzałam coś rozwalić. Czekałam na lotnisku i nikt się nie pojawiał. Wcześniej mówiłam Radzie, że przyjadę w czarnym wanie. Aktualnie byłam tutaj jedyną osobą z takim autem. Ponadto zgubienie się w takim miejscu należało do niemożliwych.
Nerwowo wystukiwałam na kierownicy jakiś rytm.
- Nie wytrzymam! - krzyknęłam, uderzając w część pojazdu. Wyszłam z samochodu i weszłam do budynku. W tym momencie pomyślałam tylko, że jeśli dostałabym mandat, to oni musieliby płacić. Zaczęłam rozglądać się za czymś charakterystycznym. Udało się!
- Mam nadzieje, że jesteś El - zwróciłam się do dziewczyny wychodzącej z toalety. Miała torbę z płonącym słońcem.
- Tak. W czym mogę pomóc?
- O ile mi wiadomo, miała przyjechać piątka Łowców -powiedziałam, na co ona przytaknęła. - Będę na was czekać przed wejściem na lotnisko w czarnym wanie. Pośpieszcie się.
Odwróciłam się i ruszyłam do wyjścia z budynku. Weszłam do auta i włączyłam radio. Po kilku minutach zobaczyłam dziewczynę sprzed toalety. Po chwili podeszła do okna i zapukała w szybę. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i wyszłam.
- Nie chcę nic mówić, ale płacicie mi za mandat - odrzekłam, otwierając bagażnik. Patrzyli na mnie zdziwieni.
- Co?
- Ty jesteś łowcą? - zapytał zielonooki.
- Tak - odpowiedziałam, pakując ich torby do pojazdu. - Co wam jest?
- Po prostu... Spodziewaliśmy się kogoś innego - stwierdził Mulat.
- A masz jakiś problem z tym, że jestem dziewczyną? - spytałam zirytowana. Gdzie jest napisane, że kobieta nie może być Łowcą?!
- Nie - odpowiedział szybko.
- Dobra, wsiadać do samochodu! I tak już zmarnowałam dwie godziny - rozkazałam, odpalając.
Jechaliśmy praktycznie w ciszy. To mi bardzo pasowało. Po pewnym czasie dotarliśmy do mojego domu. Łowcy wyjęli swoje bagaże, po czym wszyscy weszliśmy do środka.
- Pokażę wam pokoje, a wy się rozpakujcie. - Zdjęłam kurtkę i ruszyłam schodami na piętro. Każdemu po kolei wskazałam pomieszczenie i mniej więcej objaśniłam, gdzie znajdowała się łazienka, kuchnia i salon. Potem poszłam zrobić naleśniki. Po jakiejś godzinie wszyscy zeszli na dół.
- Siadajcie - powiedziałam, wskazując na naleśniki. - Pomyślałam, że... No, nie wiem... Jesteście głodni?
- Czytasz mi w myślach. - Uśmiechnął się blondyn.
- Tak właściwie... Jestem Perrie. - Podałam każdemu dłoń na przywitanie. Oczywiście, oni też się przedstawili. Dziewczyna to Eleonor, czyli tak jak przypuszczałam, bo innej tu nie było. Chłopak z bluzką w paski to Louis, zielonooki to Harry, Mulat to Zayn, blondyn to Niall, a ten krótko ostrzyżony to Liam. Po ogólnym zapoznaniu usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Znowu zapanowała cisza. Mi to odpowiadało, ale oni byli chyba troszkę zmieszani, więc postanowiłam rozpocząć konwersację.
- Opowiedzcie coś o sobie - zachęciłam. - Może El? Jesteś Łowcą? Nie widzę słońca.
- Nie. Nie jestem Łowcą. Pomagam chłopakom, gdy mają jakieś ciężkie obrażenia. Na przykład, kiedy wampir zostawi ślad po sobie - wyjaśniła.
- Czyli wieszczka - podsumowałam.
- Można to tak nazwać - zaśmiała się. Okey... Pierwsze lody przełamane. Chłopaki po naszej rozmowie zrobili się bardziej gadatliwi. Dowiedziałam się, że Niall to wielki żarłok, lecz dobrze radzi sobie z łukiem. Louis to taki jakby 'przywódca', ale nie wydaje się zbyt poważny.
Zauważyłam, że ciągle się śmiał. Liam wydawał się najbardziej odpowiedzialny i podobno dobrze włada mieczem. Za to Harry jest chodzącą encyklopedią na temat stworów magicznych i tak dalej.
- A ty Zayn? Dowiem się czegoś ciekawego o tobie?
- Dobrze radzę sobie w walce wręcz - oznajmił.
- Tyle? Nic więcej? - Każdy spojrzał na niego, a on wydał się lekko zmieszany. - Okey, pewnie z czasem dowiem się czegoś więcej, lecz wiedz, że nie lubię niespodzianek.
Wstałam i pozbierałam naczynia. Wszystkie umyłam, a El mi w tym pomogła. Następnie wszyscy zebraliśmy się w salonie, aby omówić wszystkie 'wypadki', jakie dotychczas się zdarzyły.
- Wszystkie ciała zostały spalone - oznajmiłam. - Wszyscy to jedna, wielka kupa smażonego mięsa.
- Dzięki temu zamaskowano prawdziwy powód śmierci - podsumował Louis.
- Dokładnie tak, ale przy każdym ciele Łowca jest w stanie wyczuć coś nie z tego świata - wytłumaczyłam.
- Jeszcze dziś powinniśmy sprawdzić miejsca zabójstw - stwierdził Liam.
- Szykujcie się. - Uśmiechnęłam się chytrze. - Zapowiada się ciekawy wieczór.

12 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to komentujemy jeszcze raz ;)
      Jest świetny!
      Nie gniewam się za to, że usunęłaś tamten komentarz.
      Czekam na nxt!

      Usuń
    2. Jeszcze raz strasznie Cie przepraszam

      Usuń
  2. PERRIE <3 I LOVE HER^^

    G
    E
    N
    I
    A
    L
    N
    E
    !!!!!

    Naprawdę świetne, już sie nie mogę doczekać kolejnego rozdziału^^

    Nicol <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny !!!! Też nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. A co ile będziesz dodawać rozdziały???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co dwa dni
      Czyli następny w sobote
      tak mniej więcej XD

      Usuń
  4. Jest!!!

    ZAJEBISTY!!!
    Nie umiem chyba opisać lepiej, widać, że masz zaplanowane wszyst ko, że wiesz o histori... Genialne.. Już to kiedyś mówiłam. I może się powtórzę, ale normalnie Cię Kocham :*
    nie mogę się doczekać następnego :*
    Buuźki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku jakie super <3. Kocham to opowiadanie, tą fabułę, bohaterów i to jak piszesz. Jest w tym tyle emocji i uczuć, że ma się ochotę tylko czytać i czytać <3. Biorę się za następny rozdział! Pozdrawiam i weny życzę ;*.
    Wpadnij w wolnej chwili na mojego bloga http://put-forehead-world.blogspot.com/ Będzie mi miło ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Żałuję że dopiero teraz tutaj weszłam, bo to jest rewelacyjne!!! Tak a propos to mój Dark: http://fear-louis-tomlinson-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. K
    O
    C
    H
    A
    M

    D
    O

    N
    A
    S
    T
    Ę
    P
    N
    E
    G
    O

    P.S. twoje opowiadanie jest takie nsdfkjchdsiovhnkdsjznrhwughdixf *______*

    OdpowiedzUsuń

TEMPLATE BY NATH